poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Podstawy Makijażu - Korektor

Witajcie!

     W drugim wpisie dotyczącym podstaw makijażu chciałabym odnieść się do produktu, który uzupełnia działanie podkładu i dzięki któremu nawet po ciężkiej nocy można wyglądać jak królowa ;). Mowa oczywiście o korektorze. Produkt ten to nic innego jak bardzo napigmentowany podkład, którego zadaniem jest zamaskowanie pajączków, małych blizn, wszelkich przebarwień skórnych, wyprysków i ciemnych podkówek wokół oczu.

    
     Duży wpływ na ogólny wygląd całej twarzy mają właśnie cienie pod oczami. Ich zatuszowanie może w znacznym stopniu rozświetlić cała twarz, usunąć ślady zmęczenia, nawet optycznie odjąć lat.

     Często jest tak, że mamy w kosmetyczce jeden beżowy korektor, najczęściej w sztyfcie, i aplikujemy go hojnie na rozmaite „niespodzianki”. Warto jednak wiedzieć, że nie zawsze jest to właściwe. Przykładowo, nakładanie dość twardych korektorów (np. w kredce) na okolice oczu może podrażnić skórę, czy nawet doprowadzić do jej rozciągnięcia i przyśpieszyć pojawianie się zmarszczek. Podobnie jest z korektorami antybakteryjnymi. Te z kolei zawierają składniki przeznaczone do kuracji wyprysków i trądzikowych stanów zapalnych (choćby olejek z drzewa herbacianego, albo kwas salicylowy), zatem nakładanie ich na skłonną do wysuszeń i podrażnień szczególnie wrażliwą skórę wokół oczu może przynieść katastrofalne skutki.
Innymi słowy, zwłaszcza gdy mamy problemową skórę, lepiej jest mieć na przykład dwa korektory, z których jeden byłby specyfikiem „od zadań specjalnych”, zaś drugi spełniałby funkcję rozświetlacza okolic oczu.


Kolejność nakładania korektora:

     Tutaj zdania są podzielone. Osobiście uważam, że każdy powinien wypracować własny system metodą prób i błędów. Ja na przykład nakładam korektor na podkład, jednak w moim przypadku oba kosmetyki są w formie fluidu. Mam także korektor w kremie i jego także nanoszę na podkład, ponieważ wychodzę z założenia, że nakładając najpierw korektor, a później podkład, starłabym uprzednio nałożony kosmetyk i zniszczyła cały efekt.
     Myślę, że najbezpieczniej jest stosować się do zasady, że bardziej treściwy kosmetyk nakładamy najpierw, a później ten o lżejszej formule. Z całą pewnością nie wolno nanosić korektorów na przypudrowaną skórę! Jedyne co osiągniemy to nieestetyczne plamy na twarzy.

Spotkałam się z opinią, że jeśli na opakowaniu jest napisane, że korektor służy do aplikacji na okolice oczu, należy nakładać go przed podkładem.

Kolejny trick jaki znalazłam to test korektora na wnętrzu nadgarstka, mianowicie jeśli po kilku minutach od nałożenia kosmetyk szybko wysycha i daje uczucie ściągniętej skóry nie należy go pod żadnym pozorem nakładać bezpośrednio na skórę, tylko zawsze na fluid.

Najczęściej mówi się, że najlepiej jest stosować korektor przed nałożeniem pudru w kamieniu, ale tuż po zastosowaniu podkładu.
Kosmetyk powinien być oczywiście dopasowany do rodzaju i koloru cery. Dopuszczalne jest stosowanie odrobinę jaśniejszego korektora, np. pod oczy, jednak zdecydowanie należy unikać stosowania zbyt ciemnego kosmetyku, bo ten nie dość, że nie zaradzi problemowi, to jeszcze go podkreśli.


      Korektor można nakładać wedle uznania pędzelkiem, palcami lub gąbką.
Jeśli nanosi się korektor palcami, warto pamiętać, by nie trzeć skóry ale lekko wklepywać kosmetyk. Jest to ważne szczególnie w okolicach oczu, gdyż w ten sposób nie rozciągniemy sobie skóry.
W przypadku pędzla i gąbeczki, zasady są takie same jak przy nakładaniu podkładu. Pędzelek oczywiście syntetyczny, by nie wchłaniał barwnika.

     Po raz kolejny, w myśl zasady „mniej znaczy więcej”, zdecydowanie lepiej jest nałożyć kilka cieniutkich warstw korektora niż jedną grubszą. Wówczas mamy większą kontrolę nad nakładanym produktem i większą pewność, że nie „zwarzy” się, ani nie osadzi w załamaniach skóry. I pamiętajmy o dokładnym roztarciu brzegów korektora, chyba że chcemy mieć na twarzy malownicze, kolorowe placki.
     Może się też zdarzyć, że nakładając korektor na powieki zacznie się on „zbijać” w grudki, albo da chropowatą, kaszko-podobną powierzchnię. Najprawdopodobniej winowajcą jest tutaj zbyt sucha, łuszcząca się skóra. Dlatego tak istotnym jest zadbanie o jej kondycję. Gdy skóra jest niewystarczająco nawilżona, nawet najlepsze kosmetyki będą wyglądały na niej źle. Taką ostatnią deską ratunku może być wymieszanie kosmetyków, np. korektora z kremem pod oczy, wówczas uzyskamy lżejszą i łagodniejszą konsystencję z kryjącymi właściwościami korektora.

Kolory korektorów:

     Istnieją rozmaite kolory: białe, kremowe, różne odcienie beżu, żółte, zielone, fioletowe, niebieskie, różowe, nawet pomarańczowe. W sklepach najczęściej można spotkać poniższe warianty kolorystyczne.
Zielony: służy do maskowania zaczerwienionych partii skóry, np. popękanych naczynek, wyprysków, rumieńców itd.
Beżowy: najbardziej uniwersalny, przeznaczony głównie do tuszowania zasinień, ale także wyprysków czy innych niedoskonałości. Powinien być o ton lub dwa jaśniejszy od podkładu lub w naturalnym odcieniu skóry (jego tonacja – różowawa lub beżowa – powinna współgrać z tonacją podkładu).
Żółty: stosuje się na zmiany o niebieskawo-fioletowej barwie (żyłki, siniaki, podkówki pod oczami).
Różowy: ożywia poszarzałą, zmęczoną cerę. Dzięki niemu można ukryć plamy i przebarwienia posłoneczne.


W sklepach znajdziemy kilka postaci korektorów. Najczęściej spotykane są:

w sztyfcie – są silnie kryjące i idealne do kamuflowania wyprysków. Z powodu bardzo gęstej konsystencji są trudne do roztarcia i nie nadają się do stosowania pod oczy. Często
posiadają właściwości bakteriobójcze, wysuszające i ściągające. Powinno się nabierać odrobinę kosmetyku specjalną szpatułką i dopiero wtedy rozprowadzać na skórze, ponieważ aplikowanie bezpośrednio na wypryski może doprowadzić do zakażenia samego korektora. Wówczas nie tylko nie będzie spełniał swojej funkcji ale może roznieść infekcję na inne partie skóry. Tego rodzaju korektor powinien idealnie współgrać z karnacją. Nakłada się go punktowo. Na podkład lub pod niego.

płynne z aplikatorem - są dość lekkie, najlepsze do ukrywania cieni pod oczami oraz rozświetlania, polecane zwłaszcza do cery suchej. Korektor tego typu szybko schnie. Nakłada się go na podkład, ponieważ kosmetyku tego typu nie da się „budować” warstwowo, w związku z czym gdyby nałożyć nań podkład starłoby się sam korektor. Korektor tego typu działa bardziej rozjaśniająco niż kryjąco.

kremowe – nakłada się je zazwyczaj płaskim pędzelkiem. Mają postać treściwego kremu, są kryjące i zawierają dużo składników pielęgnacyjnych. Najlepiej jest nakładać je przed fluidem. Można je mieszać z innymi kosmetykami.


Korektory w zależności od potrzeby:

Wypryski - korektor w zielonkawym odcieniu, także korygujący (beżowy) o ton jaśniejszy od odcienia skóry.

Przebarwienia po trądziku, piegi, plamki - korektor w odcieniu skóry.

Zmarszczki – nakładać niewielką ilość korektora, raczej jasnego – zbyt ciemny podkreśli zmarszczki

Cienie pod oczami - płynny korektor rozświetlający w żółtym odcieniu, lub też lekki korektor o ton jaśniejszy od koloru skóry.

Zaczerwienienia, rozszerzone naczynka, pajączki - zielony korektor o płynnej lub kremowej konsystencji. Nanieść punktowo na zaczerwienienie, po czym pokryć skórę podkładem, najlepiej kryjącym, dobranym do koloru skóry. Jeśli zależy nam na zamaskowaniu czerwonych plam czy popękanych naczynek, warto sięgnąć po tzw. red neutralizer, czyli neutralizator czerwieni, który dzięki zawartym w nim oliwkowym pigmencie niweluje czerwień.

Przebarwienia słoneczne - korektor o gęstszej, kremowej konsystencji, np. w sztyfcie, o odcieniu jak najbliższym naturalnej karnacji.

Zbyt ciemne partie twarzy, bruzdy – kredka korekcyjna, która działa rozjaśniająco i odmładzająco, poprzez wypełnienie wszelkich bruzd. Można ją nanosić zarówno pod podkład, jak i na niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.