czwartek, 2 września 2010

Makijaż Arabic w Stylu Jade

Hej Dziewczyny!

     Kolejny makijaż z cyklu "nie nosić za dnia" :P Tym razem arabic, bo szalenie lubię ten typ makijażu. Ten konkretny przykład arabica zainspirowany został przez główną bohaterkę serialu, który kiedyś oglądałam. Serial nosił tytuł "Klon" (nie drzewo, ale klon jak klonowanie). Akcja toczyła się w Brazylii i w Maroku. Główna bohaterka, Jade (wymawia się "Żadi"), wzięła swoje imię od minerału o nazwie jadeit.



     Nie wdając się w zawirowania akcji, przejdę od razu do sedna. Mianowicie oglądając ten serial nie sposób było oprzeć się niesamowitej barwnej egzotyce jaką oferował. Nasycone barwy, zapachy, kruszce i klejnoty, a przy tym wszystkim piękne kobiety ubrane w cudowne stroje, noszące typowe dla Maroka makijaże... Zachwycałam się raz po raz.

     Giovanna Antonelli odtwarzająca rolę Jade była po prostu NIEZIEMSKA! Piękna, zmysłowa, uwodzicielska, przy czym dumna, uparta jak wszyscy diabli, irytująco niezdecydowana... ale i tak uwielbiam ją w rej roli ^__^

Ok, bez dalszych dywagacji zapraszam na instruktaż.






1. Brązową miękką kredką rysuję linię wzdłuż górnych rzęs. Powinna być gruba, wyrazista i sięgać krańca brwi. Najłatwiej jest najpierw naszkicować linię przerywaną, a dopiero później ją połączyć. Gotowej kresce nadaję właściwy kształt przy pomocy skośnie ściętego pędzelka. Wewnętrzny kącik podkreślam pazurkiem.



2. Kreskę utrwalam nanosząc na nią czarny matowy cień. Wybieram lekko połyskujący cień w kolorze brązowo-karmelowym i nakładam go na całą powiekę.


3. Jasnym, beżowo-morelowym cieniem rozjaśniam łuk brwiowy i wewnętrzny kącik oka. Sięgam ponownie po brązową kredkę i podkreślam nią linię dolnych rzęs, wyciągając kreskę poziomo w zewnętrznym kąciku.



4. Skośnie ściętym pędzelkiem koryguję kształt linii. Utrwalam ją czarnym matowym cieniem.



5. Cielistą kredką rozjaśniam wolną przestrzeń pomiędzy kreskami w zewnętrznym kąciku. Utrwalam kredkę tym samym cieniem, którego użyłam jako rozświetlacza.



6. Niewielką (!) ilością czarnego matowego cienia podkreślam subtelnie naturalne zagłębienie powieki. Makijaż oczu wykańczam poprzez podkreślenie linii wodnej czarną wodoodporną kredką oraz dokładne wytuszowanie rzęs.


7. Obrysowuję usta brązową konturówką, przyciemniając bardziej kąciki. Rozcieram kredkę do wewnątrz.


8. Aby kontur ust był wyraźniejszy można zaznaczyć usta po zewnętrznej przy pomocy cielistej kredki. Wypełniam usta beżową szminką.







Użyte produkty:
- podkład Isadora Velvet Touch #40 Winter Beige
- korektor Manhattan Wake Up Concealer #1
- ołówek do brwi Essence #03 Light Brown
- puder British Continental Trading Make Up Kit
- puder rozświetlający Virtual Magic Shine z drobinkami złota #50
- brązowa kredka do oczu Inglot #102
- cielista kredka do oczu Max Factor #090
- cienie: czarny Manhattan Mono #50; pozostałe z palety W7 Warpaint Cosmetics #06, #38
- tusz Smoky Lash, Make Up For Ever
- szminka Sephora Lip Attitude C23


Pozdrawiam,
Katalina

 

6 komentarzy:

  1. Świetny! Genialny ten filmowy tutorial!
    Przejrzysty, szybki i do tego napisany literacką polszczyzną (a to wcale nie jest takie oczywiste na YT).

    Ale takich równych linii to ja nie zrobię, choćbym pękła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ZAPRASZAM DO MUZYCZNEJ TYM RAZEM ZABAWY:D
    szczegóły u mnie:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Sabbath, takie kreski są naprawdę łatwe do wykonania, jeśli się ma wystarczająco miękką kredkę do oczu. Ja akurat używam tutaj kredki Inglota (polecam), która dosłownie ślizga się po skórze :). Co do mojej polszczyzny, to po prostu staram się pisać w sposób prosty i zrozumiały. Do Twojego stylu i tak WIELE mi brakuje :)))

    Farizah, dziękuję za TAGa!!! Uwielbiam muzykę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No, wiedziałam że lubisz muzyke dlatego mam Ciebie na pierwszym miejscu! Hehe ja też lubie metal i kiedyś słuchałam go w kółko:D

    OdpowiedzUsuń
  5. No dobra. Przez Ciebie kupię kredkę Inglota, choć zarzekałam się, że więcej Inglota nie tknę. Cienie tej firmy to dla mnie klęska. Nie dość, że nie potrafię ich nanieść i robię mi się placki, to jeszcze dodatkowo łzawią mi po nich oczy.
    Ale pokusa zrobienia "kreski a'la Katalina" jest zbyt wielka.... Zamelduję, co z tego wyszło. :)

    A o muzyce idę napisać pod odpowiednim postem. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze... wielka szkoda, że cienie Inglota Cię uczulają :( Ja na szczęście nie mam tego problemu, a same Inglotowe cienie należą do moich ulubionych. Mam za to kłopot z błyszczykami, które od jakiegoś czasu powodują u mnie reakcję alergiczną i usta a la Angelina Jolie, plus ból i pieczenie :/. Mam nadzieję, że kredka która poleciłam nie przysporzy Ci łez... Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.