czwartek, 2 września 2010

Makijaż: Egzotyczny Hibiskus

Cześć wszystkim!

Znowu trochę zaszalałam... Stworzyłam makijaż może i nie nadający się do "normalnego" noszenia, jednak jeśli szykuje się Wam jakiś imprezowy wypad, albo inna zabawa, taka propozycja może być ciekawą alternatywą dla tych z Was, które nie boją się małego szaleństwa.





Moją główną inspiracją był kwiat Hibiskusa, jego kształt i obłędne, nasycone kolory. Wykorzystałam tutaj jedną z technik stosowaną przez bodaj najbardziej utalentowaną w dziedzinie makijażu dziewczynę, o jakiej słyszałam. W sieci jest ogromna ilość talentów, jednak to, co pokazuje Svetlana Viznuk sprawia, że padam na kolana i z zachwytem podziwiam każde jej dzieło. Obserwując jej prace wiele się nauczyłam. Mój dzisiejszy makijaż jest, jak wspomniałam moją adaptacją jednej z technik, które prezentuje. Mam nadzieję, że spodoba się Wam ta propozycja. Jak zawsze pozdrawiam Was gorąco i zachęcam do komentowania :)


1. Na powiekę naniosłam bazę pod cienie. Miękką, brązową kredką rysuję zaokrągloną linię wzdłuż naturalnego zagłębienia powieki.
     Rozpoczynam cieniowanie ruchomej powieki. Zaczynam od zewnętrznego kącika nakładając kolejno: czerwień...



2. ... pomarańcz i jasną brzoskwinię. Dokładnie łączę ze sobą wszystkie kolory.



3.  Poprawiam linię w zagłębieniu powieki, następnie utrwalam ją cieniem w ciepłym, brązowym kolorze.



4. Teraz nieco kreatywności: używając tej samej brązowej kredki ryzuję falujące linie symbolizujące płatki hibiskusa. Różnej długości i grubości dla ciekawszego efektu.



5.  Aby rozjaśnić i rozświetlić oczy nanoszę na cały łuk brwiowy jasny beżowy cień, następnie pokrywam go połyskującym na różowo pigmentem.



6.  Pora zająć się płatkami. Najpierw utrwalam brązowe linie użytym wcześniej ciepłym czekoladowym cieniem.



7. Cieniuję najgrubszą z linii przy pomocy czerwonego i beżowego cienia w taki sposób, by stopniowo nikła powyżej brwi. Dwa pozostałe płatki cieniuję identycznie jak łuk brwiowy, nanosząc na nie najpierw jasny beż, następnie świetlisty różowy pigment.



8.  Wyostrzam wewnętrzne krawędzie ostatniego płatka eyelinerem w żelu. Stanie się bardziej wyrazisty. Tym samym żelowym linerem rysuję cienką linię wzdłuż górnych rzęs. Linię tą przedłużam aż na podstawę najgrubszej kreski, przyciemniając ją.



9. Pod najniżej położoną linią nakładam ocieplający akcent z pomarańczowego cienia. Drugie oko maluję w podobny sposób, przy czym eyeliner prowadzę bardziej tradycyjnie, wzdłuż rzęs. Zewnętrzny kraniec linii wykańczam grubym wysoko zwieńczonym pazurkiem.



10.  Dolną powiekę drugiego oka podkreślam brązową kredką, którą rozcieram następnie ciepłym czekoladowym cieniem.



11. Zewnętrzne granice brązu łagodzę pomarańczowym cieniem. Wewnętrzne kąciki oczu rozświetlam połyskującym różowo pigmentem.



12. Na koniec tuszuję rzęsy. Dla ciekawszego i spójniejszego efektu można dwie cieńsze linie podkreślić dodatkowo czerwonym żelowym linerem.







Użyte produkty:
- podkład Isadora Velvet Touch #40 Winter Beige
- korektor Manhattan Wake Up Concealer #1
- ołówek do brwi Essence #02 Brown
- puder rozświetlający Sephora #Rose
- baza pod cienie Sephora
- cieie: jasno-morelowy #06 z palety W7 Warpaint Cosmetics; czerwień Inglot M3 #124 Matrix; miodowy brąz Manhattan #90 Brown Temptation; pomarańcz Astor duo #940; beż Sephora #08
- biało-różowy pigment Inglot #60
- brązowa kredka do oczu Inglot #102
- cielista kredka do oczu Max Factor #090
- żelowe eyelinery Inglot AMC: brąz #90, czerwień #79
- tusz Smoky Lash, Make Up For Ever
- błyszczyk jagodowy – producent nieznany


Pozdrawiam,
Katalina


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.