niedziela, 24 października 2010

Makijaż Inspirowany - Rihanna "Who's That Chick" - wersja nocna

Cześć, Kochani!

     Jakiś czas temu zamieściłam notkę pół żartem - pół serio, dotyczącą klipu Rihanny, który niechcący wyciekł do sieci i był potem desperacko wycofywany przez wytwórnię. Klip nosił tytuł "Who's That Chick" i był szalenie kolorowy, co zwłaszcza w odniesieniu do Rihanny było sporym zaskoczeniem, jako że zdążyła przyzwyczaić świat do swojej "mrocznej strony mocy". Teraz okazało się, że ów klip ma promować jakieś chipsy, mało tego, powstały dwie wersje klipu: dzienna (kolorowa) i nocna (mroczna). Cel producentów i speców od marketingu był taki, by potencjalni nabywcy chipsów mogli sobie wchodzić na daną stronę internetową, gdzie mając do dyspozycji obie wersje klipu, skonstruowali sobie własną jego wersję, łącząc wyżej wymienione wedle własnego uznania.


 
     Zgodnie z tym, co pisałam wówczas, makijaż z wersji dziennej zrobiłam bardziej z przekory, niż uwielbienia. Kiedy natomiast zobaczyłam wersję nocną, zdecydowanie spodobało mi się to, co ujrzałam. Ta stylistyka jest mi bliższa, podobnie jak makijaż Rihanny.



      W zasadzie jest on dość prosty - ot fioletowe smoky eye z rozświetlaczem w liliowej tonacji i ciemnymi ustami. Powiem szczerze, że tak jak Rihanny nie lubię, tak w tej wersji nawet mi się podoba ;) Postanowiłam upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu i wykonać ten makijaż, "podpinając" go pod konkurs, o którym już wspomniałam - ten o gwiazdorskiej tematyce. Wyszło, oczywiście, kompletnie inaczej niż w oryginale. Powodów jest wiele: inna karnacja, inna "ręka", inne kosmetyki, inna interpretacja... Mimo wszystko mam nadzieję, że moja propozycja przypadnie Wam do gustu :) Pozdrawiam serdecznie, buziaki!!!





1. Podkreślam brwi jasnobrązowym ołówkiem. Na pokrytej bazą powiece zaczynam szkicować fioletową kredką wstępne granice makijażu. Następnie wypełniam zarys.



2. Na kredkę nanoszę matowy błękitno-fioletowy cień w chłodnej tonacji. Aby brzegi nie były tak ostro zarysowane, rozcieram je pędzelkiem kulką z odrobiną cienia w kolorze średniego fioletu. Nie rozdymiam koloru za bardzo.



3. Na łuk brwiowy nanoszę w charakterze rozświetlacza jasny, liliowy cień. Ponieważ makijaż Rihanny jest pełny blasku aby uzyskać podobny efekt dodam na środku ruchomej powieki i na łuku brwiowym świetlistą mgiełkę z różową poświatą.



4. Aby zaakcentować zagłębienie powieki mieszam średni fiolet z beżem i rozcieram go dokładnie na granicy obu kolorów. Czarną wodoodporną kredką podkreślam linię wodną oraz dolne rzęsy.



5. Sięgam ponownie po błękitno-fioletowy cień i nanoszę go na czarną kredkę, wzdłuż dolnych rzęs. Aby pogłębić spojrzenie ciemnofioletowym cieniem akcentuję zewnętrzne V oka.



6. Wykańczam makijaż oczu przez narysowanie czarnym eyelinerem kreseczki wzdłuż rzęs. Nakładam tusz. Wedle uznania można przykleić sztuczne rzęsy.



7. Jeszcze ostatnie szlify, ciemna jeżynowa szminka w chłodnej tonacji i makijaż gotowy.








Użyte produkty:
- podkład Revlon ColorStay do cery mieszanej #150 Buff
- korektor Manhattan Wake Up Concealer #1
- puder matujący w kompakcie Sephora #D10
- bronzer Virtual Magic Shine z drobinkami złota #50
- baza pod cienie Sephora
- ołówek do brwi Yves Rocher Couleurs Nature #02 Cendre
- kredki do oczu Make Up For Ever Aqua Eyes: fioletowa 4L, czarna 0L
- cienie: beż i liliowy BCT, jaśniejszy fiolet Rimmel #370, błękitno-fioletowy Inglot #379, ciemny fiolet Inglot #375
- biało-różowy pyłek Inglot #60
- czarny żelowy liner Inglot #77
- tusz L’Oreal Extra Volume Collagene (wodoodporny)
- szminka Sephora #03 Maniac


czwartek, 21 października 2010

Jesienny Makijaż Zainspirowany Ashley Greene

Cześć, Kochani!

Mój dzisiejszy makijaż jest propozycją, którą przygotowałam specjalnie na konkurs poświęcony tematyce gwiazdorskiej. Celem uczestników było zainspirowanie się jakąś gwiazdą i odtworzenie jej makijażu. Moją uwagę przyciągnęło zdjęcie modelki i aktorki Ashley Greene.


źródło
Trochę musiałam się przy nim nakombinować, ponieważ nie dysponowałam wszystkimi kosmetykami, jakie były konieczne do odtworzenia jej wizerunku, jednak jestem całkiem zadowolona z efektu jaki uzyskałam :)
Mam nadzieję, że Wam również spodoba się moja propozycja. Jest idealna na jesień!

Zapraszam do oglądania :)






1. Podkreślam brwi ołówkiem dobranym kolorystycznie do włosów. Na powiekę nanoszę bazę pod cienie, aby kolory były bardziej wyraziste a makijaż trwalszy. W zewnętrznym kąciku oka przyklejam taśmę klejącą, która pomoże mi uzyskać pożądany kształt makijażu. Czarnym matowym cieniem podkreślam zewnętrzne V oka.



2. Następnie roziskrzonym beżowym cieniem pokrywam całą ruchomą część powieki. Wybieram kolor pośredni - w tym wypadku stare złoto - i nanoszę go na styku dwóch poprzednich kolorów. Dzięki temu stworzę płynne przejście tonalne.



3. Ten sam cień nanoszę powyżej załamania powieki i rozcieram ku górze. Wykańczam makijaż górnej powieki przez użycie dwóch odcieni beżu. Jaśniejszy noszę na łuk brwiowy. Ciemniejszym cieniuję przestrzeń od wewnętrznego krańca brwi do nasady nosa.



4. Czarnym matowym cieniem przyciemniam dodatkowo zewnętrzny kącik oka, aby podkreślić wrażenie głębi. Cielistą kredką podkreślam linię wodną oka oraz zewnętrzny kontur makijażu górnej powieki. Granica powinna być ostra i wyraźna.



5. Czarną wodoodporną kredką rysuję linię nieco poniżej dolnych rzęs i przeciągam ją poziomo poza oko. Powinna być krótsza niż kreska na górnej powiece. Rozcieram kreskę odrobiną czarnego matowego cienia.


6. Poniżej czarnej kreski na dolnej powiece nanoszę użyty wcześniej beżowy roziskrzony cień i dokładnie go rozcieram. Czarnym żelowym linerem podkreślam linię górnych rzęs i rozcieram ją w zewnętrznym kąciku tak, by kreska nikła stopniowo w czarnym cieniu.



7. Podkreślam linerem także kreskę na dolnej powiece. Tuszuję górne i dolne rzęsy.



8. Ashley ma na zdjęciu usta pomalowane szminką w bardzo intensywnym odcieniu na pograniczu brąu i burgunda. Ja nie dysponuję takim kolorem, dlatego zaimprowizuję... Zaczynam od obrysowania ust brązową kredką do oczu i roztarcia koloru do środka.



9. Zewnętrzne granice ust podkreślam beżową kredką do oczu, aby ich kontur stał się wyraźniejszy. Cieniuję usta przy użyciu dwóch kolorów cieni: ceglastej czerwieni i brudnego, rdzawego-brązu. Jaśniejszy kolor nakładam na środek ust, zaś ciemniejszym cieniuję ich zewnętrzne granice. Na tak przygotowane usta nakładam bezbarwną pomadkę ochronną.










Użyte produkty:
- podkład Revlon ColorStay do cery mieszanej #150 Buff
- korektor Manhattan Wake Up Concealer #1
- puder matujący w kompakcie Sephora #D10
- puder rozświetlający Virtual Magic Shine z drobinkami złota #50
- baza pod cienie Sephora
- cienie: beż z drobinkami Joko #844 Alhambra Night; złoty brąz z palety W7 Warpaint cosmetics #03; czarny mat Manhattan #50 Black; jasny i średni beż BCT Makeup Kit
- beżowa kredka do oczu Max Factor #090 Natural Glaze
- czarna wodoodporna kredka do oczu Make Up For Ever Aqua Eyes #0L
- czarny żelowy liner Inglot #77
- tusz L’Oreal Extra Volume Collagene (wodoodporny)
- usta: brązowa kredka do oczu Inglot #102; cienie do oczu ceglasta czerwień i brudny brąz z palety BCT; pomadka ochronne Neutrogena
- róż: ceglasty i w odcieniu drzewa różanego z palety BCT


Pozdrawiam,
Katalina :*


poniedziałek, 18 października 2010

Makijaż Inspirowany: Slipknot

Cześć, Misiaki!!!

     Ufff... od czego by tu zacząć? Główną inspiratorką powstania tego mojego "potworka" była Sabbath, która zaproponowała mi kontynuowanie tematyki makijaży rockowych i prześwietlenie wokalistów. Pomyślałam sobie "czemu nie", w końcu Halloween za pasem. Fakt, że to bynajmniej nie polskie święto, które u nas dopiero raczkuje, co więcej, przez wiele osób na naszym gruncie jest tragicznie wykoślawione. Nie mniej coraz częściej organizowane są z tej okazji różne imprezy tematyczne, więc może akurat komuś na coś się ta moja malowanka przyda.

źródło
Kiedy zabrałam się za ten makijaż, myślałam tylko o jednym: "Niech tylko nie pojawi się tu nagle żaden listonosz, sąsiadka, albo ktokolwiek inny!!!" Wiadomo, że gdyby ktoś z zewnątrz ujrzał mnie w "tym stanie" w najlepszym razie uznałby mnie za osobę niespełna rozumu ;). A już kilka razy w przeszłości miałam takie krępujące sytuacje, że kogoś naszło na odwiedziny, podczas gdy potworzyłam... Cóż, na szczęście tym razem nic takiego nie miało miejsca.

Makijaż powstawał długo, bo jakieś 45 minut... Zmywałam go dobry kwadrans, zużywając do tego tonę mleczka do demakijażu i wacików. Szorowałam jak opętana, a dziadostwo nie chciało schodzić - tak to jest jak się używa kosmetyków typu long lasting... Moja skóra mnie nienawidzi, ale przynajmniej jest czysta...






     Na początku wpisu macie moją inspirację. Wszelkie skojarzenia ze Slipknotem są jak najbardziej uzasadnione ;). Sabbath wymieniła wśród wykonawców zespół King Diamond oraz Alice'a Coopera, jednak po dokładnej analizie obu wizerunków uznałam, że chcę zrobić coś nieco innego, choć w tym samym klimacie. Alice Cooper nosił makijaż, który do złudzenia przypomina charakteryzację z filmu "Kruk", a ten makijaż robiłam już w przeszłości. King Diamond z kolei... cóż, przy całej kreatywności jego wizerunku, nie przemawia do mnie w takim stopniu jak inne. Tutaj pojawia się powyższa maska. Klimatycznie i, nazwijmy to, wokalnie wpisuje się w styl, jaki chciałam podjąć. W dodatku jak tylko zobaczyłam ten wzór, nie mogłam oderwać od niego oczu. 




     Plusem tego makijażu jest fakt, iż mogą go z powodzeniem nosić i kobiety i mężczyźni. Reasumując, rzućcie okiem, może akurat komuś z Was się spodoba ;)




Pozdrawiam serdecznie!

sobota, 16 października 2010

Królowe Metalu: Cristina Scabbia

Witajcie!

     To już finałowa notka z serii. Ostatnia bohaterka, która posłużyła mi za inspirację jest Włoszką, felietonistą i wokalistką w zespole Lacuna Coil. Cristina Scabbia, bo o niej mowa, to kobieta niezwykle utalentowana, obdarzona wspaniałym, mocnym kontraltem, idealnym do śpiewania w tym konkretnym stylu.

     Po tym, jak starałam się "określić" jakoś poprzednie wokalistki, Cristinę zdecydowanie opatrzyłabym przymiotnikiem "seksowna". Jej uroda jest oczywista i bezdyskusyjna. Patrząc na nią od razu ma się pewność, że jest świadoma swojej atrakcyjności, ponieważ doskonale akcentuje ją całym swoim wizerunkiem. 

     Makijaż, jaki nosi jest niemal zawsze identyczny, mianowicie neutralne usta oraz czarne smoky eye w bardzo klasycznym wydaniu. To praktycznie podręcznikowy przykład rockowego makijażu. Bardzo łatwy i szybki do wykonania, względnie uniwersalny jeśli myślimy o propozycji wieczorowej. 




     

1. Zaczynam od podkreślenia brwi, tak aby stanowiły idealną i wyraźną oprawę dla oczu. Na górną i dolną powiekę nanoszę bazę pod cienie, następnie zamalowuję 3/4 ruchomej części powieki czarną kredką. Trzymam się poniżej granicy naturalnego załamania powieki.



2. Całą przestrzeń pokrytą czarną kredką utrwalam czarnym matowym cieniem.



3. Na resztę powieki aż po brew nakładam matowy beż dopasowany do koloru karnacji. Teraz pora na zabawę - rozdymiamy cień! To dość czasochłonne zajęcie, jednak warto przyłożyć się do niego. Łączymy kolory tak, by czerń nie przekraczała granicy załamania powieki.



4. Wzdłuż całej dolnej powieki nanoszę czarny cień. Poniżej czerni dodaję beżowy cień - odrobinę ciemniejszy od naturalnego koloru skóry. Moim celem jest dość niskie rozdymienie koloru na dolnej powiece.



5. Nakładając cienie staram się nadać oczom kształt owalny, lekko wydłużony, bez ukośnych linii. Makijaż oczu wykańczam poprzez podkreślenie linii wodnej czarną kredką oraz bardzo dokładne wytuszowanie rzęs.







 Użyte produkty:
- podkład Isadora Velvet Touch #40 Winter Beige
- korektor Manhattan Wake Up Concealer #1
- korektor w kremie Inglot AMC #64
- puder matujący w kompakcie Sephora #D10
- puder rozświetlający Virtual Magic Shine z drobinkami złota #50
- baza pod cienie Sephora
- ołówek do brwi Essence #02 Brown
- czarna kredka do oczu MUFE Aqua Eyes #0L
- cienie: czarny Manhattan #50, jasny i średni beż BCT
- tusz L’Oreal Extra Volume Collagene (wodoodporny)
- szminka Astor Shine Deluxe #030 Nudie
- róż z palety BCT
 
 
Pozdrawiam i do następnego,
Katalina :*