niedziela, 10 października 2010

Królowe Metalu: Amy Lee

Witam serdecznie!

     Jakiś czas temu wspomniałam, że planuję mini-serię makijaży, jednak nie powiedziałam jaki dokładnie będzie ich temat przewodni. Otóż pomyślałam sobie, że jako rasowa fanka ciężkiej muzyki, naturalną koleją rzeczy powinnam podjąć temat kobiet znanych z tejże właśnie sceny. Słucham ich, podziwiam pod wieloma względami, a w dodatku jako przedstawicielki "ciemnej strony mocy", mają one wiele okazji by prezentować wyraziste i odważne makijaże sceniczne.



     Wybrałam zatem cztery niesamowite kobiety, z różnych stron świata, które mimo wielu różnic - tak wizerunkowych, jak i wokalnych - połączyła pasja i miłość do mocnego brzmienia. Jako pierwszą chciałabym Wam zaprezentować Amy Lee, wokalistkę bardzo znanego zespołu Evanescence. 

     Uwielbiam ją!!! Jest jedną z tych kobiet, które uważam za niezwykle inspirujące. Podziwiam ją za mocny i niecodzienny głos. Uwielbiam jej eklektyczny styl, łączący w sobie grunge, punk rocka, co nieco niemal wiktoriańskiego vintage, a nawet szczyptę emo... Co dziwne, wszystkie te elementy tworzą niezwykle spójną całość, z którą bardzo ale to bardzo się identyfikuję! No i jej uroda! Okrągła buzia dziecka z lodowo-błękitnymi oczyma, przy śnieżnobiałej karnacji i kruczoczarnych włosach tworzą piorunującą mieszankę. Zdecydowanie, Amy Lee jest jedną z moich idolek, a spośród czterech wokalistek jakie Wam przedstawię jest mi najbliższa.



     Zapraszam zatem na tutorial, który mam nadzieję, spodoba się Wam. Buziaki, Kochani!


1. Zaczynam od wyraźnego zaznaczenia brwi - tak jak u Amy. Na całą powiekę nakładam bazę pod cienie, aby przedłużyć ich trwałość. Następnie nanoszę na ruchomą powiekę kolor burgunda.



2. Na całą nieruchomą powiekę aż po brew nakładam matowy cień w kolorze skóry. Najważniejszym elementem tego makijażu jest rozcieranie kolorów. Użyłam do tego okrągłego pędzelka. Warto poświęcić tej czynności więcej czasu i dokładnie rozdymić kolor powyżej zagłębienia powieki.



3. Nakładam ten sam cień na dolną powiekę. Cielistym cieniem omiatam granicę cieni na dolnej powiece, aby złagodzić jej linię.



4. Następnie czarnym matowym cieniem zaznaczam zewnętrzny kącik oka, od rzęs po zagłębienie. Kolor dokładnie rozcieram aby nie tworzył żadnych ostrych linii. Czarną wodoodporną kredką podkreślam linię wodną oka oraz przyciemniam dolne rzęsy.



5. Czarnym cieniem utrwalam, a jednocześnie rozdymiam czarną kredkę przy dolnych rzęsach. Tuszuję górne i dolne rzęsy bardzo dokładnie.







Użyte produkty:
- podkład Isadora Velvet Touch #40 Winter Beige
- korektor Manhattan Wake Up Concealer #1
- puder matujący w kompakcie Sephora #D10
- baza pod cienie Sephora
- ołówek do brwi Essence #02 Brown
- cienie: bordowy z paletki Sensique #105, beżowy Sephora #08, czarny Manhattan #50
- kredka do oczu MUFE Aqua Eyes #0L
- tusz L’Oreal Extra Volume Collagene (wodoodporny)
- usta: beżowa pomadka BCT, błyszczyk L’Oreal Glam Shine #04



12 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba, jestem zwolenniczką odważnych makijaży i noszę je na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że Ci się spodobało :) Ja również lubię wyraziste makijaże - także noszone w ciągu dnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie kolory i mocny makijaż oka.
    W ogóle ciekawy temat podjęłaś, ciekawa jestem kto będzie następny.
    Ładny, nowy layout bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kto następny? Tajemnica, hihi ;) Postaram się nie trzymać Was zbyt długo w niepewności. Cieszę się, że nowy layout się podoba, trochę się z nim nakombinowałam ;). Ściskam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A to mi radość sprawiłaś!
    Czekam na kolejne i... Może za panów tez się weźmiesz? Taki Alice Cooper czy King Diamond to dopiero wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehehe no cóż... nie myślałam co prawda o panach, bo i niewielu z nich się maluje a jeśli już, to są to albo bardzo przerysowane malunki w stylu właśnie King Diamond, Alica Coopera, czy Kiss (o ile ich jeszcze tu można zaliczyć), albo zaczernione okolice oczu a la Green Day, Him etc. Ale w sumie idzie Halloween, co wiąże się z rozmaitymi tematycznymi konkursami w sieci, więc całkiem możliwe że zainspiruję się wizerunkiem któregoś z bossów ciężkiego brzmienia ;) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha! No to trzymam kciuki za inspiracje. :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem Ci, że w tym makijażu wyglądasz lepiej nawet niż Amy Lee..

    OdpowiedzUsuń
  9. z całym szacunkiem dla autorki...ale to nie jest królowa metalu, a pozostałe bohaterki to gotyk...

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy, metal ma rozmaite odmiany. Nie tylko trash czy death. To także metal alternatywny, post-grunge'owy, gotycki... wymieniać można długo. Within Temptation często określa się mianem metalu symfonicznego. Niezależnie od odmiany, sądzę, że spokojnie i z czystym sumieniem mogę określić każdą z tych kobiet jako wokalistkę zespołu metalowego. Oczywiście nie zmuszam nikogo do podzielania mojej opinii.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.