sobota, 13 listopada 2010

Makijaż Scarlett Johansson z Okładki Vogue'a

Hej, Kochani!


     Nie było mnie jakiś tydzień, a wydaje się jakby minęły wieki... ale serio, serio, nie mam na nic ochoty. Od jakiegoś czasu sukcesywnie tracę zapał do malowania. Może mi jeszcze przejdzie- już kiedyś w przeszłości miałam podobnie ;).
     W każdym razie mam dla Was dzisiaj propozycję zainspirowaną jedną z okładek paryskiego Vogue'a, przedstawiającą Scarlett Johansson. Uwielbiam makijaże tego typu, a to konkretne wydanie Scarlett uważam za wyjątkowo udane. Uprzedzając ewentualne pytania, moje włosy zostały potraktowane zmywalnym szamponem koloryzującym, który na chwilę obecną już się co nieco sprał, zatem niebawem wrócę do mojego regularnego "nudnego" ciemnego blondu ;).
     Mam nadzieję, że spodoba się Wam mój makijaż. Zachęcam, jak zwykle, do komentowania :)




     Oto jak wykonać go krok po kroku:



     Podkreślam brwi używając w tym celu cienia do powiek pasującego do koloru moich włosów. W tym przypadku - burgunda. Następnie nakładam na powieki bazę pod cienie. Kolejnym krokiem jest obrysowanie oka wzdłuż jego naturalnego załamania brązową kredką. 



     Linię rozcieram delikatnie ku górze. Rozpoczynam cieniowanie ruchomej części powieki. Sięgam po złocisto-brązowy cień i nanoszę go na wewnętrznej i zewnętrznej 1/3 powieki, pozostawiając jej środkową część pustą.



     Środek wypełniam klasycznym, połyskliwym odcieniem złota. Głębokim, matowym fioletem utrwalam roztartą wcześniej kredkę, rozcierając przy okazji jego granice.



     Ponieważ zależy mi na głębi makijażu, w samym zagłębieniu dodaję intensywny czekoladowy brąz, po czym uzupełniam fiolet, który nieco zagubił się podczas rozcierania.



    Rozjaśniam łuk brwiowy matowym cieniem, odrobinę jaśniejszym od mojej karnacji. Na tym etapie dodaję wedle uznania użyte wcześniej cienie, stopniując intensywność i kolor w załamaniu powieki.



     Ponownie sięgam po brązową kredkę i podkreślam nią dolną linię rzęs, jak również linię wodną oka.



     Wracam do matowego fioletu i nanoszę go na zewnętrzne 2/3 dolnej powieki. Resztę dopełniam złotym cieniem.



     Śliwkowym eyelinerem wykonuję precyzyjną kreskę wzdłuż górnej linii rzęs. Makijaż oczu wykańczam poprzez dokładne wytuszowanie rzęs.
     Na zakończenie odrobina brzoskwiniowego różu na policzki oraz beżowa szminka i makijaż gotowy!







Użyte produkty:
twarz
- podkład Revlon ColorStay do cery mieszanej #150 Buff
- korektor Manhattan Wake Up Concealer #1
- puder matujący w kompakcie Sephora #D10
- naturalny, brzoskwiniowy róż z palety BCT
oczy
- ołówek do brwi Manhattan 108T
- baza pod cienie Sephora
- brązowa kredka do oczu Inglot #102
- złoto-brązowy cień Manhattan #90 Brown Temptation
- złoty cień z trio baked Virtual #91
- beżowy cień z palety BCT
- brokatowy brązowy cień Vitrual #57
- cień w kolorze przydymionej śliwki z palety Pupa 4 Eyes Silver Obssesion
- fioletowa kredka MUFE Aqua Eyes #4L
- fioletowy eyeliner w kałamarzu Manhattan Dip Eyeliner
- tusz L’Oreal Extra Volume Collagene (wodoodporny)
Usta
- beżowa szminka Sephora #C23




Pozdrawiam serdecznie,
Katalina :*



10 komentarzy:

  1. świetny, ja ostatnio też mam lenia, używam samego czarnego eyelinera, nawet odkryłam, że z cieniami, zwłaszcza ciemniejszymi, dziwnie się czuję ;/, a to u mnie wielka nowość :)

    serdecznie pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mówi się, że kobieta zmienną jest :) Ja kiedyś na okrągło robiłam sobie mocne oko, a teraz coraz częściej łapię się na tym, że mam ochotę na delikatny makijaż.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podobasz w tej odsłonie, nowy kolor włosów dodał ci charakterku;)
    A Scarlett, cóż...jest zjawiskowa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze mam nadzieję, że zapał wróci. Lubie Twoje pomysły i ich realizację. Z resztą wiesz...

    Po drugie Scarlett nie lubię. Robi na mnie wrażenie kompletnie bezjajecznej. Ale rzeczywiście w tym wydaniu prezentuje się lepiej, niż zwykle. Co nie zmienia faktu, że makijaż na Tobie podoba mi się znacznie bardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam nadzieję, że chandra mi przejdzie... Podejrzewam, że to wszystko jest związane z moim bezrobociem i ogólnie smętnym samopoczuciem :/

    OdpowiedzUsuń
  6. tez nie przepadam za Scarlett, ale Twoj makijaz powala na kolana:)

    a ColorStay mam, ale slyszalam,ze on bardzo obciaza skore i teraz szukam czegos lekkiego na dzien :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie Scarlett jest obojętna. Ani za nią nie szaleję, ani mnie od niej nie odrzuca, ale uważam ją obiektywnie za całkiem ładną kobietę. Ale dziękuję pięknie za ciepłe przyjęcie :))) A podkład ColorStay faktycznie do najlżejszych nie należy, jednak nie zauważyłam, żeby obciążał moją skórę w znacznym stopniu. Ja ten podkład uwielbiam - to mój obecny numer jeden!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.