niedziela, 30 stycznia 2011

Makijażowe zakrętasy...

Hej, Misiaki!

     Kontynuuję wątek makijaży konkursowych. Są takie propozycje, które robi się z zamiarem stworzenia ładnego efektu ogólnego, w którym można bez obaw pokazać się ludziom. Są też takie, które choć przy najszczerszych chęciach na dzień czy nawet na wieczór się nie nadają, to jednak mimo wszystko tworzą całkiem sympatyczny dla oka obrazek. Są wreszcie produkty chwilowego szaleństwa, które powstają w wyniku... jakiegoś wewnętrznego zrywu, który nie ma ani określonego planu, ani bliżej ustalonej tematyki.






     Po prostu człowiek siada przed lustrem i na zupełnym "spontanie" sięga po rozmaite produkty, które następnie dobiera wedle bliżej nieokreślonego klucza i nakłada na twarz w sobie tylko znane i rozumiane formy i kształty.





     Powstaje z tego coś, co nie zawsze okazuje się "ładne" w standardowym tego słowa znaczeniu, nie zawsze tez wiadomo, do czego to to podpiąć... Jak nie trudno się domyślić, moje dzisiejsze "dziecię" należy do tej ostatniej kategorii. I wyznam szczerze, że się sobie w tej wersji niezbyt podobam, że mam wrażenie zaburzonych proporcji twarzy... i parę innych wrażeń, które zachowam dla siebie :P.





     Nie mniej uznałam, że cytując klasyka, nie to ładne co ładne, a co się komu podoba i postanowiłam wykorzystać to mimo różnych moich wewnętrznych oporów. Tak oto powstał tenże makijaż. Jestem szalenie ciekawa Waszych opinii na jego temat. A póki co, pozdrawiam Was bardzo serdecznie! :***


środa, 26 stycznia 2011

Od kiedy motyl jest ptakiem?!?!?!

Ech... mózg mi się chyba lasuje, słowo daję. Ten oto makijaż zrobiłam dzisiaj przed południem z przeznaczeniem na konkurs z poprzedniej notki - BFF (bird, fruit, flower). Zrobiłam,wyedytowałam, wrzuciłam na YT, dodałam do konkursu... I teraz tak sobie siedzę na spokojnie i uderzyła mnie myśl: co mi strzeliło do głowy że zmalowałam motyla zamiast ptaka?!?!?! Po prostu jestem bystra jak górski potok __^__


No ale na szczęście mam w tym konkursie też te nieszczęsne lilie, które dla odmiany są zgodne z tematem :P

No ale teraz powzięłam uroczystą przysięgę, że robię sobie przerwę od malowania na co najmniej 4 dni, bo mam tak podrażnione powieki, że aż strach. Chyba nawet rozcięłam sobie skórę na linii rzęs... Tak to jest jak się dzień w dzień robi jakiś ciężki makeup :/ Odpoczynek jest nieodzowny! No dobrze, w każdym razie zachęcam Was jak zwykle do komentowania i zmykam, bo padam ze zmęczenia ;) Buziaki Kochani!!!

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Makijaż Artystyczny - Tygrysia Lilia

Witajcie!!!

     Mam cichą nadzieję, że troszeczkę nadgonię prowadzenie bloga i dodawanie nowych wpisów w przeciągu nadchodzących dni. Niczego nie obiecują, co najwyżej że się bardzo postaram ;). Na moim dysku przybywa bowiem niemal z każdym dniem kolejnych propozycji.



     Mój dzisiejszy wpis jest odpowiedzią na konkursowe zaproszenie, o którym wspomniałam Wam w ostatniej notce. Otóż pewnego dnia na moją skrzynkę przywędrował mail wysłany zbiorczo do kilku osób, w którym pewna youtubowiczka (tsunimee o najłagodniejszym i najbardziej kojącym głosie jaki słyszałam) zaprosiła nas na swój kanał oraz do wzięcia udziału w organizowanym przez nią konkursie. W tym miejscu zwracam się do wszystkich z Was, które macie ochotę spróbować swoich sił, bo nagrody na chwilę obecną są dla aż 4 osób, a jeśli liczba zgłoszeń przekroczy 50, dojdzie i piąta paletka :), zatem według mnie gra jest warta świeczki.




     W konkursie tym jako inspirację można wykorzystać jeden z trzech tematów: ptaka, owoc, lub kwiat. Ja, jak widzicie, sięgnęłam po ostatni temat, ponieważ kwiaty są jednym z najbardziej lubianych i najczęściej wykorzystywanych źródeł inspiracji. Wybrałam lilie, które są moimi ukochanymi kwiatami. Kolorystyka zaś wzięła się stąd, że akurat w przypadku moich oczu gorące barwy czerwieni i oranżu wydobywają i podkreślają je w, jak sądzę, ciekawy sposób ;)



     Tym razem będą tylko zdjęcia finalne, ponieważ nie przygotowałam instrukcji wykonania. Pod filmikiem znajdziecie listę użytych produktów. Pozdrawiam Was serdecznie i zachęcam do komentowania! A tych z Was którzy mają konto na YT także do subskrybowania mojego kanału ;) (taka toporna prywata :P). Buziaki, Kochani! :***




Lista produktów:
Twarz:
- Revlon ColorStay #150 Buff
- Sephora compact powder foundation #D10
- Inglot AMC cream concealer #64
- Vipera #401 blush
Oczy:
- brow pencil Essence #02
- cream eyeshadow Yves Rocher Luminelle #54 Corail Dore
- brown eye pencil Inglot #102
- red gel liner Inglot #79, Brown gel liner Inglot #90
- Inglot Duraline liquid
- eyeshadows: red loose eyeshadow Inglot #81 AMC; pearly pink shimmery pigment Inglot #60; vanilla #125 Magic Brown paletteAstor; orange #410 Inglot; brown #378 Inglot
- Max Factor False Lash Effect mascara
Usta:
- Max Factor Xperience #01 Sugared Pearl

piątek, 21 stycznia 2011

Makijaż inspirowany: Batman

Hej ho!

     Jak już wspominałam  jakiś czas temu, zapanował sezon na konkursy wszelakiej maści. Niektóre znalezione przypadkiem, inne... same mnie znajdują. Uwierzycie, że dostałam zaproszenie do wzięcia udziału w konkursie??? - pierwszy raz mnie to spotkało. Oczywiście podobne zaproszenia powędrowały także w inne ręce, jednak już sam fakt, że "wywołano mnie do tablicy" w tak fajny sposób sprawił mi ogromniastą radość!
     Ale dzisiejszy wpis dotyczyć będzie innego konkursu. Podejrzewam, że na wybór tematu bardzo duży wpływ miały kolejne kolekcje MAC'a: niedawna Disney Villains i obecna Wonder Woman. Autorka poprosiła o makijaże zainspirowane postaciami super bohaterów, lub ich złych oponentów. Inspirować się można było jakąkolwiek postacią, dobrą, lub złą, z dowolnej historii. Cóż, początkowo miałam ochotę wybrać jakiegoś złoczyńcę, bo te postaci od zawsze wydawały mi się bardziej interesujące, jednak po głębszym zastanowieniu uznałam, że jest jeden super bohater, który ma na swoim koncie bardzo wiele typowo ludzkich rys, które czynią jego osobę szalenie interesującą. Mój ulubiony superbohater, Batman. Przynajmniej biega w czarnej zbroi, nie zaś w kolorowym spandeksie :P




     No dobrze, zapraszam Was zatem na porcję małego super-szaleństwa. Nawet jeśli nie da się wyjść tak z domu, przynajmniej można nacieszyć oko przed lustrem ;) Zawsze fajnie jest spróbować czegoś innego. Podobnie jak poprzednio, nie będzie listy produktów, jednak są one dokładnie takie jak zawsze, jedynie cienie są z Manhattanu i Inglota.


1. Zaczynam od rozrysowania konturów skrzydła. Użyłam w tym celu kredki o przedłużonej trwałości.




2. Następnie wypełniłam zewnętrzne krawędzi skrzydeł tą samą kredką. Obrysowałam także zewnętrzną część linii rzęs.



3. Naniosłam jasnożółty cień w wewnętrznym kąciku, po czym ciemniejszym, żywszym żółtym cieniem dopełniłam środek powieki.



4. Resztę konturu wypełniłam czarnym cieniem.



5. Dołożyłam po trochu czarni i żółci, aby zmieszać oba kolory i stworzyć płynne przejście.



6. Czarnym cieniem pociągnęłam linię zagłębienia aż do wewnętrznego kącika, przedłużając nieco linię w kierunku nosa.



7. Rozcieram czarny liner wzdłuż dolnych rzęs i utrwalam go czarnym cieniem.



8. Jaskrawożółtym żelowym linerem podkreślam dolną linię wodną. Czarnym żelowym linerem rysuję pazurek w wewnętrznym kąciku.



9. Tuszuję rzęsy, zaś na usta nakładam przejrzysty błyszczyk.






Pozdrawiam cieplutko i do następnej notki :***