niedziela, 30 stycznia 2011

Makijażowe zakrętasy...

Hej, Misiaki!

     Kontynuuję wątek makijaży konkursowych. Są takie propozycje, które robi się z zamiarem stworzenia ładnego efektu ogólnego, w którym można bez obaw pokazać się ludziom. Są też takie, które choć przy najszczerszych chęciach na dzień czy nawet na wieczór się nie nadają, to jednak mimo wszystko tworzą całkiem sympatyczny dla oka obrazek. Są wreszcie produkty chwilowego szaleństwa, które powstają w wyniku... jakiegoś wewnętrznego zrywu, który nie ma ani określonego planu, ani bliżej ustalonej tematyki.






     Po prostu człowiek siada przed lustrem i na zupełnym "spontanie" sięga po rozmaite produkty, które następnie dobiera wedle bliżej nieokreślonego klucza i nakłada na twarz w sobie tylko znane i rozumiane formy i kształty.





     Powstaje z tego coś, co nie zawsze okazuje się "ładne" w standardowym tego słowa znaczeniu, nie zawsze tez wiadomo, do czego to to podpiąć... Jak nie trudno się domyślić, moje dzisiejsze "dziecię" należy do tej ostatniej kategorii. I wyznam szczerze, że się sobie w tej wersji niezbyt podobam, że mam wrażenie zaburzonych proporcji twarzy... i parę innych wrażeń, które zachowam dla siebie :P.





     Nie mniej uznałam, że cytując klasyka, nie to ładne co ładne, a co się komu podoba i postanowiłam wykorzystać to mimo różnych moich wewnętrznych oporów. Tak oto powstał tenże makijaż. Jestem szalenie ciekawa Waszych opinii na jego temat. A póki co, pozdrawiam Was bardzo serdecznie! :***


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.