niedziela, 27 lutego 2011

Kocie Smoky Eye

Hej, Kochani!


     Powiem szczerze, że ostatnio w ogóle nie jestem w nastroju do robienia nowych rzeczy. Myśli zaprzątnięte mam kompletnie innymi sprawami, zazwyczaj niezbyt wesołymi, przez co przez ostatnie kilka dni bardziej przypominałam kłębek nerwów niż cokolwiek innego. Postanowiłam jednak mimo wszystko nadrobić nieco zaległości, czego rezultatem jest ten oto wpis.
     Bardzo mi się podoba ten rodzaj makijażu i zdecydowanie lubię nosić się w podobnym stylu. Jest to makijaż łączący w sobie cechy smoky eye i kociego oka. Utrzymany jest w tonacji srebra, szarości i fioletu, a z uwagi na kombinację cieni matowych i perłowych otrzymujemy efekt zbliżony do oszronionych powiek.
     Zapraszam Was zatem do oglądania i komentowania, pozdrawiam ciepło!






1. Zaczynam jak zawsze od nałożenia bazy na powieki oraz od podkreślenia brwi. Następnie sięgam po metaliczne cienie do powiek. Szaro-srebrny nakładam na wewnętrzną połowę powieki.



2.  Ciemną śliwkę nanoszę na zewnętrzną połowę.



3. Przydymionym, matowym śliwkowym cieniem podkreślam załamanie powieki.



4. Sięgam po jasnoszary cień i nakładam go w wewnętrznej części oka - od załamania powieki do brwi.



5. Średnio-szarym cieniem przedłużam zewnętrzną część makijażu oka w kierunku krańca brwi, tworząc kocie oko.




6. Przestrzeń poniżej brwi cieniuję matową bielą. Używam w tym celu dużego puchatego pędzelka. Aby oczy złapały więcej światła, w wewnętrznym kąciku oka dodaję akcent srebrną kredką, następnie rozcieram ją z odrobiną srebrnego cienia.



7. Resztę dolnej powieki podkreślam czarną kredką...



8. ... i rozcieram ją metalicznym śliwkowym cieniem użytym na początku. Czarnym żelowym linerem rysuję wyrazistą kreskę wzdłuż górnych rzęs.




9. Podkreślam linię wodną, dodaję maskarę.



10. Usta podkreślam jasnoróżową pomadką, na którą dodatkowo nanoszę przejrzysty błyszczyk. Policzki podkreślam bladoróżowym różem i odrobiną rozświetlacza.






Użyte produkty:
Twarz
- podkład Revlon ColorStay #150 Buff
- MUFE HD puder sypki
- korektor w kremie Inglot AMC #64
- róż Sephora Bush me twice #1
- rozświetlacz Sephora #I20 pink
Oczy
- ołówek do brwi Yves Rocher Couleurs Nature #02 Cendre
- baza pod cienie Sephora
- biały matowy cień Kobo #101
- cienie z paletki 4Eyes Silver Obsession Pupa
- srebrna kredka do oczu Pupa Multiplay #22
- czarna wodoodporna kredka MUFE Aqua Eyes #0L
- jasna i średnia szarość z trio Inglot M3 #601
- metaliczne srebro i metaliczny fiolet z trio Virtual #94
- tusz Max Factor False Lash Effect
Usta
- cielista pomadka z palety Sephora
- błyszczyk Max Factor Vibrat Curie Effect #09 Sophisticated

niedziela, 20 lutego 2011

Błękitne Iskierki

Hej, Kochani!

     Po krótkim przerywniku powracam do Was z kolejnym makijażem - tym razem będzie pełna instrukcja :). Wykonałam ten makijaż jakiś miesiąc temu, jednak dopiero teraz mogłam na spokojnie go przygotować i opisać. Utrzymany jest w chłodnej, błękitno-białej tonacji. Do jego wykonania użyłam głównie paletki cieni Jean Attitude z Sephory.






1. Nakładam bazę na powieki. Granatową kredką podkreślam linię załamania powieki. Rozcieram ją delikatnie.



2. Na łuk brwiowy nanoszę biały matowy cień.



3. Opalizującym, jasnobłękitnym cieniem podkreślam ruchomą część powieki.



4. Roziskrzonym białym cieniem akcentuję wewnętrzny i zewnętrzny kącik oka. Dzięki temu makijaż stanie się bardziej wyrazisty i świeży.



5. Utrwalam roztartą w załamaniu kredkę cieniem w podobnym kolorze. Stosuję go oszczędnie.



6. Najciemniejszym z cieni, czarno-granatowym, podkreślam ponownie załamanie powieki, aby pogłębić efekt i bardziej podkreślić oczy. Nakładam go również wzdłuż dolnej linii rzęs. Górne rzęsy podkreślam kobaltową kreską.



7. Linię wodną rozjaśniam białą kredką. Na zakończenie tuszuję rzęsy.






Użyte produkty:
Twarz
- podkład Revlon ColorStay #150 Buff
- MUFE HD puder sypki
- korektor w kremie Inglot AMC #64
- róż Sephora Bush me twice #1
- rozświetlacz Sephora #I20 pink
Oczy
- ołówek do brwi Yves Rocher Couleurs Nature #02 Cendre
- baza pod cienie Sephora
- cień w kremie Yves Rocher Luminelle #54 Corail Dore
- granatowa kredka do oczu Essence
- biały matowy cień Kobo #101
- cienie z palety Sephora Jean attitude #02
- granatowy żelowy eyeliner Inglot #83
- biała kredka do oczu Manhattan 11A
- tusz Max Factor False Lash Effect
Usta
- błyszczyk L’Oreal Glam Shine #04 Moon Crystal 


Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i oczywiście jak zawsze zachęcam do komentowania :)

Virtual Smoky Glam Mascara Color Lash

Hej, Misiaki!

     Tytuł dzisiejszego posta jest jednocześnie nazwą produktu, o którym chciałabym Wam co nieco powiedzieć. Virtual jest firmą wchodzącą w skład Joko Cosmetics. Wielu z Was z pewnością kosmetyki te są dobrze znane. Ich jakość jest całkiem przyzwoita, przy tym ceny są przyjazne dla portfela, co jest równie ważne.


     Tusze z serii Smoky Glam Color Lash mają z tego co widziałam trzy kolory: chabrowy, morski i fioletowy. Ja swój zakupiłam za 12,50zł więc cena jest całkiem znośna, lecz warto w tym miejscu wspomnieć o gramaturze produktu. Typowy tusz do rzęs liczy sobie około 13ml pojemności. Ten ma tylko 6ml. Dla porównania, oto zestawienie tuszu Virtual z Max Factor o typowych rozmiarach:


     Mój, jak zdążyliście zauważyć jest w kolorze fioletowym, choć w zależności od oświetlenia ów fiolet może momentami wyglądać niebieskawo. Co mogę powiedzieć na temat samego tuszu? Jest to typowy kosmetyk tego rodzaju. Na szczęście nie jest produktem wodoodpornym, zatem łatwo się zmywa, bez jakiegokolwiek rozmazywania po twarzy. Ma wygodną w użyciu szczoteczkę, standardowych rozmiarów, na którą można wygodnie nabrać odpowiednią ilość tuszu. Minusem jest to, że wyciągając szczoteczkę z opakowania brudzi się nieco jego brzegi, zatem lepiej jest przy tym uważać. Kosmetyk nie kruszy się i nie osypuje z rzęs, co jest dla mnie sporym plusem. Nosiłam go wczoraj większość dnia do nieumalowanej, nieprzypudrowanej twarzy, a mimo to nie poodbijał mi się dookoła oczu.



     Co do wyglądu na rzęsach, najlepiej po prostu pokażę Wam na zdjęciach. Zauważyłam, że trzeba nałożyć go całkiem sporo by kolor stał się wyraźny. Dwie solidne warstwy to absolutne minimum. Na załączonych zdjęciach możecie zobaczyć moje naturalne, nieumalowane rzęsy, poniżej jedną warstwę tuszu, zaś na samym dole rzęsy pokryte dość hojnie dwiema warstwami produktu.


     Na uwagę zasługuje fakt, że tusz nie skleja rzęs, ani nie pozostawia na nich nieestetycznych grudek. Myślę, że jest całkiem fajną sprawą na przykład przy okazji różnego rodzaju imprez, wyjść. Może też być ciekawą propozycją dla kobiet lubiących lekki makijaż dzienny, jednak z drobna domieszką koloru. Za cenę 12,50zł można z nim śmiało poeksperymentować :).

Pozdrawiam serdecznie i do następnego :)))

środa, 16 lutego 2011

Winogrona

Hejka :)

     Nie wiem za bardzo co mam pisać przy okazji tej publikacji... Przygotowałam ją na wspomniany wcześniej konkurs BFF. Postanowiłam stworzyć kolejny makijaż, ponieważ przy okazji poprzedniego nasłuchałam się - z resztą słusznie - że motyl nie jest ani ptakiem, ani kwiatem, ani owocem. Cóż, postanowiłam zatem dać im owoc. Co ciekawe, uzmysłowiłam sobie przy okazji, że nie jest tak łatwo wymyślić coś interesującego i kreatywnego na bazie owoców. Nie mówię tu o samej kolorystyce, ale o kształtach, pomyśle, o wszystkim. A jeszcze jak się ma takiego lenia jak ja to już w ogóle pozamiatane :/
     Zauważam co jakiś czas, że moja niegdysiejsza fascynacja granicząca z obsesją na punkcie kosmetyków, mocno się "rozwodniła". Kiedyś ilekroć siadałam przed lustrem by coś namalować, czułam się podekscytowana, a teraz jedyne co przechodzi mi przez myśl to "nie chce mi się".
     No dobrze, zatem na okoliczność tego konkursu wymalowałam sobie na twarzy winogrona ;) heheh
     Znalazłam to ☚ zdjęcie i coś od razu "zaskoczyło". Szalenie spodobały mi się te kolory!!!

    Po wrzuceniu filmiku raz jeszcze rozbawiło mnie to jak ludzie potrafią być zawistni. Zawsze znajdzie się ktoś, lub kilku "ktosiów", którzy zaczną doszukiwać się teorii spiskowych tam, gdzie ich nie ma. Skoro nie mogli przyczepić się do tematu uznali, że skoro ktoś inny przede mną stworzył makijaż inspirowany winogronami, ja automatycznie jestem papugą i należy mnie z tego powodu napiętnować, hehehe. No cóż, pozostaje mi tylko współczuć owej czuwającej nad polityczną poprawnością osobie, albowiem jeśli na dłuższą metę będzie tak gorliwie wytykała innym podobne "grzechy", nabawi się wrzodów, albo czegoś gorszego. Tak czy owak, mam nadzieję, że Wy pozostajecie w dobrym zdrowiu i z równą co ja niecierpliwością oczekujecie wiosny.

     A oto mój szatański i zgapiony makijaż. Enjoy ^__^



Face:
- Revlon ColorStay #150 Buff
- Sephora compact powder foundation #D10
- Inglot AMC cream concealer #64
- Sephora Bush me twice #1
Eyes:
- dark Brown brow pencil Essence
- white-gold loose shadow Virtual
- gold loose eyeshadow Max Factor  Max Effect #01 Ibiza Sunrise
- Manhattan #90 brown temptation
- Manhattan #50 black
- Inglot AMC #91, #410
- black gel liner #77 Inglot
- Brown gel liner #90 Inglot
- Inglot Duraline liquid
- Max Factor False Lash Effect mascara
Lips:
- Max Factor Xperience #01 Sugared Pearl

sobota, 5 lutego 2011

... bo każda kobieta ma wiele twarzy...

     Pamiętacie ten spot reklamowy? Wiem tylko tyle, ze dotyczył jakiejś marki kosmetycznej - Astor (wtedy jeszcze Margaret Astor) albo Miss Sporty? Nie wiem, nie kojarzę dokładnie. W każdym razie tyle na ile pamiętam, rzecz sprowadzała się do tego, że reklama przedstawiała kobietę w różnych sytuacjach i różnych porach dnia, za każdym razem w innej stylizacji i makijażu. Po co o tym piszę? Otóż ostatnio pojawiła się nowa kolekcja kosmetyków rozprowadzana o ile się dobrze orientuję w sieci Sephora (niestety głównie zagranicznej) sygnowana nazwiskiem Kat Von D. Kim ona jest? spytacie. 
     Fakt, u nas jest jeszcze dość mało znana, a jeśli się o niej pisze, to bardziej w nawiązaniu do byłego Sandry Bullock, który ostatnio wspomnianej KVD się oświadczył. Ona sama jest urodzoną w Meksyku tatuażystką, która prowadzi w telewizji swój autorski program dotyczący właśnie tatuowania. Od jakiegoś czasu romansuje również z branżą kosmetyczną wypuszczając co jakiś czas kolejne kolekcje produktów do makijażu. Ostatnia kolekcja wypuszczona została pod patronatem marki Urban Decay. W tym samym czasie na rynku pojawiły się dwa rodzaje perfum promowane hasłem "Are you Saint or Sinner".

     Ten jakże długi i obrazowy wstęp prowadzi oczywiście do makijażu, zatem po co to wszystko piszę? Otóż, wspomniane wyżej hasło promujące nowe zapachy Kat Von D stało się inspiracją dla innego: "Every woman has two sides". Ten temat z kolei postanowiłam odzwierciedlić w swojej kolejnej propozycji makijażowej. Celem było stworzenie wizerunku, na który składałyby się dwie strony (twarze) kobiety: jedna stonowana, odpowiednia do noszenia w ciągu dnia, druga totalnie szalona, zwariowana i tak dramatyczna jak tylko się da.
     I tak oto dobrnęłam do sedna :) Zapraszam Was zatem do obejrzenia mojego ujęcia dwoistości kobiecej natury :).








Jak zawsze, pozdrawiam Was gorąco!

środa, 2 lutego 2011

Makijaż Walentynkowy w dwóch odsłonach

Witajcie ponownie ^__^

      Tym razem postaram się, by było krótko i konkretnie. Otóż jak wiecie nieubłaganie zbliża się hołubione przez niemal wszystkich "święto murarza". Niezależnie od tego, czy jesteście nastawieni do niego negatywnie i preferujecie nazwę "walę tynki", czy też oczekujecie go niecierpliwie z zachwytami wzdychając na widok wszechobecnych czerwonych serduszek, zapraszam do zapoznania się z dwiema moimi propozycjami makijaży na tę okazję.




 

     Pierwsza moja propozycja to stosunkowo prosty i przyjazny w noszeniu makijaż, który stworzyłam specjalnie z myślą o walentynkowej kolacji. Skupiam się tutaj na górnej powiece, utrzymanej w różowo-bordowej tonacji, z konturem podkreślonym kocią kreską. Dół zaś postanowiłam pozostawić jasny i naturalny, w myśl zasady, że na randce lepiej jest zrezygnować z tony ciężkiego makijażu. Zamiast tego mamy tutaj wykonturowaną i rozświetloną twarz, z policzkami zaznaczonymi jasnym różem, zaś całość została utrwalona specjalną mgiełką, która ma na celu nadanie skórze młodzieńczego blasku i świeżości.


1.Koryguję kształt brwi za pomocą kredki w neutralnie brązowym odcieniu, następnie nakładam na całą powiekę opalizującą bazę pod cienie.



2. Miękką czarną kredką kreślę linię wzdłuż zagłębienia powieki, zamykając ją w kształt litery V w zewnętrznym kąciku. Wypełniam zewnętrzną część mojego V.



3. Rozcieram delikatnie kredkę za pomocą małego zaokrąglonego pędzelka.Przyszła pora na cieniowanie. Jasny, perłoworóżowy kolor nakładam w wewnętrznym kąciku oka.



4. W centralnej części dodaję nieco ciemniejszy, matowy odcień różu. Kończę dodając cień w kolorze burgunda w zewnętrznym kąciku.



5. Pozostaję przy burgundzie i podkreślam nim linię wyrysowaną wcześniej wzdłuż zagłębienia powieki.



6. Sięgam po czysty pędzel kulkę i za jego pomocą rozcieram kolor nałożony w załamaniu ku górze, tworząc nieco rozdymiony efekt.



7. Rozświetlam spojrzenie dodając matowy beż zbliżony do mojej karnacji. Nanoszę go na łuk brwiowy oraz w wewnętrznym zagłębieniu tuż przy nasadzie nosa.



8. Ponieważ chcę, aby moje oczy były pełne światła, dodaję odrobinę opalizującego pigmentu w centralnej części powieki. Beżową kredką do oczu pociągam całą dolną powiekę i wyciągam ją na zewnątrz porządkując dolną krawędź cieniowania. Kredkę rozcieram.



9. Utrwalam kredkę perłowym cieniem w kolorze wanilii.


10. Wzdłuż górnej linii rzęs rysuję linię czarnym żelowym linerem. Kreskę przedłużam dość znacznie na zewnątrz. Linię wodną rozjaśniam użytą wcześniej beżową kredką, a na zakończenie tuszuję rzęsy.







Products used:
Face:
- Revlon ColorStay #150 Buff
- Manhattan Wakaeup Concealer
- Inglot AMC cream concealer #64
- Sephora compact powder foundation #D10
- Blush and bronzer taken from the Sephora makeup palette
- Sephora highlighting compact powder #I20 Pink
- Sephora makeup setting mist
Eyes:
- eyebrow pencil Yves Rocher Couleurs Nature #02 Cendre
- cream eyeshadow Yves Rocher Luminelle #54 Corail Dore
- Inglot black eye pencil #101
- Joko Chocolate light pink eyeshadow #852
- Inglot pink eyeshadow #362
- Sensique burgundy eyeshadow #105 palette
- Sephora mono eyeshadow #08 universal beige
- Inglot pinkish sparkling pigment #60
- MaxFactor kohl pencil #090 natural glaze
- Astor vanilla eyeshadow #125 magic brown palette
- Inglot black gel liner #77
- Max Factor False Lash Effect mascara
Lips:
- Maybelline colorsensational #132 sweet pink


***






      Druga z moich propozycji jest zdecydowanie odważniejsza od poprzedniej. Użyłam co prawda tej samej palety barw, nie mniej w o wiele bardziej intensywnej wersji. Uznałam jednak że taka wersja stanowić może bardzo ciekawą propozycję dla tych z Was, które albo bojkotują Walentynki i nie przejmują się tym, co wypada, a co nie, albo też preferują makijaże odważne w formie, nieco bardziej drapieżne. 





1. Zaczęłam tradycyjnie od nałożenia bazy na powieki i podkreślenia brwi. Później zaczęłam budować załamanie powieki, przy czym tym razem zdecydowałam się na kompletnie inny kształt niż zazwyczaj.



2. Chciałam nadać mu dość kanciasty kształt, z najwyższym punktem tuż nad środkiem źrenicy, z V-kształtnym zakończeniem w zewnętrznym V. 






3. Użyłam w tym celu kredki o przedłużonej trwałości, następnie roztarłam ją nieco. Po roztarciu kreski, sięgnęłam po różowy perłowy cień do powiek i nałożyłam go na całą ruchomą powiekę w obrębie narysowanego wcześniej kształtu.






4. Cieniem w kolorze burgunda pociągnęłam wzdłuż wyrysowanych wcześniej linii, dodatkowo je rozcierając.






5. Sięgnęłam po mały pędzelek kulkę i za jego pomocą zmieszałam burgund z bladym perłowym różem do środka powieki. Matowym beżem rozświetliłam łuk brwiowy.






6. Cieniem w malinowym kolorze roztarłam zewnętrzną połowę załamania powieki ku górze.






7. Aby pogłębić cieniowanie dodałam odrobinę matowej czerni wzdłuż załamania. Odrobinę - łatwo przesadzić z czernią. Cielistą kredką do oczu porządkuję dolną granicę cieni.






8. Ponownie sięgam po czarną kredkę i podkreślam nią dolną linię rzęs. Wywijam ją nieco w wewnętrznym kąciku, a w zewnętrznym przedłużam.






9. Wracam do malinowego cienia i rozcieram nim kredkę.






10. Matowym beżem utrwalam beżową kredkę roztartą w zewnętrznej części oka. Podkreślam górne rzęsy linerem.






11. Przyciemniam zewnętrzną część dolnej linii rzęs. Tuszuję rzęsy i makijaż oczu jest gotowy.











Products used:
Face:
- Revlon ColorStay #150 Buff
- Manhattan Wakaeup Concealer
- Inglot AMC cream concealer #64
- Sephora compact powder foundation #D10
- Blush and bronzer taken from the Sephora makeup palette
Eyes:
- eyebrow pencil Yves Rocher Couleurs Nature #02 Cendre
- eyeshadow base by Sephora
- waterproof eyeliner pencil MUFE Aqua Eyes #0L
- pearly pink Joko Chocolate #852
- cranberry eyeshadow Manhattan #90
- red eyeshadow Inglot NF #495
- universal beige Sephora #08
- black Manhattan #50
- MaxFactor kohl pencil #090 natural glaze
- Inglot black gel liner #77
- Max Factor False Lash Effect mascara
Lips:
- Maybelline Super Stay Gloss 260 Wildberry Glow


Pozdrawiam,
Katalina :*