sobota, 5 lutego 2011

... bo każda kobieta ma wiele twarzy...

     Pamiętacie ten spot reklamowy? Wiem tylko tyle, ze dotyczył jakiejś marki kosmetycznej - Astor (wtedy jeszcze Margaret Astor) albo Miss Sporty? Nie wiem, nie kojarzę dokładnie. W każdym razie tyle na ile pamiętam, rzecz sprowadzała się do tego, że reklama przedstawiała kobietę w różnych sytuacjach i różnych porach dnia, za każdym razem w innej stylizacji i makijażu. Po co o tym piszę? Otóż ostatnio pojawiła się nowa kolekcja kosmetyków rozprowadzana o ile się dobrze orientuję w sieci Sephora (niestety głównie zagranicznej) sygnowana nazwiskiem Kat Von D. Kim ona jest? spytacie. 
     Fakt, u nas jest jeszcze dość mało znana, a jeśli się o niej pisze, to bardziej w nawiązaniu do byłego Sandry Bullock, który ostatnio wspomnianej KVD się oświadczył. Ona sama jest urodzoną w Meksyku tatuażystką, która prowadzi w telewizji swój autorski program dotyczący właśnie tatuowania. Od jakiegoś czasu romansuje również z branżą kosmetyczną wypuszczając co jakiś czas kolejne kolekcje produktów do makijażu. Ostatnia kolekcja wypuszczona została pod patronatem marki Urban Decay. W tym samym czasie na rynku pojawiły się dwa rodzaje perfum promowane hasłem "Are you Saint or Sinner".

     Ten jakże długi i obrazowy wstęp prowadzi oczywiście do makijażu, zatem po co to wszystko piszę? Otóż, wspomniane wyżej hasło promujące nowe zapachy Kat Von D stało się inspiracją dla innego: "Every woman has two sides". Ten temat z kolei postanowiłam odzwierciedlić w swojej kolejnej propozycji makijażowej. Celem było stworzenie wizerunku, na który składałyby się dwie strony (twarze) kobiety: jedna stonowana, odpowiednia do noszenia w ciągu dnia, druga totalnie szalona, zwariowana i tak dramatyczna jak tylko się da.
     I tak oto dobrnęłam do sedna :) Zapraszam Was zatem do obejrzenia mojego ujęcia dwoistości kobiecej natury :).








Jak zawsze, pozdrawiam Was gorąco!

12 komentarzy:

  1. Kim jest Kat Von D? Obraża mnie to pytanie ;))) Mówiłam już, że jestem pod nieustającym urokiem Amiego Jamesa? :DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Heheheehh, chwała Ci za to, Cammie :) Wiesz, wolałam na wszelki wypadek napisać kilka słów dla tych, którzy mogą nie wiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Katalinko, żartowałam. W gruncie rzeczy niewiele osób się interesuje tatuażami. Ja w sumie też nie jestem entuzjastką, nie mam tatuażu i nie zamierzam mieć, ale jestem pod ogromnym wrażeniem artyzmu najbardziej uzdolnionych tatuażystów. Uwielbiałam oglądać Miami Ink i L.A.Ink. A Ami podoba mi się jako facet, pomijając jego tatuaże. Lubię łysych ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nie spytam kim ona jest :d uwilbiam ja :D ciekawi mnie jakby wygladala Twoje wersja makijazu w jej stylu :D moze kidys zrobisz hmm ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Cammie, ja chociaż też nie mam żadnego tatuażu (kiedyś o mały włos a bym sobie zrobiła) to piekielnie mnie ta tematyka fascynuje!!! Uwielbiam oglądać to co niektórzy tatuażyści potrafią wyczarować - momentami szczęka sama opada z głośnym brzękiem!

    Naatajla, jasne, chętnie coś w tym stylu zmaluję. Nie robiłam tego do tej pory, ponieważ na youtubie co druga dziewczyna tworzyła już makijaże inspirowane Kat von D, nie chciałam powielać, ale w sumie bardzo lubię jej styl :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaskakujący makijaż, super pokazany!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozlozylas mnie! cudnie wrecz!;);*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha! A to była niespodzianka... Myślałam, że zmieniłaś uczesanie a tu po prostu była ukryta druga strona medalu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Otóż to :D Chciałam jakoś "ukryć się" na początek, żeby potem uderzyć z zaskoczenia. Fryzury póki co nie zamierzam zmieniać - postawiłam sobie za punkt honoru, że w końcu je zapuszczę ;) Zobaczymy co z tego wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  10. ha ha uwielbiam Amiego a propos komentarza cammie :D

    a to nowe wcielenie jest śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziewczyny, jestem mega pozytywnie zaskoczona :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.