wtorek, 31 maja 2011

Parlez-moi d'Amour: makijaż inspirowany Taylor Momsen

Hej, Kochani!

     Troszeczkę się rozleniwiłam ;) Bo i czym innym jest pisanie o kosmetykach i tym podobnych rzeczach, a czym innym wpisy stricte makijażowe, a przecież na tym od początku mój blog się opierał...
      Na szczęście udało mi się na raty wyłuskać trochę czasu z kolejnych dni i oto wracam do Was z następną notką instruktażową. Zainspirowałam się osobą, którą już kiedyś sportretowałam, mianowicie Taylor Momsen. To szalenie kontrowersyjna osóbka, która momentami zachowuje się co najmniej irracjonalnie. I chociaż zazwyczaj osoby jej pokroju działają mi na nerwy, ona w jakiś pokrętny sposób mnie intryguje. Lubię oglądać jej zdjęcia, bo często znajduję wśród nich interesujące stylizacje i makijaże. Niestety najczęściej makijaż Momsen upodabnia ją do misia pandy, a jeśli jest inaczej, wówczas możemy być na 99% pewni, że jej stylizacja jest efektem pracy sztabu specjalistów. 
     Tak właśnie było w tym przypadku. Jakiś czas temu Taylor Momsen została poproszona do współpracy przy reklamie nowego zapachu Johna Galliano, "Parlez-moi d'Amour". Oto jedno ze zdjęć promujących te perfumy: 

Zdjęcie pochodzi ze strony zespołu The Pretty Reckless

     Robiąc mój dzisiejszy makijaż nie starałam się skopiować wizerunku ze zdjęcia. Dążyłam raczej do oddania ogólnego "obrazu" Taylor Momsen. Zainspirowały mnie cudowne kolory z kampanii reklamowej i styl zbuntowanego rockowego kociaka, który tak lubię ;) A co z tego wyszło? Oceńcie sami. Zapraszam!






1. Zaczynam od podkreślenia brwi. Następnie nakładam czarną kredkę na całą ruchomą część powieki i delikatnie ją rozcieram.



2. Utrwalam kredkę czarnym cieniem. Górną część czerni rozcieram przy pomocy fioletowego cienia. Na łuk brwiowy nakładam beżowy matowy cień i łączę go z fioletem.



3. Dolną powiekę podkreślam czarnym eyelinerem - wewnętrzną 1/3 pozostawiam pustą. To miejsce pozostawiam na fioletowy cień. Resztę utrwalam czernią.



4. Jeśli to konieczne, można dodać odrobinę fioletu na górnej powiece i rozetrzeć wszystko dokładnie. Ponieważ chcę, aby makijaż był ciut cieplejszy, dodaję nieco bordowego cienia na środku powieki.



 5. Czarnym żelowym eyelinerem podkreślam linię wodną i górną linię rzęs. Kreska powinna być dość gruba, jednak dokładnie roztarta, tak aby nikła w cieniach. Makijaż oczu wykańczam dokładnie tuszując rzęsy.










Użyte produkty:
Twarz
- podkład Revlon PhotoReady #002 Vanilla
- korektor w kremie Inglot AMC #64
- puder transparentny MUFE HD
- róż z palety Sephora
- bronzer Sephora Bush Me Twice #01
- rozświetlacz Sephora #I20 Pink
Oczy
- ołówek do brwi Yves Rocher Couleurs Nature #02 Cendre
- czarna kredka do oczu Inglot AMC #101
- czarny cień Manhattan #50
- bordowy cień Manhattan #90 Brown Temptation
- fioletowy cień Inglot #74
- beżowy cień Sephora #08 Universal Beige
- czarny żelowy liner Inglot #77
- tusz Max Factor False Lash Effect
Usta
- szminka Yves Rocher #51 beige vanille

 Pozdrawiam serdecznie! :***

13 komentarzy:

  1. Bardzo mi sie podoba! i przyznam sie,ze lubie taki styl:)))
    Reklama "Parlez-moi d'Amour" od razu przyciagnela moja uwage choc jakos samym zapachem nie zainteresowalam sie za bardzo;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainspirowałaś mnie, lubię rockowe makijaże, a ponieważ ostatnio preferowałam delikatny ze względu na upał, jutro zaszaleję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie ostatnio miałam chęc na tego typu mocny,czarny makijaż :) Twój jest trochę delikatniejszy,ale bardziej mi się podoba :) Super,też coś pokombinuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hexxano, bardzo się cieszę :) Przyznam szczerze, że samego zapachu właściwie nie znam, ale reklama - zarówno prasowa, jak i telewizyjna - zdecydowanie mają coś w sobie. Również pozdrawiam!

    Pani la mome, bardzo miło mi to słyszeć :))) I chociaż rzeczywiście upał zdecydowanie nie sprzyja makijażowi, mimo wszystko zachęcam do działania... a później oczywiście do pochwalenia się nam rezultatem ^__^. Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Milve, zawsze możesz "doczernić" go wedle swojego upodobania ;) W smoky eye można kombinować do woli! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. makijaz genialny i lepszy od oryginalu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Luubię takie maki :) Dość często taki robię, właśnie z fioletem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi się podoba, u mnie lepiej by wyglądał z granatem i właściwie wtedy upodobniłby się do makijażu, który kiedyś robiłam na konkurs :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Widać, że stylizowałaś się raczej na ogólny wizerunek, nie na makijaż. Zamiast ciężkiego, grubego smoky mamy niepokojące sine akcenty i lekki dół oka. Mnie się niesamowicie podoba zewnętrzny kącik. Właśnie taki kształt marzy mi się we własnym makijażu... Szkoda, że już jestem po ślubie - zaprosiłabym Cię do pomalowania mnie (byłam od stóp do głów na czarno i miałam purpurowe róże).

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki, dziewczyny!

    Sabb, musiałaś wyglądać niesamowicie :) Kiedyś wspominałaś, że Tobie czerń wystarcza za całą tęczę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczny makijaż!Kolor cieni fantastycznie podbija tęczówkę:-)pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję pięknie, Basiu :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.