środa, 18 maja 2011

Słów kilka na temat pędzli Hakuro...

Hej wszystkim!

     Tym razem, jak widzicie po tytule, chciałabym napisać kilka słów na temat pędzli Hakuro. Pojawiły się pewnego dnia właściwie znikąd i nagle zalały polskiego YouTube'a. Byłam względem nich więcej niż sceptyczna. Szczerze mówiąc ilekroć jakaś dziewczyna zamieszczała u siebie ich recenzję chwaląc je pod niebiosy, odbierałam to z rosnącą nieufnością. Skąd u mnie takie nastawienie? Może stąd, że chociaż szukałam, nie byłam w stanie znaleźć żadnej oficjalnej strony internetowej marki Hakuro. Co najwyżej stronę sklepu internetowego, gdzie można wspomniane pędzle kupić. Jestem niedowiarkiem. Nie przyjmuję wszystkiego w ciemno, dlatego zawsze chcę mieć możliwość zasięgnięcia opinii z różnych źródeł. Jakkolwiek wielką sympatią bym nie darzyła naszych wspaniałych youtubowiczek, chciałabym jako konsumentka mieć możliwość zaczerpnięcia informacji na temat pędzli Hakuro również inną drogą, niestety nie było to możliwe, jedyne źródła na które trafiłam to wspomniane recenzje i sklep.
     Zwłaszcza, że zawsze kiedy oglądam recenzje produktów otrzymanych przez daną osobę w prezencie w celu ich przetestowania i opisania, patrzę na nie ze zdwojoną ostrożnością. Tak po prostu mam.

     W każdym razie zdecydowałam się złożyć zamówienie, by wyrobić sobie własną opinie na temat tych pędzli. Zamówiłam trzy: 
- pędzel do podkładu typu flat top #H51
- pędzel do konturowania i różu #H13
- pędzelek kuleczkę do konturowania oka #H76
     Najbardziej zależało mi na flat topie, ponieważ sprawił na mnie wrażenie solidnego i przyzwoitego narzędzia. Poza tym pędzel duo-fibre z Inglota, jaki nabyłam kilka miesięcy temu nie spełnił moich oczekiwań, toteż szukałam pędzla do podkładu, który byłby swoistym zadośćuczynieniem za tamten.

HAKURO H51
Pędzel jest syntetyczny, super mięciutki i bardzo delikatny dla skóry. Rączka jest solidnie wykonana, dobrze leży w dłoni. Sam pędzel jest bardzo zbity i gęsty, dzięki czemu umożliwia nałożenie podkładu równiutką warstwą i dokładne jego wtarcie w skórę. Jeśli się postaramy, jesteśmy w stanie uzyskać nim efekt zbliżony do makijażu typu airbrush. Odkąd go używam zgubił może jeden włos. Włoski są sprężyste, nie zaginają się ani nie łamią. Nałożenie podkładu tym pędzlem nie wymaga żadnych specjalnych umiejętności, za to daje naprawdę świetny efekt w zaledwie kilka minut. Z tego zakupu jestem zatem bardzo zadowolona! Pędzel kosztuje jedynie 33zł!!! Cena jak dla mnie świetna, zważywszy na to, że wspomniany przeze mnie duo-fibre z Inglota kosztuje aż 53zł a jest dużo, dużo gorszej jakości.

HAKURO H13
Ładnie wyprofilowana kuleczka przeznaczona do nakładania rozświetlacza, różu lub bronzera, wykonana z włosia kozy. Włoski są sztywniejsze niż w przypadku H51, jednak nie drapią twarzy w trakcie aplikacji. Jest to całkiem wygodny pędzel, dzięki któremu możemy precyzyjnie nałożyć kosmetyk dokładnie tam, gdzie tego potrzebujemy. Używam go do różu, ponieważ do nakładania rozświetlacza i bronzera zdecydowanie bardziej wolę stosować ukośnie ścięty pędzel. W każdym razie do różu sprawuje się niemal idealnie. Jedyne zastrzeżenie jakie do niego mam to fakt, że po pewnym czasie użytkowania niektóre włoski mogą się łamać, lub wypadać i osadzać na twarzy w trakcie aplikacji. Kosztuje 26zł, czyli raz jeszcze jakość idzie w parze ze świetną ceną - analogiczny pędzel z Inglota kosztuje 12zł więcej, przy czym jest według mnie gorzej wyprofilowany, tak więc 2:0 dla Hakuro.


      Mam natomiast zastrzeżenia, i to spore, do ostatniego pędzla, jaki kupiłam: HAKURO H76.
     Na zdjęciu ze strony sklepu pędzelek wyglądał bardzo podobnie do słynnych "pencil brush" z MACa i Sigmy, jednak w rzeczywistości wygląda gorzej niż na fotografii. Co mi się w nim nie podoba? Głównie to, że pędzel jest dość rzadki. W skuwce spokojnie zmieściłoby się niemal dwa razy tyle włosia. Trochę szkoda, bo gdyby miał tyle objętości ile powinien byłby to bardzo przyzwoity pędzelek. Włosie ma dobrej jakości (koza), odpowiednio sztywne i całkiem przyzwoicie cieniuje "zewnętrzne V" oka. Jak powiedziałam, nie wiem, czy to mi się trafił taki przypadek, czy też ktoś zaprojektował go takim celowo. Niezależnie od wszystkiego, z posiadanych przeze mnie czterech pędzli typu kulka, ten niestety plasuje się na ostatnim miejscu. Kosztuje 16,50zł.


Tak oto prezentują się moje skromne zakupy. Zdaje sobie sprawę, że przede mną pojawiło się mnóstwo recenzji, jednak mam nadzieję, ze mimo wszystko moja także się Wam do czegoś przyda ;). Pozdrawiam Was bardzo serdecznie :***

6 komentarzy:

  1. Chciałam ten pędzel do podkładu kupić oraz jakiś do pudru i czekałam na Twoją recenzję. Chociaż chyba zostanę przy Maestro... hmm sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  2. H51 jest naprawdę świetny, więc jeśli o nim myślałaś, to spokojnie możesz zamawiać. Nie będziesz zawiedziona. Nie mam niestety porównania z Maestro, bo nie mam żadnego pędzla z tej firmy :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś otagowana!
    http://siulka.blogspot.com/2011/05/top-10-award-i-maa-ankieta-rozdaniowa.html

    OdpowiedzUsuń
  4. No i chyba go zamowie;) a z jakiej strony zamawiałaś?

    OdpowiedzUsuń
  5. Kupiłam je tutaj: http://makeupbox.pl/

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja mimo wszystko lubie swoje pędzelki z Inglota, ale po twojej recenzji chętnie wypróbuje i Hakuro :)

    http://swiatedki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.