czwartek, 21 lipca 2011

Elitarne...

Hej, Misiaki!

     Ale jestem niedobra! Wieki temu zapowiedziałam Wam, że mam zamiar napisać recenzję pędzli Elite i ... na obietnicach się skończyło. Skoro jednak obiecałam, słowa dotrzymać muszę :)


      Na dobrą sprawę to, co tutaj napiszę nie będzie recenzją, a pieśnią pochwalną, ponieważ pędzle Elite uważam za wspaniałe!  
     Kilka tygodni temu podczas zakupów w Rossmannie zauważyłam coś nowego - pędzelki z bambusową rączką o włosiu przywodzącym na myśl wiewióreczkę ^__^ Skojarzyły mi się z zachwalanymi wszem i wobec pędzlami Eco Tools, ale w pierwszym odruchu miałam ochotę odwrócić się i odejść nic nie kupując. Pomyślałam, że skoro to pędzle drogeryjne, z pewnością nie są warte funta kłaków. A jednak mimo uprzedzeń skusiłam się. Początkowo tylko na jeden - jako pierwszy nabyłam największy z pędzli, przeznaczony do pudru. Kiedy trochę go poużywałam... wróciłam piorunem po resztę.

     Pędzelki pakowane są w takie oto tekturowe opakowania, z wklejonym wkładem z solidnego, choć giętkiego plastiku, dzięki czemu sam pędzel jest świetnie zabezpieczony przed wszelkimi potencjalnymi ciekawskimi łapkami. Jedynym sposobem na dostanie się do środka jest rozerwanie solidnie sklejonego brzegu, zatem pierwszy duży plus za pomysłowe opakowanie!
     Pędzelki pochodzą z serii ECO, a ich rączki wykonane zostały z bambusa - kolejny plus! To właśnie te bambusowe rączki jako pierwsze przykuły moją uwagę. Są solidne, eleganckie i mają niecodzienny kształt - są węższe u nasady, a ich rękojeść stopniowo rozszerza się ku końcowi. Wyglądają naprawdę luksusowo! (przynajmniej moim zdaniem). 
     Kolejną płynącą z ich zakupu korzyścią jest fakt, iż złotówka z każdego pędzla wędruje - jak głosi naklejka na opakowaniu - na rzecz pomocy ofiarom tsunami w Japonii. A ceny są całkiem przyzwoite, bo oscylują wokół 20zł. Najmniejszy z czwórki kosztuje bodajże 16,50zł, zaś największy, do pudru około 26zł.
     Żałuję bardzo, że w skład kolekcji wchodzą zaledwie 4 pędzle, bo idę o zakład z każdym, że gdyby ktoś pokusił się o wypuszczenie pełnej linii tych produktów, znalazłoby się bardzo wiele chętnych na zakup. Ja w każdym razie bez mrugnięcia okiem bym takie cudo capnęła!


      Wypadałoby napisać kilka słów na temat każdej z tych wiewióreczek. Pierwsze, o czym należy wspomnieć to włosie - niesamowicie mięciutkie i delikatne!!! Używanie tych pędzli to istna pieszczota! I tak jak pisałam Wam przy okazji recenzji rozświetlacza Sleek, dzięki temu, że włosie jest tak delikatne, możemy bez strachu nakładać przy jego pomocy nawet bardzo miękkie i/lub intensywnie napigmentowane kosmetyki.
* Największy z pędzli świetnie sprawdzi się w przypadku sypkich pudrów mineralnych, fiksujących, bronzerów, także kompaktów o delikatniejszej formule. Z twardszymi produktami może sobie nie poradzić.
* Ukośnie ściętego używam najczęściej i zastanawiam się czy nie kupić sobie drugiego, ponieważ dziwnym trafem w ostatnim czasie wpadło mi w ręce mnóstwo kosmetyków o szalonej wprost pigmentacji, więc pędzel ten idzie w ruch w zasadzie za każdym razem. Jest idealny do rozświetlaczy, bronzerów i róży. To zdecydowanie jeden z moich ulubieńców ostatnich tygodni!
* Płaski pędzelek języczkowy do nakładania cieni jest równie gładki i miękki jak jego starsi bracia, jednak jest przy tym również sprężysty i zbity, dzięki czemu świetnie nakłada cienie.
* Ostatni w kolekcji jest pędzelek do ust, bardzo podobny do poprzedniego, jednak cieńszy i węższy od niego. Może być stosowany zgodnie z przeznaczeniem, lub w innych celach - do cieni, czy np do punktowego nakładania korektora.


      Jak wspomniałam, kolekcja ECO liczy sobie tylko cztery pędzle, jednak w Rossmanie można dostać też regularną kolekcję Elite, z czarnymi rączkami. Z tej właśnie kolekcji pochodzi ostatni pędzelek Elite, który zakupiłam, przeznaczony do podkładu. Ma identyczne włosie jak cztery pozostałe. Warto w tym miejscu dodać, że używałam ich wszystkich, zdążyłam je również wymyć kilka razy i żaden z nich nie zaczął gubić włosia. Pozostało ono równie miękkie, sprężyste i lśniące jak zaraz po zakupie.

     Sama kolekcja ECO to nie tylko pędzle do makijażu! Zawiera także kilka rodzajów szczotek do włosów oraz dwie lub trzy wersje spinek. Szczotki, podobnie jak pędzle, wykonane zostały z naturalnych materiałów. Skusiłam się na jedną z nich: dużą, okrągłą, o przekroju 23mm, wykonaną w 100% z włosia dzika osadzonego na bambusowej rękojeści.


      Początkowo zastanawiałam się czy aby nie będę żałowała tej fanaberii, ale raz jeszcze utwierdziłam się w przekonaniu że seria Elite ECO to coś absolutnie wspaniałego! Włosie tej szczotki jest mega gęste, sztywne, jednak nie szoruje skóry głowy jak szereg podobnych syntetycznych okrągłych szczotek. I powiem Wam, ze tak jak do tej pory czesanie włosów traktowałam jako konieczność, tak w przypadku tej szczotki to dla mnie istna pieszczota! Mogę ją spokojnie i szczerze polecić każdemu!
     To tyle jeśli chodzi produkty Elite. Zachęcam Was do rozejrzenia się za nimi i zakupu choćby jednej sztuki na spróbowanie. Może akurat tak jak ja wrócicie po resztę :)

Pozdrawiam serdecznie i do następnego! :***

15 komentarzy:

  1. Tym oto sposobem, wiem ze te pedzle musza byc moje:D Do tej pory caly czas zastanawialam sie i rozwazalam zakup, nawet skusilam sie na pedzel do rozu z Zoevy ktory mnie uwiodl ale Rossmann blizej i szybciej:D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. No to chyba znalazłam pędzel do różu, który chcę mieć w posiadaniu:D Mój poprzedni też pochodził z Rossmana, ale z serii for your beauty jeżeli się nie mylę - potrzeby rosną, pędzel przestał mnie zadowalać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prezentują się świetnie :D Gapiłam sie na nie w rossmanie i zastanawiałam czy warto je kupić. Teraz już wiem, że tak ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealnie trafiłaś z tym postem, jeśli chodzi o moją skromną osobę - dzisiaj w Rossmannie krążyłam koło nich, aż w końcu stwierdziłam, że przydałaby się jakaś opinia na ich temat, no i proszę :) Jutro na pewno 2 pędzle znajdą się w moim koszyku: do cieni i do pudru :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hexx, ja właśnie krążę wokół Zoewy i cały czas zastanawiam się czy by nie kupić któregos z ich pędzelków, bo podobno są świetne. Ale Rossmann faktycznie, tuż pod nosem :) Szkoda tylko, że wybór jest niewielki. Fajnie by było gdyby wypuścili jeszcze chociaż kuleczkę i puchaty pędzel do rozcierania cieni...

    Obojetniejaka, ten pędzel do różu jest moim ulubionym z całej czwórki :) Jestem z niego naprawdę zadowolona. Mam nadzieję, że Ty również się na nim nie zawiedziesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Iwetto, A. , w takim razie bardzo się ciesze, że moja recenzja znajdzie praktyczne zastosowanie :) Serio, polecam te pędzelki - używam ich na okrągło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mam ten pędzel do pudru - uwielbiam go :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie myyślałam nad kliknięciem pędzli elfa, ale nie byłam pewna, teraz wiem, ze szybciej będzie jak skoczę po elite :) dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. ja ostatnio zauważyłam dwustronny pędzelek z tej serii i dosyć mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Simply_a_woman, też go uwielbiam :)

    Idalio, serdecznie polecam :)

    Edtt, widziałam dwa rodzaje tych dwustronnych pędzelków, z tym, że miały one z jednej strony pędzelek, a z drugiej zwykłą gąbeczkę do rozcierania, a że takich nie potrzebuję, to je ominęłam.

    OdpowiedzUsuń
  11. w końcu udało mi się znaleźć opinię o tych pędzlach, od momentu jak się pojawiły w rossmanie wahałam się czy skusić się na któryś z nich. Ty mnie przekonałaś :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. świetna recenzja:) skusiłaś mnie tymi pędzelkami:)
    obserwuję;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurczę,nie Ty jedna kusisz tymi pędzlami.A mi się marzą Ecotoolsy,ale jakoś dalej nie zbieram się,żeby sobie jakiś zafundowac ;/ Szczególnie,że żadnego nowego pędzla nie potrzebuję :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Biemi, Malwino, cieszę się bardzo i pozdrawiam :)

    Milve, ja też mam wielką ochotę na Ecotoolsy choć wcale ich nie potrzebuję... problem w tym, że je chyba można sprowadzić tylko z zagranicy?

    OdpowiedzUsuń
  15. Szukałam właśnie informacji na temat tych pędzi i Twój wpis wpadł mi w łapki - bardzo się z tego cieszę :)
    byłam zdecydowana kupić pędzle Hakuro, ale brak mi chwilowo funduszy, a pędzle na gwałt potrzebne :)
    Dzięki Tobie już wiem, że z pewnością kupię przynajmniej 2 z tych pędzli :)
    Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.