piątek, 19 sierpnia 2011

Olay Skin Adapt - żel peelingujący

Hej, Kochani!

     Tym razem chciałabym napisać kilka słów o kosmetyku do pielęgnacji, a konkretniej, o żelu peelingującym marki Olay, który kupiłam jakiś czas temu. 


     Moim (zapewne nie tylko moim) zdaniem peeling jest jednym z bardziej istotnych elementów pielęgnacji twarzy i ciała. Jest niezastąpiony w kwestii złuszczania martwego naskórka, wygładzania skóry, nadania jej blasku i świeżości. Dlatego tak istotne jest, by używać go regularnie, jak również by jego forma i działanie dobrane było do potrzeb naszej skóry.
     Ja akurat mam cerę mieszaną, która zazwyczaj nie sprawia mi większych kłopotów, jednak jeśli już postanowi się zbuntować, funduje mi małą rewoltę... Sięgnęłam po peeling marki Olay nieco na ślepo, ponieważ nie miałam wcześniej do czynienia z jakimkolwiek kosmetykiem tej firmy, aczkolwiek sama jej nazwa jest mi znana i słyszy się na jej temat sporo pozytywnych opinii, postanowiłam więc spróbować.
     
     Kosmetyk przeznaczony jest dla cery tłustej i mieszanej. Producent obiecuje, że produkt ten pomoże nam przywrócić równowagę naszej skórze, jednocześnie poprawiając jej wygląd poprzez usunięcie martwego naskórka. Mają w tym pomóc zawarte w składzie wyciągi z szałwii, zielonej herbaty i aloesu. W efekcie, przy założeniu, że będziemy używać peelingu regularnie, mamy uzyskać gładką i zdrowo wyglądającą skórę.

     Jak mają się obietnice do rzeczywistości? Cóż, warto zacząć od tego, o czym wiele osób, zdaje się zapominać, mianowicie ten produkt jest nie tyle peelingiem sensu stricte, co żelem myjącym o właściwościach peelingujących, przeznaczonym do codziennego stosowania. Producent wprost zaleca używanie tego żelu rano i wieczorem. Innymi słowy jego działanie siłą rzeczy będzie łagodniejsze niż w przypadku zastosowania typowego peelingu. Piszę o tym ponieważ czytając niektóre z opinii na temat tego kosmetyku natrafiałam na zarzuty, że jego działanie jest za słabe, że sobie nie radzi.
     Owszem, jeśli poszukujecie typowego, gruboziarnistego peelingu, który zapewnia wyraźnie wyczuwalny poziom złuszczenia, ten produkt Was rozczaruje, ponieważ jego działanie jest dość łagodne.

      Żel zawiera dwa rodzaje granulek, które w trakcie wmasowywania kosmetyku w twarz mają działać złuszczająco. Nie mogę się oczywiście wypowiadać za wszystkich użytkowników, jednak z punktu widzenia osoby, która do tej pory sama opowiadała się po stronie peelingów raczej inwazyjnych i gruboziarnistych, mogę powiedzieć, że żel Olay spisał się całkiem dobrze na mojej skórze. Od razu zaznaczam, że stosuję go raz, dwa razy w tygodniu, a mimo to jestem zadowolona z efektu, zakładam zatem że gdybym zgodnie z zaleceniem producenta przemywała twarz rano i wieczorem, efekt byłby jeszcze lepszy. Po zastosowaniu, skóra robi się wyczuwalnie gładsza i przyznaję, że byłam tym zaskoczona zważywszy na łagodność żelu. Złuszczeniu towarzyszy lekki efekt zmatowienia i ściągnięcia skóry. Podkreślam - lekki. Nie jest to "radykalny i permanentny" mat, jednak dla moich potrzeb wystarczy w zupełności.
     Kosmetyk ten jest niesamowicie wydajny! Tuba ma pojemność 150ml i sądzę, że wystarczy na ładnych kilka miesięcy regularnego stosowania.
     Dla zainteresowanych składem, oto on:

      Reasumując, jestem całkiem zadowolona z działania tego żelu. Spełnia swoją podstawową funkcję, to znaczy oczyszcza i wygładza skórę. Nie wywołał u mnie żadnej reakcji alergicznej, ani podrażnień. Ma bardzo przyjemny, delikatny zapach, a przy tym przyzwoitą cenę - w zależności od miejsca 15-17zł. 

     Cieszę się tym bardziej, że niedawno wzięłam udział w konkursie, w którym nagrodą był komplet kilku kremów marki Olay. Dla odmiany konkurs był nie makijażowy, a pisemny :D. Miałam szczęście i zostałam jedną z laureatek, tak więc już niebawem będę miała okazję wypróbować także inne kosmetyki tej firmy :). 

     A póki co na tym kończę, jak zwykle bardzo serdecznie Was pozdrawiam i do usłyszenia wkrótce! :***

6 komentarzy:

  1. Fajnie, że o nim piszesz. Jestem fanka marki Olay, sporo produktów sprawdziło się u mnie, a obecnie poznaję kolejne nowe, bo testuję nadesłane kremy. Bardzo lubię żele peelingujące i również dziwię się komentarzom, że słabo peelingują. W końcu to tylko żel do codziennego mycia a nie stricte peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to głupie, ale lubię kosmetyki o takiej strukturze kolorystycznej. Czysty, przejrzysty żel i granulki wewnątrz. A już takie w czystych, jasnych kolorach są śliczne.

    Twój opis jest na tyla zachęcający, że chyba zdecyduję się na zakup próbny.

    A wygranej w konkursie gratuluję. Mówiłam Ci, ze masz lekkie pióro. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Madziu, polecam :)

    Idalio, podejrzewam, że większość krytykujących zwyczajnie nie wiedziała za co się zabiera ;)

    Sabb, zgadzam się - dzięki temu cały produkt wydaje się jakiś taki bardziej spójny :) A kosmetyk pielęgnacyjny ma przecież oczyścić i odżywić nasza skórę, więc tym bardziej efekt czystości (także na opakowaniach) jest mile widziany :). I dziękuję! Ta wygrana była trochę rzutem na taśmę, w ostatniej chwili na zasadzie "a co mi szkodzi, może akurat się uda" ;).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.