sobota, 17 września 2011

KKcenterHK - recenzja peruki Gill

Hej, Misiaki!!!

     Tym razem nie będzie efektu niespodzianki, ponieważ już Wam sygnalizowałam, że stałam się dumną posiadaczką "włosów instant" ;). Był to kolejny produkt, który otrzymałam do przetestowania ze sklepu KKcenterHK
     Bardzo się ucieszyłam kiedy mi to zaproponowano, ponieważ nie mam żadnej peruki, a tego typu akcesoria zawsze mi się podobały. Przy ich pomocy można natychmiastowo kompletnie się odmienić. Nie wspominając o tym, jak bardzo przyda mi się ona do stylizacji ;)... Dano mi do wyboru dwa modele typu BOB, krótszy i dłuższy. Wybrałam drugi wariant, o numerze 8H124 marki Gill. TUTAJ możecie zobaczyć jak wygląda ta peruka ze wszystkich stron. Kosztuje $15,07.
     Na mnie natomiast prezentuje się następująco:


     Specjalnie do zdjęcia nieco ją nastroszyłam, ponieważ w takiej wersji spodobała mi się najbardziej. Od razu zaznaczam, że nie mam porównania z innymi tego typu akcesoriami, ponieważ do tej pory miałam tylko jedną perukę, bardzo starego typu i dość marnej jakości (pamiętającą jeszcze czasy PRLu xD ).
    
     Pozwólcie zatem, że podzielę się z Wami swoimi przemyśleniami dotyczącymi tego produktu.
Perukę dostajemy w bardzo delikatnej, tkanej na podobieństwo rajstop-kabaretek siateczce, która jak sądzę ma chronić włosy przed uszkodzeniem lub poplątaniem się. Dodatkowo całość zapakowana jest w torbę strunową.

      Perukę wyprodukowała marka Gill, jednak nie byłam w stanie znaleźć żadnych informacji o tej firmie, a strona internetowa podana na kartoniku... nie istnieje. 


     Ponieważ perukę wykonano z syntetycznego włosia, pod żadnym pozorem nie wolno obchodzić się z nią tak, jak z naszymi własnymi naturalnymi włosami - w ten sposób błyskawicznie ją zniszczymy. Na odwrocie wizytówki producent umieścił dokładną instrukcję jak należy dbać o włoski, aby jak najdłużej nam służyły.
     Bazą peruki jest koronkowa siatka, którą możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. Główna jej część ma kształt koła, zaś reszta aż do linii karku przypomina stelaż.


      Wielkość peruki można regulować przy pomocy elastycznych paseczków umieszczonych na linii karku. Paseczki do złudzenia przypominają typowe ramiączka biustonosza i kończą się takim samym zapięciem, które należy zaczepić na odpowiednim "oczku" na karku. Oczek jest kilka, zatem same decydujemy o tym jak szeroka lub wąska ma być nasza peruka. Przy czym warto pamiętać, że zbyt ciasne zapięcie będzie powodowało jej zsuwanie się.



     Było też coś, co mnie zastanowiło. Jak wspomniałam nie znam się na perukach, zatem ciężko mi oceniać, czy to feler produktu, czy też celowy zabieg, nie mniej sądzę, że warto o nim wspomnieć. Chodzi mi o fakturę włosia. Peruka w swojej centralnej "schowanej" części ma tuż przy linii koronki loczki a la gofrownica. Normalnie są one schowane pod resztą włosów, jednak zdarza się że prześwitują przez gładką powierzchnię, psując nieco ogólne wrażenie. Oto co mam na myśli:


     Pomijając tę "niespodziankę", włosy są bardzo gładkie, miłe w dotyku i błyszczące (może nawet aż za bardzo błyszczące). Ja akurat wybrałam sobie kolor popielatego blondu z pasemkami, ponieważ uznałam że chłodny odcień będzie pasował do mojej karnacji. Są jednak także inne warianty kolorystyczne, jaśniejsze i ciemniejsze. Miałam sporą frajdę testując ją, nakładając na różne sposoby, wygładzając, strosząc itd. Odradzam nadmierne zarzucanie głową, ponieważ wtedy peruka z całą pewnością spadnie ;). Możecie oczywiście wspomóc się wsuwkami, by bardziej ustabilizować fryzurę. 
     Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć jak wyglądam w wersji luźniejszej oraz bardziej wygładzonej. Już teraz mogę Wam jednak powiedzieć, że zamierzam dokonać pewnych zmian w wyglądzie mojej peruki, ponieważ po nałożeniu przypomina trochę hełm. Między innymi w odniesieniu do grzywki, która jest na mój gust zbyt ciężka i prosta jak od linijki. Zdecydowanie nie jest to produkt, który byłby w stanie dać złudzenie naturalnych włosów - włosie jest na to zbyt błyszczące i już na pierwszy rzut oka wygląda na syntetyczne. Tak czy inaczej z pewnością będę ją wykorzystywała czy to do stylizacji, czy na przykład na różne przebierane imprezy :). Wyjścia z domu z nią na głowie w innych okolicznościach raczej nie zaryzykuję ;).

Trzymajcie się cieplutko! Pozdrawiam :***

14 komentarzy:

  1. ale ta peruka Cię odmieniła, zupełnie inna dziewczyna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kobieta zmienną jest ;) hehehhe

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy bardzo post z tej współpracy powstał, wciągnął mnie strasznie, bo nigdy nie miałam do czynienia z perukami ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ladna-bardzo ci pasuje, tylko troche za mocno sie blyszcza
    pozdrawiam
    xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Agnees, cieszę się że wpis Ci się spodobał. To moja pierwsza własna peruka, zatem nawet nie bardzo wiedziałam co o niej napisać ;)

    Marto, dziękuję :) A błysk zapewne bierze się stąd, że to włosie syntetyczne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie tak wyprobowac peruke, inne fryzura i inny kolor wlosow potrafi niesamowicie odmienic :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Katalino, efekt jak z programu Ewy Drzyzgi Rozmowy w toku ;)
    Zdecydowanie wolę Cię w wersji naturalnej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kleopatre, masz zupełną rację!

    Idalio, coś w tym jest :D Tez wolę się "po mojemu", choć taka peruka daje masę frajdy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Superaśna :D a nie chciałaś wypróbować długowłosej peruki?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ba! Pewnie że chciałam, ale miałam do wyboru tylko tę i krótszą. Dłuższej niestety mi nie zaproponowano. Chociaż i tak nie jest źle, bo dzięki niej mogłam sobie przypomnieć jak wyglądałam w innej fryzurze - kiedyś miałam na głowie coś podobnego, a ostatnio zastanawiałam się czy nie obciąć włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. może i fajna, ale strasznie się błyszczy, a nie wygląda to fajnie, a co najgorsze naturalnie :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Heh, na to nie mam już wpływu - syntetyk, to się świeci. A pudrem jej nie posypię :P W każdym razie nie zamierzam latać w niej po mieście za dnia, więc jej "nienaturalność" mi nie przeszkadza :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem, czy powinnam to pisać, ale mnie ta peruka wygląda na perukę kiepskiej jakości. Z różnych powodów mam aktualnie w domu cztery różne peruki. Począwszy od takiej naprawdę symulującej naturalne włosy za wiele setek złotych, na różowym koszmarku za 10 zł skończywszy i wykonanie tego, co Ci przysłano najbardziej przypomina tę ostatnią. Przepraszam. I to nie jest prawda, że syntetyk musi się świecić.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pisz, pisz, w końcu nie chodzi o to, by zachwycać się czyms na siłę :) Pisałam Ci już że dla mnie to raczej gadżet i w żadnym razie nie czułabym się komfortowo wychodząc w tym z domu ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.