sobota, 3 września 2011

Youtubowe Trollowisko

Hej, Misiaki!

     Potraktujcie tę notkę jako swojego rodzaju TAGa, ponieważ poniekąd tym właśnie jest. Dzisiaj popełnię kilka słów na temat Youtuba i tego co mnie w nim, delikatnie mówiąc, irytuje. Już wcześniej myślałam o tym, czy by nie napisać podobnej notki, ale zawsze w finale się rozmyślałam. Tym razem na moją decyzję wpłynęła Angel TYM filmikiem. Zachęcała mnie, bym podzieliła się podobnie jak ona tym, co mnie uwiera w filmikach zamieszczanych na tym portalu i generalnie w samym portalu jako takim. Dlaczego dotąd nie podejmowałam wątku? Z jednej prostej przyczyny. Otóż zamieszczając wpisy tego typu wywołuje się burzę. Z miejsca jest się oskarżonym o bycie malkontentem, który zawistnie atakuje bogu ducha winnych youtubowiczów. Pojawiają się oskarżenia o zadzieranie nosa, o wywyższanie się i jeszcze parę innych mniej lub bardziej wziętych z księżyca opinii.
     Na wstępie, gwoli wyjaśnienia, odpowiem na pytanie, które pada w większości przypadków:  "Skoro cię to wkurza, po co to oglądasz?! Nie lubisz, nie oglądaj, nie będziesz się wściekać." Tak właśnie robię, to znaczy, jak tylko zaobserwuję u danej osoby manierę, która mnie do niej zrazi, po prostu cofam subskrypcję i tyle. Nie dobijam komentarzami, nie daję "ujemnych łapek", po prostu idę swoją drogą.

     Co w takim razie powoduje moją irytację na kanale Youtube?
- Trolle - to jak dla mnie największy minus wszystkich youtubo-podobnych miejsc. Osoby, które dzięki anonimowości jaką daje im internet zachowują się jak banda plujących jadem dzikusów. Patrzą na coś i w pierwszym bezrefleksyjnym odruchu gnoją to jak leci, dla samej zasady. Ot, po to tylko, żeby dowartościować się przez obrzucenie kogoś wyzwiskami. Nie jest to konstruktywna krytyka, tylko zwyczajne chamstwo. Nie mam szacunku dla takich ludzi. Nie szanuję też tego co mówią, zwyczajnie mam to gdzieś. W 99% przypadków są to bowiem biedni nieudacznicy, którzy tylko w internetowej anonimowości mogą sobie poużywać i odbić niedostatki ich własnego życia.
- samozwańczy guru - wiele jest osób, które same siebie określają mianem guru, chociaż według mnie nie mają do tego podstaw. A jednak, mówią tak o sobie, co więcej, domagają się uznania na każdym kroku. Zdarzają się osoby tak nadęte swoją "guruwatością", że nawet nie zniżają się do tak przyziemnych rzeczy jak odpisywanie na komentarze (których się z resztą domagają, podobnie jak pozytywnych ocen i subskrypcji). Zrozumiałabym to gdyby chodziło o kogoś kalibru sióstr Pixiwoo, albo MakeupGeek, jednak takich osób jest dosłownie garstka. Jeśli nie daj boże ktoś ośmieli się wyrazić odmienną od "guru" opinię, z miejsca staje się wrogiem publicznym, ponieważ ośmielił się "podważyć jego autorytet". Śmiechu warte.
- nadgorliwe groupies - czyli zagorzałe obrończynie wspomnianych wyżej "guru", które na każdy przejaw krytyki, czy choćby delikatny objaw niezadowolenia reagują świętym oburzeniem, który zapewne zaowocowałby w realnym życiu co najmniej spaleniem nieszczęsnego komentującego na stosie. Bo "JAKIM PRAWEM OŚMIELA SIĘ $%^&*( TAKI TO A TAKI @#$%^&*WYPISYWAĆ TAKIE BZDURY @#$%^&*()" ?! Zupełnie jakbym oglądała transmisję z Krakowskiego Przedmieścia... Te same osoby będą także bezkrytycznie zachwycać się każdym kolejnym dziełem swojego bożyszcza, nawet jeśli będzie ono średnio interesujące. Bożyszcze je stworzyło, a to oznacza, że trzeba się nim zachwycać...
- serwowanie tych samych oklepanych pomysłów - wychodzę z założenia, że jeśli ktoś zakłada kanał, ma coś interesującego do powiedzenia, pokazania, jest kreatywny, oferuje coś świeżego, niepowtarzalnego. Tak byłoby idealnie, jednak są osoby, które po raz setny wrzucają np. tutorial makijażu wykonany IDENTYCZNĄ techniką, który różni się od poprzednich jedynie kolorystyką. Po co mi 10 takich samych makijaży we wszystkich kolorach tęczy? Jeśli będę chciała, sama autorsko sobie podmienię kolor i będzie gites ;). Dziewczyny, bądźcie kreatywne, bawcie się makijażem, rozwijajcie wyobraźnię!
- OOTD lub FOTD - jesteśmy Polkami, więc dlaczego nie można jak Polka napisać "strój dnia" albo "makijaż dnia". Są dziewczyny, które niemal z ekstatycznym uniesieniem witają nas widzów w "swoim kolejnym outficie"... Wow, dziewczyno, znasz angielski!!! Bomba, gratuluję! Jesteś boska! Kolejna "outfitowa" sprawa dotyczy filmików w których autorka informuje nas, że "w zasadzie to nic takiego, bo sukienkę już wcześniej widziałyśmy tutaj, a buty widziałyśmy tam, bransoletki też pokazywała w poprzednich filmikach". Wspaniale! Po co w takim razie nagrywać video z czymś, co doskonale znamy i widziałyśmy przedtem miliony razy? Jaki to ma sens?
- ekshibicjonizm - nie mam na myśli latania nago przed kamerą, chodzi mi raczej o publiczne obnażanie się ze swoim życiem prywatnym. Najbardziej widać to u zachodnich youtubowiczek - u nas na szczęście nie jest to aż tak bardzo powszechne zjawisko. Np. niespełniona modelka prezentuje nam swoje ostatnie zakupy, wypinając bujną pierś wprost do kamery, żebyśmy mogli dokładnie zobaczyć detale. Albo mamusia dokumentujące w internecie każdy nawet najmniejszy drobiazg z życia swojej pociechy (wylało picie, zrobiło kupkę, zatańczyło na dywanie) - super, ale kochana mamusiu, pomyśl o tych wszystkich pedofilach śliniących się na widok zdjęć które tak bezmyślnie zamieszczasz w sieci. Niektóre oprowadzają wirtualnie widzów po swoich domach. Ciekawe, czy równie gorliwie zaprosiłyby do domu obcego z ulicy, żeby pokazać mu jak mieszka?
- dopraszanie się o darmowe produkty - sieć aż pęka w szwach od osób, które za pośrednictwem swoich blogów, lub kanałów proszą o darmowe kosmetyki, i/lub inne przedmioty. Zabawne, że wiele z nich na czterech obserwatorów na krzyż, a mimo to bezceremonialnie wystawiają łapki przed siebie. W końcu cała idea rozsyłania darmowych próbek opiera się na tym, że osoba recenzująca powinna MIEĆ KOMU tę recenzję zaprezentować. Czyż nie?
- SUB za SUB - bardzo, ale to bardzo wkurza mnie kiedy ktoś do mnie pisze dopominając się bym go zasubskrybowała. Zdarzają się i tacy, którzy "szantażują" w komentarzu "Dałam suba, ale jeśli ty też mnie nie zasubskrybujesz, przyrzekam, że go cofnę!" Wkurza mnie także, jeśli dana osoba pod płaszczykiem zostawionego na mojej stronie pochlebstwa chce się zareklamować i nachalnie "podpisuje się" linkiem do siebie. Nie mówię tu o osobach piszących czy zostawiających link w konkretnym celu, ale np o takich: "Świetny produkt. Uwielbiam cię czytać/oglądać. Zapraszam do mnie: http://jestemfajna.blogspot.com".

     Na tym może poprzestanę. I tak mam wrażenie, że nieco mnie poniosło, jednak... cóż są rzeczy, których nie akceptuję, więc dlaczego miałabym je przemilczeć? Tym bardziej, że "jestem u siebie" ;). W tym miejscu uprzedzając ewentualne zarzuty, napiszę, że:
- nie, nie uważam się za autorytet w jakiejkolwiek dziedzinie
- nie narzucam Wam swojej opinii, a jedynie dzielę się nią z Wami - nie musicie się ze mną zgadzać
- nie twierdzę, że sama jestem nieomylna i nie popełniam gaf
- nie mam zamiaru atakować kogokolwiek tym wpisem - jak powiedziałam na początku, jeśli ktoś mnie irytuje, zwyczajnie przestaję go obserwować, lub go blokuję

     Jako że nie żyjemy w próżni, jestem przekonana, że Wy także macie swoje punkty zapalne, które powodują, że wyłączacie dany kanał, lub nawet definitywnie przestajecie oglądać daną osobę. Chętnie poczytam co Was denerwuje czy to w youtubie, czy też gdziekolwiek indziej. Dajcie znać, jeśli tylko macie ochotę. Bardzo serdecznie pozdrawiam Was wszystkich! Do zobaczenia wkrótce!


46 komentarzy:

  1. Nie mam własnego kanału, ale mam bloga... i tu najbardziej irytuje mnie to: "obserwuję i liczę na to samo". Ja klikam na obserwuj tylko te blogi, ktore mi się podobają, i które będę czytać. Nie klikam na obserwuj tylko po to, zeby komuś nabić statystyki, ale niestety niektóre dziewczyny tego nie rozumieją.

    ciekawy temat na dyskusję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest właśnie coś na zasadzie "sub za sub". Powszechne i wkurzające. I tak jak piszesz, wiele osób wydaje się tego nie rozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niektóre słowa po prostu lepiej brzmią po angielsku. Mnie z kolei razi spolszczanie na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego wolę bloga ;D Chociaż irytuje mnie mnogość recenzji kosmetyków otrzymanych od firm, ale to samo było na YT ;D Dlatego osobiście trzymam się od tego z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie recenzje nie przeszkadzają, jeśli są napisane wiarygodnie i interesująco. Sama często z takich recenzji korzystam i dzięki nim jestem w stanie kupić sobie coś co mnie ucieszy :). Chodziło mi raczej o ludzi, którzy zakładają swój kanał tylko po to, żeby dostawać darmowe produkty. Mają np tylko 5 czy 10 widzów a w centralnym miejscu strony publikują apel do producentów kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie uważam,żeby ten wpis miał wywołać burzę. Wiele bardzo trafnych uwag!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że tak to odbierasz :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kanału na YT nie mam. Częściowo dlatego (tu pierwszy kamyczek do ogródka z narzekaniami), że filmiki w których różne dziwne panny pokazują się na filmikach wraz ze swoimi perfumami okraszając to kilkoma truizmami nie znajdują u mnie zrozumienia. Co mówi mi film, na którym panna pokazuje swoje perfumy/kosmetyki w ten sposób, że bierze je do łapek i wystawia do kamery? Ano głównie to, że sama chce się pokazać i szuka pretekstu. Kosmetyków w ten sposób zobaczyć nie sposób, a o perfumach nie sposób się czegoś w ten sposób dowiedzieć. To lans.
    Podobnie jest z ciuchami. Zdjęcia i filmiki dziecięcych kupek i innych wiekopomnych wyczynów to osobna sprawa. Są ludzie, którzy przeżywają swoje życie za pomocą dzieci. jest mi ich żal. I ich dzieci też.
    Co do recenzj darmowych produktów - mam zdanie podobne do Twojego. nie widzę w tym niczego złego, póki recki sa rzetelne i uczciwe. jeśli nie są... To ja myslę, że taki blogger odwala reklamę, nie recenzowanie. i w końcu straci czytelników/widzów.
    A żebractwo czy (w drugą stronę) afiszowanie się ze współpracą? Ludzie tacy są. Niektórzy chcą się obłowić, niektórzy chcą sobie poprawić samopoczucie i samoocenę w ten sposób. Żałosne. Ale rozumiem mechanizm. W tej materii czasem skłonna jestem usprawiedliwić pierwszy typ zachowań. Jeśli ktoś ma krótko z kasą to może chce w ten sposób "pozyskać" kosmetyki i inne dobra.
    A osoby same ogłaszające się guru i znawcami zwykle wcale nimi nie są. Tylko żal mi łatwowiernych, którzy w to wierzą i zaczynają "wyznawać" kogoś, kto w rzeczywistości jest zakompleksionym nieudacznikiem.

    Dobry wpis!

    OdpowiedzUsuń
  9. No właśnie trafiłaś w sedno! Lans i reklama. A opowiadanie o perfumach poprzez pokazanie buteleczki to też kiepski pomysł, ale każdy ma swój własny pomysł na siebie... Mnie zdecydowanie bardziej podoba się Twoja forma opisywania zapachów, bo dla osoby takiej jak ja, bez "fachowego nosa" ten opis szalenie ułatwia wyobrażenie sobie zapachu, a przez to wyrobienie własnej opinii na jego temat :) Ściskam, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Poruszylas w ciekwy sposob okreslone problemy.Niestety wiekszosc osob srednio sobie radzi z rozdzieleniem zycia realnego od wirtualnego;)A szkoda....

    Pewne nazwy lepiej brzmia w jezyku angielskim o ile ich uzycie ma sens a to niestety wiele osob traci z oczu.

    Recenzowanie produktow, ktore dostajemy w ramach wspolpracy ostatnio stalo sie bardzo na czasie;)Nie mam nic przeciwko ale widze, ze niektore recenzje powstaja 'na sile' i maja niewiele wspolnego z rzeczywista ocena.Druga sprawa jest powtarzalnosc ale to juz inny problem.Sadzilam ze moze dowiem sie czegos wiecej na te temat ale nie wszyscy chca o tym mowic otwarcie.W kazdym razie dalo mi to do myslenia.

    Co mnie irytuje?
    Slabej jakosci zdjecia,zdawkowe i nic nie wnoszace opisy,notki ktore skupiaja sie jedynie na pokazaniu 'co kupilam' i co mam....a na tym temat sie konczy i nic nie wnosi bo wiem, ze nie ma co liczyc na recenzje czy opis.
    Komentarze z prosba o suba czy inne rzeczy pomijam bo tego po prostu nie czytam;-)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Hex, to co napisałaś jest kwintesencją zasady "złotego środka" - wszystko jest dla ludzi byle z umiarem. Nie jestem przeciwna stosowaniu anglojęzycznej terminologii, co więcej, sama czasem ją stosuję. W tej notce odnoszę się do osób, które nagminnie i bezkrytycznie odwołują się do angielskich zamienników słów, które można by spokojnie i bezkolizyjnie zastąpić polskim sformułowaniem.

    Co do recenzji, to myślę, że jeśli ktoś będzie sztucznie ubarwiał jakiś produkt, to prędzej czy później wyjdzie to na jaw i taka osoba straci wiarygodność. Pytanie brzmi, czy warto. Ale są tez osoby, których recenzje są napisane w taki sposób, że czytając je ma się ochotę rzucić wszystko i lecieć kupić daną rzecz :))) Póki opinia jest rzetelna - nie mam nic przeciwko.
    Pokazywanie dla samego pokazywania pod pretekstem recenzji - tak jak sama napisałaś - nic nowego nie wnosi.

    Pozdrawiam! :***

    OdpowiedzUsuń
  12. oj to sub za sub i zapraszam do mnie jest tak irytujące czasem to mnie biała gorączka bierze dostaje się 5 komentazy z czego żaden nie ma nic wspólnego z wpisem który napisałam :(

    OdpowiedzUsuń
  13. No więc właśnie. A najlepsze jest gdy masz napisane czarno na białym że nie życzysz sobie podobnych wpisów, a mimo to je otrzymujesz. Wtedy już zdecydowanie widać kto rzeczywiście czyta to co piszesz, a kto chce się tylko na Twoim wpisie wypromować. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie najbardziej irytuje wysyp recenzji jednego produktu. Najpierw nikt o nim nie mówi, a potem nagle recenzje pojawiają się w odstępie kilku dni u kilkunastu osób. Z których większość mówi to samo.

    Mam podobny stosunek do zapożyczeń w innych języków- wiem, czasem się nie powiedzieć inaczej. Ale jak słyszę/ czytam OFTD NOTD albo blendować, to się irytuję.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten wysyp recenzji na jedno kopyto przypomniał mi o sytuacji sprzed kilku miesięcy gdy nagle jak spod ziemi wyskoczyły pędzle Hakuro ;) Nikt wczesniej o nich nie słyszał a tu nagle szał ciał i uprzęży xD

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej Katalinko! Ciekawy temat podjęłaś i dałaś do myślenia. Lubię blogi lifestajlowe, oglądać jak ktoś mieszka, poczytać coś o kimś - oczywiście bez przesady. Zawsze się zastanawiam, gdy daję fotki dzieci na blog, ale też nie chcę dać się zwariować i w kółko myśleć o pedofilach i zboczeńcach.
    Też mnie zastanawiają te "prezenty" blogerek od różnych firm - jak to naprawdę jest. W dzisiejszej dobie kryzysu nikt nie daje nic za darmo. Miałam ostatnio sesję zdjęciową, gdzie chuchano na ciuchy, bo trzeba do sklepu oddać (tak przynajmniej wywnioskowałam;), więc o co kaman?
    Laski piszą do firm komputerowych z prośbą o laptopa za darmo w zamian za konkurs na swoim blogu, gdy w takich firmach z ciężkim sercem dają nowy sprzęt nawet po kilku naprawach starego w serwisie. Zastanawiające...
    Co do modowych guru to się nie wypowiem - o gustach się nie dyskutuje, ale fakt, fajnie jest gdy odpisują na komentarze:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Słońce, w żadnym razie nie miałam na myśli Ciebie pisząc o dzieciach!!! Chodziło mi głównie o Amerykanki, które pokazują w swoich filmikach np synka bawiącego się w łóżeczku jakąś zabawką, albo foto-sesję z przewijania niemowlaka. Takie rzeczy mnie załamują :/
    A tymi laptopami to mnie zaciekawiłaś, nawet nie wiedziałam, że ktoś może aż tak pojechać po całości ;) Rzeczywiście interesujące.

    OdpowiedzUsuń
  18. obserwuję i liczę na to samo czyli sub za sub itp. to jakaś fatalna plaga.
    dobrze, że wyrzuciłaś to z siebie, szkoda tylko, ze niczego to nie zmieni...
    jak w piosence:


    Bywasz piekącym jadem trollów
    na internetowym forum
    Wiwat Polonia, frustrata,
    wiwat dom psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć
    Tylko tu możesz być Bogiem, na wszystkich podnosisz nogę
    I załatwiasz te sprawę jak pies

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znałam tego, ale to jest GENIALNE! Kwintesencja internetowych dogryzaczy!

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo trafne....... Nic dodać nić ująć sztuczny lans i żebranie o kosmetyki... Niedługo w zamian za darmową próbkę niektóre będą na sobie testować niedopuszczone kosmetyki do obiegu:) ciekawe czy jak wyrośnie im drugi nos to pokażą to na youtubie?!

    OdpowiedzUsuń
  21. @pani la mome, to znaczy kto pisze do firm z prośbą o laptopa? :) W Polsce to nierealne...

    OdpowiedzUsuń
  22. Trzeba mieć dystans. Mnie te wszystkie narcystyczne guru zniechęcają, coraz rzadziej oglądam YT, coraz częściej odsubskrybowuję. Co do zangielszczania - co, kto lubi. Ja na codzień posługuję się co najmniej trzema językami i często je mieszam, ale jak się przez chwilę zastanowię, to umiem przetłumaczyć i powiedzieć wszystko po polsku ;) Na pewno widać to na moim blogu i rozumiem, że wielu osobom to może przeszkadzać, ale nie robię tego, żeby zaprezentować moje szałowe umiejętności językowe, co często z różnym skutkiem można zaobserwować u głupiutkich nastolatek na YT. Co do pokazywania dzieci w łóżeczku - proszę bardzo, na pewno pedofile na całym świecie mają niezłą ucztę. Kanały urodowe na YT otwiera się dla czyjejś uwagi, dla popularności, dla darmowych produktów i dla grona wyznawców. Mało jest osób, które mają wiedzę i przekazują ją w rzetelny sposób. Łatwo jest ulec pokusie bycia GURU. Można usiąść i gadać głupoty do kamery, a ludzie i tak będą komentować, zachwycać się i wspierać czyjeś działania. To daje siłe, pieniądze i jakąś ścieżkę kariery. U nas w Polsce na mniejszą skalę niż w Stanach czy w Wielkiej Brytani, ale jednak - jest to sposób na bycie w TV, na bycie zapraszanym na spotania prasowe, na testowanie szczoteczki do zębów i na podejmowanie kolejnych współpracy z różnymi firmami. Jest naprawdę niewiele osób, które mają blogi sponsorowane i to nie razi w oczy. Takie są moje odczucia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Cześć:)
    Święte słowa, od dłuższego czasu oglądam YT, czasem czytam te komentarze, to się za głowę łapię. Po pierwsze trollowanie i chamskie uwagi, po drugie brak umiejętności przyjmowania krytyki. Nawet tej zasadnej i nasyłanie band groupies.Dlatego pisanie komentarzy odpuściłam dawno temu. Cieszę się, że poruszyłaś obie kwestie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bywasz piekącym jadem trollów
    na internetowym forum
    Wiwat Polonia, frustrata,
    wiwat dom psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć
    Tylko tu możesz być Bogiem, na wszystkich podnosisz nogę
    I załatwiasz te sprawę jak pies

    To jest Genialne :)
    Jak to w prostych kilku słowach można opisać cały ten internetowy świat :)

    Kasia - niezwykle interesujący wpis, czytałam w wielkim zainteresowaniem, zdecydowanie powinnaś pisać więc ej postów poruszających różne trudne tematy, ponieważ Twoje trafne spostrzeżenia plus ten specyficzny humor = świetna notka, którą chce się czytać, nie raz, nie dwa :) Wrzucam linka dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kasiu, znając życie jakaś osoba by się znalazła ;) Z resztą wiem o przynajmniej jednej dziewczynie, która wcale nie kryje się z tym, że w swoich filmach używa produktów, których nie powinno się nakładać np na oczy.

    stri-linga, ja w pracy posługuję się w większości przypadków językiem angielskim i w którymś momencie zaczęłam sama się łapać na tym, że wplatam do swoich wypowiedzi obce naleciałości. Wtedy zaczęłam zwracać uwagę na to by z tym nie przeginać ;). I masz rację, że YT daje siłę. Dzięki niemu każda osoba może na chwile poczuć się jak prezenter telewizyjny ;)

    Tiniaczku, myślę, że wiele osób ma podobne odczucia :) Również pozdrawiam!

    Angel, cieszę się że się spodobało, bo to Ty byłaś inspiratorką ;) hehehe Bardzo mi miło! Jak już wiesz, ja generalnie mam zapędy mocno "gadulskie" i jak już zacznę, to ciężko mi przerwać ;). Tego typu tematów unikam, bo nie chcę wyjść na przemądrzałą "alfę i omegę". Jednak czasami moja wewnętrzna złośnica daje o sobie znać i takie są właśnie tego efekty ;). Buziaki, Słonko!

    OdpowiedzUsuń
  26. bardzo dobrze to ujelas, ja miedzy innymi postanowilam wykasowac wszystkie filmiki mowione ,zostawilam tylko te z makijazem ;) ale zawsze ogladam tych ktorzy maja cos ciekawego do powiedzenia, nigdy nie zebralam o subskrybcje dlatego tez mam ich niewiele ale ja raczej nagrywalam dla wlasnej przyjemnosci i przyjaciol ;) Pozdrawiam Bialadiva

    OdpowiedzUsuń
  27. świetny wpis i trafne uwagi Kat :)

    Co do recenzji darmowych produktów...może jestem dziwna ale odrzucam niektóre propozycje firm, nie biorę wszystkiego "jak leci" czym wywołuję zdziwienie w niektórych kręgach. Wybieram marki i produkty które mnie zainteresowały, które wydają się odpowiednie dla mnie. Szanuję swoją skórę i nie kładę na nią byle czego. Tak samo jestem przywiązana do swojej "marki" dlatego nie postawię wiarygodnosci mojej osoby na szali za to że dostanę kolejny krem. Nie warto.

    pozdrawiam i proszę o więcej takich przemyśleń :)

    OdpowiedzUsuń
  28. fajnie napisane :) Dodałaby jeszcze nadużywanie słowa "Współpraca" ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bialadivo, hej!!! :) No właśnie pamiętam nawet że wspominałaś kiedyś coś o okolicznościach, które zmusiły Cię do usunięcia części Twoich publikacji :(

    Aga, bardzo sie cieszę, że Ci się spodobało :) Wcale nie jesteś dziwna!!! Właśnie wykazujesz się wyjątkową trzeźwością osądu! Podejrzewam, że każda racjonalnie myśląca osoba zastanowi się i zrobi rekonesans zanim nałoży na twarz coś niesprawdzonego z niewiadomego źródła. A Ty akurat jesteś już naszą społecznościową legendą, więc na kim jak na kim, ale na Twoich opiniach zawsze można polegać!

    Dziękuję, Jolu :) Tak, pojęcie współpracy również bywa nadużywane.

    OdpowiedzUsuń
  30. @lusterko - em: mam znajomych z firm komputerowych (nie ujawnię nazwy, by nie reklamować;) i czytałam maila od pewnej szafiarki do pewnej firmy z prośbą o laptopa w zamian za konkurs na blogu i reklamę. Były argumenty, ile ma wejść na dzień itd. Odmówiono jej, to przesłała ten sam mail na inny adres mailowy firmy (wiadomo, że korporacje mają wiele skrzynek). Dlatego zastanawia, skąd u niektórych taka nieznajomość życia? Ano, są blogi które pokazują właśnie, że można coś dostać za darmo w zamian za reklamę itd. Skoro ktoś dostaje, to ja też chcę - może dlatego mnożą się blogi modowe i kosmetyczne;)
    Katalinko, mam nadzieję że wybaczysz mi to plotkowanie na twoim blogu;))

    OdpowiedzUsuń
  31. Pani la mome, plotkuj do woli :) A sprawa którą poruszyłas jest dla mnie jakąś niemozliwością - w głowie mi się nie mieści, że jakaś dziewczyna może być taka nieżyciowa i pazerna o.O

    OdpowiedzUsuń
  32. @pani la mome, rzeczywiście jedna szafiarka dostała za darmo laptopa i pokazywała go w poście, ale w życiu bym nie pomyślała, że ktoś tak sam z siebie może prosić o tak wiele... Mnie by było zwyczajnie strasznie głupio.

    OdpowiedzUsuń
  33. Podpisuję się pod tym postem rękami i nogami. Najbardziej irytuje mnie OOTD i haul...

    OdpowiedzUsuń
  34. No właśnie - haul ;) Zapomniałam o nim, hehe. Równie niefortunne określenie, ale bardzo namiętnie stosowane.

    OdpowiedzUsuń
  35. Również mogę się pod wszystkim podpisać ;) Dobrze, że tych nas - tych "myślących" głową - też trochę jednak jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Co racja to racja, Greatdee :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Najprościej tak jak wspominałaś jest nie oglądać i nie wczuwać się w osoby takiego pokroju jakie opisałaś, niestety takie postacie będą się coraz częściej pokazywać i niestety to my widzowie sami będziemy musieli zweryfikować czy warto poświęcać tej osobie uwagę. Uważam również, że niektórzy są tak zapatrzeni w siebie, że nawet czytając taki wpis nie pomyślą o sobie.
    Mimo, że jestem na początku swojej blogowej drogi to równie bardzo mnie denerwuje nachalna reklama, która zazwyczaj wiąże się z brakiem przeczytania choćby zdania z komentowanej notki. Pozdrawiam i życzę powodzenia, w podążaniu za tym co realne i prawdziwe. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ale właśnie - każdy z nas ma swój rozum i to my jako widzowie kształtujemy "popyt" na dane filmiki i ludzi, którzy je tworzą.

    OdpowiedzUsuń
  39. Witaj i tutaj :)) Cieszę się że Ty i Angel wypowiedziałyście się na ten temat. Miło jest poczytać i posłuchać o podobnych opiniach na dany temat. Ja żeby coś napisać w sposób nietuzinkowy muszę się trochę nagłowić. Czasem tylko w akcie desperacji przyjdzie mi od razu do głowy jakaś myśl bądź riposta ;)) Nie wydaje mi się bym była mocna w gębie, choć jestem pyskata gdy sytuacja tego wymaga. Myślę że nie ja jedna zgadzam się z powyższym tekstem. Bardzo dużo osób jednak nie zrozumie tego. Ubolewam nad prostotą i ubogim wnętrzem dzisiejszych umysłów i nad ludźmi, którzy urodzili się o wiek nie w swoim czasie (pomijając fakt, że sama czasem czuję się, jakbym pochodziła nie z tego świata) ale domyślam się że rozumiesz, o co mi tutaj chodzi.
    Każdy ma prawo wypowiadania swojego własnego zdania. Szkoda tylko że czasem te zdania są takie, że na samym początku śmiejemy się z nich albo denerwujemy przez nie, a następnie uświadamiamy sobie jak puste i po prostu głupie są myśli ludzi, którzy to wypowiedzieli/napisali. Ale człowiek uczy się przez całe życie. Człowiek głupim się rodzi i głupim umiera. Żyjemy tutaj i teraz po to, by się doskonalić. I jak zwykle wygląda jakbym odchodziła od tematu, aczkolwiek ja uważam że wszystko jest ze sobą połączone.
    Pozdrawiam Cię serdecznie :)) -M.

    OdpowiedzUsuń
  40. bardzo interesujący artykuł-100% opisujący prawdę.Odniosę się do punktu dotyczącego manifestowania swojego życia prywatnego.Zgadzam się z Tobą-nie wszystko jest na sprzedać.Zobaczymy niektórzy na YT czy NK pokazują zdjęcia swojego domu,auta z rejestracją,najlepiej jakby jeszcze podali informację kiedy wyjeżdżają na wakacje,a potem wielki płacz,że ich okradziono...gdzie w tym logika??Ludzie naprawdę zacznijcie myśleć!!Odniosę się też do Mam,które zamiast chronić swoje dzieci upubliczniają ich wizerunek w internecie,a jeśli się wydarzy coś złego w ich życiu lub pociechę spotka jakaś krzywda to znowuż wielki zdziwienie,że nie wie dlaczego się tak stało;/;/Poza tym w sieci robi się od rożnych dewiantów,pedofilów...przytoczę taką sytuację na YT zwróciłam pewnej użytkowniczce,że nie powinna pokazywać swojego dziecka...oczywiście od razu faja zagorzałych fanek,które ciągle tylko błagały o to aby pokazała swoje dziecko najechała na mnie,że tylko w Polsce żyją tacy ludzie,którzy we wszystkim doszukują się negatywnych stron...tak oczywiście....oki też wylałam swoje spostrzeżenia :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Hej :) Myślę, że rozumiem co chciałaś powiedzieć i podzielam Twoją opinię. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  42. Gagatonku, niedawno odbyła się podobna "rozmowa" pod filmikiem Zmalowanej, gdzie jedna z dziewczyn wymuszała na niej obietnicę, ze pokaże nam swoje dziecko jak juz się urodzi... Myślę, że właśnie takie osoby maja kłopoty ze zrozumieniem że nie wszystko powinno się pokazywać w internecie. Na szczęście Zmalowana nie dała się sprowokować :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Naprawdę ludziom się poprzewracało w głowach :D ale może hm, tak bardzo popularne osoby stają się swojego rodzaju "gwiazdami" osobami właśnie wręcz publicznymi, np. to co widzimy w gazetach często przenosimy na własne życie i od osób, które tylko radzą, chcemy takiego samego zachowania jak "holyłód starsy"...to już nawet wkracza w psychologię :D ...aczkolwiek uwielbiam mieć milion subskrybowanych wątków i przeglądać tylko te filmy oraz notki, których tematyka mnie zainteresuje :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Możliwe. Pytanie brzmi czy każda z tych "gwiazd" na miano gwiazdy zasługuje? A co do wątków, to w moim przypadku jest akurat tak, że subskrybuję tylko te osoby, których zapiski czy filmiki rzeczywiście uważam za pomocne czy interesujące w taki czy inny sposób. Zbyt wiele filmików "na jedno kopyto" zamiast zapewnić mi rozrywkę tylko by mnie irytowało.

    OdpowiedzUsuń
  45. Jak zaczęłam oglądać YT i pierwsze filmiki dziewczyn dużo dowiedziałam się o makijażu oraz produktach do niego (wtedy nie miałam pojęcia jak osiągnąć efekt smoky eye, że są różne pędzle do różnych zadań), jednym słowem dużo można było podpatrzeć i się nauczyć. Miałam też sporo ulubionych kanałów. W tej chwili jest ich dosłownie garstka. Dlaczego? Monotonia, brak pomysłów na filmy, widać, że są kręcone na siłę np. filmy w 3 częściach o tym co dana dziewczyna sobie nakupowała lub 8 minutowe filmiki o tym co ma dziś na sobie. Tak jak napisałaś po co kręcić filmik jak się nie ma pomysłu? dla lansu? dla subskrybcji? żeby się pochwalić? czy może utwierdzić się w przekonaniu jaka to ja jestem rewelacyjna?żenada. Pozdrawiam Serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ze mną było bardzo podobnie! Kiedy zaczęłam oglądać Youtube praktycznie nie wiedziałam czym jest makijaż - wtedy nazywałam nim klasyczną tapetę. Od kilku dziewczyn z sieci nauczyłam się wszystkiego co teraz potrafię. Ale wiadomo, że na 2 perły przypada 20 chwastów. Tak to już jest.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.