poniedziałek, 31 października 2011

Essence Sun Club Highlighter Powder

Hej, Misiaki!

     Rozświetlacze to bardzo specyficzny rodzaj kosmetyków. Wespół z różem i bronzerem stanowią kosmetyczną trójcę niezastąpioną przy modelowaniu twarzy. Umiejętnie użyty rozświetlacz nie tylko podkreśli kości policzkowe, nada twarzy wielowymiarowości, ale i uczyni ją promienną. Wystarczy jednak odrobinę z nim przesadzić a uzyskamy karykaturalny efekt, któremu będzie daleko do pożądanej świeżości. 
     Od pewnego czasu szukałam "rozświetlacza idealnego", który podkreśliłby to co ma podkreślić, nie fundując mi przy okazji na twarzy efektu kuli dyskotekowej. Zaczęłam od dysku z Sephory, który był dla mnie zbyt różowy, ponadto dawał nadmiernie perłowy jak na mój gust efekt. Potem aby uciec od różu przywodzącego mi na myśl świnkę Piggy, sięgnęłam po Sleeka, który dla odmiany był żółty, jego recenzję znajdziecie tutaj. Produkt całkiem niezły, choć bardzo kapryśny - przede wszystkim wymagający odpowiedniego pędzla i niezwykle lekkiej ręki. Przetestowawszy skrajności, przeszłam przez szereg perłowych bieli, beżów i brzoskwiń, uznając wreszcie że najodpowiedniejszymi dla mnie odcieniami rozświetlacza są dwa ostatnie. Wciąż jednak pozostawał problem "wysokiego połysku".
     I tutaj wchodzi dzisiejszy gwóźdź programu, czyli puder rozświetlający marki Essence  serii Sun Club.


     Wypatrzyłam go zupełnie przypadkowo w drogerii Natura, wahałam się czy kupić go czy nie, ale w finale zdecydowałam się na niego, bo po pierwsze potrzebowałam rozświetlacza, po drugie ten był tak tani (około 14-15zł), że nawet gdyby okazał się niewypałem, nie płakałabym po nim długo. I co się okazało?
     Rzadko mi się zdarza, bym polubiła się z jakimś produktem od pierwszej chwili i to bezwarunkowo! Puder rozświetlający z Essence stał się moim ulubieńcem od pierwszego wejrzenia!

Opakowanie
      Otrzymujemy 6g produktu, opakowanego w bardzo estetyczne pudełeczko z lusterkiem, osobną kieszonką na puszek, pod którą znajduje się wygodny dozownik w formie sitka. Wszystko wykonane zostało bardzo solidnie, zatem nie musimy obawiać się, że kosmetyk wysypie się nam z opakowania i zabrudzi wszystko dookoła.

Odcień, konsystencja, zapach
      Puder ma beżowy kolor (#01 summer glow), ma postać drobniutko zmielonego, jedwabistego proszku. Jego aplikacja jest dziecinnie łatwa, w żadnym razie nie kłopotliwa. Nie sądzę, by można było zrobić sobie nim krzywdę, no chyba że bardzo się o to postaramy ;). Daje przepiękny, niezwykle subtelny efekt rozświetlenia bez drobinek brokatu, bez nachalnej dyskotekowej perły, w dodatku cudownie pachnie kokosem!

Zachowanie na skórze
     Jak wspomniałam, efektowi rozświetlenia nie towarzyszą drobinki, czy też perłowa tafla na twarzy. Efekt jest bardzo subtelny. Dla tych z Was które obawiają się, że to za mało, mam dobre wieści - można go budować na skórze.
     Tak wygląda odrobina produktu roztarta wstępnie na dłoni:
Zaś tutaj macie efekt po typowym delikatnym oprószeniu skóry przy pomocy pędzla:



     Mogę śmiało stwierdzić, że jest to najlepszy produkt tego typu, jakiego dotąd używałam. Jeśli dodamy do tego niską cenę i szeroką dostępność (sieć drogerii Natura i internet), otrzymamy mistrzowską mieszankę zdecydowanie wartą polecenia!

Trzymajcie się ciepło, pozdrawiam!


PS. Na koniec oczywiście skład ;)

11 komentarzy:

  1. Wygląda całkiem przyjemnie, muszę go wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilkakrotnie przymierzałam się do jego zakupu. Chyba w końcu muszę go zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo naprawdę wygląda ładnie :) Widać,że nie daje takiego sztucznego efektu, chętnie go wypróbuję, zapewne kupię jak tylko go gdzies zobaczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem zachwycona z tego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyny, jeśli zastanawiacie się nad kupnem, to myślę, że z dużym prawdopodobieństwem znajdziecie go jeszcze w Drogeriach Natura, bo wyszedł z tegoroczną letnią kolekcją. A zdecydowanie wart jest wypróbowania :). Serdecznie polecam :) I pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten produkt jest w broszurce Essence na jesień/zimę także bądźcie pewne, że go zobaczycie :P

    na wielu blogach czytałam niepochlebne opinie, ale nie ma co czytać, trzeba próbować :P płakać po nim nie będę jak napisałaś wyżej, bo tani jak barszcz.

    buziaki :* zapraszam do mnie przy okazji :P kliknij tu

    OdpowiedzUsuń
  7. wygląda zachęcająco. Muszę wypróbować!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.