sobota, 12 listopada 2011

O włos od ideału...

Hej, Misiaki!

     Odkąd bloguję, a robię to łącznie ze trzy lata (w tym czasie przenosiłam się dwukrotnie), pisałam przede wszystkim o makijażu. Co jakiś czas wtrącam kilka słów na temat kosmetyków, filmów i innych rzeczy, które w danym momencie przyciągnęły moją uwagę. Nigdy jednak nie pisałam o pielęgnacji włosów. Oczywiście miałam ku temu istotny powód, mianowicie moje włosy przez bardzo długi czas były moją piętą achillesową.
     Kiedyś było zupełnie inaczej. Jako dziecko miałam piękne włosy: zdrowe, lśniące, długie aż do bioder. Potem to się zmieniło. Nie będę wchodziła w szczegóły, nie mniej mam na swoim koncie między innymi dwie trwałe i ponad 13 lat ciągłego farbowania włosów. Był taki czas, że zmieniałam ich kolor co dwa tygodnie. Do tego dodajcie równoległą intensywną i bynajmniej nie delikatną stylizację. Możecie sobie wyobrazić, że stan moich włosów mocno odbiegał od pożądanego...
     Rozdwojone, przesuszone końce, smętnie przyklapnięte pasma, szorstkie w dotyku. Tak było przez bardzo, bardzo długi czas. A potem zobaczyłam Ninę Dobrev w Pamiętnikach Wampirów. Gdyby dano mi możliwość zamienienia się na czuprynę z dowolną osobą na świecie, byłaby to właśnie Nina.

Tapeta pochodzi ze strony wallpapersfolder.com

      I jak w przypadku większości spraw, mimo że postanowienie zazwyczaj dojrzewa w nas powoli, jedna kropelka przepełnia kielich i prowadzi do podjęcia konkretnej decyzji. W moim przypadku tą kropelką była Nina Dobrev i jej absolutnie przepiękne włosy!


     Zaczęło się od intensywnego zapuszczania. Trwało to ładnych kilka miesięcy, jednak nie zmieniłam znacząco nawyków pielęgnacyjnych. Potem przypadkiem dowiedziałam się o olejach do włosów. Nigdy wcześniej nawet przez myśl by mi nie przeszło, że będę używała czegoś innego niż produkty drogeryjne (których i tak nie zawsze chciało mi się stosować). A jednak kupiłam sobie olej kokosowy, a krótko potem olej Khadi. Stosuję je 2-3 razy w tygodniu: olej Khadi wcieram w skórę głowy, robiąc przy okazji masaż, zaś olej kokosowy nakładam na łodygi włosów. Wiele dziewczyn, które także stosują oleje mówią że zostawiają je na włosach całą noc, po czym myją głowę rano. Ja nie mogę sobie na to pozwolić, zatem trzymam oleje na głowie w zależności od dnia 2-4 godziny.
     Olej kokosowy ma działanie odbudowujące, nawilża i chroni włókna włosa. Stosowany regularnie ma jakoby przyśpieszyć porost włosów i zahamować ich wypadanie. Swój kupuję w sklepie Organique. Pierwsze dwa pudełeczka nabyłam w regularnie dostępnej pojemności 15ml, a później dogadałam się z kierownikiem sklepu i zamówiłam sobie dwa litrowe wiaderka. Jedno z nich już prawie zużyłam, drugie czeka na swoją kolej :). 


     Olej Khadi nabyłam TU. Również on ma za zadanie przyspieszać porost włosów i zapobiegać ich utracie, poza tym nadaje włosom blask, wzmacnia, ochrania przed infekcjami skóry, usuwa łupież oraz zapobiega przedwczesnemu siwieniu.Wykonany jest na bazie oleju sezamowego, kokosowego i rycynowego. 


Skład: Sesamum Indicum Oil(Sesamol), Cocos Nucifera Oil(Kokosnubol), Ricinus Communis Oil(Castrol), Eclipta Alba (Bringaraj), Bacopa Monnieri (Brahmi),  Rosmarinus Officinalis Oil(Rosmarin), Citrullus Colycynthis (Koloquinthe),  Sida Cordifolia (Bala),  Butea Monosperma (Palasa), Gunja Abrus Precatorius (Gunja),  Trigonella Foenum Graecum (Bockshornklee), Daucus Carota Oil (Karottenol), Cinnamomum Camphora (Kampfer), Vinca Rosea (Immergrun), Lanalool, Limonene 

     Moje wrażenia po kilku miesiącach stosowania olejów są bardzo pozytywne. Nie zahamowały one, co prawda, wypadania włosów ale na to niestety nie mam wpływu - włosy sypią mi się od lat i jedyne co mogę w tej sprawie zrobić, to usilnie je pielęgnować. Nie mam łupieżu, ani siwych włosów zatem nie mogę zweryfikować tej części działania, natomiast cała reszta zgadza się co do joty! Nie przypominam sobie, żeby moje włosy kiedykolwiek wcześniej były równie miękkie i gładkie. Stały się sprężyste i jedwabiste w dotyku. Doszło do tego że siedząc przed komputerem "miziam" się po włosach ;).

     Kolejny etap pielęgnacji włączyłam jakieś trzy miesiące temu i były to drożdże piwowarskie Lewitan. Najlepsze efekty przynosi picie tradycyjnych drożdży, jednak mnie na samą myśl o tym robi się słabo, zatem postawiłam na suplementy diety w tabletkach - w pełni naturalne.


     Stosowałam obie wersje ze zdjęcia (jest jeszcze kilka innych wariantów) i jedyne co je różni to mięta, reszta składu jest identyczna. Zażywam po dwie tabletki, trzy razy dziennie.
Skład: Drożdże gatunku Saccharomyces cerevisiae, substancję wiążącą (dwutlenek krzemu) substancję przeciwzbrylającą (stearynian magnezu) Tiamina (witamina B1) (mg) 0,32 mg Ryboflawina (witamina B2) (mg) 0,17 mg Niacyna (mg) 2,02 mg Biotyna (ug) 59,58 ug Fosfor (mg) 78,00 mg Potas (mg) 114,60 mg.

     Oprócz wyżej wymienionych produktów, używam także serum jedwabnego. Aktualnie jest to kosmetyk marki Loton, jednak mój ulubiony jedwab pochodzi z firmy Joanna. Mam też odżywkę i maskę do włosów z Elseve Re-Nutrition, seria z mleczkiem pszczelim (moi ulubieńcy).


     Ostatnią rzeczą, jaką zrobiłam i jak sądzę jedną z ważniejszych było drastyczne ograniczenie stylizacji włosów - od 7 miesięcy najczęściej po prostu wiązałam je w koński ogon. Od 3 miesięcy nie farbuję ich, co jak dla mnie jest prawdziwym przełomem. Ostatnio uznałam też, że pora pozbyć się wszystkich zniszczonych końcówek i wyrównać moja mocno wycieniowaną czuprynę. W efekcie wyglądam tak: 


     Teraz pozostaje mi utrzymać raz obrany kurs i dalej dbać o włosy, ograniczając do minimum wszystkie niepożądane czynniki. Jest lepiej niż było, ale wciąż jestem na początku drogi, więc muszę wykazać konsekwencję w działaniu. Trzymajcie kciuki!

     A Wy macie swoje sprawdzone sposoby na pielęgnację? Ulubione kosmetyki? Tricki? Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia wkrótce!

18 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za wytrwalosc w niefarbowaniu i pielegnacji. Masz piekne wlosy (jaki blask!!!!), az zachcialo mi sie zadbac o moje... ktore zapuszczam itenstywnie po masakrze z farbowaniem dwa lata temu (bosh, to juz az tyle ?!?!?! jak ten czas leci!!!) W ogole to jestes sliczna! Ah, te oczy :love:

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie cudne wlosy! Tez mi się maźą takie! A ty jak zawsze piękna!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ile dałaś za ten litr oleju kokosowego?

    OdpowiedzUsuń
  4. Urban, znam Twój ból farbowanie zazwyczaj niesie ze sobą jakieś mniej lub bardziej traumatyczne przeżycia :) Trzymam kciuki za Twoje zapuszczanie! Ja również zapuszczam, ale po solidnej bitwie z myślami uznałam, że wolę je obciąć i pozbyć się suchych, martwych końców. I dziękuję za komplement :***

    Farizah, dziękuję! Tutaj bardzo dużo zrobiły te oleje. Niesamowicie poprawiają wygląd włosów.

    Anonimowy, za dwa litrowe wiaderka zapłaciłam około 200zł, co po przeliczeniu na tradycyjne pojemności dostępne w sklepach daje dość spory zysk.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nina Dobrev ma zjawiskowe włosy, to fakt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie wyglądają! I to po kilku miesiącach! Ja swoje pielęgnuję od 3 miesięcy , mam na koncie 3 trwałe i aż takiego efektu chyba długo nie osiągnę(bo nadal będę robić trwałą ondulację). Ale co 2 miesiące podcinam około 10 cm i nie używam suszarki. No zobaczymy,powieszę sobie nad łóżkiem Twoje zdjęcie jako cel dla moich włosów :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne włosy, na pewno warto o nie dbać, żeby nie zaprzepaścić tego efektu. A może nawet osiągnąć jeszcze lepszy!
    Też zapuszczam włosy, właśnie jestem w fazie "nic sensownego nie można z nimi zrobić"... Olejuję jednak wytrwale Amlą i marzę o chwili, kiedy osiągną pożądaną długość.
    A pojawiły Ci się baby hair? Mi bardzo dużo, aż głupio czoło odsłaniać, bo mam włoski jak niemowlak (:

    OdpowiedzUsuń
  8. powiem Ci, że kiedy się spotkałyśmy, pomyślałam, że masz piękne, błyszczące włosy. nawet przez myśl by mi nie przeszło, że kiedykolwiek miałaś z nimi jakiekolwiek problemy

    OdpowiedzUsuń
  9. Strī-lingo, ona jest moim ideałem pod tym względem :)

    Gosiu, o włosy po trwałej trzeba dbać ze zdwojoną mocą zatem trzymam kciuki :))) W pielęgnacji, jak ze wszystkim, najważniejsza jest konsekwencja. Wypróbuj któryś z olejów do włosów - sama byłam zszokowana tym jaki efekt przyniosło ich stosowanie.

    Malowana Lalo, dziękuję! Miejmy nadzieję, ze ta faza szybko przeminie ;) Teraz, tak jak Ty będę juz na spokojnie zapuszczała włosy :) Baby hair nie mam, chyba że liczysz tutaj "wicherki" przy skroniach - to owszem ;)

    Simply_a_woman, dziękuję pięknie :) Oj wierz mi miałam kolosalne problemy! Dalej mam - jeśli ich nie ułożę, wyglądają mało atrakcyjnie, ale w porównaniu z tym co było kiedyś, teraz jest już całkiem przyzwoicie :). Buziaki! :***

    OdpowiedzUsuń
  10. Patrząc na zdjęcia Twoich włosów nie powiedziałabym, że miałaś / masz z nimi jakiekolwiek problemy :)) Pięknie lśnią!

    Ja dbam o swoją czuprynę podobnie jak Ty - rok temu drastycznie skróciłam włosy (z długości 15 cm nad pas do ledwo dotykajacych ramion), bo były bardzo zniszczone prostowaniem. Pół roku temu obcięłam kolejne centymetry. Same końce podcinam co 2 miesiące. Ograniczyłam prostownicę i suszarkę, regularnie stosuję oleje (właśnie wczoraj dorzuciłam do swojego olejowego arsenału Khadi), 2 tygodnie temu zaczęłam łykać drożdże. Już dzięki samym olejom (zwłaszcza Sesie) zauważyłam przyspieszony wzrost włosów i poprawę ich stanu :) Oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  11. A widzisz, Viollet, jak to czasami jest - miałam, miałam ale pracuje nad tym :)
    Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii o oleju Khadi. Zastanawiam się nad Sesą, ale odstrasza mnie jej rzekomo bardzo nieprzyjemny zapach... Naprawdę jest tak trudny do strawienia?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ślicznie ci w nowej fryzurce. Podziwiam wytrwałość odnośnie, nie farbowania włosów, tudzież niestylizowania - ja bym nie wytrzymała;).
    Kosmetyki Joanny uwielbiam, szampony mają najlepsze na świecie:).

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki serdeczne, Pani la mome! Wierz mi, że ta abstynencja nie jest łatwa ;)Farbowałam włosy regularnie co 4 tygodnie (czasem co 2) od 15 roku życia. Najdłuższa przerwa jaką w tym czasie zaliczyłam to 6 tygodni, tak więc te 3 miesiące traktuję bardzo ambicjonalnie ;) Zobaczymy jak długo wytrzymam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam kciuki w takim razie! Póki co wyglądają świetnie. Peruka do kosza :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam już całkowicie swoje naturalne i "do stanika" :P Ale lecą mi strasznie i nie są jakieś super zadbane... A kiedyś miałam piękne zdrowe i lśniące włosy, a nic nie robiłam z nimi...

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak, Słomciu, peruka do kosza ;)

    Greatdee, gratuluję wytrwałości w zapuszczaniu i naturalności :) W naszych czasach to trudne, podobnie jak regularna pielęgnacja. Dzieci mają łatwiej :) Ale wiesz, stres, nieregularna dieta i inne normalne w naszych czasach elementy życia robią swoje.

    OdpowiedzUsuń
  17. przepiękne masz włosy! takie lśniące, gęste! fantastyczne i kolor też fajny! podoba mi się też Twój makijaż :)!

    OdpowiedzUsuń
  18. o tak... wlosy to Nina ma do pozazdroszczenia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.