piątek, 30 grudnia 2011

Szaleństwo Sylwestrowej Nocy

Hej, Misiaki!

     Posypuję głowę popiołem - tak, wiem, że wpis wrzucam w ostatniej chwili. Wiem też że niewiele z Was będzie miało ochotę bawić się w takie zawijańce na twarzy ;). ALE tak sobie pomyślałam, że Sylwester to pora szaleństw wszelkiej maści, więc mam pełne prawo i usprawiedliwienie, by z tej okazji zaszaleć. No i zaszalałam. A efekt zamieszczam poniżej :D Mam nadzieję, że się Wam spodoba.






 1. Jak zwykle, zaczynam od nałożenia bazy na powieki. Następnie czarną kredką przyciemniam wewnętrzny kącik oka. Kredkę rozcieram i utrwalam błękitno-fioletowym pigmentem.



2.Nakładam kolejne kolory: jaśniejszy fiolet, fuksję, wreszcie jaśniejszy róż w zewnętrznym kąciku. Po stworzeniu takiej odwróconej tęczy na ruchomej powiece, odcinam jej zewnętrzną część rysując kredką zaokrąglony kształt.



3. Kredkę oczywiście rozcieram na zewnątrz. W wewnętrznym kąciku dodaję nieco blasku poprzez roztarcie powyżej "tęczy" bazy ze srebrnej kredki. Utrwalam ją pasującym kolorystycznie cieniem.



4. Sięgam po ciemny fiolet i utrwalam nim roztartą w zewnętrznym kąciku oka kredkę. Zewnętrzne granice fioletu cieniuję dodatkowo cieniem w kolorze fuksji. Kolor przeciągam wzdłuż całego załamania powieki. Aby efekt był mniej ostry, dodaję w załamaniu powieki nieco matowego różu. Sięgam po matowy, fioletowy cień w średniej tonacji i za jego pomocą podkreślam wewnętrzną granicę załamania powieki - tuż powyżej srebra.



5. Aby dodać jeszcze więcej blasku naszemu i tak wystarczająco już błyszczącemu makijażowi, dokładam nieco połyskującego beżowego cienia poniżej brwi. Podkreślam wewnętrzną połowę dolnej powieki srebrną kredką, następnie utrwalam ją cieniem w podobnym kolorze.



6. Resztę cieniuję fuksją. Sięgam po matowy fiolet i ukośnie ścięty pędzelek. Za ich pomocą rysuję w zewnętrznym kąciku oka dwa równoległe "skrzydełka" zwrócone ku dołowi. Aby były bardziej wyraziste cieniuję je dodatkowo czarnym cieniem.



7. Przestrzeń między nimi rozświetlam błyszczącym cieniem w srebrzysto-białym kolorze. Podkreślam brwi, a następnie rysuję czarną kreskę wzdłuż górnych rzęs. Nie tworzę dodatkowej jaskółki - zamiast tego staram się płynnie "wpuścić" kreskę w cienie i wymieszać ją z nimi.



8. Linię wodną podkreślam srebrną kredką, tuszuję rzęsy i oczy są gotowe. Co do ust, chciałam aby wyglądały odrobinę lalkowato, dlatego najpierw podkreśliłam ich kontury różową kredką, po czym wypełniłam naturalnym, nieco różowym błyszczykiem.







Użyte produkty:
Twarz:
- Lioele Triple The Solution BB Cream
- puder bambusowy Biochemia Urody
- korektor Skinfood Salmon Concealer
- bronzer z palety Sephora
- róż Pure Luxe #Coy
Oczy:
- Essence eyebrow designer #03 Light Brown
- kredka Rimmel Eyeful Eye Glistener #100 Girls Only!
- pigment Ultimate Pure Luxe #Minerella
- pigment lilak z błękitnym blaskiem – Pure Luxe #Spoiled
- jasno srebrny cień PUPA 4 Eyes Silver Obsession
- beżowy matowy cień – POP Beauty Pretty Puzzle Smoked Out Silver
- cienie Inglot: róż #362, fiolet #375
- srebrna kredka PUPA Multiplay 22
- czarna kredka Inglot AMC #101
- cienie z palety Coastal Scents 88 Ultra Shimmer
- czarny eyeliner w żelu Inglot #77
- beżowa kredka MaxFactor #090 Natural Glaze
- tusz Clinique high impast mascara
Usta:
- konturówka Yves Rocher Couleurs Nature #01 Rose
- Make Up Store gloss lips #mock  



Buziole wielkie i moc życzeń sylwestrowych, Kochani! :***

poniedziałek, 26 grudnia 2011

TAG: 5 Noworocznych Postanowień Kosmetycznych

Hej, Kochani!

     Dzisiejszy wpis dedykuję przewspaniałej Sabbath, która zaprosiła mnie do zabawy. Jeśli jeszcze jakimś cudem (co wydaje mi się doprawdy niepojęte) nie trafiliście na jej bloga, koniecznie nadróbcie zaległości, bo Sabbath jak nikt potrafi czarować słowem. Jej opowieści z krainy zapachów przenoszą czytelnika do piękniejszego świata!

  
Zasady taga:
1. Napisz kto Cię oTAGował.
2. Wymień 5 postanowień noworocznych dotyczących kosmetyków.
3. Nominuj min.5 kolejnych bloggerek i daj im znać.

     Na wstępie muszę wyznać, że nie jestem typem osoby, która podejmuje się takich czy innych postanowień z okazji Nowego Roku. Kiedyś się w to bawiłam, jednak lata praktyki utwierdziły mnie w przekonaniu, że czego bym nie obiecywała, jakoś to z biegiem tygodni i miesięcy blednie i w końcu ginie w niebycie. Inna sprawa, że zazwyczaj moje "postanowienia" dotyczyły dwóch konkretnych rzeczy, których tu nie wymienię :P A ostatnio naszło mnie mocne postanowienie poprawy w wielu rozmaitych dziedzinach życia, jest zatem nadzieja, że "jakoś to będzie". Ok, w takim razie co takiego chciałabym ulepszyć w odniesieniu do kosmetyków w nadchodzącym roku?

     Z całą pewnością nie będę obiecywać, że zacznę regularnie i długo sypiać, bo to raczej nigdy nie doczeka się realizacji. Podobnie w przypadku ograniczenia spożycia kofeiny, ponieważ jestem nieuleczalnym kawożłopem i zwyczajnie nie wyobrażam sobie nie wypić co najmniej tych 3-4 filiżanek dziennie.

1. Zobowiązuję się wytrwać w intensywnej pielęgnacji włosów! Widzę, że kilkumiesięczne olejowanie i aplikowanie rozmaitych specyfików, przy jednoczesnej rezygnacji z farbowania przyniosło zadziwiająco pozytywne skutki, zamierzam zatem trzymać fason. Wyhodować jakieś nowe włosiaki, zagęścić i zapuścić je, mając w pamięci cudowną grzywę Niny Dobrew, mojego niedoścignionego wzorca.

2. Schodzić konsekwentnie z ilości kosmetyków kolorowych. Już kiedyś podjęłam decyzję, że o ile to możliwe, nie będę kupowała nowych produktów do makijażu. Po pierwsze dlatego, że mam ich naprawdę wiele, a używam tylko na sobie. Po drugie dlatego, że mój gust od pewnego czasu ewoluuje i nie odczuwam już palącej potrzeby nakładania intensywnego makijażu, jaki był do tej pory moim "znakiem firmowym". Stąd właśnie pomysł, by zużywać zapasy, a jeśli już miałabym czymś je wspomagać, to w sposób przemyślany, z głową. No chyba że kopnie mnie zaszczyt i zostanę nagle odkryta przez jakąś gwiazdę wizażu i zaproszona do współpracy - wówczas z miłą chęcią pomnożę swoje zbiory do niebotycznych rozmiarów ;)

3. W ramach kosmetyki wewnętrznej, zamierzam pić więcej wody i herbaty. Z kawy, jak już wspomniałam, nie zrezygnuję. Nie mniej jednak odpowiednia ilość płynów w organizmie naprawdę wpływa mega pozytywnie na to jak się czujemy i jak wyglądamy. Wiem, bo był taki czas, gdy przykładałam naprawdę dużo uwagi do tego co jem i piję. Prowadziłam dość zdrowy tryb życia i pomijając nieustające ciągoty do czekolady, której sobie odmawiałam, czułam się fantastycznie.

4. Regularnie używać balsamów do ciała. To jest moja pięta achillesowa. Jak sądzę ten punkt będzie najtrudniejszy do utrzymania. Wieczorami mam takiego lenia, że kompletnie nie chce mi się tańcować z butelką mazidła. Potrzebna mi konkretna motywacja, by co wieczór spędzać tych kilka minut na wcieranie w ciało mleczka, masła lub balsamu. Z drugiej strony widzę, że skóra potrafi pięknie odpłacić za regularną pielęgnację. Tak więc balsamy każdego dnia!

5. Gruntownie i troskliwie zajmę się swoimi stopami. Zima i lato to dwie pory roku, które bardzo negatywnie odbijają się na moich stopach. Mam tego pecha, że moje szanowne są nadwrażliwe, przez co szybko się przesuszają. W dodatku muszę mieć bardzo wygodne buty, inaczej jestem zmuszona liczyć się z leczeniem efektów ubocznych w postaci odgniotków i tym podobnych. A jeśli dodać do tego fakt, że uwielbiam buty na obcasie i większość mojego obuwia ma wysoką szpilkę, lub słupek, wówczas intensywna pielęgnacja stóp staje się absolutną koniecznością.

     Wymieniłam swoich pięć postanowień, a teraz zgodnie z zasadami, przekazuję pałeczkę dalej. Oto pięć wytypowanych przeze mnie osób: Agnieszka, Siulka, Cammie, Agnieszka-Inez, Grzee.
     Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do zabawy!

Świątecznie po Świętach

Hej, Misiaki!

     Tak sobie siedziałam pławiąc się w świątecznej atmosferze i chłonąc ją wszystkimi zmysłami, że nie mogło skończyć się inaczej, jak tylko makijażem. I mimo że święta w zasadzie już za nami, postanowiłam sięgnąć po kolory tradycyjnie kojarzące się z nimi, czyli złoto, czerwień i zieleń. Całe szczęście nigdzie nie jest napisane, że świąteczne kolory można nosić wyłącznie na święta. Z resztą zawsze można zastąpić ten czy tamten odcień innym.


     
     Jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało, aż trudno mi uwierzyć że za kilka dni będziemy świętować nadejście nowego roku! Ten mijający był zdecydowanie inny od poprzednich. Dziwny. Przyniósł dobre i złe momenty i chyba cieszę się, że zostawiam go za sobą. Zadziwiające, ale wspominając moje odczucia sprzed roku i porównując je do tego co czuje teraz, jest mi dużo lżej na sercu. Staram się patrzeć w przyszłość z ostrożnym optymizmem, tak by nie poniosło mnie zbytnio i nie odbiło później czkawką, jak parokrotnie wcześniej.




     Ech, ale dość tych pseudofilozoficznych wynurzeń! Zapraszam Was na instruktaż i mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu :)


1. Zaczynam od cienia w intensywnym złotym kolorze. Nakładam go na dolną połowę ruchomej powieki. Nieco jaśniejszym złotem rozjaśniam sam wewnętrzny kącik oka. Najjaśniejsze złoto nanoszę na wewnętrzną górną część ruchomej powieki aż po jej załamanie.



2. Resztę ruchomej powieki pokrywam cieniem w kolorze ciepłej strażackiej czerwieni. Dokładnie łączę ze sobą wszystkie kolory. Cieniem  kolorze ciepłego brązu rozcieram okolicę zagłębienia powieki. Matowy beż nanoszę na cały łuk brwiowy oraz u nasady nosa. To rozjaśni nieco cały makijaż.



3. Użyty wcześniej cień w kolorze średniego złota nanoszę na wewnętrzną połowę dolnej powieki. Dopełniam trawiastą zielenią. Czarnym żelowym linerem ryzuję jaskółkę wzdłuż górnych rzęs i wyciągam ją na zewnątrz.



4. Tym samym linerem podkreślam dolną linię wodną. Na zakończenie tuszuję dokładnie rzęsy, zaś na usta nakładam błyszczącą koralową pomadkę. Makijaż gotowy!







Użyte produkty:
Twarz:
- Korres Watermelon Lightweight Tinted Moisturiser #01 Light Sand
- puder Inglot YSM #Y04
- korektor w kremie Inglot AMC #64
- bronzer i róż z palety Sephora
Oczy:
- Essence eyebrow designer #03 Light Brown
- kredka Rimmel Eyeful Eye Glistener #100 Girls Only!
- cienie: jasne, średnie i ciemne złoto, czerwień, zieleń – Coastal Scents 88 Ultra Shimmer
- beżowy i brązowy cień – okrągła paleta Sephora
- czarna kredka Inglot AMC Eye Liner #101
- czarny żelowy eyeliner Inglot AMC #77
- tusz Clinique high impast mascara
Usta:
- szminka Astor Shine Deluxe #022 Caribbean


Pozdrawiam,
Kat:*

 

piątek, 23 grudnia 2011

Wesołych Świąt!

      Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia chciałabym życzyć Wam dużo zdrowia i radości. Mam nadzieję, że święta spędzone w spokojnej, rodzinnej atmosferze natchną Was szczęściem i dodadzą pozytywnej energii.
     Natomiast w nadchodzącym Nowym Roku 2012 życzę wszystkiego dobrego, stabilizacji życiowej i powodzenia w realizacji planów i najskrytszych marzeń.

A oto owoc ostatniego spotkania trójmiejskich bloggerek :)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Czuję Miętę!

Hej, Misiaki!

     W poprzedniej notce makijażowej pytałam Was jakiego rodzaju makijaż chcielibyście zobaczyć jako kolejny. Zadecydowaliście że ma to być coś graficznego, a zatem oto jest. Przyznaję, że zaskoczył mnie Wasz wybór. Spodziewałam się, że wygra dzienny zwyklaczek ;)



     Inspirowałam się czekoladą. Chciałam jednak uniknąć klasycznego skojarzenia z "nudnym brązem", dlatego idąc za moimi ulubionymi smakami sięgnęłam po drugą po mojej ulubionej czekoladzie kawowej, czekoladę miętową. Jest prosto, graficznie, bez zbędnego mieszania barw. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.




 1. Zaczynam jak zwykle od nałożenia bazy na powieki oraz od podkreślenia brwi. Następnie czarną kredką tworzę wstępny kontur makijażu - w przybliżeniu wygląda jak zmiękczone V w zewnętrznym kąciku. Kredkę rozcieram lekko do środka. Utrwalam ją matowym cieniem w kolorze gorzkiego brązu.



2. Zmieszałam ze sobą dwa błyszczące cienie by uzyskać odcień miętowej zieleni i miksturę tą nałożyłam na większą część ruchomej powieki. Ciemniejszą, nieco szmaragdową zieleń naniosłam na granicę mięty i brązu aby stworzyć przejście tonalne. Dokładnie wycieniowałam. Bardzo jasnym, morskim kolorem wycieniowałam sam wewnętrzny kącik oka.



3. Do dalszej części makijażu niezbędna będzie białą baza. Uzyskałam ją rozcierając na skórze białą kredkę. Użyłam cienia w kolorze średniego, ciepłego brązu pod wewnętrzną połową brwi - to stworzyło ciekawą iluzję i zmieniło optycznie kształt brwi.



4. Podkreśliłam dolną powiekę czarną kredką, na której roztarłam: ciemną zieleń na zewnętrznej i jasną na wewnętrznej połowie powieki. Mieszanką brązu i zieleni cieniuję zewnętrzną część łuku brwiowego - kolor naniosłam lekką ręką.



5. Pora na detale: tworzę wyraźną linię kończącą brązowo-zieloną plamę koloru. Pozostałą białą przestrzeń na powiece utrwalam jasnym miętowym cieniem. Na zakończenie podkreśliłam linię wodną oka białą kredką i wytuszowałam rzęsy. Opcjonalnie można dodać sztuczne rzęsy.



Usta obrysowałam brązową konturówką, roztarłam ją do wewnątrz a następnie całość pokryłam złocistym błyszczykiem.








Użyte produkty:
Twarz:
- Lioele Triple The Solution BB Cream
- puder Inglot YSM #Y15
- rozświetlacz Essence Sun Club #01 Summer Glow
- róż i bronzer z palety Sephora
Oczy:
- Essence eyebrow designer #03 Light Brown
- baza pod cienie Sephora
- Inglot AMC Eye Liner 101
- Manhattan Khol Kajal #11A
- cienie : Inglot #378M, jasny brąz i biel – NYX ESP10C02 Strike A Pose, paleta Coastal Scents 88 Ultra Shimmer
- tusz Clinique high impact mascara
- rzęsy Inglot #44S
Usta:
- Inglot AMC Eye Liner 102
- NYX Diamond Sparkle Lipgloss, Beige Sparkle


Pozdrawiam serdecznie,
Katalina :*

 

czwartek, 15 grudnia 2011

Makijaż Świąteczny w Turkusach

Hej, Misiaki!

     Zbliżają się Święta, choć pogoda wcale tego nie sugeruje ;) Osobiście nie tęsknię za zimą, bo jak wiecie nie cierpię tej pory roku, ale nie przeszkadza mi to w przygotowaniu dla Was makijażu o tematyce świątecznej! Założę się, że kiedy myślicie o Świętach pierwszymi kolorami, jakie przychodzą Wam do głowy są odcienie złota, czerwieni i zieleń. Pomyślałam sobie, że zrobię coś innego. Zainspirowałam się nocnym zimowym niebem i połyskującym śniegiem i stworzyłam makijaż w tonacji turkusowej.




Miałam też okazję pobawić się pigmentami od Hexxany :)

A w ogóle mam do Was pytanie! Jaki makijaż chciałybyście zobaczyć jako kolejny? Mam przygotowanych kilka propozycji, jednak waham się, którą z nich mam zając się w pierwszej kolejności.
    Co zatem wolicie: 
1) delikatny makijaż dzienny
2) makijaż graficzny z odrobiną szaleństwa
3) makijaż kolorowy
     Dajcie znać co chciałybyście zobaczyć :)




No dobrze, a teraz moja dzisiejsza propozycja! Mam nadzieję, ze się Wam spodoba :) Pozdrawiam serdecznie!

1. Sięgnęłam po głęboki, przykurzony odcień zieleni i nałożyłam go na wewnętrznej i zewnętrznej 1/3 ruchomej części powieki. Opalizującym turkusowym pigmentem wypełniłam wolną przestrzeń pomiędzy zielenią. Jako koloru przejściowego użyłam jasnego brązu. Nałożyłam go w zagłębieniu powieki i roztarłam mniej-więcej na dolnej połowie nieruchomej części powieki, w kierunku brwi.



2. Matowym beżowym cieniem rozjaśniłam łuk brwiowy. Intensywnym niebieskim pigmentem pokryłam całą dolną powiekę. Zewnętrzne V oka przyciemniłam granatowym cieniem.



3. Wzdłuż górnych rzęs pociągnęłam wyrazistą kreskę - użyłam w tym celu czarnego żelowego linera. Kreskę przedłużyłam w wewnętrznym i zewnętrznym kąciku. Linię wodną pociągnęłam turkusową kredką. Dokładnie wytuszowałam rzęsy, zaś na usta nałożyłam jedynie czerwonawy błyszczyk.







Użyte produkty:
Twarz:
- Korres Watermelon Lightweight Tinted Moisturiser #01 Light Sand
- puder Inglot YSM #Y04
- korektor w kremie Inglot AMC #64
- bronzer z palety Sephora
Oczy:
- Essence eyebrow designer #03 Light Brown
- Revlon Beyond Natural Cream to powder Eye Shadow
- pigment turkusowy – Pure Luxe #Tryst
- pigment ciemna zieleń – Pure Luxe #Kisses in the Dark
- pigment elektryczny błękit – Glamour Doll eyeshadows #Mingles
- brązowy cień – okrągła paleta Sephora
- cienie: beż i granat: paleta Pop Beaty Pretty Puzzle #Smoked Out Silver
- turkusowa kredka MUFE Aqua Eyes #12L
- czarny żelowy eyeliner Inglot AMC #77
- tusz Clinique high impast mascara
Usta:
- błyszczyk Sleek lip gloss High Shine #738 In Your Dreams

niedziela, 11 grudnia 2011

Sztuczne rzęsy w wersji naturalnej: Cosmos CN 09

Witajcie!

     W dzisiejszej notce chciałabym Wam opowiedzieć co nieco na temat kolejnego typu sztucznych rzęs, które otrzymałam dzięki uprzejmości sklepu KKcenterHK - tym razem są to rzęsy marki Cosmos #CN09. Oczywiście, jak zawsze zapewniam Was, że fakt otrzymania tego produktu gratis nie wpłynął w żaden sposób na obiektywność tejże recenzji.

      Ten konkretny model dostępny jest w cenie $14.00 za pięć par. Rzęsy są ręcznie robione, wykonane z syntetycznych włókien osadzonych na cienkiej, przezroczystej taśmie.
     To co momentalnie przyciągnęło do nich moją uwagę, to ich kształt - na pierwszy rzut oka wydawać się może, że mamy do czynienia nie z rzęsami na pasku, a z różnorodnymi kępkami ułożonymi w kompozycję. Poszczególne włoski mają różną długość, co dodatkowo podkreśla wrażenie naturalności. Wszystko to razem sprawia, że rzęsy po nałożeniu, mimo że są gęste i ładnie wywinięte, wciąż wyglądają naturalnie. Efekt przyrównałabym do pociągnięcia naszych naturalnych rzęs bardzo dobrym pogrubiająco-wydłużającym tuszem. Otrzymamy zauważalny tuning, jednak bardziej w typie porcelanowej lalki, niż plastikowej Barbie.

Powiększ zdjęcie by zobaczyć detale


     Rzęsy jak wspomniałam pakowane są po pięć par. Sama przezroczysta taśma nie jest klejąca - jedynie jej krańce przytwierdzone są do plastikowej tacki. Każdą parę przed nałożeniem należy najpierw przyłożyć do oka i zmierzyć długość, a następnie w razie potrzeby przyciąć. W przypadku tego modelu przycięcie brzegów jest nieuniknione, gdyż pasek jest dość długi. 

      Ponieważ wykonany jest z przezroczystego i dość giętkiego tworzywa, jest również delikatniejszy od tradycyjnych modeli, a przez to łatwiej go uszkodzić, a same rzęsy zdeformować. Zalecam zatem, byście w razie czego delikatnie się z nimi obchodziły, nie ciągnęły, a będziecie mogły użyć ich kilka razy (obstawiam, że jedną parę można by wykorzystać około pięciu razy). Ta sama zasada dotyczy ściągania rzęs - ja za pierwszym razem zrobiłam to zbyt gwałtownie i wyrwałam jedną z kępek, także słowo klucz w przypadku tej pary to delikatność.
      Na odwrocie opakowania znajdziecie instrukcję użycia, jednak niestety wszystkie napisy są "krzaczkowane" ;) zatem pozostaje nam tylko historyjka obrazkowa. Opakowanie nie zawiera kleju do rzęs.

     Jak zatem widzicie, są to rzęsy droższe od tych z podstawowej oferty sklepu, nie mniej jednak moim zdaniem warto po nie sięgnąć jeśli szukacie czegoś, co wygląda lżej i bardziej naturalnie od tradycyjnych sztucznych rzęs. Liczcie się z tym, że zużyją się szybciej niż tradycyjne. Nie polecam ich początkującym dziewczynom, ponieważ z racji cienkiego i giętkiego paseczka mogą być kłopotliwe w obsłudze. Gorąco polecam je osobom, które poszukują naturalnie wyglądających rzęs, przy pomocy których mogłyby dodać wyrazu swoim własnym.


     Pozdrawiam Was serdecznie, a jednocześnie przypominam zainteresowanym, że jeśli macie ochotę skorzystać z oferty sklepu KKcenterHK, to dokonując zakupów do 28.02.2012r. dostaniecie 10% zniżki na Wasze zamówienie korzystając z tego kodu: BLGB93KA10.

     Trzymajcie się ciepło!

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Wildberry Glow - Makijaż Imprezowy

Hej, dziewczyny!

     Zazwyczaj kiedy publikuję kolejny makijaż, gdzieś w głębi duszy zastanawiam się, czy ktokolwiek z niego skorzysta, bo przecież nie każdy lubi malować się mocno i wyraziście. Z resztą propozycje, które zamieszczam rzadko kiedy powstają z przeznaczeniem do noszenia w ciągu dnia. Na szczęście rok dostarcza nam także licznych okazji do zabawy. Niebawem będą Święta, a wkrótce po nich rozpocznie się okres karnawałowy, tak więc jest nadzieja, że moje propozycje makijażowe w końcu do czegoś się Wam przydadzą ;).




     Makijaż ten wykonałam pierwotnie na pewien event, w którym chciałam wziąć udział, jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło ;). Jest to stosunkowo łatwy do wykonania makijaż, do jego wykonania użyłam raptem czterech cieni. Tytuł zainspirowała nazwa błyszczyka, którego użyłam - uznałam że taka "błyszcząca jagoda" będzie trafnym opisem dla całości. 




     Zapraszam Was zatem do oglądania i komentowania. A już niebawem kolejne propozycje :) Ściskam cieplutko!

1. W pierwszej kolejności obrysowuję oko wzdłuż zagłębienia, nadając mu ulubiony przeze mnie kształt - nieco wydłużony w zewnętrznym kąciku. Jak zwykle roztarłam linię ku górze i na zewnątrz. Wreszcie utrwaliłam kredkę rdzawym cieniem.



2. Perłowo białym cieniem o różowym podtonie pokryłam ruchomą część powieki. Matowym beżowym cieniem rozświetliłam łuk brwiowy.



3. Odrobiną czarnego cienia pogłębiłam zagłębienie powieki. Dolną powiekę wycieniowałam pół na pół: rdzawym cieniem wewnątrz a czernią na zewnątrz - połączyłam kolory na środku powieki.



4. Czarnym żelowym linerem podkreśliłam górną linię rzęs rysując cienką, precyzyjną kreskę. Przyciemniłam nim także dolną linię wodną. Na koniec wytuszowałam dokładnie rzęsy.