sobota, 14 stycznia 2012

Co się godzi, a co nie...

Hej, Misiaki!

     Kilka miesięcy temu napisałam tutaj o rzeczach, które irytują mnie na youtubie i blogowiskach. Powiedziałam Wam również dlaczego do tamtej pory nie podejmowałam się omawiania takich kwestii. Wsadzanie kija w mrowisko ma to do siebie, że prowadzi do dyskusji i spięć, a po co sobie niepotrzebnie psuć krew? Mimo to postanowiłam tym razem napisać kilka słów od siebie.
     Kiedy przed mniej-więcej miesiącem pytałam Was jakiego rodzaju makijaż chcecie zobaczyć jako kolejny dałam Wam do wyboru trzy możliwości. Wybraliście wersję graficzną i dosyć krzykliwą, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Spodziewałam się, że najwięcej głosów zbierze propozycja najspokojniejsza, lekka i typowo dzienna, ponieważ tego rodzaju makijaże są najczęściej spotykane i często promowane jako jedynie słuszne  do noszenia w ciągu dnia.


     Piszę to z lekkim przekąsem, ponieważ każda próba wykładania mi tego co "należy", a czego "nie należy" nosić i w jakiej sytuacji, wywołuje moje rozbawienie a w skrajnych przypadkach irytację i bunt. Dlaczego podejmuję ten temat?
     Jakiś czas temu przeczytałam dość ciekawy wpis, w którym autorka przekonywała o wyższości makijaży delikatnych nad mocniejszymi. Pod tymże wpisem mnóstwo osób entuzjastycznie przytakiwało jej słowom, przytaczając sporo przykładów na to jak przereklamowane i niepożądane w ciągu dnia są intensywne makijaże. Niektóre pisały o kobietach, spotkanych na ulicy, noszących krzykliwe ich zdaniem malunki. Uogólniając, całość sprowadzała się do tego, że najlepszy makijaż to delikatny makijaż - im delikatniejszy tym lepiej. Że jak kobieta zwraca na siebie uwagę makijażem to znaczy że przesadziła, bo najważniejsze jest jej naturalne piękno.

     Cóż... moje refleksje są takie, że każdy człowiek ma własną wolę i w moim mniemaniu zazwyczaj potrafi zrobić z niej względnie dobry użytek. Skoro zatem przykładowa kobieta lubi minimalizm, dobrze się z nim czuje i jej typ urody rozkwita podkreślony np li tylko tuszem do rzęs i odrobiną błyszczyku - wspaniale! Jeśli jednak ta sama kobieta uważa neutralny makijaż za nudny i bezpłciowy, uwielbia odważne rozwiązania i nie straszne jej to, że spocznie na niej czyjś wzrok, a zatem stosuje rozwiązania, które wykraczają poza tradycyjnie utarty wzorzec makijażu dziennego - również świetnie!
     Każda kobieta jest inna, prowadzi indywidualny tryb życia, preferuje odmienny styl, wreszcie jej typ urody rozkwita i ożywa oprawiony odmiennymi ramami. Z makijażem jest jak z dodatkami: istnieje wąski wycinek określany mianem klasyki, ale jest też całe spektrum możliwości, od naturalnych począwszy, na ekstremalnych skończywszy. To co będzie bajecznie wyglądało na eterycznej blondynce, na ognistej brunetce może dać bury efekt. Nie sięgając daleko, mój typ urody to dość niewdzięczna odmiana "lata", która potraktowana wyłącznie beżami i brązami daje efekt osoby zmęczonej i stojącej jedną nogą nad grobem, innymi słowy źle. W zbyt delikatnym makijażu wyglądam jakbym była wyblakła i chora, dlatego niejednokrotnie sięgam po sztuczki, które wydobędą ten lub inny element mojej twarzy za pomocą kontrastu. Owszem, maluję się teraz lżej niż np 5 lat temu, jednak minimalizm nigdy nie był i prawdopodobnie nie będzie tym, co zda egzamin w moim przypadku.

     Stąd też uważam, że rozpisywanie się na temat tego, jak kobiety powinny (lub nie) się malować jest nie na miejscu, bo każdy ma swój styl, swoją wolę i swój pomysł na siebie. Oczywiście nie namawiam Was byście nagle zaczęły grupowo chadzać do spożywczego naśladując Lady Zgagę. Po prostu wydaje mi się, że każda z nas ma na tyle trzeźwy osąd by wiedzieć w czym jej do twarzy i co podkreśla jej urodę nie dając jednocześnie karykaturalnego efektu.
     Tyle w tym temacie. Bardzo chętnie poznam Wasz punkt widzenia, zatem zachęcam do komentowania.

Pozdrawiam serdecznie! :***
Katalina

26 komentarzy:

  1. Chodzi ci chyba o wpis Linusiaczka z Ars Cosmetica?
    Uważam, że kobieta powinna malować się tak, żeby podkreślać swoją urodę- niektóre jej typy wymagają wręcz wyrazistego makijażu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, miałam na myśli kogo innego - i nie powiem kogo :P Chodzi mi nie tyle o osobę, co o podejście do tematu. Nie podoba mi się kiedy ktoś stara się przedstawić innym swoje zdanie jako jedynie słuszną prawdę. Tak jak napisała poniżej barwy.wojenne, każdy ma swoją twarz i sam podejmuje decyzje. Każdy ma prawo do własnej opinii i stylu, ale nie uprawnia nas to do narzucania naszych poglądów innym.

      Usuń
  2. nie lubie takich prawd objawionych, które przytaczasz! To moja twarz, moje życie i tylko ja będę decydowała, jak sie maluję (ze zdrowym rozsądkiem oczywiście, bo nie chcę dostac w zęby na ulicy)
    A najbardziej jest frustrujące, że najmocniej na "mocne" makijaże (tylko jakie to?) narzekają kobiety same malujące się tylko brązem, beżem i uważające to za szczyt szyku i kobiecości. Ok, maja do tego prawo, tylko niech innym nie narzucają swojego zdania. Z drugiej strony dziewczyny, które wyglądają jakby uciekły z sesji zdjęciowej albo pokazu haute couture mają głeboko gdzieś, jak inni wyglądają:)

    Więc, proszę, szanujmy swoje wybory i nie narzucajmy innym li tylko "słusznych" rozwiązań.... no chyba, że ktoś wygląda koszmarnie (obiektywnie!!!!), to wtedy można mu doradzić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie - wolny wybór! Cała rzecz się do tego sprowadza. I odrobina zdrowego rozsądku rzecz jasna. Ale myślę, że większość dziewczyn potrafi dobrać makijaż stosownie do okazji i do siebie, a te które nie potrafią, metodą prób i błędów prędzej czy później wypracowują najbardziej optymalną dla siebie metodę.

      O ile dobrze zrozumiałam autorkę powyższej teorii, przez "mocny makijaż" uważała taki wykonany intensywnymi kolorami.

      Usuń
    2. to ja jestem na spalonej pozycji;)
      wczoraj miałam na oku pomarańcz, złoto i fuksję;) jak papuga:)

      a co do mocnych (i dziwnych) makijaży to wiem z doświadczenia, że te najbardziej przesadzone nie budzą tylu komentarzy, co "normalniejsze" (ludzie chyba biorą to za performance)

      już nie będę 2 postu komentować, ale ten niebieski makijaż jest super (ale chyba jeszcze bardziej podoba mi się efekt na Twoich policzkach - wygladasz jak Śnieżka;))

      Usuń
    3. Dziękuję ;)

      A takie "papuzie" makijaże są najfajniejszym testerem ludzkich reakcji :D Kiedyś przyszłam do pracy "tęczowa" (złoto, róż, błękit i fiolet) i rzeczywiście wywołałam lekkie poruszenie wśród współpracowników, przy czym nikt nie dał mi odczuć że wygląda to jakoś niestosownie ;) Ale to było bardzo wyluzowane towarzystwo :)

      Usuń
  3. Popieram Cię w 100%! Mam wrażenie, że niektórych kobiet to po prostu boli, kiedy inne się w ogóle malują. Bo przecież "najpiękniejsze jest to, co naturalne"... Powiedzmy :P Ludzie mają też tendencję do narzucania innym swojej woli, swoich zainteresowań, swoich opinii. To mnie strasznie denerwuje. Każdy ma prawo robić co mu się podoba, jak dla mnie może się nawet malować jak Lady Zgaga ;) Przecież nikomu tym krzywdy nie wyrządza.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie :) Najlepiej jest funkcjonować według zasady "żyj i pozwól żyć innym". Każdy po swojemu :) Również pozdrawiam!

      Usuń
  4. Moim zdaniem, każdy jest odpowiedzialny za siebie, ma swój rozum i lustro w domu. Jeśli ktoś lubi na co dzień mocny makijaż i czuje się w nim dobrze to ok, mi nic do tego. Sama w dni powszednie nie szaleję z tym bo zazwyczaj wolę pospać niż poświęcić czas na wymyślne malowanie oka, ale np lepiej się czuję jak mam podkreślone oczy, jak pomaluję się tylko tuszem to mam, że jestem bez wyrazu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agu, ja też jak wstawałam rano do pracy tak o 5:30 to ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę było "modlenie się" do lustra ;) Ale wiesz, sama zasada - gdyby już mi się zachciało i wyszłabym do roboty np zmalowana w fioletowe smoky eye, to szczerze mówiąc miałabym gdzieś czy postronna osoba uważa to za odpowiednie czy nie ;)

      Usuń
  5. Popieram Cię w 100%. Wiem, o czyj i jaki wpis Ci chodzi - i przyznam, że mało nie spadłam z krzesła czytając go. Raz, że autorka publikuje wiele różnorodnych makijaży, więc post zakrawał o hipokryzję; dwa to właśnie było takie narzucanie jednej słusznej opinii, czego nie cierpię. Osobiście nie rozdzielam makijażu na dzienny i wieczorowy, a maluję się tak, jak danego dnia mam ochotę. Jeśli mam ochotę na beże, wybieram beże. Jeśli mam ochotę na mocny granat, wybieram mocny granat i tak paraduję cały dzień. Rozwaliło mnie również stwierdzenie, że jak makijaż jest zauważalny przez innych, to znaczy, że przesadziłam. Ja bardzo się cieszę, kiedy ktoś mi powie, że mam na sobie ładny makijaż, że wyszło mi oczko. O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheheh, tak, chodzi mi właśnie o TEN wpis ;) I w zasadzie mam identyczne odczucia jak Ty :)

      Usuń
  6. Myślę że za bardzo się przejmujesz tamtym wpisem - Ty masz prawo malować się jak chcesz, a ta blogerka pisać co jej się podoba :) Ja lubię naturalne makijaże (co nie znaczy że zawsze w beżach i brązach), natomiast uwielbiam też zbierać japkę z podłogi podczas ogladania tych bardziej kolorowych i odważnych. Jeśli ktoś Ciebie krytykuje (lub wytyka Ci 'błędy') za tą sztukę którą nam pokazujesz - olej, wszystkim się niestety nie dogodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja się wcale nie czułam osobiście skrytykowana, w żadnym razie! Jedyne czym się przejęłam to nieco moralizatorskie podejście do tematu. Po prostu mam taka naturę, że nie lubię kiedy inni prezentują własną opinię - do której mają pełne prawo - jako ogólnie przyjętą, jedynie słuszną wersję.

      Usuń
  7. Podejmując temat;;), czasami lubię w ciągu dnia mocniejszy makijaż lub rano czerwone usta (co ponoć wygląda sztucznie;)Jedynie rażą mnie sztuczne rzęsy za dnia...
    Blog też rządzi się własnymi prawami, jest to zabawa i można sobie pozwolić na szaleństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie lubię na co dzień sztucznych rzęs, ale z kolei widziałam je u kilku dziewczyn i byłam zaskoczona tym jak naturalnie to u nich wyglądało. A czerwone usta sa spoko - czemu nie :) Podobno czerwień każdemu pasuje pod warunkiem że trafi na właściwy dla siebie odcień :)

      Usuń
  8. ja również Cię popieram, takie złote zasady mają miejsce też w innych sytuacjach, np. po co komu rozwodzenie się na temat tego jak powinien wyglądać blog kosmetyczny, jak modowy a jak jeszcze inny.. każdy robi to po swojemu i ma do tego pełne prawo przecież :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trololo.
    Pamiętam tamten wpis. Nastąpiła po nim szybka wymiana maili ze stri. Stri podesłała mi wtedy pewien filmik. W filmiku wyśpiewywano wiersz znanego polskiego poety dwudziestolecia międzywojennego. Bardzo na czasie. :> Zapytaj stri, może też Ci podeśle :D

    Ja już swoje powiedziałam w tym temacie: lubię kolory i nie boję się ich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Napisałam juz do Stri i teraz czekam niecierpliwie na linka ;) A kolory sa fajne 0 nie trzeba się ich bać. Nawet jak ktoś ma hopla na naturalność - kwiatki to tez natura ;)

      Usuń
  10. mnie również nie spodobał się wspomniany wpis krytykujący mocniejsze makijaże. Mnie takie pasują, dbrze się w nich czuję, lubię kolory na oczach i nie wstydzę się tego, co więcej bardziej się cieszę, jak ktoś pochwali mój makijaż, niż urodę, bo nad makijażem się napracowałam, fajnie jak ktoś doceni,a uroda..kwestia gustu, ja tam zbyt zadowolona nie jestem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pilar, jak dla mnie jesteś bardzo ładna - specjalnie poszperałam w zdjęciach na Twoim blogu :P Ale wiadomo, ze większość kobiet znajdzie w sobie jakiś mankament - to chyba nasza druga natura ;) A co do doceniania makijażu, to mam podobne zdanie :) Nigdy nie czułam się zażenowana kiedy ktoś skomentował mój makijaż, przeciwnie - było mi miło, że ktos to w ogóle zauważał :)

      Usuń
  11. Myślę, że w Twojej ankiecie dlatego zwyciężył makijaż efektowny, a nie codzienny, bo to właśnie takie makijaże lubimy oglądać. Niechaj będą szalone, nawet przerysowane, ale (z mojego punktu widzenia) to, co pokazujesz jest formą sztuki. Na co dzień znaczna część z nas chodzi w dżinsach i t-shirta, cle jeśli wchodzimy na stronę poświęconą krawiectwu, to nie takie zestawy chcemy na niej spotkać. lecz właśnie coś dziwnego, nietypowego.
    Co do makijaży efektownych, wyrazistych i kolorowych... Moją dewizą jest, że to nie mój makijaż ma być ładny, tylko ja mam wyglądać ładnie w makijażu. Tyle, ze po pierwsze, ja NIE POTRAFIĘ stworzyć efektownego, kolorowego makijażu i jestem tego świadoma. Efekt zapewne byłby groteskowy. Po drugie jednak: zdaję sobie sprawę, że fakt, że makijaż jest efektowny i barwny nie wyklucza tego, że podkreśla on walory urody noszącej go pani i wygląda się w nim korzystnie. Tyle, ze w takim przypadku potrzebne jest sporo wyczucia i umiejętności technicznych.
    Bardzo podobają mi się wyraziste makijaże. Uwielbiam prowokujące, barwne makijaże punkowe, chciałabym umieć zrobić prawdziwy, ponury makijaż gotycki czy nawet w stylu emo. Ale nie umiem. Co nie znaczy, że będe je krytykowała, czy uznam swój styl za jedyny słuszny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie. Mnie chodzi jedynie o to, by każdy wykazywał się tym minimum tolerancji dla innych by nie narzucać im swoich poglądów na temat tego jak kto powinien się nosić.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.