niedziela, 15 stycznia 2012

FLOS-LEK WHITE & BEAUTY, czyli wrażenia po kuracji wybielającej przebarwienia

Hej, Misiaki!

     Już na wstępie muszę Wam napisać, że to nie będzie recenzja. Nie jestem bowiem w stanie zrecenzować faktycznego działania tych kosmetyków, ponieważ... nie borykam się z problemami, które mają być leczone tymi produktami.


     Głównym założeniem tej serii jest redukcja wielkości i intensywności zabarwienia piegów i wszelkiego rodzaju posłonecznych zmian pigmentacyjnych. Jak już Wam pisałam przy okazji recenzji kremu BB, moja skóra nie jest idealna. Mam całe mnóstwo drobnych zmian pigmentacyjnych, z których jedne są widoczne gołym okiem, inne zaś ujawniają się np dopiero na fotografii. Są to jednak moi starzy przyjaciele, jeśli mogę użyć takiego sformułowania. Innymi słowy, moje zmiany pigmentacyjne goszczą na mojej skórze od dawna i raczej permanentnie, nie są zaś wywołane zbyt długą ekspozycją skóry na słońce.
     Kuracji hormonalnych nie przechodzę. Nie borykam się też ze "starczymi plamami" - jeszcze :P. To, co mam na twarzy, jest tam od zawsze, albo stanowi pozostałość po moim trwającym mniej-więcej rok "epizodzie" z solarium (tak, tak, la morda solare ]:-> ), który miał miejsce na oko trzy lata temu, są to więc zmiany utrwalone.

     I cóż mogę powiedzieć? Ano niestety na takie przebarwienia jakie mam na skórze, kosmetyki wybielające Flos-Lek nie działają. Używałam ich grzecznie przez 8 tygodni, dwa razy dziennie. W tym czasie zrobiłam też na bieżąco kilka zdjęć twarzy, aby mieć porównanie, bo przecież niektóre zmiany zachodzą tak powoli, że można nie zauważyć ich spoglądając w lustro co dnia. Zdjęć Wam niestety nie pokażę, albowiem są straszne, a jak mówię "straszne" dokładnie to mam na myśli. Wierzcie mi jednak na słowo, że różnic nie widać, wciąż jestem tak samo nakrapiana jak byłam przed kuracją.
    
     Z rzeczy, które byłam w stanie przetestować, mogę potwierdzić że tonik lekko zmiękcza naskórek, ładnie oczyszcza skórę na zakończenie demakijażu, odświeża bladym świtem. Skóra faktycznie sprawia wrażenie lekko zmatowionej i przyjemnej w dotyku. Muszę w tym miejscu dodać, że nie wolno stosować toniku na okolice oczu. Zdecydowanie polubiłam się z tonikiem, mimo że mnie nie wybielił. przez te 8 tygodni zużyłam go w około 70%.

     Krem mam niemal na wyczerpaniu - została mi około tygodniowa ilość produktu. Nie wybielił mnie, natomiast zaobserwowałam, że w miejscach, na które nakładałam jego większą ilość często pojawiały mi się później drobne pryszczyki. Zazwyczaj niewielkie zmiany wynikające jak mniemam z zapchania skóry. Pojawiały się sporadycznie, kiedy nakładałam krem grubszą warstwą. Dobra rzecz z nim związana jest taka, że dobrze nawilża skórę, albo raczej nie powoduje jej nadmiernego wysuszenia ani ściągnięcia.

     TUTAJ możecie sprawdzić co dokładnie ma do powiedzenia producent na temat tejże serii. Ze swojej strony, drogą podsumowania mogę Wam powiedzieć tylko tyle, że jeśli szukacie produktów w celach zaleczenia efektów poparzenia słonecznego, kuracji hormonalnych, lub też wizualnych efektów starzenia (choć tu bym się kłóciła), możecie dać szansę serii White & Beauty. Jeśli zaś liczycie na ogólne wyrównanie pigmentacji skóry wywołane jakimkolwiek innym czynnikiem, niestety kosmetyki te Wam nie pomogą.

Buziole, pozdrawiam!

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Mi by się przydało coś, co rzeczywiście wyrównałoby mój koloryt skóry. Jak juz postanowiłam byc zdeklarowanym bladziochem, to fajnie byłoby zostać Śnieżką ;)

      Usuń
  2. ja mam kilka piegów, ale mi nie przeszkadzają :) niech sobie są, jeśli muszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobny stosunek do swoich nakrapiańców :)

      Usuń
  3. Ja niestety mam niemiłe wspomnienia z tą serią gdyż spowodowała na mojej buzi bardzo silną reakcję alergiczną ;/, która goiła się prawie 2 tygodnie ;(. Więc z mojej strony radzę je stosować bardzo ostrożnie. Może u kogoś innego sprawdzą się bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to rzeczywiście nie najlepiej :(. No ale ten produkt zawiera rozmaite kwasowości i inne substancje aktywne, które rzeczywiście mogą podrażnić skórę...

      Usuń
  4. dawno temu stosowałam jakiś krem z Oriflame, ale już nawet nei pamietam co to byl za krem i co on zdzialal z moją twarzą, ja mam trochę piegów na nosie zwłaszcza w okresi eletnim mi się uwidaczniają, ale nawet je lubie - kiedys nie cierpiałam chciałam je wybielić ale tera zmyśle, że to taka moja prywatna ozdoba:D co prawd aja i tak używam dosyć dorbze kryjących podkładów więc rzadko kiedy je widać, tzn w zimie nie widać a w lecie widać na nosku ;) co do tej serii po Twojej opini raczej bym nei spróbowała, ja mam juz sowich problemow sporo ze skórą nie potrzebuję, żeby mnie coś zapchało dodatkowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda skóra jest nieco inna - to że mnie zapchał, nie znaczy że u Ciebie będzie podobnie ;) Ale fakt faktem, piegi nie są złe! Ja się też ze swoimi lubię :)

      Usuń
  5. Czyli ogolnie dzialanie + efekt = srednie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę tak, ale myślę, że to dlatego, że moje przebarwienia są utrwalone i nie odpowiadają tym, które ta linia produktów na leczyć. Ale niezależnie od wszystkiego cieszę się że mogłam je wypróbować :) Zwłaszcza tonik, bo autentycznie mi się spodobał :)

      Usuń
  6. Ja mam przebarwienia po tradzikowe :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy te kosmetyki zadziałałyby na tego rodzaju przebarwienia.

      Usuń
  7. musze tylko poszukac jakiego regalu i tez mysle ze o wiele lepiej to wszystko bedzie wygladalo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. spróbuj serii Avy chyba się nazywa White Skin :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.