sobota, 3 marca 2012

TAG: 7 grzechów głównych

HEJ, HEJ!!!

     Mam świadomość, że od ostatniego wpisu minęło mnóstwo czasu, ale czas to akurat ten pierwiastek którego ostatnio brakuje mi na wszystko. Zwłaszcza na blogowanie. Praca i nauka z nią związana pochłaniają mnie bez reszty, tak więc kiedy mam chwilę to albo czytam, albo oglądam filmy, ewentualnie coś dziergam. Postanowiłam jednak przerwać milczenie i odpowiedzieć na TAG, którym obdarowała mnie Joasia. Tym bardziej, że ostatnie dni drastycznie ograniczyły ilość blogowych wpisów jakie czytałam - co druga blogerka wrzuca teraz zdjęcia Glossy Boxów czy jak tam się to badziewie nazywa. A że mam dość spamu, więc konsekwentnie ignoruję takie śmieciowe z mojego punktu widzenia wpisy.


Tag jaki przygotowałam dotyczy grzechów urodowych. Oto jego zasady:
1. Odpowiedz na 7 pytań.
2. Utwórz osobny wpis na blogu z informacją kto cię otagował.
3. Przekaż zabawę i zasady pięciu innym blogerkom.


CHCIWOŚĆ:
Najdroższy kosmetyk, jaki kupiłaś. Najtańszy kosmetyk, jaki posiadasz.


      Najwięcej zapłaciłam za perfumy Paco Rabanne "Black XS". Kosztowały mnie 275zł, co jak na perfumy i tak nie jest najgorzej. Patrząc jednak z punktu widzenia mojego portfela był to nie lada wydatek, którego bynajmniej nie żałuję. To jeden z moich ulubionych zapachów.

     Najtańszym z moich kosmetyków jest lakier do paznokci Miss Selene za jakieś 2zł. Nic specjalnego, ale akurat wpadł mi w oko, to go sobie kupiłam.


GNIEW:
Których kosmetyków nienawidzisz, a które uwielbiasz? Jaki kosmetyk był najtrudniejszy do zdobycia?


     Z oczywistych względów nienawidzę kosmetyków, które nie wywiązują się z obietnic jakimi mamią konsumentów. Jeśli zatem płacę za tusz, który ma być pogrubiająco-wydłużający i dawać efekt sztucznych rzęs, będę wkurzona jeśli okaże się że wspomniany tusz co najwyżej zabarwi mi je na czarno. Podobną nienawiścią obdarzę każdy kosmetyk, który mnie uczuli. Z resztą do tej pory mam głęboką awersję do niektórych błyszczyków Maybelline i Rimmel.

     Uwielbiam: cienie z Inglota, podkład kompaktowy Sephora (choć szczerze nienawidzę jego absurdalnej ceny), maseczkę Tradition de Hammam z Yves Rocher, olej Khadi i... kilka innych rzeczy.

     Najtrudniejsze do zdobycia były dla mnie kosmetyki firm, do których nie mam dostępu. Choćby MAC, czy KIKO. Tych kilka produktów MAC którymi dysponuję wygrałam w konkursach, zaś KIKO dostałam w prezencie.


OBŻARSTWO: 
Jakie produkty kosmetyczne są według Ciebie najpyszniejsze?


     W dosłownym tłumaczeniu wskazałabym błyszczyki MAC, ELF, W7 i BONBONS, bo zdecydowanie mają piękne zapachy i smaki właśnie. Jeśli zaś miałabym potraktować temat z lekkim przymrużeniem oka, powiedziałabym że peeling cukrowy ze Starej Mydlarni, który pachnie wprost obezwładniająco czekoladą.


LENISTWO:
Których produktów nie używasz z lenistwa?


  Proste. Balsamów do ciała.


DUMA:
Które kosmetyki dają Ci najwięcej pewności siebie?

    
     Najwięcej pewności siebie daje mi kombinacja podkładu (obecnie BB krem Lioele Triple The Solution), korektora (trójdzielne koło Make Up Store), pudru utrwalająco-matującego (Perłowy z BU) i tuszu do rzęs, który da mi jakże pożądany efekt WOW! (Diva's Lashes marki PUPA).


POŻĄDANIE:
Jakie atrybuty uważasz za najatrakcyjniejsze u płci przeciwnej?


     Niektóre dziewczyny stwierdziły, że pytanie to nie wiąże się z tematem, więc zamiast tego opisały kosmetyki, jakie chciałyby mieć. Osobiście nie mam nic przeciwko odpowiedzi na oryginalnie zadane pytanie.
      Z mojego punktu widzenia najatrakcyjniejszymi męskimi atrybutami są: 
* Przede wszystkim pewność siebie. To coś, co zdecydowanie mnie przyciąga i co szalenie mi się podoba! Co ciekawe, często łapię się na tym, że ciągnie mnie do osobników których pewność siebie niebezpiecznie oscyluje wokół arogancji... Trochę to dziwnie o mnie świadczy, jak sądzę.
* Oczy! Spojrzenie mężczyzny potrafi zahipnotyzować. A ja lubię być hipnotyzowana.
* Szerokie ramiona, bo kojarzą mi się z siłą i poczuciem bezpieczeństwa.
* Wysoki wzrost. Sama mierzę 172cm, ponadto uwielbiam szpilki więc niestety często okazuje się, że przewyższam wzrostem wielu mężczyzn. 


ZAZDROŚĆ:
Jakie kosmetyki najbardziej lubisz dostawać w formie prezentów?


     Trudne pytanie! Łatwiej byłoby mi wymienić czego nie lubię dostawać (perfum, bo to najprostsza droga do skuchy), ale gdybym miała koniecznie wymienić jakiś produkt pewnie postawiłabym na balsamy do ciała.


Pięć innych blogerek, których grzeszki chętnie bym poznała to:

Pozdrawiam serdecznie!
Katalina

17 komentarzy:

  1. Ja też często 'olewam' balsam do ciała, choć ostatnio nawet całkiem systematycznie mi idzie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nic tylko gratulować :) Ja niestety ostatnio nie wykazuję systematyczności ;)

      Usuń
  2. U mnie również czasami leń daje o siebie znać i moje balsamowanie idzie w niepamięć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety moja skóra szybko daje mi odczuć że się buntuje :/

      Usuń
  3. ja od dluzszego czasu jestemsystematyczna w balsamowaniu ciala i na pefumy tez jestem w stanie dac wieccej:) ps.zapraszam Cie na moje pierwsze rozdanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi niestety brak systematyczności w czymkolwiek... Ale mam nadzieję, że będzie lepiej.

      Usuń
  4. Ostatnie zdanie we wstępie - uwielbiam Cię :D :D :D

    Ja nie rozumiem, czemu pytanie o prezenty pojawia się pod zazdrością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty mnie uwielbiasz, ale pewnie sporo osób znienawidzi ;) Ale trudno. Też nie do końca rozumiem czemu tak to ułożono, ale cóz...

      Usuń
    2. ja też uwielbiam, trzeba to było w końcu wyraźnie napisać :)

      dzięki za taga :*

      Usuń
    3. Ja też nie... Myślałam, że jestem jakaś inna. :D

      Co do Twoich odpowiedzi, to również jestem leniwa i nie chce mi się używać czasami balsamów. Nie mówiąc już o peelingach!

      Usuń
    4. Kingo, dziękuję :*** Zawsze kiedy piszę o czymś krytycznie oczekuję podświadomie lawiny krytyki ;)

      Sonnaille, peelingi tak samo! Rzadko kiedy o nich pamiętam :D

      Usuń
  5. również ubolewam nad dostępnością KIKO :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że już niebawem będą do nabycia i u nas. W Niemczech już są, a myślę, że ta firma jest bardziej przyjazna konsumentom niż np nadęty MAC czy elitarna Illamasqua ;) Choć nie ukrywam, że Illamasqua to mój niegasnący obiekt żarliwego pożądania.

      Usuń
  6. OOOOOObiecuję szybko odpowiedzieć :D
    ALE jedno mi wytłumacz, bo mi się tu logicznie jakoś nie zgadza. Zapominasz o... balsamach... i lubiesz je dostawać w prezencie... nie ogarniam :D i tak o nich zapomnisz, dwa dni po tym, jak je dostaniesz ;PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapominam o balsamach - po prostu nie zawsze mam ochotę ich uzywać. Kiedy jestem leniwa, nie używam ;) Ale nie zmienia to faktu, że mam na ich punkcie bzika - to znaczy na punkcie tych, które ładnie pachną. Miałam kiedyś mój ukochany balsam, ale już od lat go nie produkują. I mojego ukochanego masełka też nie :( A w temacie prezentów chodziło mi o to, że generalnie w moim przypadku prezenty kosmetyczne bywają kłopotliwe, bo raz że mam dużo kosmetyków, dwa, że nie każdy zna moje preferencje i może łatwo się przejechać dając mi coś, z czym się nie polubię. Np perfumy - kilka razy dostałam je w prezencie i często było tak, że cierpła mi od nich skóra i nie mogłam się przemóc by je nosić. Balsamy są względnie bezpiecznym wyjściem.

      Usuń
    2. Dziękuję za łopatologiczne wyjaśnienie :) Buziak :*

      Usuń
    3. Lol, ależ proszę, Słonko :D Buziaki! :*

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.