poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Boska Jabłoń

Wszyscy fani komiksów ręka w górę!

     Być może część z Was zna serię komiksów opowiadających o nastoletnim, rudym trubadurze imieniem Hugo i jego dość ekscentrycznych towarzyszach: niedźwiedziu Biskoto i zielonym, latającym stworku - Narcyzie? Powstały ponad dwadzieścia lat temu (czuję się staro) i wyszły spod ręki belgijskiego artysty Bernarda Dumonta. W skład serii wchodziło 5 zeszytów, z czego sama miałam niestety tylko dwa. Trzeci zeszyt zatytułowany był "Boska Jabłoń" i właśnie stąd wziął się tytuł dzisiejszego wpisu, bynajmniej nie nawiązującego w jakikolwiek sposób do komiksów :P

     Uznałam że trudno o bardziej odpowiedni punkt odniesienia dla bohaterki dzisiejszej notki, a jest nią Czarna Północ - najnowsza aromatyczna córka Lolity Lempickiej.


     W zasadzie nie jest zupełną nowością, ponieważ w zamyśle miała być cięższą, głębszą i bardziej zmysłową wersją pierwszej oryginalnej Lolity, zamkniętej w fioletowym jabłuszku. Czego możecie spodziewać się po Minuit Black? Nawet nie będę próbowała bawić się w fachowy opis, ponieważ nie mam do tego za grosz talentu i umiejętności. Nie mniej same nuty zapachowe kształtują się następująco:

Nuty głowy: korzeń lukrecji,
Nuty serca: mirra, jaśmin, irys,
Nuty bazy: wanilia, benzoin,

Dla porównania, oryginalny zapach składa się z:

Nuty głowy: bluszcz, anyż gwiaździsty
Nuty serca: fiołek, irys, lukrecja
Nuty bazy: fasola Tonka, migdały, wanilia



 
     Osobiście nie przepadam za anyżem (mało powiedziane) a i lukrecji nie darzę uwielbieniem, jednak fioletowe jabłuszko odkąd poznałam je przed kilkoma laty, stało się jednym z moich ulubionych zapachów (na swoim koncie mam już trzy fioletowe jabłka więc możecie sobie dopowiedzieć resztę). I oto pewnego dnia znalazłam się przypadkiem w Super-Pharm... Rzadko tam bywam, ale jak już mi się zdarza, wówczas jak pszczoła do miodu pędzę w kierunku stoiska z perfumami. A tam owoc przecudnej urody - czarne jabłko. Wystarczyło mi wziąć jeden głębszy wdech, by podjąć decyzję, że ten flakon będzie mój!

Mój ci on jest!!!

     Oczywiście kupując nie miałam bladego pojęcia, że Czarna Północ jest wariacją na temat klasycznej Lolity, jednak nie żałuję swojego wyboru, bo zapachy choć podobne, różnią się w wielu miejscach. Co więcej, można powiedzieć, że mój apetyt został zaostrzony. Mam ochotę również na zielone jabłuszko - Forbidden Flower.

     Wiem, że mnóstwo osób Lolity nie cierpi, jednak dla mnie jest to absolutnie bez znaczenia - ja ją uwielbiam. A w zasadzie je obie.

Moje dwie księżniczki obok siebie ^_^

     Znacie zapachy Lolity Lempickiej? Lubicie? A może nie znosicie? 

Pozdrawiam serdecznie!

PS. Jeśli chcielibyście nabyć  czarne jabłko, śpieszcie się, może zdarzycie załapać się na promocyjną cenę w Super-Pharm (159,99zł za 100ml). W cenie regularnej jest dużo droższe.

30 komentarzy:

  1. miałam kilka zapachów Lempickiej
    pierwszym był flakon 'L' - mega słodziutkie, pachnące waniliową babeczką z delikatnym pomarańczowym aromatem

    później dołączyło klasyczne jabłuszko edp, które z początku mi się podobało, ale później lukrecja mnie za bardzo męczyła i oddałam perfumy koleżance :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie "L" wydawał się zawsze najświeższą Lolitą,nieco morską. Ale dawno się nią nie zaciągałam, więc być może coś mi się pomieszało ;). A co do klasycznej Lolity, to jest to zapach, który mimo upływu lat nie nudzi mi się, ale nie przytłacza. Wciąż go uwielbiam :)

      Usuń
  2. Czarne jabłuszko chętnie bym przygarnęła ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz fioletową Lolitę, to ta z dużym prawdopodobieństwem też Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. przyznaję się bez bicia, że nie znam żadnego zapachu Lempickiej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam gorąco do testów :)

      Usuń
  4. Lubie Lolki, szczegolnie za flakony:) i na kims ona zawsze mnie uwodzi:D Ostatnimi czasy mam chlodny stosunek przez osobe, ktora nosi Lolity- takie male skrzywienie niestety, zniechecila mnie skutecznie ;) ALE Minuit Black musze wywachac i po Twoim opisie cos mi sie wydaje, ze zagosci na polce. W sumie dawno juz zadnych perfum nie kupowalam;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, czasami siła skojarzenia działa jak najskuteczniejszy odstraszacz... Ale z drugiej strony nie ma powodu odmawiać sobie drobnych przyjemności z powodu jakiegoś niewydarzeńca życiowego ;) Ściskam, Słonko :***

      Usuń
  5. Ja nigdy nie wąchałam tych jabłuszek,ale flakoniki mają cudne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Lukrecję uwielbiam, więc powącham czarne jabłko. Pozostałe Lole znam, aktualnie posiadam Forbidden Flower i jest to zapach, który pomaga mi przetrwać ciężki dzień. Fantastycznie odpręża, budzi skojarzenia z wiosennym spacerem po parku, w którym kwitną drzewa owocowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś takiego na ciężki dzień dzisiaj bardzo by mi się przydalo... Ale tak, magia zapachu potrafi być zbawienna.

      Usuń
  7. Podoba mi się "tradycyjna" Lolita, ale sama nie mogłabym jej używać. Powód jest prosty: to zapach mojej koleżanki, nie mój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie zapachy, które lubię na innych bardziej niż na sobie :)

      Usuń
  8. Czarna wersje dostala moja mama na swieta. 2 dni zastanawialam sie jak mozna kupic takie obrzydliwe perfumy. Zapach wydaje sie byc bardzo silny, orientalny, duszacy. Teraz co? Sama ich uzywam. Musialam sie poprostu przyzwyczaic. No i trzeba uwazac z iloscia. Lepiej wchodzic w mgielke niz psikac na cialo. Chyba ze chcemy zafundowac migrene wspolpracownikom :D

    Niewiarygodnie dlugo utrzymuje sie na ubraniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety w przypadku perfum bardziej niż kiedykolwiek ważne jest zachowanie umiaru. Trwałość w tym przypadku jest dla mnie ogromnym plusem! A sam zapach? Wiadomo, nie każdemu pasuje to samo, jednak ta orientalna, ciężka i raczej "wieczorowa" rodzina zapachów zawsze była mi bliska :) Pozdrawiam!

      Usuń
  9. ooooooo: http://siiia.blogspot.com/2012/04/nowe-kolory-szminek-kate-moss-dla.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Zielone jałbuszko absolutnie nie przypadło mi do gustu. Fioletowe kocham bezgranicznie :) A czarnego jeszcze nie wąchałam :) Ale jak wrócę do domu to polecę do SP :) Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę o zielonym jabłuszku w kontekście lata - jest lżejsze ale wciąż "moje". Jednak fioletowego nic nie przebije :) Buziak, Piękna! :***

      Usuń
  11. Nigdy nie niuchałam tych perfum,ale już same flakony cieszą oko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie zostawiłam pustą buteleczkę do ozdoby na półce z moimi skarbami :)

      Usuń
  12. ojj mam wrazenie ze dla mnie idealnle ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. flakoniki bardzo fajne :) jednak zdecydowanie to nie mój zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flakony to jeden z głównych atutów perfum LL

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.