sobota, 7 kwietnia 2012

SkinFood Good Afternoon Berry Berry tea BB krem

Witam serdecznie wszystkich i każdego z osobna :)


     Chciałabym opowiedzieć Wam dzisiaj co nieco o moich doświadczeniach z kremem BB marki SkinFood, z owocowej serii Good Afternoon.



     Weszłam w jego posiadanie bardzo szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Otóż w lutym na blogu Azjatycki Cukier zorganizowano konkurs, w którym można było wygrać po sztuce z każdego rodzaju kremów wchodzących w skład tej serii. Wystarczyło zostawić komentarz z informacją który z nich chciałybyśmy otrzymać. Miałam niesamowite szczęście, ponieważ wskazany przeze mnie krem miał najmniejsze wzięcie spośród wszystkich ^___^ W sumie trudno się dziwić, skoro wybrałam ten który w zamyśle miał wygładzać zmarszczki... Ale po kolei!

     Dlaczego zdecydowałam się na krem BB o działaniu przeciwzmarszczkowym? Nie jest tajemnicą, że nastolatką przestałam być dawno temu. W styczniu skończyłam 29 lat, a to oznacza, że moja skóra ma już za sobą ten etap kiedy sama z siebie wyglądała świeżo i promiennie. Teraz niestety bywają dni, gdy muszę się nieźle nakombinować, żeby wychodząc z domu nie straszyć. Innymi słowy podkład to dla mnie kosmetyk absolutnie niezbędny. Oczywiście próżno oczekiwać od tego typu produktu efektu skóry nastolatki, jednak uznałam, że może to być ciekawe doświadczenie.

     Przesyłkę otrzymałam w ekspresowym tempie, co biorąc pod uwagę fakt, że szła do mnie aż z Singapuru, jest nie lada wyczynem. Do kremu dołączony był przemiły liścik:




Obietnice producenta:

     Producent zapewnia, że nasz BB krem pomoże nam utrzymać jasną i promienną skórę przez cały dzień bez efektu ciemnienia lub smug. Wygładzi zmarszczki, drobne linie i wgniecenia, wyrówna odcień skóry oraz lekko zakamufluje nasze niedoskonałości. Kosmetyk zawiera w swoim składzie wyciąg z jagód acai i malin. Dużym plusem jest również wysoki filtr: SPF 35 PA++. Krem dostępny jest w dwóch odcieniach: 1 Light Beige i 2 Natural Beige.





Jakie są moje wrażenia?

Pojemność: 30g.

Cena: Najtańszą opcję jaką udało mi się znaleźć wyceniono na 47,62

Trwałość:  Tej informacji niestety nie znalazłam na opakowaniu, jednak podejrzewam, że tak jak w przypadku większości podkładów będzie to 12 miesięcy od otwarcia.

Dostępność: Sklepy internetowe, Ebay i tym podobne.

Opakowanie: Wygodna, miękka tworzywowa tubka, którą możemy postawić na zakręcanym dozowniku. Opakowanie utrzymane jest w spokojnej, stonowanej beżowo-różowej kolorystyce, a z przodu zdobi je miła dla oka grafika. Bardzo mi się podoba!




Konsystencja: Lekki, delikatny krem o brzoskwiniowej tonacji z lekkim przechyłem w stronę żółtych pigmentów. Mój krem jest w odcieniu 1 Light Beige.




Zapach: Bardzo przyjemny, subtelny, kosmetyczno - owocowy.

Aplikacja i działanie: Aby uzyskać najlepszy efekt polecam nanosić go na twarz palcami. Wówczas rozprowadzimy krem cieniutką, równą warstwą. Można też nakładać go pędzlem - tak właśnie robię najczęściej szykując się rano do pracy (wynika to z oszczędności czasu). Jeśli jednak macie czas, zdecydowanie polecam aplikację dłońmi, ponieważ w ten sposób ograniczycie do minimum ewentualność powstawania smug, a sam kosmetyk ładniej stopi się ze skórą pod wpływem ciepła dłoni. 
     Zgodnie z obietnicą, krem lekko wyrównuje koloryt cery, ładnie się z nią stapia i o ile nie nałożymy go zbyt wiele, nie zważy się nam na skórze - najlepiej jest używać go wespół z dobrym korektorem i lekkim transparentnym pudrem utrwalającym. Wówczas uzyskamy naprawdę miły dla oka efekt.
     Przyznam szczerze, że żadnego działania przeciwzmarszczkowego,czy wygładzającego nie zauważyłam.

Poziom krycia: Lekki do średniego. Jeśli nałożymy go mniej, idealnie stopi się ze skórą stając się niemal niewidocznym. Nałożony w większej ilości jest w stanie wyrównać delikatnie koloryt cery i przykryć drobne niedoskonałości, jednak bez korektora się nie obejdzie ;). Utrzymuje się na twarzy około 6 godzin, po tym czasie konieczne są poprawki.

Skład:
Składniki aktywne: Titanium Dioxide 9.694 %, Octinoxate 5.00 %, Zinc Oxide 2.94%
Oprócz tego: Woda, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Butylene Glycol, PEG-10 Dimethicone, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Dimethicone, Caprylyl Methicone, Iron Oxides (CI 77492), Magnesium Sulfate, Disteardimonium Hectorite, Sorbitan Sesquioleate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Trimethylsiloxysilicate, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Ozokerite, Mica (CI 77019), Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Iron Oxides (CI 77491), Aluminum Hydroxide, Stearic Acid, Methylparaben, Beeswax, Chlorphenesin, Triethoxycaprylylsilane, Iron Oxides (CI 77499), Fragrance(Parfum), Propylparaben, Disodium EDTA, Adenosine, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Fragaria Chiloensis (Strawberry) Fruit Extract, Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Rubus Fruticosus (Blackberry) Fruit Extract, Chrysanthemum Indicum Flower Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Melissa Officinalis Leaf Extract, Aspalathus Linearis Extract, Thymus Vulgaris (Thyme) Extract, Jasminum Officinale (Jasmine) Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract, Phenoxyethanol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Hydroxyethyl Ethylcellulose


     Podsumowując mogę powiedzieć, że jestem z tego kosmetyku zadowolona. Nie jest to jednak produkt dla wszystkich. Z pewnością lepsze efekty da na cerach w miarę bezproblemowych, które nie mają zbyt wiele do ukrycia. Jeśli szukacie lekkiego kosmetyku, do makijażu dziennego, który subtelnie wyrówna Waszą karnację, będziecie z niego zadowolone. 
     Odradzam go natomiast tym z Was, które oczekują silniejszego krycia, czy też mają bardziej problemową cerę. Dla Was produkt ten może okazać się niewystarczający.


Pozdrawiam serdecznie!

26 komentarzy:

  1. Brzmi nieźle :). Tubka wygląda słodko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo fajny krem! Co ciekawe, mimo, ze jestem raczej fanką bardziej kryjących kremów, wolę ten od Lioele, który miałam wcześniej. A tubka faktycznie jest urocza :). Pozdrawiam!

      Usuń
  2. ja testowałam do tej pory trzy kremy BB i tylko z Lioele Dollish Veil Vita byłam zadowolona; po nałożeniu tych dwóch innych bebików bardzo szybko zaczynałam się świecić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam dwa: ten i Lioele Triple The Solution. Żaden z nich nie matuje, natomiast Lioele po pewnym czasie grozi "ciastkiem" na twarzy. Ten ze Skinfood wygląda lepiej pod koniec dnia (mam mieszaną skórę z dość przetłuszczającym się czołem). Nie matuje, ale trzyma się nieźle.

      Usuń
    2. ja mam tłustą cerę i myślę, że tłustym cerom trudno będzie znaleźć krem BB, który będzie (w połączeniu z pudrem) trzymać mat przez przyzwoity czas...

      Usuń
    3. Faktycznie, to może być spory kłopot :/ Ale z drugiej strony nie zawsze warto dążyć do idealnie matowej skóry. Z mojego punktu widzenia najważniejsze jest by podkład nie dopuszczał do efektu kuli dyskotekowej i nie "ciastkował się" na twarzy :)

      Usuń
    4. Czasami wydaje mi się, że moja twarz wygląda nieco lepiej, jeśli trochę się świeci. Matowy mat jest taki... nienaturalny.

      Usuń
    5. No i właśnie. Ja lubię taki kompletny mat tylko na zdjęciach. W normalnym życiu lubię kiedy na twarzy "coś się dzieje" - oczywiście w granicach zdrowego rozsądku ;)...

      Usuń
    6. wiem, o co Wam chodzi, ale ja mam obecnie tyle tłustą cerę, że nigdy nie uzyskam matu kompletnego, sebum bardzo szybko zaczyna się wylewać w dużych ilościach

      Usuń
    7. Mam ten problem na czole :/ Dlatego coraz poważniej zastanawiam się nad zakupem bibułek matujących.

      Usuń
    8. a ja mam tak na całej twarzy :/ nie wyglądam zbyt atrakcyjnie w całotwarzowym błysku

      a żeby nie było, dbam o nawilżenie buzi

      Usuń
    9. No to może właśnie - bibułki matujące?

      Usuń
    10. używam bibułek of course :)

      chodziło mi po prostu o to, że po BB, które testowałam, miałam wylew sebum na twarzy po 2 godzinach, a istnieją podkłady, które spowalniają ten proces i zaczynam się świecić po 5 godzinach :) i że poszukuję produktów matujących wiedząc, że mat na mojej twarzy nie będzie trzymać zbyt długo, nie będzie więc tej płaskości :)

      Usuń
    11. No tak, w sumie bb kremy nie zachowują się jak typowe podkłady, więc z zasady nie każdej osobie będą odpowiadać. Całe szczęście jest wiele produktów, po które można sięgnąć :) Dla mnie "debeściakiem" w kategorii podkład płynny jak dotąd jest Revlon Colorstay. Jak wykończę swoje zbiory, zapewne wrócę do niego.

      Usuń
  3. Ja w sumie tylko Garnier testowałam. Ciekawe i wygodne jak dla mnie jest to połączenie. I muszę w końcu sobie sprawić taki by go pełnowartościowo przetestować ;)
    Wesołych Świat życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie wypróbuj jakiś tradycyjny bb krem. Mają nieco inne składy i inaczej zachowują się na skórze niż ich zachodnie odpowiedniki. Warto wypróbować ot tak dla porównania :) Pozdrawiam i również życzę Wesołych Świąt!

      Usuń
  4. ja długo czekałam na swój pierwszy BB krem i jak już go mam to mam mieszane uczucia
    ten tutaj na pewno nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jest wiele do wyboru ;)

      Usuń
  5. Jedynie testowałam Skin 79 ten różowy i byłam z niego nawet zadowolona. Słyszałam, że z tej serii Good Afternoon jest kilka bebików do wyboru. Może inny Ci podpasuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest całkiem OK. Może nie ideał, ale lepszy niż mój poprzedni bb z Lioele. Skin79 jest już kultowy, ale jego cena sprawia, że póki co jeszcze się wstrzymam od zakupu ;)

      Usuń
  6. tak juz sie pare razy zastanawialam nad kremami z tej serii ale jakos ciagle mi sie co innego klika ;D ... bo ja ogolnie lubie lekkie i srednio kryjace a te do tego uroczo sie prezentuja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz lekkie, to ten chyba Ci się spodoba :) A w tej serii jest dostępnych kilka wariantów i każdy z nich służy innemu typowi cery. Tak jak pisałam wcześniej - ten ideałem nie jest, ale daje radę!

      Usuń
  7. mam krem bb z Lioele i niestety mnie zapchał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Lioele nie zapchał, ale tak to już bywa, że każdej z nas służy co innego...

      Usuń
  8. Ten krem zleciał więcej świata niż ja. Foch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Cię to pocieszy - mam tak samo ;)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.