niedziela, 27 maja 2012

Pierre René - Żeluj, Modeluj... Oko ;)

Hej Misiaki!

     Dzisiaj kilka słów na temat kosmetyku, po który zapewne bym nie sięgnęła gdyby nie to, że sam wpadł mi w ręce przy okazji spotkania trójmiejskich blogerek. Kosmetyków Pierre René używałam wieki temu, kiedy dopiero zaczynałam się malować, a niestety lata 90-te nie były w moim odczuciu najlepszym okresem dla tanich drogeryjnych marek. Przyrównując tamte czasy i jakość dostępnych wówczas kosmetyków ze współczesnymi typowymi drogeryjnymi produktami, czuje się poniekąd tak, jakbym porównywała Malucha z Mercedesem. Zmierzam do tego, że moje wspomnienia z pierwszego kontaktu z marką Pierre René nie są najlepsze, jednak wszystko wskazuje na to, że będę musiała je zweryfikować.

     Bohaterem dzisiejszego wpisu jest żelowy eyeliner w kałamarzu, o bardzo pomysłowym opakowaniu, Pierre René Professional Longlasting Gel Liner. Jest dostępny w czterech wersjach kolorystycznych, z czego ja mam #01 Carbon Black, czyli głęboką czerń. Dostępna jest jeszcze wersja czarna z brokatem, kobaltowa i brązowa.




Dostępność:  Drogerie Natura
Cena: Jeśli wierzyć portalowi Wizaż, 15zł (nie wiem na pewno, ponieważ swój dostałam w prezencie)
Pojemność: 2,5ml / 0,09fl.oz
Trwałość: 9 miesięcy od otwarcia

Opakowanie: Jest ciekawie rozwiązane, ponieważ mamy tutaj kałamarz i dwuczłonową nakrętkę. Nakrętka ma wbudowany pędzelek, za pomocą którego można wykonać kreskę bez konieczności używania dodatkowych narzędzi do makijażu. Świetna sprawa w podróży.




     Można się spierać co do kształtu pędzelka, jak również co do tego, czy nie jest zbyt twardy, jednak zasadniczo uważam że wypada całkiem nieźle. Z początku obawiałam się, że okaże się zbyt duży aby wykonać nim precyzyjną kreskę, jednak moje obawy były przedwczesne.




Konsystencja: Kosmetyk reklamowany jest jako eyeliner w żelu, jednak ja bym go sklasyfikowała raczej jako krem lub gęstą pastę. Jest też dość suchy, co może w późniejszym czasie być kłopotliwe.

Zapach: Delikatny, w zasadzie niemal niewyczuwalny.

Aplikacja i działanie: Na postawione prosto pytanie "Czy da się wykonać ładną kreskę li tylko używając w tym celu załączonego pędzelka", odpowiem: tak, da się. Ale mówiąc zupełnie szczerze, w 99% przypadków musiałam sobie pomagać innym, ukośnie ściętym pędzlem, aby uzyskać wystarczająco ostrą linię. Malowanie samym fabrycznym pędzelkiem trwa nieco dłużej i nie daje aż takiej precyzji. Aczkolwiek z każdą próbą pędzelek lepiej leży w dłoni, a malowanie jego "kantami" staje się łatwiejsze.
     Jeśli macie trudności z narysowaniem kreski przy pomocy żelowego linera, polecam Wam krótki instruktaż, który przygotowałam jakiś czas temu. Możecie go znaleźć TUTAJ.




     Producent obiecuje 24h trwałość i 100% wodoodporność. Moje testy sięgają zaledwie kilkunastu godzin, nie mniej jednak uważam, że liner jest dość trwały. Możliwe, że wytrzymałby pełną dobę, jednak z pewnością nie w nienaruszonym stanie, ponieważ w ciągu dnia nieco traci na intensywności i stopniowo blaknie.
     W temacie wodoodporności mogę powiedzieć tyle, że faktycznie nie rozmazuje się ani nie spływa, dopóki nie zaczniemy majstrować przy kresce. Na powyższym zdjęciu macie efekt takiego właśnie majstrowania, kiedy to po prostu pocierałam kreski palcem pod strumieniem bieżącej wody.
     Poniżej natomiast możecie zobaczyć jak wyglądała kreska wykonana eyelinerem Pierre René tuż po narysowaniu oraz około 10h później.




     Jak widać kreska jest jaśniejsza, gdzieniegdzie widać prześwity, jednak ogólnie rzecz biorąc jest nieźle. Nie zanotowałam żadnego spływania, czy migrowania produktu z zewnętrznego kącika oka, co niestety często zdarza mi się przy okazji eyelinerów. Za to duży plus! Mogłabym się natomiast przyczepić do koloru. Po "Carbon Black" spodziewałabym się głębokiej, intensywnej czerni, natomiast ta czerń jest złamana szarością, jakby grafitowa.

     Na opakowaniu znajduje się ciekawa "zgapa" dla dziewcząt, które miałyby ochotę poeksperymentować z kształtem i długością kreski:




Skład:
 Isododecane, CI 77499, Cyclopentasiloxane, Cera alba, Trimethylsilioxy silicate, Cera microcristallina, Dimethicone, Isopropyl myristate, Polyethylene, Cera carnauba, Phenoxyethanol, Tocopheryl acetate, BHT, CI 77000, CI 77079 / CI 77491, CI 77019 / CI 77891, CI 42090 2, CI15850 1, CI 77019 1.

Nie testowany na zwierzętach.


22 komentarze:

  1. Też go polubiłam :)
    Twoja krecha wymiata :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się czy by nie kupić tego kobaltowego ;) Napatrzyłam się na Twoją kreskę w tym kolorze i dotąd siedzi mi w głowie ;) Ściskam :*

      Usuń
  2. kurcze niby wszystko gra i tańczy, ale fakt, że kolor płowieje po kilku godzinach już mnie nie zachęca. A chciałam spróbować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby tak, ale z drugiej strony nawet "słynny" Inglot trochę blaknie po kilku godzinach noszenia. Oczywiście żel żelowi nierówny, ale jak na drogeryjny produkt to jest całkiem przyzwoicie. I mówię to jako do niedawna stroniąca od Pierre Rene osoba.

      Usuń
  3. U mnie też trochę blaknie w ciagu dnia :) Jestem zadowolona, ale chyba wolę Essence ;) Niedługo pewnie coś o nim skrobnę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essence jest świetny jeśli chodzi o kolor i trwałość, ale mam z nim kłopot przy aplikacji - lubi ześlizgiwać się z pędzelka, bo ma miękką, jakby "maślaną" konsystencję. Przez to nie mogę go stosować kiedy się gdzieś spieszę. Tutaj jest trochę lepiej, ale z kolei pod względem koloru Essence bije go na głowę :) Pozdrawiam :***

      Usuń
    2. A ja właśnie lubię tą konsystencję w Essence :D

      Powinnaś dostać zakaz bycia taką piękną :< Zawsze jak patrzę na Twój avek to aż wzdycham, ech ! Szkoda, że nie miałyśmy okazji pogadać na spotkaniu bloggerek, ale aleetzya coś kombinowała po naszym spotkaniu żeby się zobaczyć jeszcze raz jakoś na luzie bardziej (typu na babskie piwko?), żeby móc sobie z resztą porozmawiać :) Bo ja na przykład większość bloggerek zaczęłam obserwować dopiero po spotkaniu, nawet nie wiedziałam że mamy tyle trójmiejskich blogów :D Trzeba coś zrobić w tym kierunku, bo ja jestem jak najbardziej za - nie musi być prezentów, nie musi być piwka ani odgórnej organizacji - jak dla mnie może być nawet plener :D

      Buziaki :*:*

      PS. jakbyś chciała coś odpisać to zrób to u mnie, proszę :* Bo pewnie jutro zapomnę tu wrócić i nie odczytam :(

      Usuń
    3. Juz do Ciebie śmigam :)

      Usuń
  4. Diabolic look wymiata:D a tak poważnie to widać, że czerń płowieje...szkoda ale chyba i tak nieźle wypada. Swojego czasu sie nim interesowałam i w różnych miejscach różnie kosztował od 16,90 do 22zl....ciekawa rozbieżność.

    Miałam na niego ochotę ale odpuściłam;)
    Niech dobrze Ci służy i maluje boskie kreski!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, też zwróciłam uwagę na "diabolica" ;) Zastanawiam się jak zmajstrować taki look, żeby nie pościerał się po kilku godzinach ;) A w temacie fajnych i szybkich w obsłudze linerów, to polubiłam się z tym od Catrice, płynnym, czarnym. Dopóki się nie zestarzeje zbytnio działa ładnie. Potem niestety lubi się kruszyć.

      Usuń
    2. ooo... to ja czekam na Twoj "diabolic look" :D

      Usuń
    3. Może zrobię cos w tym stylu. Nie wiem czy akurat linerem bo sądze że taki efekt wyszedłby lepiej cieniami, ale zobaczymy ;)

      Usuń
    4. Cieniami na pewno będzie łatwiejszy, tak mi się wydaje ale z drugiej strony wiem, że na moich powiekach tego typu liner od razu się rozjedzie...:( Zostaje opcja wodoodporna, muszę pokombinować i czekam na Twoja prezentację:)

      Usuń
    5. No właśnie obawiam się że linerem kreska będzie nietrwała. Lepszy efekt da kredka do oczu pokryta cieniem - wytrzyma dłużej.

      Usuń
  5. ja póki co jestem zakochana w moim kałamarzu, żel i pędzelek do jak dla mnie za dużo zachodu ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do codziennych makijaży wolę linery w płynie, bo są szybsze w obsłudze. Ale na jakieś wyjście - tylko żelowe! Żaden inny nie dał mi dotąd takiej trwałości.

      Usuń
  6. mam czarny żelowy eyeliner z maybelline i bardzo rzadko po niego sięgam (choć ostatnio częściej), wolę brąz i fiolet :) ale z tego co widzę, jakość PR całkiem niezła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa tych z Maybelline, ale u nas ich nie ma. PR jest niezły, choć nie najlepszy z jakim miałam do czynienia ;)

      Usuń
  7. świetne kreski :)
    Zapraszam do mnie na rozdanie wyjątkowej torby shopper :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Za duży chyba ten pędzlelek, takie robi wrażenie :) ale Twoja kreska nim i tak wygląda bosko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, pędzelek jest spory... Może być nieporęczny, ale przy odrobinie chęci da się nim zmalować przyzwoitą kreskę :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.