środa, 27 czerwca 2012

Recenzja: Rozświetlająca Maseczka Algowa od Aura Herbals

Hej, Dziewczyny!

     Ostatnimi czasy używam bardzo dużo maseczek. To o tyle ciekawe, że jeszcze do niedawna uważałam ten rodzaj kosmetyków za zupełnie zbędny. Tymczasem teraz mam bodajże pięć różnych ;) 

     Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam jedną z nich: gabinetową maseczkę algową od Aura Herbals. Istnieje kilka wersji tej maseczki, każda ma za zadanie zająć się innymi wymaganiami cery. Ja akurat mam wersję rozjaśniającą, która zawiera kolagen i algi. O ich działaniu możecie poczytać więcej na stronie producenta (KLIK).




Do głównych zadań tej maseczki należy:
* rozjaśnienie kolorytu cery
* silne nawilżenie
* przeciwdziałanie niedoskonałościom


Co mogę o niej powiedzieć?

Dostępność: Strona Aura Herbals

Cena: 16zl

Pojemność: 50g (dostępne są też inne pojemności)

Trwałość: data na opakowaniu

Opakowanie: Srebrzysta saszetka zamykana strunowo.

Konsystencja: Sproszkowana.




Zapach: Delikatny. Mnie osobiście kojarzy się z kleikiem albo jakąś mączką.

Aplikacja: Maseczkę należy rozrobić z niewielką ilością wody i taką mieszankę nałożyć na twarz na około 25 minut. Po tym czasie ma ona jakoby być możliwa do zdjęcia jednym ruchem. U mnie niestety zdejmowanie tej maseczki przysparza za każdym razem nieco trudności. Metodą prób i błędów doszłam do przekonania, że lepiej jest nałożyć nieco grubszą warstwę maski na twarz, wówczas jest ona łatwiejsza do usunięcia. Polecano mi również metodę "na gazę", czyli najpierw nałożyć na twarz gazę i dopiero ją pokryć maseczką. Nie próbowałam jeszcze tej techniki, ale na jakimś etapie z pewnością do niej wrócę.

     Jaka jest w akcji? Z mojego punktu widzenia - fantastyczna! Przede wszystkim wspaniale nawilża! Już od momentu nałożenia wyraźnie czuć nawilżenie, zupełnie jakby skóra "piła" składniki wprost z algowego kompresu. Maska daje także wrażenie chłodu i ukojenia. Obiecany efekt rozjaśnienia jest zauważalny - koloryt cery lekko się wyrównuje, a karnacja po zdjęciu maski jest rzeczywiście odrobinę jaśniejsza. Co zaś się tyczy oddziaływania na niedoskonałości... cóż, moja skóra jest  kłopotliwa i pełna przebarwień. Często też zdarza mi się, że tu i ówdzie pojawi się jakiś cholernik... Temu jeszcze żaden specyfik nie zaradził, niestety. 

     Od nałożenia maseczka stopniowo zastyga i wysycha na twarzy. Jeśli położymy ją zbyt cienką warstwą, wówczas wyschnie kompletnie, co nie jest dobre, ponieważ wtedy dość ciężko jest zdjąć ją z twarzy. Dlatego zalecam nałożenie ja raczej grubsza warstwą. Muszę też wspomnieć o tym, że kiedy zastosowałam ją po raz pierwszy, na dekolcie pojawiły mi się po niej czerwone plamy - nie mam pojęcia dlaczego. Na szczęście był to jednorazowy przypadek. Maseczka nie podrażniła mnie nie zapchała, za to ładnie odświeżyła moją skórę. 

     Lubię w niej w zasadzie wszystko za wyjątkiem procesu zdejmowania, który w moim przypadku jest dość czasochłonny i frustrujący, jednak generalnie jest to według mnie świetny produkt, który mogę zdecydowanie polecić każdemu :)


Miałyście kiedyś do czynienia z maskami algowymi lub kolagenowymi?

32 komentarze:

  1. miałam maskę algową z Organique i byłam zachwycona :) algi i glinki to jest to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tez najlepiej sprawdzają się maseczki tego właśnie rodzaju :)

      Usuń
  2. Czekaj, czekaj, ani się obejrzysz i będziesz jak Simply :D :D :D

    Jeszcze nie próbowałam swojej, bo denkuję jedną taką. Ale po Twojej recenzji zapowiada się obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe :D hehehee Wypróbuj koniecznie, bo jest świetna :)

      Usuń
  3. Pod maseczki algowe nie kładziemy gazy, można za to dać jakąś ampułkę, bo algi doskonale poprawiają wchłanialność składników aktywnych. Jeśli masz problem ze zdjęciem maski w całości, to najpewniej położyłaś za cienką warstwę :)
    Ja uwielbiam algi, wszelkie i każde. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie z każdą aplikacją kładę coraz grubszą warstwę, ale są takie partie, które ewidentnie nie odchodzą w jednym kawałku ;) A o gazie usłyszałam od znajomej, ale jak napisałam jeszcze nie wypróbowałam tej metody. Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Bardzo bardzo bardzo lubię glinki :D
    I maseczki generalnie ... Zabiłaś mnie ilością sztuk pięć ... Wole nie liczyć ile ja mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miej na uwadze, że niedawno w ogóle żadnych maseczek byś u mnie nie znalazła ;) 5 jak dla mnie to rekord :D

      Usuń
  5. ja bym też chciała białą. mam zieloną. wypróbuję i najwyżej zamówię białą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. też się szykuję by ją użyć :)
    zapowiada się świetnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę jest fajna! :) Myślę, że będziesz zadowolona.

      Usuń
  7. jeśli będziesz kłaść na gaze to pamiętaj by ją wcześniej zmoczyć;) będzie lepiej przylegać do twarzy:) mi również efekt po masce się podobał, ale cena za jednorazową przyjemność za duża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, zapamiętam :) Będe w tym wyglądała jak mumia :D

      Usuń
  8. Bardzo ważne jest pod algową maseczkę położyć serum lub inne składniki penetrujące. raz, że maska lepiej schodzi, a dwa efekt jest jeszcze bardziej łał. Na gazę nigdy nie stosowałam, nawet w gabinecie, ponieważ lepiej, by czynne substancje raczej wnikały w skórę, niż w gazę. Gaza przydaje się, jeśli pokrywamy nią oczy i usta.

    Ale, algi górą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie będę musiała dokupić sobie jakieś ampułki :) Dziękuję za dobre wskazówki! :)

      Usuń
  9. No i mam ambiwalentne odczucia. Rozrobić pewnie dałabym radę, ale tym zdejmowaniem to mnie nastraszyłaś. :)
    Czy te 25 minut trzeba leżeć, czy można czytać?
    I na ile masek starcza taka saszetka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz się bać :D Wystarczy położyć grubaśną warstwę i będzie nieźle. W trakcie noszenia maski możesz robić co tylko zechcesz :) Czytać, tańczyć, skakać - Twoja wola! A co do ilości aplikacji, to w moim przypadku bylo ich pięć.

      Usuń
    2. No i proszę, masz odpowiedzi na wszystkie pytania. Tańczyć w masce raczej nie będę. Chyba, ze będę się wybierała na jakieś zombie party. :)
      Dziękuję.

      Usuń
    3. Proszę :) Zombie party? O ile dobrze kojarzę to niebawem ma być w Polsce jakich zombie walk albo coś w tym stylu ;)

      Usuń
  10. Ja ogólnie nie stosuję maseczek do twarzy, ale kusi mnie, żeby kupić, jest tak duży wybór i właściwości i zapachów :)


    Przy okazji jeśli masz ochotę, zapraszam Cię na konkurs, który organizuję na blogu z Golden Rose, do wygrania 3 zestawy kolorowych lakierów do paznokci :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajnie wygląda, może się skuszę, bo też lubię maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja właśnie zużywam swoją maskę algową (dostałam odsypkę od znajomej, której kończył się powoli termin przydatności, a wiedziała, że sama jej nie zużyje), dlatego na razie nie testuję tej, żeby nie mieszać ze sobą - nie będę wiedziała, która dobrze działa :)

    Na początku miałam nie lada problem żeby ją zdjąć, ale jak nałożyłam sobie grubą warstwę (taką kompletnie bez prześwitów) z minimalną ilością wody (tak, żeby była gęsta, ale też dobrze się mieszała i rozprowadzała), to poszło idealnie :) Może nie w jednym kawałku, ale zeszła w całości. Spróbuj, może z tą będzie tak samo?

    Ty i niedoskonała cera? Widziałam co innego :*

    Kasiu, co tam u Ciebie dobrego słychać? Tak komentujesz, komentujesz, a chętnie bym wiedziała co u Ciebie :*

    Wielki buziak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie też tak sądzę, ze im grubsza warstwa tym łatwiej będzie to później zdjąć :) Ale sama maseczka jest genialna. Trochę mnie denerwuje to, że trzeba ją tak długo trzymać na twarzy, ale z drugiej strony, można w tym czasie robic cokolwiek, więc w sumie tragedii nie ma :)
      A z cerą to mam sporo kłopotów, wierz mi :) Teraz akurat chorowałam, więc skóra posypała mi się kompletnie - głębokie pryszcze i podrażniony nos. Dopiero teraz po dwóch tygodniach zaczynam powoli dochodzić do siebie. Buziaki, Słonko! :***

      Usuń
  13. Nie mialam jeszcze tego szczerze mowiac, ale wyglada obiecujaco i Twoje słowa równiez sa szczere :)
    Pozdrawiam, Klaudia :)
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to pierwszy kontakt z maskami algowymi, ale bardzo mi się spodobało! :) Polecam :)

      Usuń
  14. świetna jest ta maseczka ale za drugim razem chyba za długo trzymałam na twarzy bo zrobiła się czerwona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak miałam za pierwszym razem ;) Może rzeczywiście to przez czas.

      Usuń
  15. Ciekawa recenzja ale ze mnie leniwiec jest w tej kwestii;) Zdecydowanie wolę gotowe produkty, które bez problemu nałożę a zmywanie nie będzie kłopotliwe;) Poza tym moja cera nie bardzo lubi się z czystymi glinkami :(

    Próbowałaś może maseczki ze spiruliną z BU? bo czytałam dobre recenzje na jej temat, może akurat byłaby dla Ciebie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ta maseczka nie jest czystą glinką - to produkt kolagenowo-algowy, ale fakt, mógłby być nieco łatwiejszy w obsłudze.
      Maseczek z BU jeszcze w ogóle nie próbowałam, ale może w którymś momencie po nie sięgnę. Póki co zachwycam się glinką marokańską z Yves Rocher :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.