niedziela, 22 lipca 2012

SCANDAL!

     Bez obaw, nie zasypię Was mrożącymi krew w żyłach historiami, nie będę wylewać gorzkich żali, ani narzekać ;) Tytułowy "Scandal" to nic innego jak nazwa kosmetyku, który wpadł mi w łapki jako prezent za wytrwałość podczas majowego (naprawdę minęło aż tyle czasu?) spotkania trójmiejskich blogerek .

     Zacznę od tego, że lubię takie momenty jak ten, kiedy całkiem przypadkiem natrafiam na produkt, po który sama pewnie nigdy bym nie sięgnęła, a który okazuje się strzałem w dziesiątkę. Po raz kolejny przekonałam się, że kosmetyki Pierre Rene przeszły długą drogę odkąd natrafiłam na nie po raz pierwszy lata świetlne temu. Dzisiaj będę posypywała głowę popiołem opowiadając Wam o błyszczyku Lip Gloss Sweet Berry o wdzięcznej nazwie "Scandal" i numerze 27.




     Kolekcja błyszczyków składa się z aż 40 (!!!) kolorów, z których niemal wszystkie mi się podobają.

Co pisze o nich producent?

     Owocowy błyszczyk o smaku borówki, nadający ustom nieziemski blask. Lekka konsystencja zapewnia ustom długotrwałe nawilżenie, a szeroka gama kolorystyczna (od błyszczących po matowe) gwarantuje idealny look. Eleganckie opakowanie oraz wygodny w użyciu aplikator dokładnie dozuje błyszczyk zapewniając precyzyjny makijaż ust. Nie zawiera parabenów. Hipoalergiczny.

Co mogę dodać od siebie?

Dostępność:
Drogerie Natura

Cena:
10,49zł

Pojemność:
7ml

Trwałość:
24m

Opakowanie:
Ładne, funkcjonalne, całkiem eleganckie. Podoba mi się jego czysta forma i brak zbędnych ozdobników. Brakuje mi jednak informacji na temat składu produktu. 

Konsystencja:
Bardzo przyjemna emulsja. Moim zdaniem to nie tyle błyszczyk, co płynna pomadka. Uważam tak z uwagi na dość treściwą formułę, bogatszą niż ta, którą można zazwyczaj spotkać wśród błyszczyków. Nie klei się, nie wysusza, co więcej całkiem fajnie kamufluje suchość warg. Dla osób, które tak jak ja mają problemy z częstym pierzchnięciem ust będzie świetny.

Zapach:
Obłędny! Słodki, owocowy, smaczny. Lllllllubię! ;)

Aplikacja i działanie:
Produkt nanosi się łatwo i wygodnie - aplikator jest lekko spłaszczony i umożliwia względnie dobrą kontrolę nad produktem. Jednak w przypadku koloru tak intensywnego jak mój niestety wymaga użycia konturówki lub innej metody nanoszenia - ale o tym później. Błyszczyk jest szaleńczo wprost napigmentowany! Zobaczcie tylko jak wygląda jedno maźnięcie:



     Powiem szczerze, że jestem raczej dziewczyną w typie "naturalne, półprzejrzyste usta i mocne oko" jednak nawet ja potrafię docenić taką jakość. Już przy pierwszym niekontrolowanym maźnięciu jeszcze na spotkaniu, wyrwało mi się pełne niedowierzania "WOW!"

     Wspomniałam o kilku metodach noszenia tego błyszczyka. Pozwolę sobie zademonstrować Wam je na zdjęciach:

Sposób 1. Klasyczny:


     Czyli dokładnie obrysowane usta, wypełnione cienką (wierzcie mi że na ustach mam odrobinkę koloru) warstwą produktu. 

Sposób 2. Na chusteczkę


     Czyli po prostu zbieramy ewentualny nadmiar z tej i tak śladowej ilości błyszczyku, którą nałożyłyśmy na usta. Blask pozostaje, kolor subtelnieje. Jest słodko.

Sposób 3. "Just Bitten"


     Czyli naniesienie odrobinki na sam środek ust i delikatne roztarcie produktu tak by zyskać złudzenie lekko zaczerwienionych, "przygryzionych" warg.

Skład:
Nie mam bladego pojęcia, ale nie uczula mnie - a to już czyni go w moich oczach wielkim :D

Czy kupię ponownie?
Póki co walczę i próbuję sobie przemówić do rozsądku, że mam ZA DUŻO mazideł do ust. Ale zdecydowanie mam ochotę na więcej!!! Tak więc kiedy w końcu się złamię, kupię na pewno i na jednej sztuce się nie skończy. Zdecydowanie polecam!




56 komentarzy:

  1. Kolor jest rewelacyjny :).
    Podoba mi się opis w jaki sposób można go nosić. Niby nic, a efekt za każdym razem inny :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Musiałam z nim pokombinować, bo kolor nie pasuje do mojego typu urody, ale chciałam go nosić. Stąd alternatywne metody ;)

      Usuń
  2. Kasiu, no i znowu mnie czyms skusilas - a poki mam okazje, musze poszukac i kupic. :) Bardzo lubie taka forme ni to blyszczyk, ni to pomadka w formie plynnej i do tego bardzo napigmentowany. A na zdjeciach to juz wogole cud, miod sie prezentuje.
    PS Sliczne usteczka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, skuś :) Moim zdaniem warto! Kolorów jest mnóstwo, pigment powala, pachnie bardzo smacznie :) No i to nasze, polskie jest :D
      PS, dziękuję :***

      Usuń
  3. Faktycznie wygląda fajnie, bardzo ładny kolor :) Ja z tej firmy mam tylko zielony liner zalegający w czeluściach komody. Szkoda że te błyszczyki Stay with me z Essence nie mają takiej gamy kolorystycznej, są jeszcze tańsze a uwielbiaaaam je, no po prostu uwielbiam =))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z linerów próbowałam tego żelowego. Jest ok, ale miałam lepsze ;) Błyszczyków z Essence nie miałam jeszcze okazji używać, ale wiem że mnóstwo dziewczyn je uwielbia.

      Usuń
  4. świetnie wygląda ;p i właściwie nie drogi .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się! Relacja ceny do jakości wypada świetnie!

      Usuń
  5. Ja wówczas suma sumarum wybrałam 'nude' i jest moim ulubionym!! Zawsze mam go w torebce :) Na prawdę błyszczyk godny uwagi i polecenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie może powinnam była wybrać wtedy coś bardziej noszalnego, ale jakoś mnie w stronę tej czerwieni targnęło ;) Ale sam błyszczyk jest po prostu świetny! Jak nic musze mieć coś takiego "do torebki" w wersji nude albo jasno-różowej :D Czekam na Twoją recenzję, bo chętnie zobaczę Twój kolor w akcji :)

      Usuń
    2. Trzeba by się w końcu wziąć za zrobienie zdjęć ;P

      Usuń
  6. Po prostu nie wierzę w to jaki masz piękny kształt górnej wargi! Po pierwszym zdjęciu myślałam, że usta są tak fajnie obrysowane ale masz taki świetny kształ nawet bez konturówki, wow! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Na górną wargę nie mogę narzekać. Z dolną jest już gorzej, ale generalnie nie mam na co narzekać ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Jak dla mnie był zbyt uciążliwy w nakładaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie nie bardziej niż w przypadku innych tego typu kosmetyków.

      Usuń
  8. Świetnie pokazane 3 sposoby aplikacji! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. To fakt, kolor świetny, ale nie do końca współgra z moim kolorytem ;)

      Usuń
  10. te błyszczyki naprawdę mnie zaskoczyły pozytywnie

    OdpowiedzUsuń
  11. ładny :) mam taki tylko w kolorze nude :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że niebawem i ja będę go miała ;)

      Usuń
  12. no proszę :) ech, żeby tylko ich cienie mniej się osypywały...

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieni nie używałam, więc nie wiem, za to błyszczyk jak ta lala! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Efekt super:) i super kolor! ♥ jednak po przygodzie z lakierami, które mnie nie zachwyciły i koszmarną serią metaliczną Miyo nie mam ochoty na spróbowanie ;)

    Masz nieziemskie usta! i fajnie, że jesteś zadowolona :* To najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakier miałam jeden i puściłam go w świat, bo wytrzymywał raptem jeden dzień - niespełna. Cieni nie miałam, za to liner jest całkiem ok. Bez szału, ale daje radę. No i ten błyszczyk - serio jest świetny! Może masz ochotę wypróbować? Jak coś to daj znać :)

      Usuń
    2. Kuuuuusisz :) Moja Kochana :)))) ale im dłużej będę patrzeć na Twoje usta to wydaje mi się, że zmięknę ;)

      Usuń
  15. Świetnie się prezentuje! Wersja 1 najbardziej mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  16. piękny kolor tylko zupełnie nie mój, fajnie że mają tak dużą paletę kolorów pewnie każdy znajdzie coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie do końca się w nim "czuję", ale kolorów jest mnóstwo więc każda z nas dopasuje coś do siebie :)

      Usuń
  17. Jaka czerwień! :D Faktycznie sporo pigmentu jak na błyszczyk, a usta masz boskie :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Pigmentu ma ten błyszczyk tyle że obdzieliłby nim trzy tradycyjne ;)

      Usuń
  18. We wszystkich trzech odsłonach wygląda świetnie.
    Ja własnie szukam nowego błyszczykowego ulubieńca. Kończy mi się ostatni Lip Fusion i rozważam zmianę. Ta cena... ta cena rozwala. Bo błyszczyk jest śliczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pozytywnie czy negatywnie? Błyszczyk jako taki jest zdecydowanie godny uwagi :)

      Usuń
    2. Pozytywnie!
      Lip Fusion kosztował 240 zeta. Jest różnica, prawda?

      Usuń
    3. O kurcze! Az tyle??? No to róznica jest kolosalna!

      Usuń
    4. Sabb w moje ręce wpadł lip balm z Lip Fusion i zapłaciłabym każde pieniądze aby dostać jeszcze jakiś inny kolor :)Jestem zła, że wcześniej się nimi nie zainteresowałam...wrrr

      Usuń
    5. Hexx, ja miałam ich pomadkę w płynie w kolorze Runway. Wychodziła jeszcze drożej, bo pojemność miała mikrą, ale dałabym za nią każde pieniądze.
      Niestety, nie do dostania...
      Teraz kupię sobie diora z kolagenem. Błyszczyk. Bo pomadek Guerlain długo nie zdradzę.

      Usuń
  19. Świetny :) mam go w innym kolorze i jedyny zarzut do niego to że za dużo wyjmuje się go z opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ma jakieś takie dziwne wykończenie, wg mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem? Jak dla mnie zachowuje się jak klasyczna szminka w płynie - ma dużo pigmentu i płynną formułę. Na ustach wygląda trochę tak jakby pokryć szminkę w sztyfcie warstwą błyszczyka.

      Usuń
  21. Aleeeeeeeeee kolor... nie mam pytań :D Nawet o skład ;DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheheheh, składowe batalie ;) Kurcze ale trochę mi jednak brak tych informacji. Zdecydowanie by się przydały.

      Usuń
  22. Co to ja... padł mi wczoraj net, jak skończyłam pisać komentarz. A chciałam tylko powiedzieć, że mnie niestety jego zapach drażni nooooo.

    OdpowiedzUsuń
  23. masz piękne usta w kształcie serca :) ładnie ci w czerwonym błyszczyku

    OdpowiedzUsuń
  24. tak zgadzam się, masz przepiękne wargi

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.