niedziela, 19 sierpnia 2012

Nihil novi sub sole...

Hej, Misiaki!

     Ten wpis nie będzie niczym odkrywczym, niczym innowacyjnym, co najwyżej krótką aktualizacją moich obecnych preferencji lakierowych.


     Termin "ombre nails" czy też "ombre" w ogólnym ujęciu jest obecny w międzynarodowej blogosferze i nie tylko już od wielu miesięcy, zatem z pewnością znaczna większość z Was (jeśli nie wszystkie) doskonale wiedzą do czego się sprowadza. Z pewnością znacie też podstawowe techniki, przy pomocy których możecie sobie takie ombre wyczarować.
     Osobiście przez dość długi czas ignorowałam tę modę, jednak któregoś dnia postanowiłam dla picu spróbować i przepadłam ;) Przyznaję szczerze, że w ostatnim miesiącu przez 90% czasu nosiłam na paznokciach rozmaite wersje takiego właśnie zdobienia. Nawet teraz mam coś podobnego, tyle że w subtelniejszej wersji. To aktualnie mój ulubiony sposób malowania paznokci - jest szybki, dziecinnie prosty do wykonania, w dodatku jeśli coś odpryśnie któregoś dnia, można to szybko i niezauważalnie naprawić.

     Poniżej macie kilka moich podejść do ombre nails, przy których metodą prób i błędów sprawdzałam co wygląda w takiej kombinacji fajnie, a co niekoniecznie.

     Pierwsza wersja, to ukośne ombre, zrobione w głównej mierze na czubku paznokci:


     Przyznaję, że nie jest to idealne wykonanie, za to kolorystycznie bardzo mi się takie combo podoba :). 

     Druga wersja to chyba największa pomyłka ;)  Czerwono-fioletowe, pokryte brokatem pazury... Nawet dla mnie samej - za dużo tu wszystkiego na jeden rzut. Ale przynajmniej próbowałam...


     Trzecia wersja to mój absolutny hit! Wygląda soczyście, radośnie i wakacyjnie. Podoba mi się zdecydowanie najbardziej spośród wszystkich wersji jakie dotąd testowałam:


     Dzięki tej zabawie przypomniałam sobie  jak przed kilkoma laty (jeszcze zanim zaczęłam się poważniej interesować wizażem) szalałam na punkcie zdobienia paznokci. Miałam mnóstwo lakierów z cieniutkimi pędzelkami do robienia wzorków i kombinowałam ile wlezie. Teraz nie miałabym już do tego cierpliwości, dlatego taka szybka alternatywa jest dla mnie idealnym kompromisem :)
     A co Wy sądzicie na temat tej techniki zdobienia? Próbowałyście już jej? A może znacie jakieś inne warte wypróbowania?

25 komentarzy:

  1. Wg mnie druga nie jest pomyłką. Nie uważam żeby była przesadzona ;) Mnie bardzo się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosiłam to to dzielnie przez niemal cały tydzień, ale powiem Ci szczerze że mi ulżyło gdy to wreszcie zmyłam. Nie czułam się dobrze z takimi pazurami.

      Usuń
    2. No szkoda, bo świetnie to wygląda. Lubię taki rodzaj mani.

      Usuń
    3. Patrząc na komentarze, ze zdziwieniem stwierdzam, że to co dla mnie jest błędem innym się podoba ;) W sumie może i dobrze, bo raz że zachowam twarz, dwa że różnorodność w przyrodzie być musi :). Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Pierwsza opcja bardzo do mnie przemawia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, bo to była moja pierwsza próba z ombre ;)

      Usuń
  3. Śliczne ombre! Każda propozycja mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo się cieszę :)))

      Usuń
  4. ja przyznam się szczerze, że nie próbowałam tego zdobienia... mam za krótkie paznokcie, a nie mogę ich zapuścić, bo mi się kruszą. z niektórych zeszła wierzchnia warstwa płytki, więc są cieńsze i się wykruszają :( a jak nie mam na nich lakieru, to łamią się jeszcze gorzej, grrr :(

    trzecia wersja fantastyczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widziałam w sieci, nie trzeba mieć bardzo długich paznokci żeby malować je w ten sposób. Wręcz większość amatorek ombre ma dość krótkie paznokcie (podobno długie są niemodne :P ). A co do problemów z płytką, nie wiem jak mogłabym pomóc... może gdybyś użyła jakiegoś olejku? Chyba rycynowy pomaga w takich przypadkach? Też miałam tak samo kiedy pracowałam w ośrodku wypoczynkowym - nigdy przedtem ani potem nie miałam paznokci w tak złym stanie. Chyba najlepiej w tej sytuacji jest krótko je obciąć i spiłowywać po trochu dopóki nie dojdą do siebie...

      Usuń
  5. Bardzo mi się podoba druga i pierwsza wersja, tak:) Dokładnie w tej kolejności:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to niespodzianka :D Autentycznie nie sądziłam, że ten brokatowiec przypadnie komukolwiek do gustu :)

      Usuń
  6. uwielbiam takie zdobienia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie jakoś omija ten szał na ombreeee :PPP choć paznokcie fajnie wyglądają :) trzecie są bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja zazwyczaj opieram się modom: oparłam się szałowi na MIYO, OCM, na kolor miętowy, kolorowe włosy ombre, farbowanie henną itp, ale za to uległam kilku innym - głównie lakierowym ;) hehehe

      Usuń
  8. ostatnie najbardziej mi się podobają;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja się wyłamię, wersja numer 2 bardzo mi się podoba. Może nie nadaje się na co dzień, ale na jakieś wieczorne wyjście jest wręcz idealna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wcale sie nie wyłamałaś, bo już kilka osób pisało, że właśnie ta wersja najbardziej im sie podoba ;)

      Usuń
  10. super wygląda, podkradnę pomysł na drugą wersję :P

    Katalina, już w lipcu odstawiłam w kąt odżywkę eveline, a paznokcie rosną ładnie, szybko i co najważniejsze nie łamią się :)

    OdpowiedzUsuń
  11. CO Ty tam chcesz od środkowego zdjęcia... piękne, rozgwieżdżone paznokcie :) mi tam się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie aż jestem zaskoczona, że tylu osobom się spodobało... o.O

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.