niedziela, 30 września 2012

Przedrzeźniacz: Make Up Store gloss lips

Hej Misiaki!

     Wbrew temu co widzicie w tytule nie będę pisała o ptakach. Chciałabym podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami co do błyszczyku firmy Make Up Store. Jest to szwedzka firma z dość długą, bo sięgającą 1986 roku tradycją. Niestety przeciętnemu polskiemu śmiertelnikowi kosmetyki te są dostępne tylko internetowo lub jeśli mieszkacie w Wawie, w Promenadzie.

     Taka mała dygresja. Wczoraj rozmawiałyśmy sobie z kilkoma dziewczynami i podczas tej rozmowy w dość obcesowy sposób wyraziłam swoje niezadowolenie z faktu, że większość firm wybierając lokalizację dla nowo otwieranych sklepów celuje w Warszawę lub Kraków. Podejrzewam, że moje zdanie mało kogo obchodzi, bo jestem jedynie płotką w blogerskim akwenie, nie mniej jednak jako jedna z wielu potencjalnych konsumentek tej czy tamtej firmy czuję się ignorowana. Ok, niech otwierają sobie sklep w którymkolwiek mieście chcą, ale co stoi na przeszkodzie, by ten jeden jedyny z łaski otwarty sklep oferował sprzedaż wysyłkową? To byłoby optymalne rozwiązanie, które jak sądzę w tej sytuacji procentowałoby nie tylko dla klientów, ale i dla samych firm. Ciekawe czy doczekam chwili gdy Trójmiasto przestanie być traktowane jak ubogi krewny...

     Wracając do tematu, błyszczyk o którym chcę Wam napisać nosi nazwę MOCK (drwić, przedrzeźniać, naśladować) i ma odcień lekkiej brzoskwini wzbogaconej różowymi mikro-iskierkami. 
Bardzo ładny! 
A jednak mam co do niego kilka istotnych uwag. 
Jakich? 
Zainteresowanych zapraszam do dalszej lektury.




Dostępność: 
Jak wspomniałam wyżej, w Polsce jedyny sklep MUS znajduje się w warszawskiej Promenadzie. Reszta z nas musi sobie radzić internetowo.

Cena:
Niemało, bo aż 49zł.

Pojemność:
10ml / 0,35 oz

Trwałość:
Niestety tej informacji brak na opakowaniu.

Opakowanie:
Bardzo proste, minimalistyczne. Wielbicielom efektownych opakowań raczej nie przypadnie do gustu. Jest to zwyczajna przezroczysta, plastikowa tubka z ukośnie ściętym, również plastikowym aplikatorem. Z pewnością będzie to wygodne rozwiązanie dla osób profesjonalnie zajmujących się wizażem. Umożliwia podejrzenie koloru oraz ilości produktu znajdującego się wewnątrz.




Konsystencja:
Pierwszy i najpoważniejszy zgrzyt. Błyszczyk ten jest gęsty i niesamowicie wprost klejący. Z mojego punktu widzenia jest to szalenie niepraktyczne, ponieważ kiedy nakładam go na usta, wychodzę z domu i przykładowo zawieje wiatr - włosy błyskawicznie "wczepią się" w błyszczyk. W efekcie produkt rozsmarowuje się wszędzie tam gdzie nie powinien, włosy się sklejają i ogólnie jest masakra. Nie cierpię tego  w błyszczykach i zazwyczaj jest to element który momentalnie dyskwalifikuje go w moich oczach.

Zapach:
Słabo wyczuwalny, lekko gumowaty.




Aplikacja i działanie:
Aplikator umożliwia wygodną aplikację. Produkt można stosować solo albo na pomadkę. Wedle obietnic producenta ma działać odżywczo, ale z moich obserwacji wynika, że jakkolwiek w trakcie noszenia usta wyglądają fantastycznie, tak po jego starciu wracają do stanu sprzed. Mam usta ze skłonnością do wysuszeń i podrażnień, więc wiele produktów okazuje się za słaba dla moich potrzeb. Ten błyszczyk niestety nie zapewnia mi wystarczającego odżywienia.

Skład:
Niestety producent nie podaje na ten temat żadnych informacji za wyjątkiem wzmianki o wosku pszczelim, jojobie i witaminie E. Cała reszta jest tajemnicą.

Czy kupię ponownie:
Wątpliwe. Po pierwsze z oczywistego powodu utrudnionego dostępu. Po drugie dlatego, że jak wspomniałam do szewskiej pasji doprowadza mnie to, że ilekroć nałożę ten błyszczyk na usta wszystko mi się do nich lepi. W pierwszym odruchu miałam ochotę wywalić go do kosza, ale po tym jak zobaczyłam jego cenę naszła mnie refleksja że może jednak nie... Poza tym on naprawdę ładnie wygląda! Daje śliczny efekt na ustach i temu nie sposób zaprzeczyć. Jedynym wyjściem z sytuacji jest albo nosić go tylko wtedy kiedy mamy związane włosy (a ja rzadko to robię), albo stosować w domu jako substytut pomadki ochronnej (co też może okazać się niewystarczające jeśli macie wymagające usta). Ostatecznie - i w moim przypadku zapewne na tym się skończy - można wykorzystać go do tutoriali.


     Reasumując, jakkolwiek reszta kosmetyków MUS jakich używałam wywołała efekt WOW, tak tutaj niestety szału nie ma. Jest lekkie rozczarowanie. A Wy znacie markę Make Up Store?  Miałyście okazję używać któregoś z ich kosmetyków?

20 komentarzy:

  1. na ustach wygląda nieco przeciętnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę cenę, powinni się bardziej postarać.

      Usuń
  2. W sumie bez rewelacji ten błyszczyk :)

    Ale masz całkowitą rację, też żałuję, że Trójmiasto nie jest brane pod uwagę... Dla mnie naprawdę bez znaczenia, czy jakiś sklep powstanie w Gdyni, Gdańsku, czy Sopocie, byle gdzieś tu niedaleko... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety bez rewelacji. Ale za to inne produkty MUS są bardzo fajne. Choćby trójkolorowe koło korektorów - najlepsze jakich używałam! Kredki do oczu też świetne. Tusz może nieco gorszy, ale dla wielbicielek naturalnych rzęs będzie w sam raz. Z różem też bardzo się polubiłam. Jak dotąd blyszczyk jest najsłabszym ogniwem.

      W temacie nowych sklepów... cóż, czuję się ignorowana. Nie tyle "ja jako ja" ale "ja jako mieszkanka nie-Warszawy". Szkoda, że firmom nie zależy na odbiorcy spoza stolicy.

      Usuń
  3. Nie lubię tej formy aplikacji.
    Wolę pędzelek, którym bardziej precyzyjnie pomaluję usta.
    Dodatkowo, odstrasza mnie cena :)

    Wiesz, w Poznaniu, również dostępu do wielu marek nie mam.
    Szkoda troszkę.

    Miłej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena jest zawyżona jeśli o mnie chodzi.

      Lokalizacja sklepów nie przeszkadzałaby mi, gdyby na przykład ten jeden z łaski otwarty sklep oferował sprzedaż wysyłkową. A z tym niestety bida z nędzą jest zazwyczaj.

      Pozdrawiam, miłej niedzieli!

      Usuń
  4. w tej cenie to rzeczywiście taki przeciętniak.

    A co do dostępności różnych produktów - Śląsk łączy się w bólu. Chociaż tyle dobrego, że ja przynajmniej Kraków mam blisko. A rzeczywiście najbardziej mnie denerwuje jak w Polsce jest ten jeden łaskawie postawiony sklep, a ja i tak muszę zamawiać ze Stanów, czy Wielkiej Brytanii, bo tej jeden jedyny polski sklep nie oferuje sprzedaży wysylkowej. I co mi z tego (jako konsumentowi), że w Polsce jest sklep tej firmy? Nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie! Skoro już mamy ten jeden sklep niech chociaż wyjdzie naprzeciw potrzebom klienteli z innych miast. I wtedy byłoby super. Przecież mamy w Polsce masę sklepów, aptek, butików - wszystko jedno - które działają zarówno stacjonarnie, jak i wysyłkowo. Takie rozwiązanie wydaje się optymalne.

      Usuń
  5. U mnie na dolnym slasku tez niestety nie uswiadczam ilosci sklepow:( ostatnio odkrylam MAC we wrocławiu i Organique ale zadnego ze sklepów mnie interesujacych:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I myślę, że dopóki Polska nie przestanie być uważana na Zachodzie za kraj zaściankowy, niewiele się w tej kwestii zmieni :/

      Usuń
  6. o, firma jest w moim wieku :]

    co do błyszczyka, nie widzę tu nic, co by usprawiedliwiało taką cenę. wygląda ładnie, ale tylko ładnie. a tubek nie lubię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tubek mam obojętny stosunek, bo zazwyczaj większych kłopotów w użytkowaniu z nimi nie miałam. Ale cała reszta, czyli cena plus klejenie się to dla mnie zasadnicze minusy. Nie polubiłam się z tym kosmetykiem i gdyby nie ta cena zapewne już bym go wyrzuciła.

      Usuń
  7. Na ustach prezentuje się całkiem, całkiem:) Ale masz szablonik -klasa:)) Obserwuję=)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tyko że tak się lepi :/. Cieszę się że szablon Ci się podoba, bo komponowałam go sama. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. A ja mieszkam w Krakowie i jakiegoś czasu ciągle narzekam, że tu się kompletnie nic nie dzieje, a kolorowe zycie toczy się w W-wie :) Od bardzo dawna żadna nowa marka nie przekroczyła progów Bramy Floriańskiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd też z mojego punktu widzenia najlepszym wyjściem byłaby sprzedaż wysyłkowa, skoro firmom nie zależy na otwieranie większej ilości sklepów.

      Usuń
  9. Rzadko stosuję błyszczyk, jeśli już to tylko ten otrzymany ze współpracy z Eveline, bo się nie klei, nie zlepia ust.

    Poza tym żal mi większych pieniędzy na błyszczyk, który i tak szybko znika z ust. Wolę maźnąć usta sztyftem z bebe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie kupiłam sobie tego błyszczyku - to była nagroda w konkursie. Sama bym nie kupiła mazidła za 50zł chyba że byłoby fenomenalne. Inna rzecz, że ten tutaj nie znika z ust. Jest tak gęsty, że wytrzymuje naprawdę bardzo długo. To co mnie wkurza to to, ze się klei - a przy okazji wszystko czego dotknie.

      Usuń
  10. Przymierzałam się parę razy do zakupów ale jakoś było mi później nie po drodze. Ograniczony dostęp zniechęca bo jest tyle innych firm.

    Podoba mi się efekt oraz wykończenie. Mam skrzywienie i ogromną słabość do błyszczyków więc jestem skłonna zapłacić określoną kwotę ;)
    Moimi ulubieńcami są JT choć wiele osób narzeka, że się kleją oraz VS - mają super formuły. To jedne z niewielu błyszczyków, które nawilżają moje usta i nie zjada się ich za szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci tak, jestem pewna że w tej cenie mogłabyś znaleźć sporo fajniejszych błyszczyków. Ten jest ok, ładnie wygląda, ale nie zwala z nóg. Jak dla mnie lepsze są choćby błyszczyki z MaxFactor które są chyba 4 razy tańsze ;)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.