czwartek, 8 listopada 2012

Maskara AVON Super Shock

Witam ponownie!

     Wahałam się czy napisać tę recenzję czy nie, ponieważ tusz Super Shock Avonu jest na rynku już kawał czasu i podejrzewam, że większości z Was jest świetnie znany... Chociaż z drugiej strony, mnie osobiście do nie dawna znany nie był, zatem...




Dostępność:
Konsultantki Avon
Cena:
Regularna cena to około 34zł
Pojemność:
10ml

Trwałość:
6 miesięcy od otwarcia.

Opakowanie:
Ja akurat miałam wersję koronkową, jednak z tego co wiem klasyczna maskara ma proste, czarne opakowanie bez ozdobników i biało-srebrne (?) napisy.

Konsystencja:
Pod względem formuły tusz okazał się całkiem fajny. Jego konsystencja jest dość kremowa -  ani za rzadka, ani zbyt sucha, co bardzo mi odpowiada. Nie skleja rzęs, nie odnotowałam również kruszenia się czy osypywania.

Zapach:
Tuszowy :P

Aplikacja i działanie:
Nazwa "Super Shock" sugeruje, że po nałożeniu tego tuszu możemy się spodziewać trzęsienia ziemi, wybuchu wulkanów, kilometrowej kolejki wielbicieli pod naszymi drzwiami, gwiazd spadających rzęsistym deszczem w bladym blasku księżyca etc. czyli tego, co zwykło się oględnie nazywać "efektem WOW".
Jak dla mnie efektu wow tutaj nie ma. 

Choć koniec końców tusz mi się spodobał i polubiłam się z nim szczerze. 

Plusem jest niewątpliwie fajna, konkretnych rozmiarów silikonowa szczoteczka. Ja akurat lubię okazałe szczoteczki w maskarach, ponieważ zazwyczaj łatwiej mi przy ich pomocy rozczesać rzęsy i nadać im pożądany wygląd.





ALE patrząc prawdzie w oczy, jest to po prostu tusz. Nie sięgajcie po niego, jeśli oczekujecie spektakularnego pogrubienia, czy wydłużenia, bo nie doczekacie się. Otrzymacie przyzwoity, dzienny efekt, który można w pewnym stopniu podrasować dokładając kolejne warstwy. To zasadniczy plus - tusz ten umożliwia bezbolesne, nie grożące owadzimi nóżkami dokładanie kolejnych warstw. Poniżej zaprezentuję Wam trzy kolejne "dokładki", abyście mogły same ocenić efekt.


Jedna warstwa:



Dwie warstwy:




Trzy warstwy:






Jak widzicie, można "super szokiem" całkiem przyzwoicie ubrać rzęsy, ale mówiąc zupełnie szczerze, nie specjalnie lubię aż tak bardzo majstrować przy swoich szanownych kiedy bladym świtem szykuje się do pracy. Wtedy chcę wytuszować je raz a dobrze, uzyskać fajny, wyrazisty efekt i cieszyć się nim. Z maskarą Avonu jest niestety zbyt wiele zachodu pod tym względem. I raz jeszcze powtórzę, że jako takiej nic jej nie brakuje, po prostu ma nazwę nieadekwatną do tego co oferuje. A i cena w tym ujęciu wydaje się odrobinę przesadzona.




44 komentarze:

  1. To był mój ulubiony tusz, ponieważ ma najlepszą dla moich rzęs szczoteczkę. Doskonale je rozdzielał i jak się postarałam, potrafiłam nim uzyskać taki efekt, że ludzie się pytali, czy ma sztuczne rzęsy. Ale zazwyczaj musiałam się wspomagać też innym tuszem, bo ten w SuperShock jest lichy i suchy - dla mnie jednak idealny jako bazowy, do rozczesywania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie za suchy nie był, ale musiałam się nim solidnie namachać jeśli chciałam mieć wyraźnie podkreślone rzęsy, a nie zawsze miałam czas i ochotę nakładać kilka warstw.

      Usuń
  2. Hmmm, no według mnie typowy tusz, jakim można dobrze pomalować rzęsy, jakoś niczym innowacyjnym mnie nie zaskoczył :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Przyzwoity tusz, ale szału nie ma.

      Usuń
  3. Z nim akurat nie miałam do czynienia, ale w swoim czasie odpowiadał mi inny tusz z Avonu, taki wydłużający (wiadomo).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusz, który wydłuża zawsze jest mile widziany :D

      Usuń
  4. A ja go bardzo bardzo lubię i mam już chyba 3 albo 4 opakowanie, a co do ceny to trzeba czekać na promocję i można go kupić za około 15 złotych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I super ;) Ja będę szukała dalej, bo lubię bardziej wyrazisty efekt.

      Usuń
  5. Ma świetną szczoteczkę, ale bez promocji bym nie kupiła ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez promocji jest średnio opłacalny ;)

      Usuń
  6. Nie miałam :)
    Swoich tuszowych ulubieńców już mam.
    Muszę jednak przyznać, że efekt mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydawało, że też mam "tego jedynego" ale ostatnio wróciłam do niego po przerwie i jakoś mnie nie urzekł ponownie ;) Tak więc będę szukała dalej. Inna sprawa że np Hypnose od Lancome jest genialny, ale cena mnie póki co odstrasza.

      Usuń
  7. nie znałam tego tuszu i raczej nie wypróbuję na własnych rzęsach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się w sumie cieszę, że mogłam go wypróbować, bo to zawsze jakies nowe doświadczenie.

      Usuń
  8. miałam kiedyś i nawet lubiłam ;)

    Ps. zapraszam do mnie na rozdanie, pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może to kwestia moich rzęs, ale jak tylko pomaluję nią rzęsy to muszę odpowiadać na pytania, czy noszę sztuczne rzęsy bo takie mam firanki :)). Uwielbiam ją i nie uważam, że jest z nią dużo zachodu, kwestia przyzwyczajenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że to nie kwestia przyzwyczajenia, a rzęs właśnie. Każda z nas ma inna, nie wiem jakie rzęsy masz Ty, ale mnie akurat natura nie obdarowała zbyt hojnie pod tym względem. Od tuszu oczekuję wyrazistego efektu, i aby go uzyskać tą maskarą musiałam się napracować bardziej niż w przypadku innych których używałam wcześniej. Przykładowo wspomniany wyżej Hypnose albo Diorshow dały u mnie naprawdę świetny efekt, przy niewielkim wysiłku z mojej strony, jednak ich ceny są dla wielu osób zaporowe :/

      Usuń
  10. no szału nie ma.. wole bardziej wyrazisty efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no wiesz, jest ok. Tylko pytanie brzmi czy "ok" wystarczy ;)

      Usuń
  11. kiedyś go bardzo lubiłam, bo świetnie rozczesywał rzęsy, teraz jednak wolę bardziej spektakularne rzęsy i przerzuciłam się na One by one Satin black.
    nie zmienia to jednak faktu, że jest całkiem przyzwoity :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pod względem rozczesywania jest rewelacyjny! Szczoteczkę ma świetną :)

      Usuń
  12. Miałam już z nim przyjemność obcować i o ile tusz był ok, to szczota dla mnie była za duża. Za małe ślipka mam do niej ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja uwielbiam duże szczoteczki w tuszach :D A ten daje całkiem przyjemny efekt ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda że dopiero po trzech warstwach :P

      Usuń
  14. A ja go lubię. Mialam z 3 szt, jedna mam jeszcze nie rozpakowaną i każda za 10zł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez go lubiłam, ale tylko "lubiłam" ;). Jak pisałam wyżej, jest to niezły tusz, ale szału z nim nie ma.

      Usuń
  15. nie znam i już mnie nie ciągnie :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie lubię tuszy z Avonu, bo one nie nadają się do użytku już 2-3 tygodnie po otwarciu (są zbyt suche, szybko robią się kluchy i osypują). Na początku myślałam, że trafiłam na wadliwy egzemplarz, ale gdy przy 4 tuszu działo się to samo stwierdziłam, że to nie przypadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Innych nie używałam, a skoro piszesz że nie warto... ;)

      Usuń
  17. Piękne masz te oczy :) Zostałaś przeze mnie otagowana:)
    http://zwyczajnienic.blogspot.com/2012/11/liebster-blog-tag.html
    Zapraszam do zabawy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie :) Bardzo mi miło, również pozdrawiam!

      Usuń
  18. Gdyby po pierwszej warstwie wyglądały tak, jak za 3 podejściem to byłoby całkiem nieźle. Unikam kupowania kolorówki w avonie nie licząc błyszczyków (sama nie wiem czemu). Cena jest faktycznie przesadzona.

    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Avonu miałam w swoim życiu raptem kilka rzeczy i to zazwyczaj nie kolorówkowych. To się raczej nie zmieni ;)

      Usuń
  19. APLIKACJA I DZIAŁANIE to mnie rozwaliły dokumentnie i normalnie skłonna byłabym do zakupu... gdyby nie fakt, że miałam to i nie pokochałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polubiłam, ale nie pokochałam ;) Tusz ok, ale bez szału - miałam lepsze ;)

      Usuń
  20. Efekt jest przyzwoity, ale trzęsienia ziemi istotnie nie odczułam ;) Za to bardzo podobają mi się Twoje zbliżenia! Mnie nigdy takie nie wychodzą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojojoj, te zbliżenia to lata praktyki ;) Kiedy zaczynałam robić tego typu zdjęcia efekt był opłakany ;)

      Usuń
  21. Miałam ten tusz jakieś 2 lata temu, też nie było szoku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to taki tusz do makijaży dziennych ;)

      Usuń
  22. pamiętam jak była na niego faza jak byłam jakoś w gimnazjum... a mnie on nigdy nie powalił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kredki był jeszcze większy szał i tyle o ile kredki rozumiem, tak tusz... no niestety nie jest jakiś fantastyczny.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.