środa, 14 listopada 2012

Mordownia na paznokciach...

Hej Misiaki!

     Część z Was pewnie zastanawia się po przeczytaniu mojego tytułu... co autor miał na myśli. Odpowiedź jest prosta, acz zaskakująca. Właśnie zamierzam popełnić recenzję jedynego w mojej kolekcji lakieru od Essie, którego nazwa brzmi "Dive Bar", co w wolnym tłumaczeniu oznacza właśnie tytułową mordownię. Bo po co mam się rozpisywać, że chodzi o bar o szemranej reputacji, zapadłą dziurę, czy inne równie malownicze coś ;) 
     Zastanawiam się dlaczego tak piękny lakier dostał w udziale tak nieelegancką nazwę... Ale w sumie "Czymże jest imię? To co zwiemy różą, słodko pachniałoby pod każdym innym imieniem".


Dostępność: 
U mnie jak dotąd tylko SuperPharm

Cena:
Jakieś 35zł - drogo! :/

Pojemność: 
13,5ml

Trwałość:
24 miesiące od otwarcia. Na paznokciach lakier utrzymuje się do 4 dni.



Pędzelek:
Wygodny. Spłaszczony, dość szeroki, minimalnie zaokrąglony na końcach.

Czas schnięcia:
Około 10 minut per warstwa.

Poziom krycia:
Dwuwarstwowiec. Na upartego wystarczy jedna warstwa.



Formuła lakieru: 
Błyszczący duochrome. Baza jest ciemna, turkusowo-czarna, ale pod odpowiednim kątem ujawnia fioletowe tony. Wyjątkowo piękny odcień!

Zmywanie:
Bez problemu.


     Jest to jeden z moich ulubionych lakierów. I nie dlatego że to Essie. Zupełnie szczerze muszę powiedzieć, że  jest to jak dotąd jedyny kolor z Essie, który spodobał mi się na tyle bym była skłonna zapłacić za niego 35zł. 90% kolorów z dostępnej u nas oferty marki ma swoje duble wśród rozmaitych tańszych, równie dobrych firm, w związku z tym nie czuję się skuszona do kolejnych zakupów. Tymczasem ten gagatek to zupełnie inna historia!


     Jest to jeden z takich kolorów, do których ciągnie mnie jak pszczołę do miodu. Jest piękny! Ma głęboki odcień, w którym lwia część magii sprowadza się do ciemnej bazy, z której wyłania się piękny turkusowy kolor opalizujący na fioletowo. Szkoda trochę że na paznokciach fiolet jest dużo mniej zauważalny niż w buteleczce, jednak niezależnie od wszystkiego podoba mi się.


     Lakier nie robi smug, jest prosty w obsłudze (słyszałam że lakiery Essie o kremowym wykończeniu lubią płatać figle -  na szczęście połyskliwe są pod tym względem bezproblemowe).


     Ogólnie rzecz ujmując, jest to odcień bardzo w moim guście. Podoba mi się, a że w okresie jesienno-zimowym wyjątkowo lubuję się w takich złamanych rozmaitymi odcieniami czerniach, jestem pewna że  nie raz nie dwa Dive Bar będzie zdobił moje paznokcie.

    

56 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Oj tak :) Gdyby jeszcze ten fiolet ukazywał się na paznokciach to w ogóle byłoby genialnie.

      Usuń
  2. Przyznam, że jest piękny! Ojoj a tytuł faktycznie przyciągnął moją uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to mi właśnie chodziło ;) sesese

      Usuń
  3. Niepowtarzalny :D Mi też wpadł w oko ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam - warto :) Flormar ma podobny, choć przy bliższym porównaniu ujawnia się sporo różnic :)

      Usuń
  4. świetny ! Chyba poszukam takiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Wbrew pozorom jest bardzo "noszalny" i pasuje do wielu rzeczy.

      Usuń
  5. Śliczny! Oglądałam lakiery Essie Ale cena odstrasza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, dlatego jak dotąd mam tylko ten jeden odcień. 35zł za lakier to niemało, więc skoro już mam wydać taką kwotę niech kolor cieszy oko :)

      Usuń
  6. Wyjątkowo elegancka ta mordownia... Aż zmylić mogłaby... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, w rzeczy samej ;) Doprawdy nie mogę pojąć skąd ta nazwa. Może to jakiś chwyt marketingowy albo coś...

      Usuń
  7. Bardzo mi się podoba. Szkoda,że dostał tak niewdzięczną nazwę :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie podobny do mojego lakieru Impulss http://zanka-pl.blogspot.nl/2012/09/notd-impulss-nightime-blue.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobny, ale jednak inny. Twój jest sporo jaśniejszy. Ten na żywo wygląda bardzo głęboko i intensywnie, jak turkusowa czerń. Przy dwóch warstwach odcień jeszcze się pogłębia.

      Usuń
  9. Podoba mi się ten lakier! :D Kurczę, po tytule myślałam, że mam do czynienia z jakimś bublem, którym malowanie paznokci to mordownia :D

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny odcień :)
    trochę przypomina mi sky over silk road z zeszłorocznej limitki Sensique. niemniej, udany kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest podobny do tamtego, ale sporo ciemniejszy. Łączy je "rodzina" kolorystyczna, ale Sensique miał więcej z turkusu, zaś tu dominuje czerń, turkus po prostu "rzuca światło" ;)

      Usuń
    2. Mam Sky over silk road ale Twój opis "ale Sensique miał więcej z turkusu, zaś tu dominuje czerń, turkus po prostu "rzuca światło" ;)" brzmi baaaaaaardzo kusząco! Lubię czerń w bazie.
      I co ja teraz pocznę ?:P

      Usuń
    3. Nie chcę kusić, ale... kogo ja oszukuję - kup, kup :D sesese

      Usuń
  11. Ładnie wygląda na paznokciach, jednak ta cena mnie odstrasza..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, cena bynajmniej nie zachęca do zakupu...

      Usuń
  12. To zdecydowanie jeden z najpiękniejszych kolorów jakie z Essie widziałam :)) A nazwa jest naprawdę fajna, nie słodka, nie przekombinowana, a mimo wszystko jakoś mnie przyciąga =D
    Ale chyba jeszcze nie doszłam do tego momentu, żeby zapłacić za lakier 35 zł :( Może jest to wina tego, że na lakierach China Glaze tak się zawiodłam. Zostawiłam sobie tylko jeden kolor, reszta poszła w świat. I tak jakoś stronię od droższych lakierów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z China Glaze mam jeden i lubię go, mimo że nastręcza mnóstwo trudności przy zmywaniu :/ Ale tutaj cena jest jak dla mnie ciut za wysoka. Stąd też pewnie na tym jednym kolorze zakończę swoją przygodę z Essie ;)

      Usuń
  13. Zgadzam się z tym, że odcień jest nietypowy i naprawdę warty uwagi, sama mu się dzisiaj przyglądałam:) Gdybym nosiła takie lakiery, może i bym się skusiła. To jest opalizujący morski głęboki i soczysty odcień! Cudny! Pozdrawiam, Blogging Novi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, takie kolory po prostu trzeba lubić - nie każda dziewczyna będzie się czuła swobodnie nosząc taki lakier. Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Lubię takie żucze kolory :) Gdybym nie miała swojego Flormarowego cuda z Miracle SuperShine to pewnie pokusiłabym się, oj tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Żuczy" jest idealnym określeniem!!! Ten z Flormaru tez mnie kusi i powiem Ci że bardzo się nad nim zastanawiam ;)

      Usuń
    2. Kat :) jeżeli lubisz ten rodzaj glow to nie zastanawiaj się. Poważnie. Będziesz zadowolona.
      Moim zdaniem to niesamowicie udana seria i będziesz miała zgrany duet w zależności od nastroju :)))

      Flormar zaspokaja moje chciejstwo ale gdybym zaczęła od Essie tak, jak Ty to nie oparłabym się tej sztuce :D

      Usuń
    3. No właśnie bardzo lubię :) I im dłużej się zastanawiam tym bardziej nabieram pewności że warto kupic i sztukę z Flormaru :)

      Usuń
  15. Na początku aż zakwiczałam, kiedy go zobaczyłam, ale potem obejrzałam słocze i jakoś mi przeszło. Bardziej do mnie przemawia w butelce niż na paznokciach. Hm.
    I też miałam podobne skojarzenie, co Simply.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się ostatnio widziałyśmy miałam go na paznokciach ;) Tak jak pisałam, w buteleczce jest fajniejszy przez ten fiolet, ale od Sensique się różni i to dość znacznie ;)

      Usuń
    2. Hah, płaszczyk odwrócił moją uwagę ;)

      Usuń
    3. Tia i pewnie dlatego pytałaś co mam na paznokciach :P Trololo!

      Usuń
  16. on jest piękny, bez dwóch zdań

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisała Hex - żuczy :D uwielbiam takie!

      Usuń
  17. Podobny kolor mam z Wibo :) Oczywiście różni się od tego z Essie, ale jest ładny :) Niestety cena 35 zł zdecydowanie mnie odstrasza, dlatego ja się raczej nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ten minus kurcze... Ale jak zestawić to z Chanelkami za ponad 100zł to jeszcze nie jest tak źle ;)

      Usuń
  18. też takie lubię zimową porą;) ja mam z essie jeden tylko lakier i na razie nie powiększam kolekcji bo nic szczególnie mnie nie zachwycało, a po co na siłę;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - dlatego u mnie tez tylko jedna sztuka :D

      Usuń
  19. Na Twoich paznokciach wygląda wyjątkowo ładnie. Pamiętam, że oglądałam buteleczkę w dniu, gdy go kupiłaś i zastanawiałam się, jak właściwie na dłoniach się ten lakier zaprezentuje - sino? Czarno? A tu taka miła niespodzianka!
    Przy okazji - podziwiam kształt paznokci. Są bardzo... odpowiednie, nie znajduję innego słowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zaskoczenie zdecydowanie na plus! Choć brakuje mi tego fioletu ;) A co do paznokci, to tak wyglądają kiedy są w "stanie przejściowym" między krótkimi i długimi. Takie "noszę" najczęściej.

      Usuń
  20. Ufff...już myślałam, że kiepski Essie Ci się trafił i morduje Cię swoją jakością! Nazwa przewrotna, efekt na pazurkach bardzo ładny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iście diabelska nazwa - ale tym bardziej mi się podoba :D

      Usuń
  21. Bardzo ładny odcień, ja mam podobny z Inglota :) mój kosztował 25 zł :) ale ma jedną główną wadę: ciężko jest go zmyć, palce są całe granatowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten nie brudzi na szczęście i mam wrażenie że schnie szybciej niż Ingloty. Niestety kosztuje więcej :(

      Usuń
  22. wczoraj mu się przyglądałam: oczarował mnie w butelce, na paznokciach już nie wygląda dla mnie tak powalająco, tylko po prostu ładnie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie wygląda dużo lepiej niż tylko "ładnie" ale to rzecz gustu - nie każdy lubi to samo.

      Usuń
  23. pierwszy raz sie spotykam z tym by ktos mial IDENTYCZNE paznokcie u rak jak ja :) palce mamy inne ale same opuszki z paznokciami sa doslownie identyczne, na zdjeciach z takim samym lakierem nie bylabym w stanie odroznic twoich od moich :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.