wtorek, 25 grudnia 2012

Bitwa na pudry: Sephora, Inglot, Bourjois i Kobo

Hej Misiaki!

     Puder - niby takie nic. Niby służy tylko utrwaleniu podkładu i w zasadzie najważniejsze by nie odznaczał się kolorem, trzymał "maskę" w ryzach i hamował świecenie jak najdłużej. Czyżby? 

     Z moich blogowych obserwacji wynika, że lwia część dziewczyn dużo większą uwagę przywiązuje do podkładu i to na nim skupia 99% swojego wysiłku. Puder to coś, co pojawia się na końcu, służy do omiecenia twarzy i tyle. Tymczasem z mojego punktu widzenia puder jest co najmniej tak samo ważny jak podkład. Jestem coraz bardziej świadoma swojej cery i tego jakie mam oczekiwania w stosunku do pudru, którym utrwalę makijaż. 

     W zasadzie mogłabym powiedzieć, że znalazłam swój ideał. To SEPHORA Mattifying foundation, czyli w gruncie rzeczy... podkład w kompakcie. Jest ideałem, a jednak zdradzam go, ponieważ ma jedną zasadniczą wadę - cenę, która potrafi dochodzić do 60zł. Za 9g produktu to sporo.

     Z tego właśnie powodu, pewnego dnia postanowiłam poszukać tańszego zamiennika mojego ideału. W ten sposób natrafiłam na kilka ciekawych produktów, a w mojej głowie zrodził się pomysł, by porównać je na blogu i być może dać Wam jako-takie pojęcie na temat tego, czego możecie się spodziewać po każdym z nich.


Na pierwszy ogień: mój ideał, czyli SEPHORA MATTIFYING FOUNDATION



     Jak wspomniałam, jest to podkład w kompakcie, a nie puder, jednak w większości przypadków używam go w tym właśnie charakterze. Jest to również pierwszy "górno-półkowy" puder, którego miałam okazję używać.

Dostępność: Sephora

Cena: Około 59zł

Pojemność: 9g

Opakowanie: Czarna okrągła puderniczka - klasyczne dla Sephory wzornictwo. Ma wbudowane lusterko i osobną przegródkę na gąbeczkę, za co duży plus, bo umożliwia w miarę higieniczne stosowanie i przechowywanie kosmetyku.

Konsystencja: Jedwabisty prasowany puder. Bardzo delikatny i przyjemny w dotyku.

Kolorystyka: Dostępny jest w wielu odcieniach - także bardzo jasnym - co dla osoby tak bladej jak ja jest ogromnym plusem.

Aplikacja i działanie: Jak wspomniałam, był to pierwszy lepszy gatunkowo puder, na jaki trafiłam i zdecydowanie czuć różnicę między tanimi drogeryjnymi pudrami utrwalającymi a tym. Przede wszystkim konsystencja - lekka, jedwabista. Nie ma tu tej charakterystycznej dla zwykłych pudrów suchości, która w ekstremalnych przypadkach może powodować uczucie ściągnięcia skóry. Świetne w nim jest to, ze nie tylko utrwala makijaż ale również zapewnia dodatkowe krycie. Jest świetny do poprawek w ciągu dnia. Może być stosowany solo - wtedy daje bardzo naturalne wykończenie!
 
Czy kupię ponownie: Zdecydowanie tak!






INGLOT YOUNG SKIN MAKEUP - PUDER PRASOWANY

     Dziecię naszej rodzimej marki. Bardzo udane, przy czym ma kilka minusów, w tym jeden jak dla mnie zasadniczy...

Dostępność: Sklepy i wyspy Inglot

Cena: Około 15zł

Pojemność: 8g

Opakowanie: Jednym się spodoba jego minimalizm, inni (w tym ja) będą przeklinać je za niepraktyczność i kilka innych rzeczy. Może jestem maruda, ale taki zwykły goły plastik wydaje mi się nudny i tani. Nie podoba mi się też to, że producent nie przewidział, że kobiety lubią nosić puderniczki ze sobą, aby poprawiać makijaż w ciągu dnia. Tak jak opakowanie Sephory to mistrzostwo, tak tu nie ma mowy o jakimkolwiek miejscu na puszek czy gąbkę.





Konsystencja: Chyba najlepsza spośród wszystkich prezentowanych. Jedwabista, niemal kremowa, delikatna jak pieszczota.

Kolorystyka: Tutaj minus! Nawet dwa najjaśniejsze odcienie, których próbowałam okazały się dla mnie za ciemne i różnice tą było widać. Musiałam ratować się bronzerem, bo inaczej wyglądałabym nieciekawie. To właśnie jest mój główny zarzut pod adresem tego pudru - nie nadaje się dla bardzo bladych dziewczyn.

Aplikacja i działanie: Kosmetyk, który nakłada się jak marzenie. O ile uda Wam się dopasować kolor do karnacji, cała reszta pójdzie już względnie gładko. Ma tę samą właściwość co puder z Sephory, że nie tylko matuje, ale również zapewnia pewien dodatkowy stopień krycia, co jak dla mnie jest zawsze wartością dodaną. Przy czym, uważajcie na ilość - puder Inglot może zrobić Wam kuku jeśli nałożycie go zbyt hojną ręką i "zciastkować się" na twarzy.

Czy kupię ponownie: Nie, ponieważ żaden z tych pudrów nie jest wystarczająco jasny dla mojej karnacji.



BOURJOIS HEALTHY BALANCE

     W skrócie: byłby świetny, gdyby był jaśniejszy... Czyli znów problem niedopasowania kolorystycznego. Jest to puder, który wyrobił sobie całkiem niezłą opinię w stosunkowo krótkim czasie. Przez niektórych makijażystów przyrównywany jest do Mineralize Skinfinish Natural od MAC. 




     Z mojego punktu widzenia jest to zdecydowanie kosmetyk godny uwagi, choć z pewnością nie ideał ;)

Dostępność: Drogerie Rossmann

Cena: 39zł

Pojemność: 9g (choć wygląda na dużo mniejszy od pozostałych)

Opakowanie: Po raz kolejny wrócę do higieniczności stosowania - mamy dość zgrabne pudełeczko, w wesołym kolorze, z wbudowanym lusterkiem, jednak nie ma w nim miejsca na puszek, czy gąbkę. Samo opakowanie wygląda wesoło, jest kolorowe, radosne itd, lecz wiele dziewczyn uznać je może za infantylne.


Konsystencja: Fajna, delikatna, jedwabisto-aksamitna. 

Kolorystyka: Niestety producent nie przemyślał kolorystyki i wypuścił tylko cztery wersje... Jeśli macie karnację na poziomie średnio-jasnym nie będzie Wam to przeszkadzać, jednak dziewczyny blade będą miały problem. Po raz kolejny musiałam ratować się bronzerem i wyrównywać koloryt twarzy i szyi, aby bezpiecznie wyjść z domu. To uciążliwe i wkurzające. I wielka szkoda, bo sam puder bardzo polubiłam, jednak...

Aplikacja i działanie: Dużym plusem pudru z Bourjois jest miły zapach i delikatna konsystencja. Bardzo dobrze matuje, choć tych obiecanych 10h matu nie daje ;). Nie pozostawia skóry suchej i ściągniętej, daje bardzo naturalne wykończenie - nie zbudujecie nim krycia jak w przypadku poprzednich dwóch kosmetyków.

Czy kupię ponownie: Nie, z uwagi na zbyt ciemną kolorystykę.


KOBO PROFESSIONAL MATT POWDER



     Najbardziej przypomina klasyczny puder ze wszystkich tu opisanych. Utrwala, ale nie zapewnia dodatkowego krycia. Różni się też konsystencją i uczuciem na skórze.



Dostępność: Drogerie Natura

Cena:  Około 20zł

Pojemność: 9g

Opakowanie: Minimalistyczna, kwadratowa kasetka z czarnego plastiku, z wbudowanym lusterkiem. Po raz kolejny - żadnego aplikatora, ani miejsca na takowy.

Konsystencja: Typowo drogeryjno-pudrowa. Sucha, lekko pyli, może powodować uczucie ściągnięcia na skórze.

Kolorystyka: Duży plus za gamę kolorów! Bladolice znajdą tu coś dla siebie.

Aplikacja i działanie: Jak wspomniałam, jest to najbardziej pudrowy spośród opisanych przeze mnie pudrów, raczej suchy. Nie zapewnia dodatkowego krycia, a i stopień zmatowienia cery mógłby być lepszy. To po prostu kolejny drogeryjny puder - bez rewelacji.

Czy kupię ponownie: Raczej nie.


Reasumując:

     Moim zdecydowanym faworytem jest puder z Sephory. Mimo ceny będę do niego wracać, ponieważ w największym stopniu spełnia moje oczekiwania względem kosmetyku utrwalającego makijaż. Bourjois i Inglot niestety muszą odrobić lekcję co do karnacji Polek - nie każda z nas rodzi się śniada. Podobnież nie każda z nas odwiedza regularnie solarium. Puder z Kobo jest pudrem jakich wiele. W zasadzie jedynym plusem, jaki jestem w stanie wymienić w odniesieniu do niego jest kolorystyka odpowiednia dla słowiańskich cer.


     Mam nadzieję, że moje porównanie na coś się Wam przyda i być może ułatwi poszukiwania pudru idealnego :). A może już taki znalazłyście? Chętnie poznam Wasze idealne "utrwalacze" może akurat okażą się dobrym zastępcą dla mojej Sephory :)

Pozdrawiam świątecznie!
Kat :*


66 komentarzy:

  1. Mam ten sam problem... Szykuję się do inglota, takiego z mozaiką kolorystyczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w sensie bardzo jasną karnację:)

      Usuń
    2. Kumam :) Mozaika brzmi fajnie. Może i ja wypróbuję, bo sama faktura tych pudrów jest fajna. Jeśli kolor okazałby się trafiony, byłby hit :)

      Usuń
  2. a ja z tego pudru z Kobo byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dobrze. Widocznie Twoje skóra miała inne potrzeby niż moja :)

      Usuń
  3. a ja ostatnio o dziwo zaczynam się lubić z sypańcami, choć kiedyś ich nie cierpiałam z uwagi na 'utrudnioną aplikację' :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre sypańce są fajne. Z tych których używałam najfajniejszy był chyba ten bambusowy z Biochemii Urody.

      Usuń
  4. A mnie dobrze jest razem z pudrem bambusowym z BU :) choć pewnie dla osob z typem skóry tłustej raczej będzie kiepski. Przyznaję również, że od już dłuższego czasu chodzi za mną puder z Clinique Redness Solutions. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam pudru bambusowego z BU i był bodaj najlepszym sypańcem jakiego miałam. Inna sprawa, że generalnie wolę pudry prasowane, bo wygodniej mi się z nich korzysta, no i mogę brać je do torebki bez obawy że się rozsypią ;) Również pozdrawiam!

      Usuń
  5. oo ciekawy ten Sephory, ja kupiłam MAC blot powder, nie pamiętam czy 9 czy 12g, za ok. 90zł i jestem mega zadowolona, najlepszy z pudrów jakie miałam i jestem gotowa kupować za tą cenę częściej- gdybym miała tylko taką możliwość, ale niestety w trójmieście nie ma;/ z e.l.f'a mozaika 4 matująca też mi bardzo przypasowała ale szybciej się zużywa niż MAC, bo bardziej pyli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie z tą dostępnością to lipa jest :/ Ja bym chętnie spróbowała Mineralized Skinfinish Natural z MACa i już się w sobie zbieram jak otworzą sklep w Gdyni :D

      Usuń
  6. mój ulubiony puder to Kryolan taki sypki:)dobrze utrwala, nadaje troche kolorku. Dla zmatowienia używam Kryolan Anti- shine który na prawdę jest dobry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryolan to marka legenda :) Ponoć mają świetne produkty, z tym że póki co są poza moim zasięgiem :(

      Usuń
    2. zgadzam się:) chociaż ich ceny nie są wysokie więc warto zobaczyć co oferują:)

      Usuń
    3. Miałam na myśli nie tyle cenę, co samą możliwość zamówienia - nie wiem nawet jak ustrzelić cokolwiek od nich. Z tego co wiem marka ta raczej celuje w profesjonalnych wizażystów?

      Usuń
    4. nie koniecznie:) mozna zamówić u nich przez maila :) www.karyolancitywarszawa.com.pl tam jest podany gdzies mail i mozna wysłać do nich wiadomość :) ja tak zamawiam

      Usuń
    5. wrazie pomocy służę ponieważ mam rabat:)

      Usuń
    6. O, super! Dzięki bardzo za namiary :)

      Usuń
  7. Dla mnie puder w kamieniu czy sypki jest tak samo ważny jak podkład i korektor, ba! powiedziałabym, że jednakowo do nich przykładam wagę.
    Trudno jest mi powiedzieć, czy mam swojego ulubieńca. Jestem cały czas w fazie testowania :D Na chwilę obecną ponownie wróciłam do pudru matującego w kamieniu z YR, w kolejce czeka Lumene i parę innych.
    Z sypańców póki co najlepsze wrażenie zrobił Mac, o którym pisałam u siebie oraz Ben Nye Buff, który czeka na recenzję.

    Długo lubiłam i nadal lubię prasowany puder z ELF-a czy ichnie pryzmy, mile wspominam i pewnie kupię jeszcze go nie raz.

    Oglądałam Burżuja, lecz nie mogłam odnaleźć się w kolorystyce....:/ Podobnie było z Inglotem i zniechęciło mnie opakowanie. Muszę za to obejrzeć produkt Sephory, bardzo mnie nim zaciekawiłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sephorę mogę spokojnie polecić, bo sama używam jej od lat. Może poza sypkim mineralnym, bo ten akurat jest według mnie kiepski... Ale generalnie Sephora ma świetne i pudry i podkłady w kamieniu :)

      Usuń
    2. Zanotowałam i zajrzę sobie niebawem :)
      Dziękuję :* Warto wiedzieć, bo jakoś omijałam do tej pory kosmetyki sygnowane przez Sephorę. Miałam tylko paletę do brwi, rozświetlacze a teraz kredkę Jumbo i chcę więcej :)

      Usuń
    3. Wiesz, Sephora jak każda firma ma lepsze i gorsze produkty - choćby podkładów w płynie nie lubię ani trochę, a ciemne lakiery brudzą straszliwie - za to wiele innych kosmetyków uwielbiam. Moje niedawne odkrycie to zastygające kredki żelowe - boskie są! Cienie maja drogie ale (zazwyczaj) dobrej jakości, róże świetne :)

      Usuń
    4. A jaka jest dokładna nazwa tych kredek? bo widzę, że Jumbo zastyga bardzo szybko i jest nie do ruszenia dlatego kredka byłaby także mile widziana w takim stylu :)
      Z podkładów próbowałam tylko jeden i to właśnie kolor był problemem :/

      Usuń
    5. Kredki nazywają się "Flashy liner waterproof", są dostępne w kilku kolorach. Mam dwa, Kindze (Simply) poleciłam dla jej mamy i podobno też była zadowolona :)
      A podkłady są kłopotliwe o tyle, że w zasadzie na każdej twarzy mogą zachowywać się totalnie odmiennie, nawet kolorystycznie - czasem nabierają jakichś dziwnych podtonów... Generalnie z płynnych podkładów Sephory nie byłam zadowolona, podobnie jak z sypkiego mineralnego.

      Usuń
    6. A to już wiem o jakich mowa :) Chciałam się upewnić żeby gafy nie strzelić :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  8. Bardzo zaciekawiłaś mnie pudrem Sephory, chociaż ja ostatnio od nich odchodzę, bo stosuję minerałki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam u góry Hexx, Sephorę mogę spokojnie polecić :) Pudry w kamieniu mają bardzo dobre.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz bardzo jasnej karnacji, to najprawdopodobniej Ci się spodoba :) Osobiście lubię w tym pudrze wszystko poza kolorem :D

      Usuń
  10. Wlasnie cie "odkrywam";) fajowy blog
    Co do pudru, to jestem bardzo biala i uzywam 15 mineralize skinfinish. Jak dla mnie, bez rewelacji.
    Ale slyszalam mnistwo dobrego o rimmel stay matte i ten jest nastepny do wyprobowania u mnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, coś i mnie się o uszy obiło. Może akurat to będzie "to"? Byłoby super, bo i tańszy i łatwiej dostępny :)
      MACa niezależnie od wszystkiego chciałabym wypróbować, ale musze poczekać, aż nam w okolicy ichni sklep otworzą.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Polecam artdeco fixing powder.

    Kubilam go z mysla o utrwalaniu makijazu(i jestw tym rewlacyjny1!, bo jakos nie specjalnie zalezy mi na macie pomimo mojej tlustej cery, a okazalo sie ze mojego tlusciocha matuje nawet na 8-10h :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imponujący efekt! Dzięki za informację :) Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Kurza twarz, a ja mam mieszane odczucia co do syfory. Podkreśla mi suchości, czasem warzy na korektorze, no i strasznie się pokruszyła tuż po otwarciu - o nic nie uderzyłam. Po prostu przyniosłam do domu, rozpieczętowałam, zrobiłam zdjęcia, jak przystało na rasową blogerkę :P, a potem zajrzałam pod spód, żeby obczaić gąbeczkę. Zamykam, patrzę - pęknięcie. Dafuq?! WHY?!

    Ale to fajnie, że u Ciebie tak dobrze się sprawdza. Też bym chciała znaleźć sobie taki superpuder.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja.... Serio? Kurcze, tyle lat ile używam pudrów z Sephory, ani razu jeszcze nic mi nie pękło. Widocznie miałaś kolosalnego pecha :(
      Z suchością niestety nie mogę się wypowiedzieć, bo mam cerę mieszaną, więc u mnie tej suchości w zasadzie nie uświadczysz.

      Usuń
  13. bardzo ciekawe zestawienie :) żadnego z tych pudrów nie znam. na razie testuję puder alverde, ale jeszcze nie mam o nim zdania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alverde z kolei ja nie znam. Może kiedyś te kosmetyki będą i u nas dostępne.

      Usuń
    2. no właśnie :/ trzeba się nakombinować, żeby zdobyć :(

      Usuń
  14. Ja bardzo lubie ten z sephory, używam już chyba 3-cie opakowanie z rzędu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam mineralny podkład z sephory w kompakcie. Dla mnie rewelacja. Zdradzam go czasami z innymi podkładami ale zawsze z podkulonym ogonem wracam do sephory. Ania

      Usuń
    2. Matleena, ja już nawet przestałam liczyć :D Za każdym razem kiedy są promocje idę się obkupić na zapas :)

      Aniu, kompaktowy mineralny jest bardzo fajny! Moja mama używa go od dość dawna i bardzo go sobie chwali. Za to nie polecam mineralnego sypańca - on niestety nie jest już tak dobry.

      Usuń
  15. Z Bourjois posiadam puder sypki - dobrze matuje i utrwala makijaż , jednak trochę ściąga skóra po jego aplikacji ...
    Jednak moim ulubieńcem już od prawie roku wciąż pozostaje puder transparentny Vipera - tani w tanim opakowaniu , jednak z puszkiem i co najważniejsze dobrze się sprawuje - ładnie matuje i utrwala makijaż ! nie wysusza , nie podkreśla suchych miejsc , lekko kryje ... w ogóle taki przyjemny jest ;-)
    sprawdz go kiedyś ,polecam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za informację :) Z Vipery miałam kiedyś róż, który bardzo polubiłam. Jeśli puder będzie równie fajny pewnie tez mi się spodoba :)

      Usuń
  16. Przyznam szczerze, że odkąd przerzuciłam się na sypki puder ciężko byłoby mi wrócić do pudru w kamieniu. Może i bym się przełamała i skusiła na ten puder z Sephory, ale ta cena.. no, może dostanę go od Mikołaja za rok pod choinkę :)

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz pudry sypkie nie ma sensu na siłę zmuszać się do używania innych :) Ja mam odwrotnie - mimo wielu prób przekonania się do sypańców, zawsze znajdę coś co ostatecznie skłania mnie do pudrów w kamieniu. A za Mikołaja trzymam kciuki ;) Pozdrawiam ciepło :*

      Usuń
  17. Zgadzam się z tym, że sporo osób błędnie uważa puder za mało istotny. Zgodzę się z Tobą, że jest przynajmniej w połowie tak samo ważny jak podkład :) Ja mam swój ideał wśród sypkich, ale do prasowanych nie mam szczęścia. Z przedstawionych zaintrygował mniej Twój numer 1 i Bourjois. Miałam podkład healthy mix i dobrze o wspominam stąd chyba taka sympatia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam podkład Healthy Mix :) W zasadzie mam oba - zarówno oryginalny jak i serum, chociaż oryginalny zdecydowanie lepiej się u mnie sprawdza. Dobrze że znalazłaś puder który się u Ciebie sprawdza :) A czy w kamieniu czy sypany - grunt że działa :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  18. nie mialam nic z Sephory ,dzieki Twojemu uwielbieniu co do tego pudru zakupie go przy okazji ,tymbardziej,ze teraz mam dostep do 40% off wlasnie na produkty tej firmy dzieki kolezance ,ktora tam pracuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! To jeśli masz takie rabaty, to tym bardziej grzechem byłoby z nich nie skorzystać :) Sephora ma wiele fajnych rzeczy, którym warto przyjrzeć się bliżej :)

      Usuń
    2. ;) wiem wiem,ale pomalu...zbiore zasobna kieszen kasiorki z czasem (mam nadzieje) i sie wybiore tam na macanko i rzut do koszyka ;):*

      Usuń
  19. Mój idealny puder w kompakcie to był GG z Oriflame... całą reszta później była do bani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy go nie próbowałam. Jakoś nigdy nie było mi po drodze z kosmetykami Oriflame.

      Usuń
  20. Jeszcze z takich drogeryjnych to rimmel stay matte jest dobry i do tego ma jasne odcienie czyli jest pudrem a nie bronzerem :) Ja obecnie używam Isa dory matujący i póki co jestem zadowolona matuje, ale też robi buzię gładką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za informację :) Z pewnością sprawdzę :)

      Usuń
  21. Kupiłam ostatnio bronzer Sephory i mnie zaskoczył. Jest drobno zmielony i ma świetny chłodny odcień. Ciągle zapominam o nim wspomnieć na blogu. Jednak dla matowienia i utrwalenia w moim przypadku świetny okazał się puder mineralny Lumene. Już dawno nie miałam tak dobrego kosmetyku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś duo - bronzer z różem - oba produkty były super,ale wtedy jeszcze nie byłam na tyle obeznana z kosmetykami by docenić je w takim stopniu w jakim na to zasługiwały. Ale z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że były warte zachodu :) A o pudrze Lumene już mi tutaj dziewczyny wspominały - muszę go wypróbować :)

      Usuń
  22. ale fajne zestawienie! ja mam Bourjois 52 i jest ciut za ciemny dla mnie, no ale ja jakaś super jasna też nie jestem... w małej ilości daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez miałam 52 - to najjaśniejszy z odcieni, jednak dla mnie wciąż zbyt ciemny i bez bronzera niestety nie mogę go nosić... Co nie zmienia faktu, że jako taki puder jest bardzo fajny :)

      Usuń
  23. Fajne zestawienie. Osobiście preferuję kosmetyki mineralne, które dobrze wpływają na moją cerę;) może wpadniesz do mnie na konkurs, do wygrania kosmetyki The Body Shop. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat za minerałami nie szaleję. Miałam kilka kosmetyków mineralnych ale i tak ostatecznie wracałam do tych których używałam wcześniej. Również pozdrawiam.

      Usuń
  24. Dobrze wiedzieć, ja nie miałam jeszcze doczynienia z żadnym z nich, ale z pewnością, przy wyborze, skorzystam z oferty Sephory :)

    OdpowiedzUsuń
  25. przeczytałam jednym tchem! sephora wygrywa! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.