niedziela, 13 stycznia 2013

O tym, który miał branie

Hej Misiaki!

     Dwa tygodnie temu pisałam Wam o balsamie pochodzącym z jednej z kilku linii zapachowych wypuszczonych przez Yves Rocher z okazji świąt. Obiecałam dodać kilka słów również na temat jego "brata" z równoległej linii - Cytryna i Wanilia.




     Nie będę rozpisywała się szczegółowo, ponieważ musiałabym de facto powtórzyć wszystko to, co napisałam w TAMTEJ NOTCE. Prawda jest taka, że oba te balsamy różnią się dosłownie dwoma szczegółami. Pierwszym jest oczywiście zapach i to poniekąd wiąże się z drugim szczegółem - dodatkowym składnikiem INCI - Limonene, czyli po prostu składnikiem zapachowym przywodzącym na myśl skórkę cytrynową.

     Cała reszta prezentuje się tak samo. Właściwości pielęgnacyjne, wrażenie na skórze, wchłanialność etc. Sam zapach przywodzi mi na myśl kilka innych balsamów, jakie miałam okazję używać w przeszłości, choćby balsam Avon Naturals w wersji miodowej. Ciekawostka, że w pewnych sytuacjach czuję tam... jabłko. Zapach jest słodki, choć da się w nim wyczuć ową cytrusowość. Swoją drogą to zabawne jak dodając skórkę cytrynową do kandyzowanej malwy możemy uzyskać wanilię ;) Jednak marketingowcy to sprytni ludzie.

     Produkt jest fajny, używa się go z dużą zmysłową przyjemnością. Jeśli ustrzeliłyście te butle w czasie promocji - enjoy. Jeśli nie, cóż, macie pecha :P


39 komentarzy:

  1. Lubię zapachowe umilacze, które sprawiają, że codzienna pielęgnacja staje się prawdziwym rytuałem a nie tylko rutyną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest :) Bardzo lubię pachnące balsamy!

      Usuń
  2. Przypomina mi to odstraszacz na komary z Ziajki, gdzie ten sam produkt był w dwóch opakowaniach. Jeden był dla dzieci, drugi dla dorosłych, a skład identyczny ;) To samo jest też w kolorówce np Benefit ma kredkę Eye Bright i High Brow, które są takie same ;) Jak widać nie tylko YR stosuje takie chwyty, ale tego nie pochwalam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego mam z tego sporo śmiechu ;) I poniekąd potwierdza się moja teoria że warto czasami poczytać skład produktu, bo wtedy można wyłapać takie smaczki.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Bez obaw, Słomi, jest tyle fantastycznych balsamów, że jeden z YR to kropla w morzu :)

      Usuń
  4. Ja - tak jak Iwetto, mam mieszane uczucia co do takich zabiegów producenta... Dodajmy jeden aldehydzik, będzie pachniało inaczej, a klient kupi obydwa produkty... Z jednej strony tak jest w przypadku wielu kosmetyków, ale Yves Rocher chce się kojarzyć z marką w miarę naturalną, więc przydałoby się, żeby różnica była też w ekstraktach roślinnych itp...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego czasem warto rzucić okiem na skład :) YR ma rozmaite pomysły na siebie jako markę, jednak pod wieloma względami to wciąż koncern kosmetyczny. Chyba każdy z nich ma kilka szkieletów w szafie ;)

      Usuń
  5. Bardzo lubię pachnące balsamy :) Pewnie bym polubiła ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe - był popularny :)

      Usuń
  6. niby jeden składnik, a zapach jednak przyjemniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię miodowe zapachy ale cytruski tez ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem z dużym prawdopodobieństwem ten balsam by Ci się spodobał :)

      Usuń
  8. Gdy kupuję smarowidła do ciała najbardziej zwracam uwagę na zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemny zapach jest zdecydowanie w cenie :)

      Usuń
  9. wystarczy, że używam cytrynowo pachnącego scrubu.. za dodatkowy balsam o takim zapachu mąż by mnie zabił chyba :P jest alergikiem na cytrusy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, nie wolno drażnić męża ;)

      Usuń
  10. tak, on właśnie pachnie tak trochę jakby niejednoznacznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo niejednoznacznie! Wiele razy wąchając ten balsam miałam wrażenie że z czymś mi się kojarzy, że znam ten zapach, i za każdym razem w finale dochodziłam do wniosku że kojarzy mi się z czymś innym niż poprzednio.

      Usuń
  11. mnie ten zapach też zaskakuje, z buteleczki byle jaki a na ciele dopiero się rozwija:p chociaż ja mam tylko żel pod prysznic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żelu akurat nie brałam dla siebie ale w formie balsamu zapach zanika po pewnym czasie - stosunkowo krótko po nałożeniu.

      Usuń
  12. oj tak balsam zapachowy TAK ! nie moge uzywac zapachowych zeli ,bo konczy sie to zle ,ale balsamy wszelkie juz tak ..wtedy po nim juz tylko lezec i pachniec :D ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leżeć i pachnieć brzmi fantastycznie :D

      Usuń
    2. no przeca my kobiety ,te ktore sa mamami w domu to przeciez nic nie robia tylko leza i pachna :D wiec przydalby mi sie ten balsam by to uzupelnic jakos :D
      bo na razie leze tylko :P

      Usuń
    3. Mówisz? A myślałam, że nikt już nie podchodzi do tematu w ten sposób.
      Heheh, no to rzeczywiście koniecznie trzeba zadbać o jakiś nastrojowy zapach ;)

      Usuń
    4. a jednak ....meska plec w wiekszosci mysli i uwaza ,ze my przeciez nic nie robimy w domach juz tam bedac ...

      Usuń
    5. Gdyby choć raz zamienili się obowiązkami z kobietami, to by im przeszło takie myślenie...

      Usuń
    6. oj ja najchetniej kazdemu dalabym tydz ze wszystkim co przechodzimy,by nie zdazyli zlapac oddechu i poczuc jak to jest ! od dojrzewania ,poprzez ciaze z dolegliwosciami najgorszymi pod sloncem, porod by modlili sie o jego szybki koniec ,macierzynstwo i spanie jak mysz pod miotla,niedojadanie,polog, plus zakonczenie uderzeniem mega menopauzy ! :D

      Usuń
  13. Zapach jest dla mnie często podstawą produktu :) Myślę, że ten przypadłby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w ogóle to przepraszam Cię kochana, że nie odwiedzałam Twojego bloga :* Ale niestety ostatnio niewiele czasu spędzam przy komputerze. Postaram się poprawić!

      Usuń
    2. Z zapachami mam podobnie :) Nie przepraszaj Basiu! W końcu blog to tylko dodatek do normalnego życia jakie prowadzi każda z nas :) Nie zawsze jest tyle czasu na blogowanie ile byśmy chciały :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.