piątek, 22 lutego 2013

Testy z 1001 pasji i Igruszka.pl - GRASHKA eyeliner

Hej, Misiaki!

     Niedawno dzieliłam się z Wami swoją opinią na temat bazy pod cienie marki Grashka. Dzisiaj przyszła pora na kolejną dawkę informacji, tym razem na temat eyelinera z tej samej firmy. Weszłam w jego posiadanie dzięki Hexxanie oraz portalowi IGRUSZKA.




     Postaram się, aby było krótko i na temat, ponieważ... tak jak baza, którą recenzowałam była moim ulubionym kosmetykiem spośród wszystkich trzech, tak eyeliner niestety znajduje się na szarym końcu listy...




Co mówi producent?
     GRASHKA Eyeliner zamienia trudną aplikację czarnej kreski na prostą, łatwą i wygodną. Wyjątkowo ułatwia aplikację czarnej kreski. Delikatna końcówka z syntetycznego włókna gwarantuje uzyskanie perfekcyjnej kreski a wygodne, poręczne opakowanie zmieści się w każdej torebce.
     Dermatologicznie przetestowana formuła jest  długotrwała i odporna na rozmazywanie. Jej ilość umożliwia wykonanie aż do 150 aplikacji. Wygodny i tani eyeliner do codziennego makijażu.
     Należy pamiętać o zamknięciu produktu po użyciu oraz przechowywaniu w pozycji horyzontalnej.








Dostępność: 
Za pośrednictwem stron igruszka.pl lub grashka.pl

Cena: 
12,90zł

Pojemność: 
Stosunkowo niewielka, bo tylko 0,8ml

Trwałość:
6 miesięcy od otwarcia.

Opakowanie:
Typowy, czarny "flamaster" do oczu.

Konsystencja:
Kosmetyk ma formę tuszu do kresek, klasyczną dla eyelinerów w pisaku.

Zapach:
Niewyczuwalny.





Moja opinia:
Zacznę od tego, że moje oczy są kłopotliwe. Zdarza się, że łzawią. W dodatku mam pewną "wadę fabryczną" objawiającą się tym, że w chwilach radości dosłownie zaśmiewam się do łez. Tak to już ze mną jest i  jedyną metodą, by sobie z tym poradzić, jest sięganie po odpowiednie kosmetyki.

Co tu dużo mówić, eyeliner Grashki nie spełnił moich oczekiwań. Przede wszystkim jest nietrwały. Namalowana nim kreska już po 2-3 godzinach odbijała się dookoła wewnętrznego kącika oka. Robiła również nieestetyczne kleksy w zewnętrznym kąciku. Nie mówię już o tym co się działo, kiedy podczas napadu śmiechu pociekła mi łza - po prostu puściłam farbę i tyle. Wolałabym również aby jego kolor był głębszy i bardziej intensywny.

Na plus trzeba mu jednak policzyć to, że jest łatwy w obsłudze, precyzyjny, niedrogi i poręczny. Nie farbuje skóry jak przykładowo eyeliner z Marizy (mój prywatny fail wszech czasów). Całkiem możliwe, że osoby, które nie narzekają na łzawienie oczu byłyby z niego zadowolone, jednak ja potrzebuję produktu, którego mogę być pewna w 100%. Z przykrością muszę powiedzieć, że ten mnie rozczarował.

Czy polecam? Niestety nie.




34 komentarze:

  1. Piękna, idealna kreska :)ten cień też ładny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O cieniu będzie niebawem ;) A kreska wychodzi bardzo ładnie tuż po narysowaniu, ale jest bardzo kłopotliwa w utrzymaniu, niestety.

      Usuń
  2. Również dostałam ten eyeliner i jestem z niego niezadowolona, ale z innego powodu. Mianowicie wg mnie jest strasznie suchy i trzeba nieźle się wysilić aby zrobić kreskę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w tym polu nie mam mu nic do zarzucenia, bo zachowuje się jak większość dostępnych flamastrów do oczu. One tak mają, że szybko wysychają, lubią zapychać się cieniami etc. To coś, co trzeba mieć na uwadze sięgając po nie.

      Usuń
  3. Sporo z niego wyciągnęłaś!

    Dla mnie liner musi być przede wszystkim wodoodporny lub naprawdę bardzo trwały, mam przetłuszczające się powieki i wymagają one specjalnej obsługi a nie zawsze mam na to czas, więc lubię mieć pod ręką sprawdzony produkt.

    Coś mi się wydaje, że chyba firma będzie musiała dopracować produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się - nosiłam na oczyskach w różnych konfiguracjach i nawet wypracowałam system, dzięki któremu mogę znacznie ograniczyć rozmazywanie. Ale tak czy inaczej trwałością niestety ten liner nie grzeszy... Jeśli szukasz kosmetyków trwałych, to ten raczej nie wystarczy.

      Usuń
    2. U mnie często pojawia się efekt łzawienia :( więc niestety to jest dodatkowy minus, który wymusza użycie trwałych lub wodoodpornych kosmetyków.
      jedno chciejstwo mniej, ale dumam nad taką końcówką czy byłabym zadowolona. W pisaku już dawno nic nie miałam.

      Usuń
    3. Pisaki są fajne, bo wygodne i szybko się nimi robi kreskę. Ale mają jedną podstawową wadę - szybko wysychają i zapychają się cieniami. Mogłabyś wypróbować GOSHa - jest niezły, choć mimo zapewnień o wodoodporności też potrafi popłynąć - choć na dużo mniejszą skalę niż inne linery.

      Usuń
  4. ja z kolei łzawię od słońca i wiatru :/ dlatego pewnie też nie byłabym zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem jest jednym z wygodniejszych form, za każdym razem wychodzi ładna kreska, chociaż z tą trwałością jest różnie, szczególnie gdy kreskę robię na cieniach nałożonych na siebie warstwowo (mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi;P) na szczęście mi oczy rzadko łzawią, ale fakt on wodoodporny nie jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, jest bardzo wygodny. Rozumiem, co masz na myśli ;)
      Wiesz, u mnie jest tak, ze jak na przykład zaczynamy żartować ze znajomymi, to łzy potrafią lecieć mi ciurkiem po twarzy i tak jak są linery, którym to kompletnie nie straszne, tak z tym miałam przy oczach kleksy.

      Usuń
    2. nie fajnie:/ ale mało który wodoodporny jest wygodny w stosowaniu;)

      Usuń
    3. Mam teoretycznie wodoodporny pisak z Gosha. Powiem tyle, jeśli on jest wodoodporny, to ja jestem Pamela Anderson ;)

      Usuń
  6. Szkoda, ze się nie sprawdził ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja akurat nie mam problemow ze lzawieniem, wiec mozliwe ze by sie u mnie nawet sprawdzil. A Mariza rzeczywizcie farbuje powieke :/ a ja mam brazowy i robi to na czerwono.

    Pozdrawiam :) i chcialam napisac, ze to ja, z ktora wymienilas wczoraj kilka ostatnich komentarzy pod postem Angel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na czerwono? Brrrr... Ja miałam granatowy i u mnie kolor był niebiesko-zielony.
      Witam serdecznie i dziękuję za konstruktywną wymianę zdań u Angel :))) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  8. Szczerze? jeszcze nie trafiłam na naprawdę dobry liner w pisaku, taki który by się wiernie trzymał i robił równomierną kreskę, bez prześwitów. Dlatego Twoja recenzja mnie nie zdziwiła, chociaż miałam nadzieję że w przypadku Grashki będzie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się zdarzyły dwa które polubiłam. Jeden był ze współpracy z KKcenterHK - świetnie się trzymał, nie rozmazywał, ale szybko wysechł. Był też kiedyś taki z L'Oreala, ale on miał gąbkę zamiast rysika i niestety szybko się zapychała. Tak czy inaczej chyba najlepsze linery to mimo wszystko żelowe.

      Usuń
  9. kurcze no to muszą dopracować szczegóły :)

    i tak ślicznie wygląda Twoje oko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zaraz po pomalowaniu krecha jest fajna :) To później zaczyna się psuć.
      Buziole, Słońce! :***

      Usuń
  10. nie przepadam za tego typu eyelinerami, może i wygodne są ale żaden z napotkanych nie przypadł mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi również zdarza się czasami popłakać ze śmiechu, więc nie skusiłabym się na niego pomimo dość niskiej ceny. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli jest tak nietrwały to u mnie na pewno by się nie sprawdził. Poza tym od kiedy zaczęłam stosować eyeliner w żelu z essence, nie czuję potrzeby, żeby szukać innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nietrwały. Można sobie z tym poradzić w pewnym stopniu, ale to kłopotliwy kosmetyk. Żelowy liner z Essence wypada lepiej, choć szczerze mówiąc i on nie jest najlepszym z jakich korzystałam ;) Wolę Cartice i Inglota ;)

      Usuń
  13. ta marka w ogóle do mnie nie trafia, co i rusz trafiam na negatywną recenzję :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę wypowiadać się w imieniu wszystkich, ani tez o całym asortymencie marki Grashka, ale jestem daleka od skreślania firmy jako takiej. Bazę bardzo lubię, bo u mnie sprawdziła się fantastycznie. Liner nie dał rady. O cieniu jeszcze będę pisała - tutaj moja opinia jest podzielona. Generalnie jednak jestem zdania że warto dać Grashce szansę.

      Usuń
  14. Ja polecam liner z Golden Rose. Jest naprawdę trwały - możesz łzawić i łzawić, nawet mój Effaclar do mycia nie zmył go całkowicie, poza tym jest intensywnie czary. Do tej pory używałem tylko linerów w żelu, ale ten z GR przypadł mi do gustu! : ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Super, dzięki za informację :) Był taki czas że uważnie się im przyglądałam, ale ostatecznie nie kupiłam, ale jeśli są tak trwałe jak piszesz, to zdecydowanie sprawdzę :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Też mam "wadę fabryczną" w postaci zaśmiewania się do łez...Mam ten liner, ale testuję go w domu, bo nie stosuję kresek na górnej powiece. Wielbicielki takich kreseczek raczej nie będą z pisaka zadowolone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, właśnie :/ Ja w ramach testów po prostu robiłam sobie makijaż do pracy i co jakiś czas obserwowałam co się z nim dzieje. Zdecydowanie nie jest to produkt na uroczystości czy imprezy...

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.