niedziela, 3 marca 2013

Niechaj zstąpi słońce!

Hej Misiaki!

     Zacznę od tego, że zbuntowałam się. Uznałam, że mam dość zimy i powiem jej raz na zawsze "NIE!". No ok, może nie na zawsze bo wredota wraca cyklicznie, ale wiecie co mam na myśli ;)
     Tak czy śmak zrobiłam to, na co miałam ochotę już od jakiegoś czasu, mianowicie spakowałam wszystkie typowo zimowe buty, ubrania i pochowałam je daleko i głęboko. Nie zamierzam ich wyciągać choćby się waliło i paliło. Czuję wiosnę, zimy mam już dosyć.

     Pomyślałam, że to dobry moment by napisać kilka słów na temat produktu, którego używam z powodzeniem od kilku miesięcy i który stał się obowiązkowym elementem mojego porannego makijażu. Jak widzicie po zdjęciach, mowa o Sun Beam z Benefitu.




     O ile się nie mylę, w skład promieni Benefitu wchodzą trzy wersje. Pierwszy to oczywiście kultowy High Beam o raczej różowej tonacji - uwielbiany i wychwalany przez miliony dziewczyn. Drugim jest Moon Beam, opalizujący na różowo o cytrynowo-złocistej bazie (z nim bardzo chętnie poznałabym się bliżej!). Kolor Sun Beam określiłabym jako złoto-miedziany. Teoretycznie nie powinno być mi z nim po drodze, ponieważ o ile wiem przeznaczony jest dla kobiet o ciemniejszej karnacji. A JEDNAK!




     Mój promyk wpadł mi w ręce dzięki Asi :* której udało się upolować dla mnie za morzem gazetę, do której w gratisie było dołączone to właśnie cudeńko. 

Dostępność: 
Perfumerie, internet, Allegro

Cena: 
Bandycka. Średnio jakieś 130zł za pełnowymiarowe opakowanie.

Pojemność:
Dysponuję miniaturką o 4ml pojemności.




Trwałość:
6 miesięcy od otwarcia.

Opakowanie:
Pełnowymiarowe jest chyba zamknięte w szklanym słoiczku? Moja miniaturka natomiast jest plastikowa, zakręcana jak lakier do paznokci. Nawet aplikator przypomina pędzelek do lakieru. Mnie się podoba, bo opakowanie jest lekkie, poręczne, nietłukące, nic się z niego nie wyleje.

Konsystencja:
Kremo-emulsja.

Zapach:
Bardzo delikatny, w zasadzie niewyczuwalny. 




Aplikacja i działanie:
     Aplikacja jest bardzo wygodna. W nakrętce znajduje się pędzelek przypominający aplikatory od lakierów do paznokci. Pędzelek ten bez problemu nakłada odpowiednią ilość kosmetyku. Potem wystarczy delikatnie go rozetrzeć, lub wklepać i voila!

     Co do działania, to jak wspomniałam wyżej, teoretycznie nie powinnam się polubić z rozświetlaczem określonym jako "golden bronze", jednak polubiłam się i to bardzo! Mam bardzo jasną karnację, w żółtawej tonacji, zatem z zasady bardziej mi po drodze z ciepłymi rozświetlaczami, co z resztą miałam okazję przetestować z wieloma produktami. Sun Beam po roztarciu wygląda bardzo subtelnie. Zostawia lekką poświatę, która w pierwszej chwili kompletnie nie rzuca się w oczy. Efekt jest niemal naturalny i dostrzegalny w zasadzie tylko wtedy kiedy światło padnie na twarz pod odpowiednim kątem. Jest to zatem produkt wymarzony dla tych z Was, które stronią od wyrazistego rozświetlenia.

     Stosuję go na dwa sposoby. Jeśli chcę uzyskać subtelny efekt, wówczas po prostu nakładam go na kości policzkowe i na tym poprzestaję. Jeśli natomiast pragnę bardziej dosłownego rozświetlenia, wówczas utrwalam i pogłębiam blask jaki daje Sun Beam nakładając na niego beżowy rozświetlacz w pudrze.




Czy polecam?
      Zależy kto czego szuka i ile jest gotowy za to zapłacić... Początkowo spodziewałam się mocniejszego efektu rozświetlającego. Pierwszych kilka użyć kończyło się zatem pełnym zaskoczenia "i to tyle?". Jednak w gruncie rzeczy to dobrze, że kosmetyk nie zrobi nam krzywdy disco-połyskiem. Z mojego punktu widzenia rezultat jest zadowalający, aczkolwiek cenę dalej uważam za absurdalną i totalnie zawyżoną. Moim zdaniem powinna zostać obniżona o połowę, wówczas odpowiadałaby temu co produkt rzeczywiście oferuje.


Używałyście któregoś z promieni Benefitu?

52 komentarze:

  1. hm, high beam chyba daje wyrazistszy efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mi się wydaje. I jest bardziej perłowy. Ale za to kolorystycznie nie za bardzo mi pasuje. Jest zbyt różowy,

      Usuń
    2. za to mi pasuje idealnie ;)

      Usuń
    3. mi też by pasował idealnie ;P

      ale sun beam mnie cieszy, jest taki malutki uroczy słodki i mieszka sobie w pudełku razem z innymi rozświetlaczami i różami i bronzerami. jest im tak dobrze razem, sun beam jest częścią rodziny już teraz.

      Usuń
    4. Kinga, bo Ty masz chłodniejszy typ urody ode mnie :)

      Pam, Ty masz tyle tego a nie używasz :P Od samego patrzenia radości wiele nie ma :P

      Usuń
    5. Looool, to żeś jej powiedziała :D
      No nie wiem, Kat, porozmawiaj z tymi, którzy LUBIĄ PATRZEĆ ;)

      Sun Beam fajny, zgadzam się, ale i tak High Beamem bym nie pogardziła.
      Przy okazji jeszcze raz dziękuję za odlewkę Crystalliced. Super jest!

      Usuń
    6. Słomi, ale wciąż mówimy o rozświetlaczech? ;>

      High Beam to może nie, ale Moon Beam - OJ TAK, TAK!

      I nie ma za co :) Tez go lubię, mimo że jest biały ;)

      Usuń
  2. Ja też zdecydowanie mam już dosyć zimy, dla mnie mogłaby kończyć się zaraz po bożym narodzeniu.
    Szkoda, że u nas do gazet nie dołączają takich dodatków. Szczególnie przy droższych kosmetykach fajnie jest je wcześniej wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Zgadzam się, że mogliby bardziej się u nas postarać co do dodatków przy gazetach. Może kiedyś i u nas będzie można wypróbować coś fajnego. Miejmy nadzieję :)

      Usuń
  3. No proszę, całkiem fajnie wygląda:) Ja jestem nierozświetlaczowa:) Co do ceny to nawet nie wiem, ile stacjonarnie kosztuje, ale pewnie sporo, faktycznie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez kiedyś byłam nierozświetlaczowa, ale to się zmieniło jakiś czas temu :) Teraz często rezygnuję z mocnego makijażu oczu i stawiam na skórę, z rozświetlaczem, różem i bronzerem, do tego ładne brwi, jakiś soczysty kolor na usta i lecę :) Ceny w Beneficie niestety sa wysokie :/ Wkurza nie to ale co zrobić...

      Usuń
  4. Mam sun beam od listopada. Kupiłam w Anglii, gdzie jest tańszy - a na stronie amerykańskiej jeszcze tańszy. Miałam kupić moon beam, ale mi ekspedientka odradziła. I żałuję. Nie za bardzo się sprawdza u osób o chłodnym odcieniu skóry, troszkę lepiej na prezentuje się na opaleniźnie. Używam go do robienia kremu BB według instrukcji z bloga azjatycki cukier, ale to chyba marnowanie kosmetyku. Produkt nie jest zbyt wydajny ani trwały, zgadzam się z opinią Kataliny co do ceny obniżonej o połowę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że akurat ten rozświetlacz nie za bardzo nadaje się do robienia kremu BB, bo nie daje aż tak widocznego rozświetlenia po wymieszaniu z resztą produktów. Już sam w sobie jest dość naturalny. Najfajniej chyba jednak mimo wszystko wyglądałby na ciemniejszych karnacjach.

      Usuń
  5. Nie miałam styczności z kosmetykami Benefitu. Szkoda, że u nas nie dodają miniatur kosmetyków do gazet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano wielka szkoda! Co do styczności z Benefitem - to mój pierwszy kontakt z tą marką.

      Usuń
  6. cena rzeczywiście przesadzona, masz rację. Ja w sumie nie przepadam za takimi produktami;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja od pewnego czasu bardzo lubię, z tym że kosmetyk kosmetykowi nierówny. Dużo robi tonacja i natężenie drobinek. Fajne są rozświetlacze z Essence. Dają ładny efekt, a przy tym są tanie jak barszcz.

      Usuń
  7. oj pragnę słoneczka, ale innego, tego naturalnego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio się pojawia codziennie :) I cieszy bardzo moje serducho spragnione :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  9. Bardzo ładny efekt :) Aczkolwiek cena za pełny wymiar jest koszmarna, tym bardziej przy wysokiej wydajności produktu w połączeniu z krótkim okresem ważności od otwarcia. Powinni sprzedać miniaturki za odpowiednio niższą cenę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zdecydowanie rozwiązałoby wiele problemów za jednym zamachem. Szkoda że nikt tam u nich nie bierze tego pod uwagę...

      Usuń
  10. No z tą ceną rzeczywiście trochę przegięli ;) ale efekt bardzo fajny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przegięli... Nie wiem czy byłabym skłonna zapłacic az tyle za 13ml rozświetlacza... Raczej nie.

      Usuń
  11. Nie używam rozświetlaczy, w zasadzie.
    Gdy chcę troszkę błysku to za rozświetlacz służy mi cień Inglota 395 perła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wolę chłodniejsze odcienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chłodne nie sprawdzają się tak dobrze jak ciepłe.

      Usuń
  13. nie mogę się przekonać do takich odcieni
    jednak lubię srebrzyste tafle
    ale jutro spróbuję jednego złotka, które mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, każdemu służy co innego. Próbowałam i srebra i złota i różu i innych i generalnie najlepiej wyglądają u mnie beże i brzoskwinie. To złoto lubię, choć jest dość delikatne. Biały essence daje bardziej wyrazisty efekt.

      Usuń
  14. Wiosna idzie! Też wzięło mnie na rozświetlanie, nie wiem czy polubiłbym się z tą konsystencją. Na Tobie wygląda świetnie. Ale co tam rozświetlacz! Masz przepiękną cerę : )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - idzie wiosna :) Czuć ją w powietrzu :)
      Dziękuję pięknie!

      Usuń
  15. Bronzer daje cudowny efekt ;) W lecie koniecznie wypróbuję ;) Na razie używam róży :))


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest rozświetlacz... ale ok... :P

      Usuń
  16. ładnie wygląda, ale za tą cenę to ja się nie skuszę, tym bardziej przy terminie ważności 6m-cy, wolę już puder rozświetlający;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ekonomicznego punktu widzenia z pewnością jest to bardziej rozsądne rozwiązanie ;)

      Usuń
  17. a ja mam high beam-a i wole go od tego zdecydowanie i jest nieziemsko wydajny musze przyznac !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno jest mocniejszy, ale kolorystycznie jest dla mnie za różowy.

      Usuń
    2. w sumie dla mnie za rozowy nie jest..bardzo go lubie :)
      no i jest mocniejszy to fakt :)

      Usuń
    3. Ja bym chętnie wypróbowała Moon Beam :)

      Usuń
  18. Cena dla mnie dramatyczna, więc nie kupię, ale efekt zachwycający. uwielbiam kosmetyki rozświetlajace.

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzeczywiście cena to czysta przesada.

    Ps. Obserwuję :) Jeśli i mnie chcesz troszkę poobserwować, zapraszam bardzo gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uważam, że takie miniaturki stanowią świetne rozwiązanie. Rozświetlacza nie używamy w hurtowych ilościach. W przypadku tego typu produktów zazwyczaj zależy nam na subtelnym efekcie. 4 ml produktu wystarczy nam na dobre zapoznanie się z konkretnym kosmetykiem:) Szkoda, że w Polsce nie dołącza się takich miniaturek do czasopism. Myślę, że firmy by na tym zyskały, ponieważ takie próbki są w stanie przekonać do zakupu pełnowymiarowego opakowania.

    Uzyskałaś świetny efekt. Twarz zyskuje na subtelnym blasku, ale nie przypomina dyskotekowej kuli;) Ja musiałabym rozejrzeć się za różową wersją;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ilekroć dziewczyny z UK pokazują gratisy dołączane do ich gazet, myślę sobie kiedy i u nas (jeśli w ogóle kiedyś to nastąpi) będzie tak samo. Póki co firmom chyba nie zależy na tego typu promocji, a szkoda, bo mogłyby wiele zyskac.

      Usuń
  21. też mam jego miniaturkę, podejrzewam nawet że z tej samej gazety co Twoja ;) ale nie zabrałam się jeszcze za nią :O mam dziwnego wzdryga przed produktami w płynie / kremie i tak ich jakoś unikam :P ale zmierzę się z nim wkrótce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając życie z tej samej :D Tez kiedyś nie za bardzo lubiłam używać kosmetyków w płynie czy kremie, ale od pewnego czasu przekonuję się do nich coraz bardziej. Najczęściej używam ich jako bazy pod pudrowe odpowiedniki, aby przedłużyć trwałość całego makijażu i w tej roli sprawdzają się fantastycznie. Tak samo latem okazują się zaskakująco dobre :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.