sobota, 13 kwietnia 2013

Bitwa o włosy :D

Hej Misiaki!

     Weekend przywitał mnie niespodzianką - 17 stopni na termometrze! Udało mi się poogarniać wszystko to co wymagało ogarnięcia (weekendy służą mi w tym właśnie celu :P), a teraz mam chwilę by naskrobać do Was kilka słów.

     Ponieważ ostatnio wspomniałam o zmianie koloru włosów, pomyślałam że dobrze byłoby pójść tym tropem, tym bardziej, że sporo się na mojej głowie zadziało. 
     Po ośmiu miesiącach ciągłego rozjaśniania, u progu nowego roku zdecydowałam się raz jeszcze przejść na ciemną stronę mocy. Decyzji tej nie żałuję mimo że od zmiany minęły już cztery miesiące. Jasne, myślę czasem co by było, gdybym nie przerywała siedmiomiesięcznej abstynencji od farbowania, ale teraz to i tak mało istotne.
     Jasne włosy mają to do siebie, że łatwo na nich ukryć pewne niedoskonałości, przykładowo rozdwojone końcówki nie rzucają się w oczy nawet w połowie tak bardzo jak przy ciemnych włosach. Krótko po przyciemnieniu mojej rozczochranej musiałam zejść nieco z długości, bo dopiero wtedy ujrzałam w całej okazałości co 8 miesięcy rozjaśniania z nią zrobiło. Minęła chwila, a okazało się że wymaga ona kolejnego cięcia - zwłaszcza pasma bezpośrednio okalające twarz. Nie byłam zadowolona, bo staram się zapuścić czuprynę, jednak ostatecznie jaki jest pożytek z długich kłaków w marnym stanie?

Cięcie miało miejsce tydzień temu, a efekty prezentują się następująco:

Frontalne straszenie...


     Ogólnie jestem zadowolona z efektu, bo mam świadomość, że cięcie było konieczne. A teraz będę miała motywację do testowania wszelkiego rodzaju przyśpieszaczy porostu :D Ale o tym za chwilę.

     Obiecywałam sobie setki razy, że więcej nie zgodzę się na cieniowanie, a jednak mam teraz na głowie masę warstw rozmaitej długości, czego na zdjęciach jakoś specjalnie nie widać. W ogóle jak tak patrzę czy to na zdjęcia czy na siebie w lustrze, to mam wrażenie że nie widać jakiejkolwiek zmiany. Zauważam ją jednak kiedy przychodzi do układania włosów - okazuje się, że muszę na nowo nauczyć się pracy z moimi kłakami, bo ogarniane tradycyjną metodą nie chcą ze mną współpracować... Za to wyglądają sto razy ciekawiej przy wszelkiego rodzaju upięciach. Tylko że ja niezmiernie rzadko je upinam...  Ale OK, nieważne.

Co się okazało po cięciu? Ano okazało się, że wbrew temu co myślałam, moje włosy wcale nie są w tak tragicznym stanie, po prostu końcówki wołały o pomstę do nieba. Reszta ma się dobrze.

     Przede wszystkim zaliczyłam mały sukces, mianowicie udało mi się zapanować nad nadmiernym wypadaniem włosów! Zawsze miałam z tym wielki kłopot, a teraz mogę spokojnie powiedzieć, że nad nim panuję. Oczywiście nie oznacza to, że włosy trzymają się głowy jak przyklejone, nie! Po prostu mam to teraz pod kontrolą. Nowe baby hair rosną na potęgę i widzę to gdy unoszę wierzchnie warstwy włosów - świeże maluchy, jak i te kilkumiesięczne.

Co stosuję?

     Sięgnęłam po znane Wam i jak sądzę dość lubiane olejki łopianowe z Green Pharmacy. Póki co przetestowałam dwa z nich: z papryką i  ze skrzypem. 




     Paprykowy chyba lubię bardziej. Olejek sam w sobie jest fajny, jednak bardzo nie lubię butelki, w której jest sprzedawany, a konkretniej jej wylotu. Fajnie, że ma fabryczne zamknięcie, po którym od razu widać czy ktoś gmerał przy butli, ale nie podoba mi się gigantyczny otwór uniemożliwiający precyzyjne dozowanie oleju. Wylewanie na dłoń mnie nie urządza.




     Olśnienie przyszło na fotelu u mojej fryzjerki. Z racji bycia blogerką zdarza się, że mam opakowania po różnych testowanych wcześniej duperelach. Niektóre z nich są mega funkcjonalne, czemu zatem nie miałabym ich wykorzystać w tym przypadku?
     I tak oto moje oleje włosowe dobrodziejstwa zostały przeprowadzone do nowych "domków".




✄ Migdałowa Vatika zamieszkała w opakowaniu po olejku z Alverde
✄ Olej łopianowy przelałam do opakowania po... recenzowanym niedawno płynie dwufazowym NIVEA
✄ wcierka Radical natomiast leżakuje w butelce po mgiełce do ciała z Avonu

     Tak używa mi się ich wygodniej, a przy tym mam wrażenie że wyglądają jakoś tak "fajniej" poustawiane jeden obok drugiego na półce w łazience.

     Oprócz wspomnianych specyfików używam także oleju arganowego. Miałam go od dość długiego czasu ale z niewiadomych przyczyn leżał i się kurzył. Sięgnęłam po niego wówczas gdy po przyciemnieniu włosów z przestrachem dostrzegłam ich marną kondycję. I chcąc - nie chcąc muszę podpisać się pod wszystkimi ochami i achami związanymi z olejem arganowym - na włosy działa fenomenalnie. Niesamowicie je pielęgnuje, wygładza, zmiękcza i uelastycznia. Moja wersja niestety nie ma jakiegoś fantastycznego zapachu, ale potestuję inne wersje, może trafię na taki który poza działaniem także pięknie pachnie ;)




     Do tego wszystkiego, używam oczywiście jedwabiu do włosów (nie wyobrażam już sobie nie stosowania jedwabiu). Aktualnie jest to Delia Hair Fashion, którą raz lubię, raz jestem do niej nastawiona sceptycznie... Używam jej długo a wciąż nie umiem wyrobić sobie jasnego zdania na jej temat.



     Wciąż piję napar z wierzbownicy, choć dużo mniej niż kiedyś. Wynika to głównie ze zmiany moich nawyków żywieniowych. Wierzbownicy nie wolno pić na pusty żołądek, a ja ostatnio jem mniej i rzadziej, więc najczęściej sięgam po zwykłą herbatę... Tak, herbatę. Wyobraźcie sobie, że taki zapalony kawosz jak ja pija teraz ze trzy filiżanki dziennie! A kiedyś pijałam 6 albo i więcej.

     Na zakończenie wspomnę tylko, że w ramach testów preparatów odżywiających włosy i przyśpieszających ich porost, zamówiłam coś o czym dowiedziałam się niedawno, a co szalenie mnie zaciekawiło. Olej musztardowy! Jestem go bardzo ciekawa i zacznę go stosować jak tylko zużyję swój olej łopianowy. TUTAJ możecie o nim poczytać.

     To by było na tyle jeśli chodzi o moją aktualną walkę z czupryną. Jest zaskakująco dobrze :) A jak tam u Was?

Pozdrawiam ciepło, Katalina :*

42 komentarze:

  1. Ja też lubię funkcjonalne opakowania po poprzednich produktach:)

    Bardzo ładnie Ci w tym cięciu:) W ogóle włosy mają ładny kolor i piękny blask:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowania przydają się - ostatnio parę razy się o tym przekonałam :)

      Dziękuję :)

      Usuń
  2. WOW ale zmiana :)
    Cudny masz kolorek Kasiu...
    Po tym rozjaśnianiu to i ja musiałam podciąć, bo te suche końcówki jakoś tak z czasem się ujawniają...
    A olejek arganowy nie pachnie... chyba że kupić perfumowany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pachnie? To wiele tłumaczy ;) hahah
      Już zdążyłam zapomnieć, co rozjaśnianie robi z włosami na dłuższą metę. Głód blondu mam na jakiś czas zaspokojony.
      Dzięki śliczne :***

      Usuń
    2. rafinowany nie pachnie chyba. nierafinowany olej arganowy ma dziwaczny zapach, taki trochę orzechowy z kwaskowatą nutą?

      Usuń
    3. No właśnie mój ma taki dziwaczny zapach, którego nie umiem nazwać...

      Usuń
    4. Właśnie, Simply dobrze gada. Poza tym na ZSK można znaleźć wersję "deodoryzowaną", więc...

      Usuń
    5. Hm... pytanie jak to to działa z tymi zapachami wewnątrz.

      Usuń
  3. Cudny kolorek:) Mam teraz bardzo podobny na głowie haha:) Za tymi olejkami chodzę i chodzę ale u mnie nigdzie nie ma bede musiała zamawiać:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz w Drogerii Natura, tam o nie najłatwiej. W Rossmanach nie widziałam och od długiego czasu.

      Usuń
  4. faaaaajnie :) podobają mi się Twoje "nowe" włosy i buteleczki też mi się podobają. ja tego oleju z GP jeszcze nie miałam okazji spotkać, ale to jest okay. na pewno się kiedyś natknę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się do włosów jeszcze przyzwyczajam, bo jednak marzą mi się dłuuuuugie. Ale może kiedyś odrosną ;)

      Usuń
  5. :) Ależ ślicznie wyglądasz na pierwszym zdjęciu. Dostałam ostatnio w prezencie olej arganowy i on jest właśnie z psik psikiem. W ogóle butelka wygląda jak fafkulec, mam nadzieję, że kiedyś się nie pomylę... tego byśmy nie chcieli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję ^__^ Cyknęłam je zaraz po powrocie od fryzjera. Widziałam takiego arganowego psik psika i nawet zastanawiałam się czy nie kupić. Trochę się bałam że rozpylony na włosach je obciąży.
      I też mam nadzieję, że się nie pomylisz, bo to mogłoby się skończyć... no... ciekawie ;)

      Usuń
  6. podoba mi sie Twoja nowa fryzurka :)
    widok bejbikow zawsze bardzo cieszy ;)
    niech caly ten arsenal dobrze Ci sluzy.
    jesli chodzi o olej arganowy, jeszcze nie zetknelam sie z ladnie pachnaca wersja...
    co do kawusi, nie pilam od tygodni. sam zapach mnie odrzuca :((( od inki tez mnie odrzuca i wiekszosci herbat zreszta :((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*

      Od herbaty też Cię odrzuca? A taka łagodna zielona? Albo biała? Hmmm, biedactwo :*** Podobno to mija z upływem miesięcy.

      Usuń
    2. białej nigdy nie lubiłam :) zieloną albo miętową czasem wypiję, ale po południu. rano nic ciepłego mi nie wchodzi, dosłownie :/

      podobno mija, uczepiłam się tej nadziei strasznie, bo mam okropnie ograniczony jadłospis. mogę jeść pieczywo, dżemy, niektóre owoce, ziemniaki, makaron i jogurty. mięsa nie jadłam od nie pamiętam kiedy. codziennie na śniadanie kanapka z dżemem, od kilku tygodni. strasznie mnie to męczy, ale co zrobić :/ ten brak apetytu jest dobijający. ech, musiałam sobie pomarudzić... od początku ciąży schudłam 3 kilo, dobry start ;)

      Usuń
    3. Wiele kobiet początkowo ma takie dolegliwości. Ciesz się :) Rozumiem, ze monotonia żywieniowa daje się we znaki... Ja ma to samo i bez maluszka na pokładzie ;) Ściskam Cię mocno, Skarbie i mam nadzieję, Twój organizm szybko się uspokoi :*

      Usuń
  7. Bardzo twarzowa fryzurka :)
    Pasuje Tobie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładna fryzurka :) muszę się zaopatrzyć w ten olejek arganowy bo moim włosom też by się przydała jakaś regeneracja :)tymczasem zapraszam do mnie na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi że Ci się podoba ;) A olej arganowy jak najbardziej polecam - jeden z lepszych jakie miałam.

      Usuń
  9. ślicznie wycieniowane wokół twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie lubię musztardy i chyba nic mnie nie skusi do kupienia oleju ;D Widzę, że każda z nas lubi zmienić się na wiosnę. Witam w klubie zrzucających kilogramy z głowy ;D U mnie sporo ubyło, ale zadziwiająco dobrze się z tym czuję :)
    Czekam na relację z kuracji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a ja przeciwnie - uwielbiam musztardę w każdej postaci! Olej jest jednak tylko do użytku zewnętrznego ;) Ponoć ma przyśpieszać porost i poprawiać krążenie. Z pewnością dam znać jak tam rozwinie się akcja :D

      Usuń
  11. moim zdaniem korzystna zmiana:) ja już reż chcialam zejść z cieniowania, ale jak już byłam blisko to stwierdzałam, że bez kiepsko się układają;p


    kolor wygląda ciekawie bo widziałam na żywo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak na dobrą sprawę włosy poprawnie wycieniowane sa w stanie fantastycznie się układać i dodać masę uroku noszącej je "głowie" ;) Dramat zaczyna się kiedy włosy zaczynają się rozdwajać ;)

      Dziękuję :*

      Usuń
  12. ja tez walcze od jakiegos czasu o wlosy a mianowicie o to by przestaly tak wypadac i wiesz co udalo sie to pochamowac...moze nie zupelnie,ale jednak...a zakupilam wlasnie olej arganowy i olej sesa i na zmiane je stosuje , widze znaczna poprawe wlosow..choc baby hairkow nie mam jeszcze...dopiero miesiac kuracji ...mam nadzieje,ze z dnia na dzien bedzie z nimi coraz to lepiej ,jak moze pamietasz ja dlugi czas mialam blond wlosy i przeszlam na ciemne ,wlasnie z powodu tragicznych skutkow po rozjasnianiach ..prawda jest to,ze nie widac tak na blond pewnych mankamentow ,nie borykam sie tak z rozdwojonymi wlosami jak multumem siwulcow...niestety przy ciemnych to koszmar moj...
    poza tym zmiana u Ciebie bardzo korzystna ,wloski wygladaja na zdjeciach bardzo zdrowo i do tego na geste :)
    z olejkow jakie podajesz tutaj nie wiem czy bym znalazla jakies zastepstwo...zreszta na razie mam zapac..czekam jeszcze na kokosowy,miesiac idzie i dojsc nie moze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie pamiętam, że pisałaś o swoich bojach włosowych. Na wypadanie mogę Ci polecić olej Khadi - byłam zszokowana tym jak fenomenalnie zadziałał. Poza tym wcierka Radical po każdym myciu. Jeśli Twój kokos w końcu dotrze, myslę że będziesz zadowolona - to jeden z lepiej działających olejów. Nie sprawdza się może na każdej jednej głowie, ale z tego co wiem jest najbardziej wszechstronny :)

      Usuń
  13. Ja teraz wlasnie walcze o szybszy przyrost, na dzisiaj mam 37 cm na glowie i zobaczymy co dalej ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Tobie również życzę powodzenia i wytrwałości :)

      Usuń
  14. Bardzo ładnie Cie w tym "nowym" kolorze. Wyglądasz subtelniej, bardziej dziewczęco :))

    OdpowiedzUsuń
  15. ale z kolorkiem to zaszalałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ale nosi mi się go świetnie :D

      Usuń
  16. O oleju musztardowym jeszcze nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dowiedziałam się o nim jakiś tydzień-dwa temu i bardzo mnie zainteresował. A że po ostatnim cięciu bardzo chcę zapuścić na nowo włosy, będę najprawdopodobniej testowała każdy przyśpieszacz, który wpadnie mi w ręce :D

      Usuń
  17. Bardzo fajnie Ci Katalinko w tym odcieniu, aj, we wszystkich Ci fajnie ;)
    Olejkiem musztardowym mnie bardzo zainteresowałaś, myślałam że już wiele olei znam, a o tym nigdy nie słyszałam! Musisz zrobić prezentację jak go zakupisz, chętnie zobaczę i poczytam Twoją opinię, idę teraz zobaczyć co to za cudeńko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej już mam, z tym że póki co nie używam, bo chcę wykończyć łopianowy. Ale z pewnością dam znać jak działa :)

      Usuń
  18. oho, pięknie Ci w tych włosach ; )
    szkoda, że teraz nigdzie nie mogę dorwać tego olejku łopianowego z czerwoną papryką ;c niestety mam dostęp tylko do wersji ze skrzypem polnym :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Olejek ze skrzypem też jest niezły. Chociaż wole ten z papryką, ale faktycznie ciężko go teraz gdzieś ustrzelić...

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.