niedziela, 14 kwietnia 2013

Grumpy Kat

Witam serdecznie w to słoneczne i ciepłe niedzielne popołudnie!


     Słonko świeci, błękitne niebo cieszy oczy, perspektywa zbliżającego się poniedziałku bynajmniej nie psuje mi humoru. Ale równowaga w naturze musi być, zatem opowiem Wam dzisiaj o kilku produktach, które mówiąc oględnie nie zaimponowały mi. Pierwotnie chciałam poświęcić osobny wpis każdemu z nich, ale uznałam, że nie warto. Będzie krótko, treściwie, co by nie demotywować pogody za oknem ;)

Grumpy Cat - źródło

     Zacznę od podkładu MaxFactor PAN STIK, do recenzji którego robiłam kilka podejść. Chęć jego opisania sygnalizowałam już dość dawno, przy okazji recenzji innego podkładu w sztyfcie. 



     Jest to produkt, który zainteresował mnie jak tylko zauważyłam go w drogerii. Przywołał natychmiastowe skojarzenia ze sztyftem marki L'Oreal, którego używałam lata temu, jeszcze w liceum. Tamten bardzo lubiłam i zapamiętałam go jako dobrze kryjący, nie dający efektu maski podkład. Być może stąd mój sentyment do sztyftów... Jak się jednak okazało, czas nie stoi w miejscu i pewne rozwiązania nie zdają już u mnie egzaminu. 
     W dużym uogólnieniu:
☹ Jest ciężki - czuć go po nałożeniu
☹ Naniesiony na całą twarz jak tradycyjny podkład daje efekt maski
☹ "Ciastkuje" się
     Nie polubiłam go, rozczarował mnie. Początkowo chciałam dać mu szansę i stosowałam w dni gdy nie zależało mi na "przesadnie fantastycznym" wyglądzie, lub też używałam jako korektora, ale to po prostu nie to. Pozbędę się go jak tylko skończę pisać tę notkę.


     Orzeł numer 2: pomadka Flormar z serii Selection #24. Produkt który wpadł mi w oko z uwagi na kolor. Wydawał się idealnym odcieniem w stylu "moje usta tylko lepsze". 



     Zapowiadała się fajnie. Świetny odcień, ciekawy szlif sztyftu, dobra trwałość... Początkowo sama zastanawiałam się dlaczego mimo tych cech nie jestem w tanie polubić się z tą szminką. Przecież miała być taka idealna. A jednak:
☹ Ma sztuczny, gumowaty zapach
☹ Nałożona grubszą warstwą wygląda na ustach nieco plastelinowo
☹ Nałożona cienką warstwą wydaje się sucha
☹ Nieco tandetne opakowanie
     Próbowałam się do niej przekonać, a jednak nie lubię jej stosować. W przeszłości pewnie używałabym jej mimo to, jednak od pewnego czasu wychodzę z założenia, że jeśli czegoś nie lubię i zmuszam się by tego używać, jedyne co osiągam to rozdrażnienie, a po co mam sama się denerwować. Rozstaniemy się.


     Trzeci zonk: szampon Timotei Pure, który mógłby być ideałem. Przede wszystkim z powodu absolutnie fantastycznego zamknięcia, które uwielbiam w kosmetykach, fenomenalnego herbacianego zapachu, nienachalnego designu, przystępnej ceny...




I byłby hitem gdyby nie to, ze wywołał u mnie masakryczny łupież. Nie wrócę do niego.


     Ostatni produkt w zasadzie nie jest zły. W zasadzie działa dobrze. W zasadzie nie mam mu wiele do zarzucenia. Mowa o dwufazowym płynie do demakijażu oczu Bourjois.



     To co mi się w nim nie podoba to:
☹ Cena - 17zł za taką butlę to sporo, patrząc przekrojowo na ceny innych dwufazówek...
☹ Jak widać na zdjęciu, kulka z wieczka się "wykulała"
☹ Mimo obietnic zmywania również produktów wodoodpornych, często okazywało się, że nie domywa ich  w zupełności
     Moim głównym zarzutem jest to, że zapłaciłam za to to parę groszy więcej niż przeciętnie, a mimo to nie miałam wrażenia, że produkt wart jest tych groszy. To taki średniak - ani dobry ani zły.

Ok, na dzisiaj koniec zrzędzenia. Wracam do delektowania się pogodą :D

Pozdrawiam, 
Wasza "Grumpy Kat" :*

50 komentarzy:

  1. A ja tak uwielbiałam pan sticka :3 niestety w niemczech on nie jest dostępny, zużyłam go chyba ze 3-4 opakowania i to był mój hit w latach szkoły średniej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdzie nie jest powiedziane, że na każdej twarzy będzie zły czy dobry :) U Ciebie działa, u mnie nie ;)

      Usuń
  2. Chcesz mi oddać Pan Stik i pomadkę za koszt przesyłki? Chciałam zawsze wypróbować Pan Stik a jakoś nigdy się nie złożyło, żeby kupić. Chęć posiadania pomadki motywuję tym, że nie miałam nigdy niczego z tej firmy. Ja nigdy nie wyrzucam kosmetyków, oddaje znajomym i rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też najczęściej jeśli coś się u mnie nie sprawdza puszczam to w świat. Wywalam w ostateczności. Jeśli chcesz mogę Ci przesłać sztyft i pomadkę.

      Usuń
  3. hehehe :D KULKA MUSI SIĘ KULAĆ :D taka natura, z naturą nie ma co walczyć Kasiu ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. jak ja lubię takie zbiorcze recenzje, wiem czego unikać:]

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolorek pomadki faktycznie piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, kolor jest idealny. Gdyby tyko konsystencja była bardziej w typie pomadek Celii, albo Astor...

      Usuń
  6. u mnie tylko dwufaza Lirene daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dwufaza z Lirene jest jedną z lepszych jakich używałam! :)

      Usuń
    2. A jeszcze lepszy jest dwufazowy z YR :)

      Usuń
    3. To też prawda :D Właśnie go używam w tej chwili.

      Usuń
  7. nie mialam do czynienia z zadnym z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli chodzi o płyny do demakijażu Bourjois, to miałam wersję zwykłą.
    I bardzo dobrze się u mnie sprawdzała :)
    Tej dwufazowej nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego z kolei ja nie miałam okazji używać, choć pewnie wypróbuję na jakimś etapie :)

      Usuń
  9. Miałam Pan Stika i takie same odczucia jak Ty. Jedyne co dobrze robi to kryje, ale reszta to same minusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Choć ponoć są osoby, którym się podoba ;)

      Usuń
  10. paint stiki się sprawdzają np. do zdjęć, na codzień czy imprezy słabo bo je po prostu widać na twarzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to była prawdziwa ciastolina ;) Ale przynajmniej zaspokoiłam ciekawość i wiem po co nie sięgać :D

      Usuń
  11. O, to mnie zaskoczyłaś tym szamponem Timotei. Mam odżywkę Pure (już 3 butlę) i bardzo, bardzo ją lubię, dlatego chciałam spróbować szamponu do kompletu. I teraz niewiadomka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ wcale nie wykluczam, że odżywka jest fantastyczna :) U mnie bardzo wiele szamponów wywołuje łupież - mam jakąś dziwną skórę głowy... Ale fakt faktem, że po wykończeniu mojego obecnego chyba wrócę do tych z Green Pharmacy, bo jak dotąd okazały się najfajniejsze :)

      Usuń
    2. Słomka upublicznia niewiadomkę. no ja nie wiem.

      Grumpy Kat <3

      Usuń
  12. Ze skazańców miałam tylko Bourjois i też mi się nie spodobał, chociaż kuleczka trzymała się dzielnie przez cały okres użytkowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą kuleczką, to dla mnie nowość, bo miałam kilka butli płynu micelarnego i w żadnym z nich nic takiego się nie stało. A i tutaj kulka odpadła dopiero po wykończeniu dwufazówki, więc tragedii nie było.

      Usuń
  13. Kurcze szkoda że pomadka taka kiepska bo kolorek bardzo ładny :)
    zapraszam do mnie na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. z dwufazą dokładnie mi się to samo stało z kulką, więc wyciełam skalpelem sobie wgłębienie aby normalnie otwierać i niestety jakość jego też nie powala bo nie należy do tych tanszych a rzeczywiście nie zawsze domywa i w gruncie rzeczy zużywa się go też znacznie wiecej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to ciekawe, ze jest go w butli więcej niż w standardowych pojemnościach, a zużywa się w tym samym tempie.

      Usuń
  15. Pan Kot i "usta tylko lepsze" znakomicie mi poprawiły humor ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. u mnie ten szampon,też wywołał wysyp śniegu;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem osamotniona w swoich odczuciach :/

      Usuń
  17. u mnie ten szampon,też wywołał wysyp śniegu;/

    OdpowiedzUsuń
  18. na szczęście nie miałam nieprzyjemności z żadnym z nich :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze wiedzieć o takich mniejszych i większych bublach, całe szczęście nie miałam okazji się z nimi zapoznawać :-) Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawa jestem tego szamponu Timotei.. A co do pomadki, kolorek świetny, wiosenny. :) Obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie. Choć nie mogę oprzeć się wrażeniu - nie wiem czy słusznemu -, ze nie przeczytałaś ani słowa z tego co napisałam...

      Usuń
  21. Pomadka Folmar wygląda na ustach zupełnie inaczej, jak w opakowaniu, jakaś taka jasno różowa... No szkoda, szkoda, że zawiodła.
    Miłego weekendu ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na ustach robi się chłodniejsza i nabiera nieco fioletowych tonów. Miłego weekendu :)

      Usuń
  22. myślałam kiedyś o tych sztyftach, ale nigdy się nie zdecydowałam
    może to i dobrze
    pogoda świetna, fakt, w końcu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego żałować ;) A pogoda w końcu dopisuje :D

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.