niedziela, 7 kwietnia 2013

Magia Orientu pod Prysznicem

Hej Misiaki!

     Niedawno pisałam Wam o mojej ulubionej masce do twarzy i włosów z glinką marokańską z Yves Rocher. Zainteresowanych odsyłam TUTAJ :) Tak się składa, że mam w swoich zbiorach niemal całą linię kosmetyków Tradition de Hammam i dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami na temat Orientalnego Olejku pod Prysznic wchodzącego w jej skład.

Co mówi producent:
     Wzbogacony w olejek arganowy z upraw ekologicznych, olejek pod prysznic o aksamitnej konsystencji zamienia się na skórze w delikatne musujące mleczko. Odżywia skórę podczas kąpieli. Skóra jest doskonale odżywiona, aksamitna w dotyku.
     Drogocenne właściwości olejku arganowego sprawiły, że został nazwany „Złotem Maroko”. Olejek arganowy zastosowany w serii Tradition de Hammam jest w 100 % biologiczny, bez pestycydów i niemodyfikowany genetycznie. Jest uzyskiwany tradycyjną metodą w procesie tłoczenia owoców tuż po ich zbiorze.


Dostępność: 
Sklepy Yves Rocher, internet.

Cena: 
Ceny, po których nabyłam swoje olejki są już  nieaktualne, ale wedle informacji na stronie internetowej YR butelka o pojemności 100ml kosztuje 10,95zł, zaś 200ml to wydatek rzędu 32zł.

Pojemność: 
Jak wspomniałam wyżej, macie do wyboru 100 lub 200ml butelkę.

Trwałość:
Data na opakowaniu.

Opakowanie:
Bardzo proste i dość funkcjonalne. Nie jest to może jakaś fizyka kwantowa, ale  wygląda fajnie. Mamy tu zwykłą, plastikową butelkę z brązową nakrętką. Mamy krótki opis produktu, jego skład, oczywiście jest i logo serii, z dość subtelną grafiką nawiązująca do orientu. Proste, nieprzegadane opakowanie.




Konsystencja:
Wbrew nazwie nie jest to olejek, a gęsty żel. Rozrobiony z wodą zamienia się w kremową emulsję. Nie pieni się jakoś ponad przeciętność, jednak wystarczająco by dokładnie umyć ciało dostarczając przy okazji co nieco zmysłowej przyjemności :)

Zapach:
Jeśli wąchałyście którykolwiek z kosmetyków z serii TDH, będziecie wiedziały jak pachnie. Jest to jak dla mnie bardzo przyjemny, nieco orientalny, acz delikatny zapach, przywodzący mi na myśl "słodkawą" glinkę. Ciężko jest opisać ten zapach, jednak jest tam i pewna ziemistość i słodycz, jak również odrobina typowej orientalnej "gęstości" zapachowej, jeśli wiecie co mam na myśli. Bardzo go lubię! Jest dla mnie szalenie przyjemny, bardzo zmysłowy i niesamowicie uprzyjemnia mi kąpiel!

Aplikacja i działanie:
     Możecie stosować olejek w typowy sposób, czyli wylać odrobinę na dłoń i rozprowadzić na ciele, jednak lepsze efekty przynosi stosowanie go z myjką, bo w ten sposób uzyskujemy lepszą pianę, jak również zużywamy jednorazowo mniej kosmetyku.
     Olejek dobrze myje, a jego konsystencja sprawia że jest jak pieszczota dla skóry. Co do innych ewentualnych właściwości olejku (nawilżanie, wysuszenie etc.) się nie wypowiem, ponieważ każdorazowo po prysznicu czy kąpieli stosuję balsam do ciała. Żeli i tym podobnych kosmetyków używam stricte do mycia.

Skład:
Imponujący.


Glycerin - Naturalna gliceryna jest uzyskiwana przez zmydlanie tłuszczy roślinnych, głównie tłuszczu kokosowego. Gliceryna w naturalny sposób osłania skórę, przenikając do przestrzeni międzykomórkowych, gdzie wiąże ilość wody niezbędną
do zachowania prawidłowego nawilżenia skóry. Ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia nadmiernie wysuszoną. Wygładza, poprawia elastyczność, reguluje procesy prawidłowej odnowy naskórka.

Brassica campestris (rapeseed) seed oil – olej z nasion rzepaku.

Isopropyl Palmitate -  palmitynian izopropylu, ciekły wosk, emolient, nawilża, może powodować powstawanie zaskórników. Tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (zapobiega odparowywaniu wody).

Aqua - woda, rozpuszczalnik.

Ammonium lauryl sulfate – (Sól amonowa siarczanu alkoholu laurylowego) Anionowa substancja powierzchniowo czynna należąca do grupy siarczanów alkilowych. Substancja rozpuszczalna w wodzie. Może wywoływać ewentualne działnie drażniące na skórę i błony śluzowe, dlatego w preparatach kosmetycznych jest stosowana z substancjami łagodzącymi drażniące działanie. W kosmetykach stosowana w preparatach myjących do ciała i w płynach do kąpieli oraz w szamponach do włosów. Substancja pianotwórcza, poprawia jakość piany. Substancja jest wrażliwa na twardą wodę, zawierającą głównie jony wapnia i magnezu, dlatego w twardej wodzie następuje gaszenie piany.

Sodium cocoamphoacetate – Mieszanina soli sodowych glicynianów kwasów tłuszczowych oleju kokosowego. Bardzo łagodna dla skóry substancja myjąca. Usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów. Wygładza włosy, nadaje połysk. Dodatek amfoterycznych substancji powierzchniowo czynnych w kosmetykach myjących powoduje łagodzenie ewentualnego działania drażniącego wywołanego przez anionowe substancje powierzchniowo czynne jak np. Sodium Laureth Sulfate. Substancja pianotwórcza i stabilizująca pianę w kosmetykach myjących. Stosowana z anionowymi substancjami powierzchniowo czynnymi powoduje wzrost ilości i stabilności tworzącej się piany.

Parfum – substancja zapachowa.

Argania Spinosa Oil - olej arganowy, nazywany jest "płynnym złotem" i zaliczany do jednych z droższych olejów na świecie, głównie ze względu na jego ograniczoną dostępność (wyłącznie niewielkie tereny Maroko) oraz pracochłonny proces pozyskiwania.

Citric Acid – kwas cytrynowy, wspomaga działanie ochronne antyoksydantów, używany jako zmiękczacz, środek konserwujący, przeciwutleniacz.

Xanthan Gum -  guma ksantanowa – stabilizuje emulsje, zagęszcza kosmetyk, posiada właściwości żelujące. Otrzymywana metodami biotechnologicznymi przy udziale bakterii. Jest dobrze tolerowana przez skórę.

Methylpropanediol - metylopropanodiol, składnik nawilżający, rozpuszczalnik, może zwiększać przenikanie przez skórę składników aktywnych

CI 15510 – pomarańczowy barwnik

CI 19140 – żółty barwnik
 


Czy kupię ponownie:
Póki co miałam dwie butelki olejku. W zapasie mam kilka innych kosmetyków myjących, które zamierzam zużyć zanim zaopatrzę się w kolejne, jednak bardzo prawdopodobne, że kiedy już przez nie wszystkie przebrnę wrócę do tego. Polubiliśmy się :)


 Pozdrawiam serdecznie,
Kat :*

58 komentarzy:

  1. mialam miniature, mnie zapach nie zachwicil :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, tak, bo Ty w ogóle nie lubisz zapachu tej serii - sama kiedyś to powiedziałaś ;) Ja natomiast bardzo go lubię :)

      Usuń
    2. Mój nos odbiera odrobinę inaczej zapachy tej serii, maska i peeling są obłędnie identyczne, olejek już inny a balsam to inna bajka ;) Nie zmienia to faktu, że wracam z przyjemnością od kiedy pojawiła się na rynku.

      Usuń
    3. Dla mnie zapachy maski, peelingu i olejku są zbliżone. Może nie takie same, ale nuty są bardzo podobne. Inna sprawa, że przykładowo w masce masz glinki, których olejek nie zawiera, co też ma wpływ na całość. Olej do masażu ciała też ma podobny zapach, choć dużo delikatniejszy i lżejszy niż maska. Mleczka do ciała póki co nie próbowałam - czeka na swoją kolej.

      Usuń
    4. Ja nie miałam okazji próbować balsamu, ale peeling i maseczka są takie same moim zdaniem. Tzn no, zbliżone. Wiadomo. Olejek jest nieco przesunięty, ale też przecież świetny. Ja chętnie bym wypróbowała balsam i peeling na poważnie, bo miałam okazję tylko raz u Mamy.

      :))

      Usuń
    5. Mam małą tubkę balsamu ze świątecznego zestawu. Chciałam kupić całe pudełko, ale drogie to to, więc chcę wypróbować nim wydam te +/- 60zł... Ale peeling mam i będe testować :)

      Usuń
  2. uwielbiałam ten olejek! zapach był przepiękny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach bardzo utrafiony w mój gust :)

      Usuń
  3. kiedyś może spróbuję, na razie produktów do mycia mam o wiele za dużo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie. Dlatego chcę najpierw zużyć to co zalega.

      Usuń
  4. Mam i uwielbiam ten zapach!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałam go wypróbować i pewnie któregoś razu to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypatruj promocji w YR - są często i można wtedy capnąć daną rzecz nawet za pół ceny.

      Usuń
  6. dziwne po raz pierwszy spotykam się z tym, że bardziej opłaca się kupić 2 buteleczki po 100 ml ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nic nowego ;) Ale jak powiedziałam, ceny wzięłam ze strony internetowej, więc w razie czego polecam sprawdzić także wersję stacjonarną ;)

      Usuń
  7. Tradition de Hammam to moja ulubiona seria z YR, przyznam że postarali się i to bardzo! Jedynie balsam do ciała nie wpasował się w moje potrzeby zapachowo oraz pod kątem działania. Stał się dla mnie najsłabszym ogniwem za to peeling, maska i olejek mruuuuuu
    Planuję kolejne zapasy, ale muszę częściowo zejść z obecnych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się muszę do peelingu przekonać, bo póki co lepiej mi działa na twarzy niż na ciele, a ponoć to ciału ma służyć ;) Tak czy inaczej seria jako taka jest świetna. Maska to chyba mój ulubieniec z całej ferajny :)

      Usuń
  8. Chętnie go poznam, podoba mi się opakowanie, taka urocza buteleczka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jest bardzo fajny :)

      Usuń
    2. Skorzystam Kochana z Twojego polecenia, zwłaszcza że markę bardzo lubię :)

      Usuń
    3. Od nich można się uzależnić - tyle oferują dobroci :)

      Usuń
  9. kurcze teraz żałuję, bo pamiętam, że kiedyś był dodawany gratis do każdego zakupu, a mnie się nie chciało ruszyć do sklepu:( no nic następnym razem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, była taka akcja :) Ale nic sraconego, w YR co chwila są jakieś promocje :)

      Usuń
  10. Fajny być może go kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś, kiedyś Innooka o nim pisała i utkwiła mi w pamięci jest bardzo negatywna opinia :P Tym samym - się nie skusiłam.
    Maska jest cały czas na mojej chciejliście, ale ta cena ... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, jej głównym zarzutem tyło to, że miał być olejek, a okazał się nim nie być. Cóż, co człowiek to opinia. Jak dla mnie jest to produkt zdecydowanie wart wypróbowania.

      Usuń
  12. Sama nazwa "olejek" już mnie przekonuje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ostrożnie, bo ten produkt jest nazwany olejkiem, choć de facto nim nie jest. Ma w składzie olejek, a to nie do końca to samo. Co nie zmienia faktu, że jest fajny i warto go wypróbować.

      Usuń
  13. miałam go w ręce, ale do koszyczka nie trafił, sama nie wiem czemu:/

    OdpowiedzUsuń
  14. Interesujące. Z TDH miałam tylko maskę (wiadomo), ale może kiedyś, gdzieś... jakaś promocja, jakiś kuponik... czemu nie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zbierac punkty - w ten sposób ustrzeliłam olej do masażu za bezcen :)

      Usuń
  15. Jeśli chodzi o produkty myjące pod prysznic, wolę na nich zaoszczędzić, więc raczej nie kupiłabym tego olejku. Zawsze wolę zainwestować w coś, co dłużej znajduje się na skórze i ma szanse lepiej zadziałać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można i tak :) Wszystko zależy od prywatnych preferencji :)

      Usuń
  16. fajny ten olejek, ale mi się szybko zużył
    faktycznie użycie myjki dużo daje
    nie wpadłam na to :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero niedawno odkryłam jaki z myjki fantastyczny wynalazek :) Od tamtej pory używam namiętnie :)

      Usuń
  17. Wygląda ciekawie! Jeśli pachnie tak jak maska to muszę się tam zakręcić, ale raczej poczekam na jakąś promocję. Dla mnie produkty pod prysznic mają tylko oczyszczać, więc nie lubię wydawać na nie zbyt dużo pieniędzy : ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnie podobnie, choć nie do końca tak samo. Wyczuwa się wiodące nuty zapachowe :) Co do ceny, to zgadzam się, że regularne są dość niefortunne. Dlatego zazwyczaj poluję na promocje - często mają na przykład upusty do 40% i wtedy się opłaca :)

      Usuń
  18. Ta butla wyglada jak butla z piwem :D hyhyhy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Coś w tym jest ;) Kolejny powód by ją polubić :D

      Usuń
  19. Zabawny ma "dezajn" :)) Skusiłabym się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również piwne skojarzenia, jak u Marti? ;)

      Usuń
  20. Jeśli chodzi o olejek arganowy to zawsze jestem na 'tak':)

    OdpowiedzUsuń
  21. Błogosławieństwo Pana nad tym blogiem!

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo lubię kosmetyki YR :)
    tego jeszcze nie miałam :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię tą serię, aż dziw bierze, że jeszcze nie było jej na blogu... ja nie wiem... biję się po łapkach ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie u mnie to samo - pisze o różnych różnościach, a jakoś do tej pory nie złożyło się wspomnieć o tych produktach, a je uwielbiam :D
      A Ty nie bij się po łapkach, tylko pisz :*

      Usuń
  24. Podoba mi się, już jakiś czas temu on nim myślałam. Jeśli chodzi o YR jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.