czwartek, 2 maja 2013

Kredka kredce nierówna - ołówek do brwi Inglot #515

Hej wszystkim!

     Postanowiłam podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami na temat pewnej kredki do brwi, którą kupiłam jakiś czas temu. Jest to wysuwany ołówek od Inglota, o numerze 515.

     Zacznę od tego, że natura okazała się dla mnie nad wyraz łaskawa, ponieważ obdarzyła mnie ciemną oprawą oczu i niemal idealnymi łukami brwi, przy których nie muszę prawie nic robić. Są dość wąskie, ładnie ukształtowane i wymagają co najwyżej okazjonalnego usunięcia zabłąkanego włoska oraz delikatnego podkreślenia ot tak, żebym czuła się bardziej komfortowo.

     Metodą prób i błędów wynalazłam dwie kredki, które najlepiej się u mnie sprawdzają: jasnobrązową z Essence oraz przeznaczoną dla blondynek kredkę z Yves Rocher. Niestety mojej ulubienicy z Essence nie widziałam już tak długo, że obawiam się, czy przypadkiem nie zaprzestano jej produkcji, tymczasem ta z YR ma swoje "plusy dodatnie i plusy ujemne", co sprowokowało mnie do poszukiwań analogicznych produktów innych firm. Tak właśnie trafiłam do sklepu Inglota i weszłam w posiadanie dzisiejszej bohaterki:





Dostępność: 
Sklepy i stoiska Inglot

Cena: 
40zł, lecz zdarzają się "promocje", podczas których możecie po wydaniu określonej sumy nabyć tę kredkę za 30zł. Byłabym zapomniała. Otrzymujemy temperówkę w gratisie... Bez komentarza.




Pojemność: 
0,20g / 0,007 US oz
Co w przełożeniu na mowę ludzką oznacza, że otrzymujemy mniej-więcej 2,5 w porywach do 3 cm wysuwanego grafitu, co w moim odczuciu jest jak kradzież w biały dzień.

Trwałość:
24 miesiące

Opakowanie:
To w zasadzie największa zaleta tej kredki. Opakowanie jest szalenie estetyczne, niemalże luksusowe. Otrzymujemy bowiem  srebrzysto-metaliczne cacko z wysuwaną kredką po jednej stronie, oraz wygodnym grzebyczkiem po drugiej. Ładny, estetyczny, funkcjonalny gadżet.




 
Konsystencja:
Na mój gust zbyt woskowata. Pigmentu w niej niewiele, co wespół z miękką, woskowatą teksturą powoduje, że zużywa się w ekspresowym tempie. Nieumiejętnie użyta może sprawić, że włoski brwi skleją się w kępki co u osób z rzadkimi brwiami może zaowocować nieestetycznymi prześwitami.

Aplikacja i działanie:
Kredka sama w sobie jest dość wygodna w użyciu, lecz zarazem bardzo irytująca. Sam fakt, że w cenie 40zł otrzymujemy marne 2,5-3cm produktu wywołuje we mnie złość. Konsystencja dodatkowo przyśpiesza zużycie kredki. Wszystko razem powoduje, że jest ona potwornie nieekonomiczna, a w dodatku niewielka zawartość pigmentu w graficie tak czy inaczej wymusza zastosowanie dodatkowego kosmetyku - najlepiej pudrowego - którym można by było utrwalić makijaż brwi. Innymi słowy, cholerstwo jest drogie, nieekonomiczne, niesamodzielne (jeśli można tak powiedzieć o kosmetyku), co zebrane do kupy sprawia, że jestem do Inglotowej kredki nastawiona zdecydowanie negatywnie. I piszę to z przykrością, ponieważ doskonale wiecie, jak bardzo lubię firmę Inglot. Niestety owo srebrne cacko okazało się w moim przypadku bublem.

Skład:



Czy kupię ponownie:
Nie, ponieważ uważam, że w takiej cenie mogę kupić coś znacznie lepszego i bardziej ekonomicznego w użyciu. Mimo że zasadniczo wygląda znośnie na brwiach... Innymi kosmetykami (tańszymi, bardziej praktycznymi i ekonomicznymi) jestem w stanie uzyskać lepszy efekt.

Dla zainteresowanych mała prezentacja kredki w akcji:

Brew bez jakichkolwiek wspomagaczy

Brew podkreślona kredką Inglot

Brew podkreślona kredką i wyczesana dołączonym grzebyczkiem

Tyle w temacie...

Pozdrawiam serdecznie,
Kat :*

22 komentarze:

  1. przepiękny masz te brwi *_* zazdraszczam okropnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a ja Tobie zazdraszczam rzęs, więc jesteśmy kwita ;*

      Usuń
  2. Efekt wcale nie taki zły, aczkolwiek szkoda kasy :) Spokojnie tańszym odpowiednikiem czy cieniem do oczu możemy uzyskać fajny efekt podkreślonych brwi. Pozdrawiam, Jo Novi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym rzecz - niby nie jest źle, ale stanowczo za drogo, a porównując tę kredkę z innymi jakich używałam zdecydowanie nie warto przepłacać.

      Usuń
  3. Piękne brwi nawet bez wspomagaczy ;)
    Strasznie droga ta kredka :< (ja uzywam cienia od dawien dawna - ekonomiczniej a wcale nie gorzej: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też od pewnego czasu najczęściej sięgam po cień, z tym że lubię mieć w zapasie również kredkę. A skończy się najprawdopodobniej powrotem do Yves Rocher ;)

      Usuń
  4. Hmm.. Może warto wypróbować. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy a efekt jest nie zły. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To skoro nie używałaś niczego z Inglota, to zacnij raczej od cieni albo linerów. Kredkę sobie odpuść - nie warto.

      Usuń
  5. Wow, bardzo mi się podoba opakowanie. Wygląda świetnie. Kredka też niczego sobie. Wydaje mi się, że ja nie używam kredek nie dlatego, że ich nie lubię, bo bym je lubiła.. ale trudno jest dobrać kolor. Poza tym nie ciągnie mnie do Inglota, może przy okazji jakiejś wypłaty..
    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam ją kiedyś. skończyła się w trymiga :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - to jej główna wada. Kończy się praktycznie od razu :/ Jest skrajnie nieopłacalna.

      Usuń
  7. słabiutko, a takich idealnych brwi z natury zazdroszczę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak idealne nie są, choć istotnie nie sprawiają mi kłopotów :)

      Usuń
  8. Ejże, a co się stało z tym nietypowym tytułem? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się wziął i wciął ;) Jakoś następnego dnia po dodaniu nie brzmiał już tak swojsko ;)

      Usuń
  9. Niesamodzielność kredki już rozczarowuje, ale na brwiach dopiero widać że szału nie robi, różnica między Twoimi naturalnymi, a pociągniętymi kredką brwiami jest taka, że są bardziej sklejone i ciut " wypełnione " kolorem, który niestety też widać na skórze nawet pod włoskami, ojej, no nie fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - dlatego nie wrócę do tej konkretnej kredki.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.