sobota, 22 czerwca 2013

❣I've had the time of my life❣

Hej Misiaki❣

     Zeszłej środy odbył się w moim rodzinnym Gdańsku koncert Bon Jovi. Zespołu, na którym się wychowałam. Jednego z pierwszych, które kiedykolwiek poznałam (ich utwory to jedno z moich pierwszych świadomych muzycznych wspomnień). Jednego z najukochańszych. I zagrali właśnie tutaj. Powiedzcie mi jak tu nie wierzyć w cuda. Zeszłej środy spełniło się jedno z moich marzeń - poszłam na koncert aby obejrzeć i posłuchać ich na żywo.




     Do stadionu dojechałam około 18:00. Zewsząd nadciągały tłumy. Przyznaję, że miałam obawy, czy przy tak licznej publice uda mi się zająć w miarę przyzwoite miejsce. Miałam bilet na płytę, więc mogłam równie dobrze znaleźć się względnie blisko sceny, tuż przy strefie Golden Circle, jak i na szarym końcu płyty, przy jednym z wyjść...
    



     Na szczęście okazało się, że los mi sprzyjał. Do tego stopnia, że praktycznie stałam na podeście barierki oddzielającej strefę płyty od Golden Circle. Tak blisko sceny❣ 
     Tak wyglądał stadion krótko po tym jak weszłam:




     W tle scena w kształcie cadillaca - robiła niesamowite wrażenie nawet bez efektów specjalnych, które pojawiły się później w trakcie koncertu.

     Tak na marginesie dodam, że na trybunach wypatrzyliśmy zespół Kombii (albo kogoś bardzo do nich podobnych). Natomiast kilka metrów od nas bawił się Radzio Majdani ze swoją ekipą. Nie, żebym była jakoś specjalnie przejęta tym faktem - gdyby nie koleżanka, pewnie w ogóle bym go nie zauważyła.





     Około 18:30 pojawili się chłopaki z zespołu IRA. Zagrali kilka swoich hitów i całkiem nieźle udźwignęli ciężar gatunkowy bycia supportem muzycznej legendy. Bardzo mi się podobało. Artur Gadowski nie zawiódł wokalnie, a przy okazji wpadł mi w oko gitarzysta, Piotr Konca ;)






A punktualnie o 20:00 na scenę wyszli i ekstazę wywołali...









     Prawie w komplecie, bo bez Richiego Sambory. Początkowo informacja ta była dla mnie negatywnym zaskoczeniem, jednak Phil X, kanadyjski gitarzysta, który zastępował Samborę podczas koncertu okazał się prawdziwym zjawiskiem❣ Fantastycznie gra, ma świetny głos, a przy okazji niezłe z niego ciacho❣
     Na tym etapie zapewne większość z Was zdążyła się zorientować, że mam słabość do gitarzystów ;) Ale wróćmy do tematu❣


Raise your hands!



     Koncert od początku przebiegał z niesamowitej atmosferze! Zespół miał na twarzach szerokie uśmiechy - przy czym perkusista Tico Torres robił przy okazji masę genialnych min :D Jon zagadywał publiczność, która reagowała na niego ultra żywo i mega głośno. W pewnym momencie na trybunie pojawiła się flaga. Jon śpiewając wskazał ją ręką i roześmiał się. 
     Nie pamiętam już ile piosenek wykonali, ale pojawiły się stare i nowe hity - wszystkie których osobiście pragnęłam wysłuchać, zatem jako fanka czułam się dopieszczona i zaspokojona ;) W ogóle to co rzuciło mi się w oczy i uszy to fakt, że gwiazdy takiego kalibru jak Bon Jovi przyjechały do nas i... nie gwiazdorzyły❣ Potraktowali polskich fanów jakby tego konkretnego wieczoru byli najważniejszą publiką na świecie. A my odwdzięczyliśmy się śpiewając z nimi, klaszcząc, machając rękami, piszcząc jak opętani. Aż dziwne że nie zdarłam sobie tamtego wieczoru gardła.



Phil X mrrrr ^__^


Jon daje czadu.

Cała ekipa na scenie

Keep the Faith

Phil wydobywał z gitary muzyczną magię...

Moja nowa tapeta... :D



     Z ciekawostek, w jednej z piosenek pierwszą zwrotkę zaśpiewał... Dave Bryan - klawiszowiec. I co ciekawe, ma naprawdę fajny głos❣
     
     Kiedy skończyła się główna część koncertu, zgasły światła i zespół zszedł ze sceny. Tłum fanów zebrany na stadionie zapalił białe światełka na trybunach i czerwone na płycie - to był znak że CHCEMY BISÓW❣ Skandowaliśmy: "BON-JO-VI❣ BON-JO-VI❣" tak długo, aż do nas wrócili. A gdy wrócili, Jon przebrany był w koszulkę polskiej reprezentacji :D Tłum oszalał.




     W pewnym momencie kamera zrobiła najazd na pierwsze rzędy i chłopaka z kartką rozciągniętą nad głową. Na kartce było napisane, że jest tu z dziewczyną, ma w kieszeni pierścionek zaręczynowy i jeśli Jon zaśpiewa "Never say goodbye", oświadczy jej się. Co zrobił Jon? Powiedział "Widzę cię, stary", roześmiał się, wziął gitarę akustyczną i zaśpiewał :) Chłopak padł na kolana, dziewczyna była wniebowzięta, a do i tak magicznego koncertu dołożono kolejną magiczną cegiełkę.
     Po koncercie Jon rzucał ze sceny przedmiotami, które przyfrunęły tam od początku występu: kwiatami, piłką, nawet stanikiem (haha, wiedziałam, że pofrunie czyjś stanik, po prostu wiedziałam).

     A kiedy z bolącymi, poodgniatanymi stopami, trzeszczącym krzyżem, zgrzana jak mysz i półgłucha opuszczałam stadion, czułam się niesamowicie szczęśliwa. Koncert był fenomenalny❣ Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek nadarzy się okazja by to powtórzyć, ale nawet jeśli nie, to i tak wspomnienia z 19. czerwca 2013 pozostaną na zawsze w mojej pamięci.



Ściskam,
Kat :*


28 komentarzy:

  1. och, och, musialo byc fenomenalnie.... i jeszcze ta sprawa z oswiadczynami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było! Lepszego koncertu nie mogłabym sobie wymarzyć!

      Usuń
  2. Świetna relacj! Uwilebiam koncerty i choć Bon Jovi, to nie do końca mój klimat (lubię, ale nie na tyle, żeby iść na koncert - zwłaszcza, że mam jeszcze kilka koncertów w tym roku w planach:)), to doskonale rozumiem Twoje emocje i zachwyt nad ukochanym zespołem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to był jeden z tych koncertów, na które zdecydowanie musiałam iść :)

      Usuń
  3. Energia aż bije ze zdjęć! I fajny gest z założeniem koszulki naszej reprezentacji - tym bardziej, że niestety na tym polu nie mamy się czym chwalić:P

    Koncertu zazdroszczę! Będą wspomnienia na lata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja z tą koszulką :D A wspomnienia będą!!!

      Usuń
  4. nie no, wzruszyłam się :)
    Fantastyczne przeżycie...
    cięgle jestem pod wrażeniem pomysłu na scenę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł rewelacyjny! Podobnie jak cały koncert :D

      Usuń
  5. Kulam sie z zazdrości :D
    Fantastyczna relacja :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nas dwóch to Ty będziesz miała więcej okazji by zobaczyć ich na żywo ;) I oby się udało :)

      Usuń
  6. Świetna relacja - przeczytałam jednym tchem.
    Co ciekawe, do relacji z koncertu na trójmiejskich portalach nawet nie zajrzałam, żeby zdjęcia pooglądać, a co dopiero czytać ;) Jednak Blogerki mają swoją moc przekazu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się podwójnie :) Pozdrawiam serdecznie, Kasiu!

      Usuń
  7. no no, świetną miałaś miejscówkę :) tak to opisałaś, że poczułam się jakkbym tam była.. aż mam ciary na plecach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieee no super kurcze no aż ci zazdrosze w pozytywnym słowa znaczeniu:) juuuhu dzieki tobie poczułam się jakbym tam była:P nie no super kurcze:)
    Jeszcze te oświadczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko razem sprawiło, że atmosfera była nieziemska!

      Usuń
  9. świetna sprawa :) ja uwielbiam boj jovi, a na takim koncercie nie byłam sto lat. na pewno nadarzy się okazja, kiedyś na jakiś pójść :)
    super :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, oby! :) Sama chętnie przeżyłabym to jeszcze kilka razy :)

      Usuń
  10. przeczytałam relacje z koncertu i już w tym momencie świetnie się bawiłam, to co dopiero zobaczyć/ usłyszeć ich na żywo:P no i ten akcent z oświadczynami - extra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko razem było naprawdę niesamowite :) Czułam się jak zaczarowana stojąc tak blisko grupy, którą znam i uwielbiam od lat. Każdemu życze takiego przeżycia :)

      Usuń
  11. Magiczny wieczór :)
    Koncerty na żywo są niesamowite i postawiają niezapomnienie przeżycia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak! W zasadzie nie bywam na koncertach - zdarzyło mi się to raptem kilka razy, ale ten konkretny był niezapomniany i absolutnie wyjątkowy!

      Usuń
  12. To niesamowite! Wspaniały przekaż, czytając czułam, jakbym tam była...
    I oświadczyny, i Gwiazdy bez gwiazdorzenia, i scena... wszystko świetnie opisane i pokazane na zdjęciach, co za przeżycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy słowa płyną z serca to i przekaz inny ;) Ściskam, buziaki! :*

      Usuń
  13. Fajnie zrobiona scena, jeszcze nie widziałam takiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scena z tego co widziałam "jeździła" z nimi do róznych miast. Ale wyglądała świetnie na żywo, zwłaszcza gdy włączyli efekty :)

      Usuń
  14. Jakie Ty masz długie nogi!@
    Co do koncertu, Bon Jovi trzyma formę od lat. Klasa. Zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mierzą ;) Choć czasami wolałabym być niższa :D A BonJovi jest jak wino, chociaż trochę mi brakuje tej ichniej klasyki z czasów "Slippery When Wet".

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.