niedziela, 14 lipca 2013

Migdałowy obłoczek: Loukhoum by Keiko Mecheri

Hej Misiaki!



     Jakże ciężko jest ubrać w słowa zapach, kiedy tak jak ja, nie ma się talentu do rozkładania perfum na czynniki pierwsze! Tym bardziej, że jestem jedną z tych osób, które zazwyczaj pozostają w obrębie powtarzających się nut zapachowych. Kiedy już znajdę coś, co mi się spodoba zazwyczaj trzymam się tego dopóki nie trafię – najczęściej przypadkiem – na coś innego co zawładnie moimi zmysłami.
     Lubię ciężki i zmysłowy orient. Lubię gorzką, nieco cierpką kawę o głębokim aromacie. Cynamon, który wdziera się do świadomości czyniąc spustoszenie w zmysłach. Wreszcie lubię zapachy ciepłe, otulające, słodkawe i o takim właśnie chciałabym dzisiaj napisać.


źródło

     Niedawno udało mi się po raz kolejny wygrać zestaw próbek w losowaniu u Sabbath i w efekcie w moje ręce trafiło dziewięć flakoników z najróżniejszymi kompozycjami. Testowałam na sobie jedną po drugiej i każda zaskakiwała mnie na swój sposób. Loukhoum autorstwa Keiko Mecheri został zainspirowany rahat loukhoum – słodyczami rodem z Turcji i powiem Wam, że jest słodko. Jest bardzo, bardzo słodko!

     Pierwszym, co przebiło się do mojej świadomości po zaaplikowaniu perfum były migdały. Całe mnóstwo migdałów: słodkich, gęstych, bogatych. Jak dla mnie to one zdecydowanie dominują w całej kompozycji i nawet w miarę jej przebrzmiewania, rysują się echem na tle reszty nut. Wyraźnie daje się też wyczuć miód, a właściwie dwa miody. Obok tradycyjnego ciekłego, złocistego i cudownie gęstego, czuję tu bowiem zapach, który przywodzi mi na myśl skrystalizowany miód różany – równie słodki, jednak przetykany delikatnie aromatem kwiatów, co odrobinę odświeża całość. W miarę upływu czasu wyczuwam również delikatne, pudrowe piżmo oraz wanilię. 

       Jak najłatwiej "namalować" ten zapach? Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że siedzicie w ogrodowej altance, otoczeni klombami słodko pachnących róż. Jest leniwe, słoneczne popołudnie - wszystko wokół tonie w złocistej poświacie. A teraz wyobraźcie sobie, ze sięgacie do wiklinowego koszyczka i wyciągacie z niego migdałowe babeczki wzbogacone wanilią, posypane lekkim, delikatnie pachnącym pudrem.


źródło

     Są to perfumy na wskroś kobiece i zdecydowanie pomyślane dla tych z nas, które cenią zapachy wyraźnie słodkie, bo w tym przypadku nie ma gdzie uciec przed tą wszechogarniającą słodyczą. Co warte podkreślenia, nie jest to słodycz dławiąca, a otulająca migdałowym obłoczkiem. Nosiłam Loukhoum przez kilka ostatnich dni, w różnych temperaturach i ani razu nie czułam się przytłoczona, jak to często ma miejsce w przypadku wyraźnie słodkich  perfum. Warto podkreślić także to, że zapach nie jest męczący dla otoczenia. Możemy co najwyżej zostać posądzone o ukrywanie waniliowych ciasteczek ;)

     Reasumując, Loukhoum to kompozycja bardzo kobieca i zdecydowanie słodka! Raz zaaplikowana na skórze utrzymuje się na niej bardzo długo. Minusem może być dostępność i cena. Można je dostać na przykład TUTAJ. Czy polecam? Myślę, że warto je wypróbować. Mnie osobiście bardzo przypadły do gustu, mimo zdecydowanej, praktycznie nie złamanej niczym słodyczy.


Nuty głowy: kwiaty głogu
Nuty serca: absolut róży bułgarskiej, wanilia, migdały
Nuty bazy: cenne drzewa, pudrowe piżmo


PS.
Autorką pierwszego zdjęcia jest niesamowita Svetlana Belyaeva. Zachęcam Was do odwiedzenia jej strony, ponieważ robi niesamowite, bajeczne wprost fotografie artystyczne!

16 komentarzy:

  1. Pieknie napisane i bez trudu moge sobie ten zapach wyobrazic:) opisywalas jeszcze jakies perfumy oprocz Rashy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na poważnie to nie. Najczęściej jeśli już coś pisałam, to bardzo lakonicznie i na zasadzie "podoba mi się, jest słodki/orientalny/delikatny"... etc. - niepotrzebne skreślić. Wydaje mi się, że nie mam wystarczających umiejętności w definiowaniu tego co czuję w perfumach. Odbieram je przez pryzmat słodyczy/cytrusowości/zieloności, albo że są przykładowo świeże, albo zawiesiste i ciężkie. To proste i dość... prymitywne rzekłabym opisy, które prawdziwych koneserów perfum najprawdopodobniej rozbawiłyby do łez. Poza Rashą i Loukhoum nie pisałam niczego "na serio" ;)

      Usuń
    2. No to tak jak ja... nie umiem opisać czegoś bez skojarzeń itd, wspomnień itp... A szkoda:(

      Usuń
    3. Skojarzeniami najłatwiej coś opisać :) I to fajnie przemawia do innych :)

      Usuń
  2. Flakonik jest fioletowy więc jestem pewna, że w 99% zapach by mi się spodobał :) Jakoś tak te fioletowe zawsze mi się podobały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co sprawdzałam, klasyczna wersja jest jasno-liliowa. Te ciemno-fioletowe perfumy to wersja Noir, czyli należałoby się spodziewać czegoś głębszego, ciemniejszego, cięższego. Tak czy inaczej jest to słodziak. Aby nosić go z przyjemnością, trzeba lubić słodkie perfumy. Na szczęście uwielbiam migdały i wanilię, zatem w moim przypadku zapach jest trafiony niemal idealnie.

      Usuń
  3. Świetny opis... nie znam tego zapachu ale sobie go wyobraziłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Tym bardziej, że jak pisałam wyżej, nie za dobrze się poruszam w opisach zapachów.

      Usuń
  4. muszę przyznać, że genialnie opisałaś ten zapach :)
    nie wiem, czy przypadłby mi do gustu. lubię słodycz, ale do pewnego stopnia. ciekawe,czy tu moja granica tolerancji zostałaby przekroczona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie :*
      Co do przekraczania granic tolerancji... nie wiem. To naprawdę słodkie perfumy i to nie owocowo słodkie, tylko wprost: pudrowe, waniliowe, migdałowe - jak ciastko.

      Usuń
  5. ja o zapachach kompletnie nie umiem mówić, Tobie się to udało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam z tym trochę główkowania, bo nie przychodzi mi to z takim luzem jak przykładowo Sabbath. Ona jest mistrzynią opisów.

      Usuń
  6. Kat, cudnie! Piękna recenzja - aż żałuję, że nie moja. ;)
    Do Loukhoum podchodziłam wiele razy i jakoś nie jest mi pod rodze z tym zapachem. Ale zgadzam się, jest uroczy.

    Dzięki za recenzję. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jakoś trudno mi sobie wyobrazić Ciebie w takim zapachu. Jest zbyt... uroczy właśnie ;) Ale dziękuję stokrotnie za dobre słowa - z Twoich ust to prawdziwy komplement! :*

      Usuń
  7. Idealna recenzja zapachu:) już go sobie wyobrażam,ale wyobraźnia to tylko wyobraźnia:)Masz talent opisując zapachy:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Ciesze się, bo w zasadzie nie opisuję zapachów, więc to dla mnie dość trudna sprawa. Starałam się jak mogłam :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.