niedziela, 25 sierpnia 2013

Instrukcja obsługi Kasi, czyli: 50 faktów o mnie!

Hej Misiaki!

     Nie ma sensu uciekać w przydługie wstępy. Fakty są takie, że kolejny tag wziął szturmem całą społeczność internetową. A że jest fajny i z jajem, zdecydowałam się dołożyć swoje trzy grosze. To bodaj najbardziej ekshibicjonistyczny wpis, jaki kiedykolwiek popełniłam.

Oto jest 50 faktów na mój temat:


1. Wiele razy wspominałam o tym, jak ważna jest dla mnie muzyka i jak intensywnie na mnie oddziałuje. Jednak co ciekawe, moja muzyczna historia jest dość wyboista… Wychowałam się na starym, dobrym klasycznym rocku. Zdecydowana większość wykonawców, których pamiętam z dzieciństwa grała mniej lub bardziej rockowo – zasługa gustów muzycznych mojego taty.
     A jednak nawet mnie nie ominęło boysbandowe szaleństwo… Wyobraźcie sobie, że przez długie lata byłam wierną i zagorzałą fanką Backstreet Boys :D W swoim czasie miałam wszystkie ich albumy i słuchałam ich do znudzenia. Jeszcze wcześniej, pałałam przeogromnym uwielbieniem do muzyki Mariah Carey i to akurat zostało mi do tej pory – bardzo lubię jej wczesną twórczość.
     Na „właściwy” tor wskoczyłam późno, bo dopiero na studiach i wielką zasługę miał w tym mój przyjaciel Michał. Teraz słucham różnych rzeczy, nie ograniczając się do żadnego konkretnego gatunku, ALE rock i metal zajmują na mojej prywatnej liście honorowe miejsce ;)…

2.  Pozostając w klimacie muzycznym, mam świra na punkcie dźwięku gitary elektrycznej! Kiedy słyszę gitarę mam jak Agnieszka Chylińska,gdy słuchała Kamila Bednarka w „Mam Talent” . Gdy słyszę gitarę, zaczyna się magia. Odpływam. Rozpływam się.

3. Kolejny fakt, poniekąd związany z poprzednimi: uwielbiam skórę. Skórzane ubrania i akcesoria: paski, buty, torebki i co tam jeszcze. I tak, ze skóry naturalnej. Tak, ze zwierząt. Nie, nie czuję się z tego powodu winna.

4. Czytadła towarzyszyły mi od zawsze. Czytam dużo i często. To się raczej nigdy nie zmieni. A na osoby, które chełpią się tym, że nie czytają, patrzę nie tyle nawet z politowaniem, co z kompletnym brakiem zrozumienia, bo autentycznie nie rozumiem, jak można czuć dumę z tego że się nie czyta. Dla mnie to aż nader klarowny dowód czyjejś ignorancji. Tyle w temacie.

5. Bywam bardzo radykalna w swoich poglądach. Czasem wygłaszam je na głos, czasem zachowuję dla siebie, nie mniej jednak są takie kwestie, w przypadku których zapalam się jak pochodnia i płonę, póki nie spalę wszystkiego wokół. 
  
6. Logiczną konsekwencją poprzedniej informacji jest to, że miewam napady złości. A nawet furii. Generalnie staram się być osobą spokojną i wyważoną i nawet mi się to udaje bez większych starań, jednak kiedy skumuluje się we mnie jakiś ładunek emocjonalny – eksploduję, a wtedy nie ma zmiłuj. Innymi słowy, jestem podręcznikowym przypadkiem zmiennej kobiecej natury: od spokoju graniczącego z nudą, po siejącą spustoszenie złość. Lubię tłumaczyć to rodowodem mojego imienia, otóż:

Katarzyna to imię kontrastów. Przeciwieństwa znajdziemy już w samym jego znaczeniu . To greckie imię wywodzi się od słowa katharos – „prawy”, „uczciwy, „czysty”, „bez skazy”. Niektórzy twierdzą, że powstało ze słowa kathaireo co oznacza „niszczę”, „zabijam”. W imieniu siły tworzące ścierają się niszczącymi. Katarzyny cechuje indywidualizm, silna osobowość. Mają własne zdanie, którego usilnie bronią. Nie lubią podporządkowywać się innym. Cenią sobie prawdę i szczerość, nie cierpią dwulicowości i nieuczciwości. Dziewczyny o tym imieniu łatwo wyprowadzić z równowagi, szybko się denerwują i działają impulsywnie. Kasie łatwo przyswajają wiedzę, lubią czytać książki, kochają dzieci i przyrodę. Idealnym dla nich kolorem jest kolor miłości czyli czerwień.

I co tu dużo mówić, z opisem tym zgadzam się w zasadzie co do joty.
Szekspirowska złośnica i ja mamy ze sobą wiele wspólnego.

7. Nawiążę do wymienionej w powyższym opisie informacji: nie lubię się podporządkowywać. Ooooch, jakże mnie wkurza, kiedy jakaś „siła wyższa” próbuje narzucić mi swoją wolę i wymusić na mnie konkretne zachowanie! Powoduje to we mnie automatyczny opór. Często, kiedy ktoś coś mi nakazuje – robię dokładnie odwrotnie. Ot, kobieca logika.

8. Co ciekawe, powyższa zasada ma się totalnie nijak to sfery uczuciowej, ponieważ u mężczyzn fascynuje mnie siła, wola, moc wynikająca z pewności siebie, inteligencji i charakteru. Jestem bardzo silną osobowością i podświadomie szukam mężczyzny, którego charakter jest jeszcze silniejszy niż mój własny. I kiedy trafiam na kogoś takiego nie mam problemów z oddaniem mu steru.


9. Mam specyficzne poczucie humoru. Bardzo często włącza mi się „tryb brojka”, a wtedy aż mnie nosi żeby coś zmajstrować, spsocić, zepsuć, zrobić komuś dowcip. Bywam też sarkastyczna i złośliwa. Nie zawsze i nie w każdej sytuacji, ale z reguły im mniej się staram, im swobodniej się czuję w czyimś towarzystwie, z tym większą siłą objawia się u mnie ta cecha. Dodam również, że bardzo ją cenię u innych. Uwielbiam ludzi, którzy potrafią jednym celnym tekstem wysadzić kogoś z siodła. Podziwiam ich, bo sama nie mam tej lekkości i „szybkostrzelności”. Takich ludzi szukam i w takim towarzystwie czuję się fantastycznie – nawet jeśli jakiś tekst pacnie mnie rykoszetem, co wbrew pozorom zdarza się częściej niż rzadziej ;).

10. Z drugiej strony, bywam bardzo zachowawcza. Są sytuacje, gdy nie wiem jak się zachować, albo też przez szacunek dla drugiej osoby wchodzę w rolę grzecznej, spokojnej, cichej Kasi. I nie jest to maska, po prostu są takie sytuacje, kiedy zależy mi na tym by zostać pozytywnie odebraną. Albo też chcę zachować się w sposób przyzwoity i profesjonalny – choćby w pracy. Albo zwyczajnie ktoś mnie krępuje, lub rozprasza. Uderzam wówczas w dość formalny ton, który jedna z moich koleżanek określiła mianem „ściany lodu” ;). Po prostu ukrywam swoje rozproszenie, skrępowanie, czy jakkolwiek tego inaczej nie nazwać, za barierą rzeczowości.

11. Jednym z efektów ubocznych mojego specyficznego poczucia humoru jest to, że niestety (a może stety?) prawie wszystko mi się kojarzy. I w związku z tym momentami trudno mi zachować w pewnych sytuacjach powagę…

12. Przeklinam. Czasami częściej, czasami prawie wcale, ale przeklinam od lat, niekiedy bardzo siarczyście. I jak sądzę to się nie zmieni ;). Jednocześnie nie cierpię tzw. „przecinków”, czyli rzucania mięsem gdzie popadnie dla samego rzucania. Takie zachowanie odbieram już jako zwyczajny brak kultury.

13. Gadam jak potłuczona. Po mojemu. I tego mojego gadania często reszta świata kompletnie nie rozumie. Mam w zwyczaju używać własnych określeń na coś, sięgać po daleko idące skróty myślowe, albo jak to się mówi, owijać w bawełnę zanim przejdę do sedna sprawy. Taka moja natura.

14. Lubię alkohol. A piwo najbardziej. A piwo miodowe, to już w ogóle! Oj, lubię, lubię!

15. Co jeszcze lubię? Ano lubię tańczyć. Po ostatnich tańcach nabawiłam się kontuzji kolana ;). Kiedy słyszę jakiś fajny kawałek, to aż mnie nosi i odruchowo zaczynam się bujać.

16. Lubię flirtować! ;) Jestem w tym bardzo dobra, pod warunkiem, że mi nie zależy. Kiedy mi zależy – język staje mi kołkiem w gardle i za diabła nie jestem w stanie wydusić z siebie czegokolwiek sensownego.

17. Bywam kompletnie roztrzepana i rozkojarzona. W takich chwilach nie ogarniania czuję się jak ostatnia sierota, ale cóż, zdarza się…

18. Mam predyspozycje do pracoholizmu.

19. Moje ulubione kwiaty to orchidee, lilie, storczyki… Ubóstwiam ich upajający zapach i bajeczne kształty kielichów. Są niesamowicie zmysłowe, jeśli można w ogóle użyć takiego określenia w odniesieniu do kwiatów. Przeogromnym sentymentem darzę również frezje.

20. Moje ulubione kolory to czerwień wina, fiolet i czerń.

21. Pozostając przy kolorach, mam tendencję do „przejmowania” kolorystyki od moich aktualnych obiektów westchnień. Nie wiem czemu tak się dzieje, to jedna z tych podświadomych reakcji mojego „jestestwa”.

22. Wcześniej pisałam, że lubię skórę. Chyba nikogo nie zaskoczę pisząc, że równie mocno wielbię ćwieki, sprzączki, i inne ozdoby o rockowych konotacjach.

23. Zawsze uważałam się za humanistkę, choć nie miałam jakiejś szczególnej awersji do przedmiotów ścisłych. W liceum byłam w klasie humanistycznej. Studiowałam na humanistycznej uczelni dziennikarstwo i public relations. A zgadnijcie co robię teraz? Jestem specjalistą do spraw wdrożeń w firmie produkującej systemy informatyczno-finansowe. Iście logiczna konsekwencja, nieprawdaż? :D Na marginesie dodam, że uwielbiam swoją pracę!

24. Bardzo lubię nosić szpilki! Większość moich butów ma średnio 10cm obcasy.

25. Nie lubię natomiast wiązać włosów, choć podobno lepiej wyglądam, gdy są jakoś upięte. Zdecydowanie bardziej wolę siebie w wydaniu rozpuszczonym i mniej lub bardziej rozczochranym – w stylu „out of bed”.

26. Zdarza mi się wtrącać do wypowiedzi słowa, lub całe sformułowania w innych językach, przykładowo po angielsku, francusku lub hiszpańsku. Po części wiąże się to z faktem, że przez kilka lat pracowałam w firmie, o międzynarodowym zasięgu, przez co musiałam na co dzień posługiwać się językiem angielskim, a na porządku dziennym były rozmaite, najczęściej humorystyczne, wtrącenia w obcej mowie.

27. Nie lubię się kłócić, zdecydowanie wolę żyć z ludźmi w zgodzie. Ale jednocześnie doskonale wiem co powiedzieć, by zranić kogoś celnie i głęboko.

28. Lepiej dogaduję się z chłopakami niż z dziewczynami. Większość moich znajomych stanowią mężczyźni.

29. Mam wielką słabość do długowłosych mężczyzn. Zawsze przyciągali moją uwagę. Jest w tym jakaś dzikość, pierwotna siła, wolność…

30. Niskie i głębokie męskie głosy podnoszą mi włoski na karku i wywołują przyjemne dreszcze na całym ciele. Czy muszę mówić więcej?

31. Doceniam ludzi, którzy umiejętnie dobranymi perfumami podkreślają swoją osobowość. Natomiast nie znoszę kiedy ktoś traktuje je jak wodę i oblewa się nimi skazując otoczenie na duszącą, zabójczą niemal chmurę zapachu.

32. Z natury jestem sową, co znaczy że uwielbiam przesiadywać po nocach i robić różne rzeczy, po czym (o ile mogę) odsypiać to dłuuugo, długo. Bardzo nie lubię wczesnych pobudek! Tak się jednak składa, że każdego dnia w tygodniu wstaję o 6:00 rano. Życie.

33. Kawa! Napój, bez którego nie wyobrażam sobie funkcjonowania! Nie dlatego, że stawia mnie rano na nogi, nie. Tyle jej wypiłam, że często żartuję, iż zapewne płynie ona w moich żyłach zamiast krwi. Po prostu bardzo lubię jej smak.

34. A skoro pojawił się wątek krwi, wspomnieć muszę o tym, że… jej widok sprawia, że robi mi się słabo i muszę się bardzo starać, by w krwawych sytuacjach nie zemdleć. W świetle różnych moich fascynacji oznacza to zapewne, że marny byłby ze mnie wampir ;)

35. Nigdy niczego nie złamałam. Nigdy nie chorowałam też na żadną chorobę zakaźną. Miałam natomiast wątpliwą przyjemność być obiektem operacji chirurgicznej przeprowadzonej bez znieczulenia. Potworny ból. Nie polecam.

36. Jestem typem „przytulanki”, ale ta strona mojej natury zarezerwowana jest dla osób, które dobrze znam, którym ufam i przy których czuję się w pełni swobodnie.

37. Zrobiłam sobie kiedyś test osobowości i wyszło mi, że mam naturę wilka.



38. Jestem kociarą bez kota. Kocham zwierzęta jako takie, ale koty zajmują w moim sercu wyjątkowe miejsce i tak było zawsze. Jak dziś pamiętam siebie z okresu przedszkolnego, goniącą po podwórku za kotami, latającą po piwnicach „bo kotka się okociła” i spędzającą długie godziny na mizianiu puchatych, mruczących indywidualności. Jeden z moich kolegów powiedział mi kiedyś, że jego zdaniem kobiety są jak koty, a koty jak kobiety i szczerze mówiąc nawet się z tą teorią zgadzam. Własnego kota nie mam, bo póki co mieć nie mogę, ale jak tylko będę mogła mieć – mieć będę :D

39. Uwielbiam morze, kocham pływać! W morzu czuję się jak, nomen omen, ryba w wodzie ;)

40. Unikam niepotrzebnego roztrząsania tematów i zastanawiania się nad czymś ponad normę. Prowadzi to tylko do wynajdywania powodów, by czegoś nie robić, dlatego właśnie wolę nie mieć zbyt dużo czasu do zastanowienia i po prostu DZIAŁAĆ!

41. NIENAWIDZĘ ZIMY!!! Śniegu, chłodu, breji pośniegowej, szarugi, breakdance’a na chodnikach, tego że tak wcześnie robi się ciemno… Mogłabym długo wymieniać.

42. Jako solenizantka z pierwszego stycznia, mam fajerwerki z okazji każdych urodzin. Ha! Niech ktoś mnie przebije! :P

43. Nie szafuję słowem „przyjaciel”. Ma ono dla mnie ogromną wagę i znaczenie. Jedynie garstkę ludzi uważam za swoich prawdziwych przyjaciół.

44. Bywam uparta jak osioł. Jeśli czegoś bardzo chcę, nie spocznę dopóki nie dopnę swego. Kluczem jest właściwa motywacja.

45. Staram się otaczać ekstrawertykami. Ludźmi głośnymi, wylewnymi, emanującymi na całe otoczenie pozytywną energią, bo pomagają mi oni odkryć w sobie te same cechy. Dzięki nim sama staję się odrobinę bardziej otwarta.

46. Moje ulubione kino to thrillery, horrory, filmy akcji i komedie sensacyjne. Nie znoszę wszelkiej maści dramatów i melodramatów, bez względu na to jak by nie były górnolotne, wiekopomne, wzniosłe… bla, bla, bla. NUDAAAAAAAA!

47. Moim życiem niestety rządzą emocje.

48. Od zawsze fascynowały mnie ruiny. Domy, dwory, zamczyska w różnym stadium rozpadu. Kiedyś nawet chciałam zostać archeologiem, by móc jeździć po świecie, odkrywać i zwiedzać takie miejsca.

49. Jestem uzdolniona plastycznie i mam artystyczną duszę. Aby żyć pełnią życia, muszę coś tworzyć inaczej czuję się niekompletna.

50. Cierpliwość nie jest moją cnotą. Jak śpiewał Freddie Merkury: „I want it all and I want it now!”


Koniec obnażania się ;)
Pozdrawiam, Kat

30 komentarzy:

  1. ohoho kurcze jakbym czytala o sobie to czego nie napisalam;) no oprocz tego ze ja kocham zimę i uwielbiam męski falset przeplatany z "normalnym" meskim glosem. Przez co uwielbiam Muse, film Farinelli i Daron Malakian za wysoki glosik;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, wiem o Twoim uwielbieniu dla takich głosów i jak najbardziej to rozumiem :) Mają swój urok.

      Usuń
  2. No po prostu Kaśka i już! :D Jak z "Poskromienia Złośnicy" Szekspira - swoją drogą bardzo mocno identyfikuję się z bohaterką tegoż ;). Przypuszczałam - jeszcze zanim dotarłam do punktu 6., że możemy mieć podobnie silnie zaznaczone te Kaśkowe cechy :D.

    A punkt 47 - czasami mam ochotę sobie strzelić w łeb za to...

    No i... "Po odejściu od Kasi reklamacji nie uwzględnia się" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAK! Szekspirowska złośnica to postać bardzo mi bliska i dostrzegam w nas całą masę podobieństw :D

      "Po odejściu od Kasi reklamacji nie uwzględnia się" - genialne! :D

      Usuń
    2. cała przyjemność po mojej stronie ;D

      Usuń
    3. I jeszcze "Kaśkowe cechy" - tak, to wyjątkowo dobre określenie! :D

      Usuń
  3. zdecydowana większość faktów nie jest dla mnie nowością, z czego bardzo się cieszę :) jesteś naprawdę fajną dziewczyną Kasiu :*

    OdpowiedzUsuń
  4. 7,12,44 to tez o mnie (44 zwłaszcza :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba dość powszechne "przypadłości" ;)

      Usuń
  5. hehe fajnie to napisałaś, ja też kociara bez kota, więc w pełni rozumiem:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ;) Ale wciąż mam nadzieję, że jeszcze się jakiegoś mrauczuna dorobię :D

      Usuń
  6. ale że Backstreet Boys ??????????? O.O

    :D

    Aga tym tekstem rozwaliła system ;)
    O tak, głos... niski, chropowaty, mocny głos bezszelestnie ściąga ze mnie bieliznę ;)
    Miodowe <3
    Skóra <3
    ale tańczyć nie lubię :)
    Poczucie humoru też wybitne :) to fakt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano BSB... Na swoją obronę mam tylko to, że oni naprawdę potrafią śpiewać ;) W większości...
      Wiele tekstów Chylińskiej zwalało mnie z nóg. Babka jest fenomenalna :D
      Głosy... W głosach jest zaklęta jakaś magia.

      Usuń
  7. a to Ty Koza jesteś, tzn. Koziorożec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, jestem niesławną kozą! Ponoć to najgorszy charakterologicznie znak zodiaku ;)

      Usuń
  8. 38:) to również ja, mąż powiedział, że po jego śmierci to sobie mogę dopiero kota kupić, bo on ich nie znosi..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale macie chociaż tego smoka Waszego :D

      Usuń
  9. 9 to i ja mam, a 45 jest bardzo mądre, choć do mnie lgną wampiryczni ntrowertycy, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie przez bardzo długi czas ciągnęło osoby bardzo "miękkie" psychicznie, niesamodzielne, naiwne... Na szczęście w którymś momencie to się skończyło, bo ile można robić za opiekunkę? ;)

      Usuń
  10. hehe, ja miewam takie momenty, ze po prostu MUSZĘ posłuchać jakiegoś boysbandu, a najlepiej Backstreet Boys :D to dla mnie jeden ze sposóbów na odmóżdżanie, które muszę sobie zaserwować w momentach duzego stresu czy przepracowania :)

    I również niecierpię zimy. Kiedyś nielubiłam upałów a w zimie potrafiłam dostrzec zalety. Teraz nie potrafię. Wolę ociekać potem niż marznąć i nosić tonę ubrań - niewygodnych i ograniczających swobodę ruchu. BRRR!

    I podobnie jak ty, lubię ekstrawertyków. Mimo iż lgną do mnie osoby raczej spokojne, dość nieśmiałe, nierzadko nieco zamknięte w sobie. Jednak kiedy spotkam jakąś prostolinijną, szczerą gadułę, która potrafi bez skrępowania powiedzieć mi o wszystkim - czuję się jakbym znalazła bratnią duszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z upałem jakoś sobie radziłam, ale zima, to zima ;) Zdecydowanie nie lubię!
    Cieszę się, że mamy podobne spojrzenie na otaczających nas ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. 44, 48 ale poprzestanę na fascynacji:D ii 34 zawsze odwracam głowe jak pobierają mi krew, noo i jeszcze 50 i paree innych przypisałabym sobie:)W wolnej chwili zapraszam do siebie:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się uparte raptusy z nas obu ;)

      Usuń
  13. Jak miło Cię bliżej " poznać " emocje, to też moje życie, i upartość i filmy tej samej kategorii, nie lubię zimy, ale kocham koty, choć nie mam ( jeszcze! ) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy w takim razie wiele wspólnego :)

      Usuń
  14. Przeczytałam z zaciekawieniem :) Fajnie, że wszyscy jesteśmy różni, różne :) Ja potrafię być bardzo skuteczna, ale jestem raczej leniwcem. Zresztą, rozważam popełnienie takiego posta. Jeszcze się zastanawiam ;P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.