poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Upór popłaca!

Hej Misiaki!

     Cieni w kremie Maybelline Color Tattoo nikomu przedstawiać nie muszę - są dostępne od dawna. Zdobyły sobie rzeszę wiernych fanów na całym świecie. Przez wielu porównywane są do paint potów firmy MAC. 
     Mają jednak jeden zasadniczy minus. Właściwie dwa. Pierwszym jest dostępność, drugim zaś kolorystyka. Obie cechy przeplatają się ze sobą i w efekcie okazuje się, że w różnych częściach świata dostępne są tylko niektóre z oferowanych odcieni, w dodatku nie zawsze te najbardziej udane.

     Do tej pory miałam w swoich zbiorach trzy kolory:
❁ 15-Endless Purple
❁ 35-On and on Bronze
❁ 40-Permanent Taupe
     Fiolet dostałam w prezencie od kochanej Simply :*, pozostałe dwa kupiłam w Rossmannie.

     Zapewne nikogo nie zaskoczę pisząc, że kolorowe tatuaże zrewolucjonizowały mój makijaż oczu od pierwszego użycia. Są to mega wszechstronne produkty! Można stosować je jako bazę pod cienie, albo jako cienie same w sobie. Dzięki temu, że zastygają po nałożeniu, nie wymagają żadnego dodatkowego utrwalania i wytrzymują bez uszczerbku na powiekach cały dzień. Można także wykorzystać je do robienia kresek, jak typowe eyelinery w żelu.

     I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie wspomniana przed chwilą dostępność. Bo nie wiem jak Was, ale mnie krew zalewa, kiedy widzę świeżutką i pachnącą serię nowości wypuszczoną... tylko na rynek amerykański. Tak było w przypadku dwóch gagatków, które wpadły mi w oko: 
❁ Pięknym, słonecznie pomarańczowym: 10 - Fierce & Tangy oraz 
❁ Śliwkowo-bordowym cudzie: 30 - Pomegranate Punk



     Właśnie te dwa kolory najbardziej zadziałały mi na wyobraźnię i od pierwszej chwili zapałałam żądzą ich posiadania. Problem polegał na tym, że nie miałam skąd ich wziąć. Ale przecież kobiety słyną ze swojego uporu...
     Byłam do tego stopnia zdeterminowana by zdobyć wspomniane Color Tattoos, że przetrzepałam sieć wzdłuż i wszerz, tropiłam, śledziłam, aż wyśledziłam! I nic to, że oba produkty pochodzą z drugiej ręki. Jeden został zmacany raz, drugi dwa razy, więc ubytek jest praktycznie żaden, a że mam na podorędziu płyn do dezynfekcji kosmetyków, bakterie mi niestraszne.


     Co mogę powiedzieć o samych cieniach? Różnią się między sobą nie tylko kolorem, ale i konsystencją. 


10. Fierce & Tangy



     Fierce & Tangy jest niemal matowy. Nie aż tak bardzo jak Permanent Taupe, ale dużo bardziej niż przykładowo Endless Purple, który daje lekko opalizującą poświatę. Jest stosunkowo miękki, dobrze się rozciera, choć jak to ma miejsce w przypadku tatuażowych matów, wymaga nieco więcej zachodu niż odcienie bardziej perłowe.


30 - Pomegranate Punk



     Pomegranate Punk ma idealną konsystencję! Delikatną, maślaną, nakłada się na powiekę jak marzenie. Ma perłowe wykończenie, które przypomina mi nieco On and on Bronze, którego bardzo lubię. Jest też nieco mniej kryjący niż Fierce & Tangy.

     Tutaj możecie zobaczyć jak wyglądają oba kolory roztarte na skórze, sfotografowane z lampą i przy świetle dziennym.


     Powiem Wam, że zastanawiałam się, czy dobrze zrobiłam kupując oba kolory w ciemno, ale teraz kiedy już je dokładnie obejrzałam, zmacałam i popróbowałam, jestem bardzo zadowolona! Nie żałuję ani odrobinki.
     Są to takie kolory, po które uwielbiam sięgać, które moim zdaniem sprawdzą się zarówno w makijażu dziennym, jak i wieczorowym. W dodatku dla dziewczyn, które tak jak ja mają zielone oczy, to idealne odcienie!

     Jeśli zastanawiacie się czy by nie kupić wspomnianych kolorów i będziecie miały ku temu okazję - nie wahajcie się, bo warto.

Pozdrawiam, 
Katalina

49 komentarzy:

  1. Zazdroszcze Ci pomaranczu:) cienie sa swietne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarańcz jest bardzo kryjący :) W ogóle oba są mega, zwłaszcza dla jasnookich.

      Usuń
  2. Nie miałam tych cieni nigdy nawet w ręce, bo nie lubię pojedynczych, teraz trzymam się już tylko paletek - rozleniwiłam się ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paletki swoją drogą. Jeśli chodzi o cienie prasowane, też wolę paletę od pojedynczych, ale akurat te kremowe w zasadzie nigdy nie występują inaczej niż solo. Są wyjątki, ale często marnej jakości. Color Tattoos uwielbiam i spokojnie jestem w stanie "przeboleć" ich opakowania :)

      Usuń
  3. Mnie ta seria cieni nie leży, zrobiłam kilka podejść, kupiłam różne kolory i niestety. Nie tym razem.
    Żałuję, że moje ulubione Shiseido mają ograniczoną paletę i odcienie bardzo zachowawcze :(

    Gratuluję udanych łowów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Szkoda, ze Ci nie podpasowały, ale z kosmetykami to zazwyczaj jest gra w chybił/trafił. Shiseido nie próbowałam, ale zachowawcze odcienie tez się przydają w kolekcji :) Nawet żałuję, ze Maybelline nie wypuściła czegoś w cielistym kolorze - to byłaby idealna baza :)

      Usuń
    2. U mnie niestety występuje brak trwałości :( Na bazie, bez bazy, "zagruntowane" lub nie, w bardzo szybkim tempie spływają :/ Nie mam pojęcia dlaczego... Dodam, że Pan Poty z Mac'a też miałam i szału nie było.

      Usuń
    3. Paint Potów nie używałam, więc nie mam porównania. W każdym razie szkoda, ze Maybelline nie dało u Ciebie rady. U mnie spokojnie trwają i bez bazy, nic nie spływa.

      Usuń
    4. Ja też żałuję, że nie dają rady bo miałam ochotę na kilka sztuk. Jednak odpuściłam. Może za jakiś czas pojawi się coś fajniejszego :)

      Usuń
    5. Byłoby fajnie :) Każda poprawa jest mile widziana.

      Usuń
  4. Mam 4 kolory i raczej osobiście ich nie porównałabym ich do paint potów macowskich, maybelline samodzielnie trzymają się u mnie na powiece aż (!) 2-3 godziny, po tym się rolują i znikają, są świetne jako baza pod jakieś cienie bo solo odpadają, pp za to trzymają się od rana do nocy :s

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnych doświadczeń w kwestii porównania z MACiem nie mam, bo i nie używam kosmetyków MAC. Opinie o porównywalności tych produktów słyszałam z kilku niezależnych źródeł, którym ufam, więc wnioskuję, że coś w tym musi być. Wiem za to, że Maybelline nie zawiodły mnie ani razu. Na moich powiekach trzymają się od nałożenia aż do demakijażu - bez rolowania i przecierania się. Myślę, że wiele tu ma do powiedzenia chemia skóry i to jak współgra ze składnikami danego kosmetyku. Tak jak mówię - u mnie działa jak złoto.

      Usuń
  5. O nie! Pomegranate Punk strasznie za mną chodzi! Już go śledzę na ebay :) i jeszcze taki różowy!

    OdpowiedzUsuń
  6. cienie w kremie to jest w ogóle szał. ja bardzo lubię. uważam, że są szybkie i łatwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, szał ciał i uprzęży! :D Mam fioła na punkcie tych zastygaczy - czy to w formie cieni, baz czy kredek. Niesamowicie ułatwiają życie z rana!

      Usuń
  7. Już dawno wpadł mi w oko ten pomarańczowy, ale jak się okazało że nie jest u nas dostępny to odpuściłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że nie ma go w sklepach, nie znaczy, że jest niedostępny ;) Tak jak napisałam w tytule - upór popłaca. Kiedy czegoś bardzo chcę, nie odpuszczam za żadne skarby ;)

      Usuń
  8. wstyd się przyznać ale do mnie dopiero dziś trafiły pierwsze sztuki Maybelline Color Tattoo. Wcześniej znałam tylko z blogowych wpisów i youtubowych vlogów :> Mam nadzieję, że będę równie zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden wstyd :) Również mam nadzieję, że będziesz zadowolona.

      Usuń
  9. Uwielbiam je i też ubolewam, że mało u nas kolorów jest dostępnych:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne co zostaje to szukać w internecie, albo łowić przez znajomych z innych krajów.

      Usuń
  10. Super, że wreszcie je dorwałaś. Tak po cichu się przyznam, że jakiś czas temu próbowałam ściągnąć Ci Punka ze Stanów przy pomocy Cat, ale nawet tam nie było :( Na dobrych chęciach się skończyło. Meh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Kochana jesteś! :*** A chęci tez są ważne! Są BARDZO ważne! :***

      Usuń
  11. Czaję się na nie już dłuższy czas, ale brak dostępnych kolorów w PL mnie nieco zniechęca. Może już niedługo.. kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci, byś wytropiła wszystkie kolory, które chcesz zdobyć :)

      Usuń
  12. super, że udało Ci się je zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a różowy tatuaż może też Cię interesuje? bo jest taki w UK :)

      Usuń
    2. Też bardzo się cieszę :) A różowy w sumie czemu nie :) Jeśli to nie kłopot oczywiście.

      Usuń
    3. w tym tygodniu ogarnę. kłopot żadem oczywiście :*

      Usuń
    4. Dziękuję BARDZO, BARDZO! :***

      Usuń
    5. każdy pretekst jest dobry, żeby udać się na zakupy ;)

      Usuń
  13. Kolory faktycznie są bardzo fajne, szczególnie mi podoba się Pomegranate Punk, uwielbiam taką tonacje w makijażu oczu, pomarańcz już mniej lubię, jakoś nie do końca dobrze się w ni czuję, ale może po prostu jeszcze nie trafiłam na ten właściwy odcień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nas ma swoje ulubione kolory :) Fakt, że sporo ma do powiedzenia tonacja, ale przecież nigdzie nie jest powiedziane, że każdej z nas musi się zawsze podobać to samo :) Pomarańczowy kolor bywa trudny - widzę to choćby po sobie i po moim ostatnim makijażowym wpisie ;)

      Usuń
  14. Obserwowałam ten cień w kolorze turkusowym na katowickim spotkaniu blogerek u jednej z dziewczyn, wiele godzin trzymał się bezbłędnie, powiedziałabym, że obłędnie mi się spodobał :) Twoja pomarańcza też piękna <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słomka też ma Turkus i u niej wygląda on genialnie! :) Część dziewczyn pisała tutaj że w ich przypadku tatuaże kompletnie się nie sprawdziły, ale sama nie zauważyłam żadnych niepożądanych akcji. U mnie cienie trzymają się cały dzień, nawet bez utrwalania. Ale i nie mam problemów z tłustymi powiekami, ani niczego w tym guście.

      Usuń
  15. Mi niestety spływają, a szkoda bo znalazłam wśród ich oferty odcień idealny -Taupe :[

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Permanent Taupe jest bardzo przydatny do typowych dziennych makijaży, to prawda. Szkoda, że nie współpracuje z Twoimi powiekami :(

      Usuń
  16. sprytna bestia:) niech Ci ładnie służą, ja na razie tylko oglądałam

    OdpowiedzUsuń
  17. Ładne kolory,może też się na jakiś skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam rozejrzeć się w internecie, bo w naszych sklepach wybór jest niewielki.

      Usuń
  18. U mnie niestety też samodzielnie się nie sprawdzają...polecam za to rimmel colour mousse! są niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie używałam, ale dzięki za informację, sprawdzę :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.