niedziela, 8 września 2013

Pod włos...

... Jeno tym razem inny.

Hej Misiaki!

     Zaczyna mi się nudzić to, że niemal za każdym razem na wstępie wypominam sobie długą blogową abstynencję, więc tym razem wypominać nie będę. Wiadomo, że każdy bloger poza siecią ma swoje życie (a jeśli nie ma, niech przyjmie moje serdeczne wyrazy współczucia), które w mniejszym lub większym stopniu pochłania jego / jej czas. Tak się złożyło, że w ostatnich tygodniach praca grała u mnie pierwsze skrzypce, ograniczając mój czas wolny do jedzenia i snu, a że bardziej lubię spać niż blogować... 

     W każdym razie dzisiaj spojrzałam w końcu na różne różności kosmetyczne skitrane tu i ówdzie i uznałam, że najwyższa pora przerwać milczenie. Jak widzicie po tytule, będzie włosowo... choć nie do końca. Będzie o tym, jak się włosa pozbyć, czyli o depilacji. Tak się złożyło, że dostałam na wypróbowanie krem do depilacji Sensual marki Joanna, a wraz z nim balsam do ciała, którego zadaniem jest nie tylko nawilżenie skóry, ale również opóźnienie porostu włosków. A że sama z siebie co jakiś czas kupuję plastry z woskiem z tej samej serii, pomyślałam, że sensownie będzie zebrać to wszystko i razem opisać.


OK, zatem lecimy z koksem! Zacznę od kremu do depilacji.





     Zacznę od tego, że kremu do depilacji nie używam od czasów licealnych, czyli od nastu lat. Głównie dlatego, że w moich oczach to zawsze była czysta chemia, w dodatku średnio opłacalna. Moim głównym obiektem porównania była zwykła maszynka do golenia: ceny zbliżone, ale maszynki można używać wielokrotnie, podczas gdy tubka kremu to jednorazowa zabawa.
     Byłam ciekawa, czy przez te lata cokolwiek w zakresie kremów do depilacji uległo zmianie. Z moich obserwacji wynika, że nie. 







     Krem kosztuje kilka złotych (wizaż.pl twierdzi że 7zł) i przychodzi w zestawie ze szpatułką oraz saszetką emulsji kojącej po depilacji. Producent obiecuje, że już 6-8 minut wystarczy by skutecznie usunąć zbędne owłosienie oraz że nowe włoski będą wyrastały wolniej niż po tradycyjnym goleniu.

Moje spostrzeżenia:
+ niska cena
+ duża dostępność
+ przyjemna szata graficzna
+ nie podrażnia
+ fabryczne zafoliowany wylot tubki
- charakterystyczny chemiczny smrodek
- aby krem zadziałał trzeba pozostawić go na skórze minimum kwadrans, a nawet 20 minut
- to czysta chemia, która ma na celu rozpuścić włosy na naszym ciele, więc nie oczekujmy właściwości pielęgnacyjnych i fantastycznego składu
- włosy odrastają w tym samym tempie co po zwyczajnym goleniu
- wydajność - tubka wystarcza na jednorazową aplikację na ręce i nogi




     Jeśli jesteście zwolenniczkami tego typu depilacji, niewykluczone że Sensual spełni Wasze oczekiwania. Ja, tak jak mówiłam, świadomie nie używam tego typu kremów od lat. Tym razem zdecydowałam się na odstępstwo od reguły, jednak nie planuję wprowadzić kremu do depilacji na stałe do swojej łazienki. Włoski odrastają po nim w tym samym tempie co po użyciu maszynki. Emulsja dołączona w saszetce do zestawu, choć ma przyjemny zapach, nie spowalnia wzrostu włosków, nie pielęgnuje też skóry w większym stopniu niż jakikolwiek inny balsam.


Balsam łagodzący po depilacji

     W zasadzie jest to - z drobnymi różnicami - emulsja z saszetki. Składowo nieco się od siebie różnią, ale nie są to zasadnicze różnice. Powinnam właściwie od razu zaznaczyć, że celowo staram się ignorować temat składu tych produktów, ponieważ czego by o nim nie powiedzieć - nie powala na kolana. Zarówno krem do depilacji, jak i balsam zawierają kilka składników, których osobiście staram się unikać w używanych przeze mnie kosmetykach, dlatego nie chcę aby rzutowało to na moją ogólną opinię.





     Producent obiecuje, że balsam dzięki zawartym w nim ekstraktom (znajdującym się gdzieś tam, pod koniec składu, tuż za arsenałem parafiny różnych wspomagaczy), będzie pielęgnował naszą skórę i opóźniał odrastanie włosków.

Moje spostrzeżenia:
+ cena - około 7zł
+ przyjemny zapach przywodzący na myśl świeżo wypraną bawełnę
+ szybkie wchłanianie
+ pozwala utrzymać przyzwoity stopień nawilżenia skóry
+ produkt ogólnodostępny
- skład
- nie opóźnia wzrostu włosków

Bilans zysków i strat jak widać wychodzi na korzyść balsamu, jednak czasem jeden konkretny minus przekreśla kilka plusów i tak jest w moim przypadku. Jak wspomniałam, w składzie znajduje się kilka substancji, których zazwyczaj unikam. Ale to moja własna decyzja, do której w żadnym razie nie zamierzam Was przekonywać. Generalnie jest to produkt, który przy regularnym stosowaniu zapewnia całkiem fajny stopień nawilżenia skóry. Nie zapycha mimo parafiny w składzie. Przyjemnie pachnie, szybko się wchłania. Jeśli nie macie bardzo wymagającej skóry i nie lustrujecie składów - myślę, że będziecie zadowolone. Sama najprawdopodobniej nie wrócę do tego balsamu.


Plastry do depilacji ciała z woskiem

     Produkt, do którego wracam co jakiś czas i z którego jestem bardzo zadowolona. Zestaw zawiera 6 podwójnych plastrów z woskiem oraz mini tubkę z oliwką łagodzącą podrażnienia. Oliwki nigdy nie używam, bo to w głównej mierze perfumowana parafina, ale same plastry dobrze wywiązują się ze swojej roli.





    Na opakowaniu znajduje się dokładna instrukcja prezentująca poprawną metodę stosowania plastrów. Co prawda producent zapewnia, że plastrami można depilować całe ciało, jednak osobiście zalecam Wam ostrożność. Sama pewnego razu narobiłam sobie z własnej głupoty krwiaków i teraz mam nauczkę ;) Z tym, jak ze wszystkim innym, należy obchodzić się z rozsądkiem i świadomie.





Moje spostrzeżenia:
+ przystępna cena - około 8zł
+ produkt ogólnodostępny
+ dobrze wywiązuje się ze swojego zadania - depiluje szybko i dokładnie
+ włoski odrastają wolniej  niż po goleniu czy użyciu kremu do depilacji
+ lekki, niedrażniący zapach
- ból towarzyszący zabiegowi
- wydajność - depilacja nóg wymaga zużycia niemal całego opakowania

     Plastry jako takie są fajne i sięgam po nie regularnie, bo sprawdzają się u mnie bardzo dobrze. Zdecydowanie wolę używać ich, niż na przykład kremu. Robią co mają robić za niewielkie pieniądze.

     Tak sobie myślę, że w idealnym świecie ktoś wymyśliłby taką metodę, która pozwoliłaby na stałe usunąć każdy zbędny włosek. Metodę tańszą i bardziej dostępną od lasera, czy różnych "świetlnych dinksów". Mniej bolesną od wosku czy depilatora. Przeciwdziałającą wrastaniu włosków. I pewnie kiedyś tak się stanie, niestety póki co musimy radzić sobie inaczej ;)


Pozdrawiam,
Kat :*

34 komentarze:

  1. Na mnie te wszystkie kremy i plastry do depilacji najczęściej wcale nie działają albo działają symbolicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremy nie działają, jeśli stosuje się je tak jak mówi opakowanie - paradoks ;) Ogólnie z kremami więcej jest kłopotu niż to tego warte.

      Usuń
  2. nigdy kremy do depilacji mnie nie przekonywały... u mnie depilator to jest to ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to się zmienia - maszynka, depilator, czasem plastry.

      Usuń
  3. Z kremów do depilacji preferuję te Bielendy :) Całkiem przyjemnie pachną i szybko działają, ale sięgam po nie sporadycznie. Z Joanny jakoś nigdy mnie nie kusiły, bo w tej kwestii wolę sięgać po coś zaufanego ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, zaufanie jest ważne w takich sprawach, bo tego typu kremiszcza nafaszerowane są różnymi nie do końca fajnymi substancjami. Ja przełamałam się pierwszy raz od lat i więcej chyba nie będę próbować ;)

      Usuń
  4. A ja się nie mogę zabrać za golenie :D Chodzenie w spodniach mi na to pozwala ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tak lubisz ;) Ja się wtedy czuję źle sama ze sobą.

      Usuń
  5. jako chyba jedna z nielicznych nigdy w życiu nie używałam ani plastrów ani żadnych kremów :) jestem wierna depilatorowi i maszynce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wypróbowałam chyba wszystko poza laserem i klasycznym woskowaniem.

      Usuń
  6. własnie te plastry zerwały mi naskórek :D
    woskuję ciało, całe, ale plastrów z woskiem nie lubię!
    kremów do depilacji też nie stosuję, są dla mnie zbyt mało skuteczne, za krótko trwa efekt :P

    u mnie też blogowanie podupadło, ale mam inne priorytety, które dają mi większą satysfakcję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo z plastrami trzeba umiejętnie i z wyczuciem ;)
      Kremów nie lubię - nie wrócę do nich.

      Usuń
    2. a ja mam, jak się skończy może kiedyś kiedyś kupię ponownie
      wosk i tak ponad wszystko :)

      Usuń
    3. Najważniejsze to znaleźć coś, co się u Ciebie sprawdza :) Jeśli działa, nie ma co szaleć. Jeśli nie działa - szukać czegoś lepszego ;)

      Usuń
    4. nic mnie nie zadowala, wolałabym metodę, która da dłuższe efekty niżeli 2 tygodnie :P

      Usuń
    5. To jak juz znajdziesz to koniecznie daj znać :D

      Usuń
  7. hej Kasiu :) Kremów do depilacji używam rzadko,smrodek to jedno,ale przynajmniej miałam mniejsze podrażnienia niż po maszynce do golenia ;)Plastry fajna sprawa,stosuję u siebie,boli,ale mamy dłuższy czas spokój.Laser jest drogi i też nie na wszystkie włoski działa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Basiu :) A mi się właśnie marzy laser, który by załatwił sprawę raz a dobrze. Gdybym miała możliwość poddać się laserowemu usuwaniu włosków nie wahałabym się ani chwili :)

      Usuń
    2. też bym się nie wahała :)

      Usuń
  8. z tych wszystkich przedstawionych kosmetyków miałam wszystkie:)
    według mnie najgorszym produktem jest krem do depilacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę, choć balsam też jakiś wybitny nie jest.

      Usuń
  9. kremu do depilacji użyłam z 2 razy na ciele. Za długo się czeka, ale jak np jest kiepskie światło to można spróbować. Tak sobie myślę, że jak już wejdzie technologia to będziemy miały coraz mniejszy problem. Z czasem włosy się osłabiają..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niech ta technologia wchodzi jak najszybciej ;)

      Usuń
  10. Używałam tego kremu, i to niejednokrotnie, byłam z niego bardzo zadowolona, działa fajnie, kosztuje mało, tylko zamiast szpatułki, do usuwania włosków używam starą gąbkę - siateczkę, ani jednego włoska nie zostawia i robi to sprawniej od szpatułki i w kilka sekund ;)Używam kremów rzadko, wolę depilator lub maszynkę, ale gdy mam lenia, to wybieram właśnie jego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z taką myjką nie próbowałam, ale możliwe, że działa lepiej od szpatułki :)

      Usuń
  11. co do kremu do depilacji to ja Ci polecam bielende, ja nie stosowałam wcześniej namiętnie tego typu produktów bo badziew nie działał, ten usuwa włoski z bikini po 10 min i odrastają wolniej niż po maszynce jednorazowej, niestety nie tak cudnie jak po wosku /ale oczywiste, że wosk bardziej bolesny....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wosk na bikini to już wyższa szkoła jazdy ;) Nie wiem czy bym się odważyła...

      Usuń
    2. woskuję bikini od ponad 2 lat i nie zrezygnuję z tej metody :)

      Usuń
  12. U mnie te plastry świetnie sprawdziły się do brwi ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby je pociąć, nadawałyby się również do twarzy, fakt.

      Usuń
  13. nie używałam plastrów ale dla kremu i balsamu jestem na nie

    OdpowiedzUsuń
  14. Na mnie plastry nie działają... mam tak mocno zakorzenione włosy, że oderwanie plastra nic nie daje.... a trochę wprawy pod tym względem jako kosmetyczka mam ;)

    Kremy depilujace makabrycznie podrazniaja mi skórę, a odrastajace włoski sa okrutnie ostre...

    Muszę zostać przy codziennej przyjaźni z maszynką do golenia... bu... a niech by tak wszystkie wypadły... oczywiscie te z nog... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A depilator? Też pozostawia skórę gładką na dość długo i lepiej chwyta włoski niż wosk.
      A powypadać to by mogły swoją drogą :D Niechby zostały tylko na głowie (wliczając brwi) i byłby spokój ;)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.