sobota, 12 października 2013

Glamour na maxa, czyli rozmiar ma znaczenie!

Hej Misiaki!

     Tusz do rzęs - ważna sprawa! Przynajmniej dla mnie, jako że natura nie była dla mnie w temacie rzęs zbyt łaskawa. Względem tuszy jestem zatem wymagająca i krytyczna, mimo to udało mi się znaleźć kilku naprawdę godnych uwagi przedstawicieli gatunku. 

      Nie będę silić się na suspensowe zagajenia typu "czy omawiany tusz zdobył moje serce?", bo a) uważam je za ździebko głupawe, b) za równie głupawe uważam sformułowanie, że kosmetyk zdobył czyjeś serce... Napiszę zatem, że tusz Volume Glamour MAX od Bourjois to kawał fajnej maskary. Jeśli jesteście ciekawi co takiego mi się w niej podoba, zapraszam do lektury.




     Jest to pierwszy i jak dotąd jedyny tusz marki Bourjois, jakiego próbowałam. Podchodziłam do niego, nie wiedzieć czemu, dość sceptycznie. W dodatku jest to wersja wodoodporna, a po taką formułę sięgam niezmiernie rzadko. Kupiłam gagatka korzystając z majowej promocji w Rossmannie, więc kosztował mnie tylko 29,39zł.




     Wybrałam oczywiście czerń. W przeszłości lubiłam romansować z kolorowymi tuszami, jednak od dłuższego czasu jestem wierna klasyce. Cóż takiego ujęło mnie w burżuju? Szczoteczka, która mimo konkretnego rozmiaru nie utrudnia aplikacji. Jest gęsta, przez co nabiera sporo produktu, a to zazwyczaj niepokoi w przypadku maskar, bo często oznacza posklejane rzęsy. Na szczęście nie w tym przypadku.




     Budowa szczoteczki bardzo ułatwia rozczesywanie rzęs. Owszem, bombardujemy je toną tuszu na raz, ale przy okazji perfekcyjnie je rozdzielamy. Idealne combo. 
     Polubiłam również formułę tuszu. Średniej gęstości krem idealnie współgra ze sporą, gęstą szczoteczką i umożliwia stopniowe budowanie intensywności efektu. Jedna warstwa umożliwi uzyskanie bardzo przyzwoitego, wyrazistego efektu.




     Przy dwóch warstwach rezultat jest już bardziej dramatyczny i taki właśnie mi odpowiada. Tak używałam go najczęściej.




     A żeby udowodnić Wam, że można jeszcze bardziej podkręcić efekt, oto zdjęcie prezentujące trzy warstwy tuszu. Ok, to już definitywnie nie wygląda naturalnie, ale osobiście bardzo podoba mi się efekt sztucznych rzęs bez sztucznych rzęs.




     Na zakończenie jeszcze rzut oka na całą twarz. Zdjęcie zrobiłam w przeddzień postrzyżyn, stąd długie włosy... Ech, tęskno mi trochę za nimi... 




     Z całą pewnością prędzej czy później znów sięgnę po ten tusz. Może niekoniecznie w wersji wodoodpornej, nie mniej jednak teraz gdy go wypróbowałam, wiem że stać go na wiele. Wart jest każdej złotówki.

Serdecznie polecam,
Katalina


35 komentarzy:

  1. ciekawią mnie maskary Burżujka. w przyszłości potestuję sobie różne warianty :)
    ciekawe, czy wersja niewodoodporna dawałaby taki efekt, hm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy kupowałam tę, nie było na stanie wersji regularnej, ale następnym razem sprawdzę jak się sprawuje :) Tez jestem ciekawa czy da radę.

      Usuń
  2. Rzeczywiście, efekt robi wrażenie. Też jestem ciekawa, jak zachowałaby się wersja niewodoodporna, tusze wodoodporne wzbudzają we mnie trochę obaw. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie może nie obawy, co niechęć w kontekście zmywania. Tutaj akurat było o tyle gładko, że miałam naprawdę świetny płyn dwufazowy, więc tusz schodził jak marzenie.

      Usuń
  3. efekt rewelacja! biorę ją jako następną do wypróbowania :D
    ale wybrałabym wersję nie wodoodporną :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiedziałabym, że tusz zdobył Twoje rzęsy :P

    Kiedyś bardzo lubiłam tusze z Bourjois, szkoda że parę z nich zniknęło na dobre z oferty...Obecnie dawno nie zaglądałam do ich standu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzęsy zdobył bezdyskusyjnie - to jeden z lepszych tuszy, jakich używałam. W odniesieniu do Bourjois ciekawi mnie to że mają w swojej ofercie naprawdę całe mnóstwo tuszy i większość obiecuje to samo ;)

      Usuń
  5. najlepiej wygląda z dwoma warstwami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak sądzę, choć czasami warto dodać jeszcze ciut więcej. Ale dwie w zupełności wystarczają i daą naprawdę dobry rezultat.

      Usuń
  6. ja miałam tą wersję z rożowymi napisami i byłam z niej taaak ogromnie zadowolona , ale po jakiś 2-3 tygodniach zaczęła mi się kruszyć i sypać i myślę , że trafiłam staruszka w drogerii :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe. Moja nie sypie się nawet po 3-4 miesiącach używania, choć w tym czasie stopniowo gęstniała. Ale wiadomo, że o ile produkt nie został fabrycznie zaklejony, każda jedna swędząca łapa może odkręcić opakowanie w sklepie i potem klops :/

      Usuń
  7. świetnie wygląda na rzęsiorach.. ładnie razem wyglądacie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. no pewnie, że ma haha
    rzęski jak firaneczki, czarne ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  10. ładne firanki, nie miałam z nim styczności,moja Sis miała jakiś inny tusz bourjois i nie był ciekawy:/

    Nie łam się włosy odrosną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś słyszałam opinię o jednym z tuszy B. że marny - właśnie stąd były moje uprzedzenia. Ale jak widać jedna firma może wydać i perełki i buble ;)

      Odrosną -całe szczęście :D Na wiosnę będą już spoko.

      Usuń
  11. Fajniusi efekt - ja też zdecydowanie wolę mocniejsze efekty .
    Do tej pory miałam 2 tusze z Bourjois - jeden był bardzo ok , a drugi bardzo beznadziejny !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bywa. Wyszukujemy ulubieńców metodą prób i błędów.

      Usuń
  12. Bardzo podoba mi się ten efekt! Trzy warstwy prezentują się elegancko!

    OdpowiedzUsuń
  13. Katalinko, trzy warstwy wyglądają bardzo spektakularnie, faktycznie jakby sztuczne rzęsy były, ale podoba mi się taki niecodzienny look, masz takie " miotełki " o pudrowym wykończeniu - pięknie :)
    Jedna i dwie warstwy - raczej nie...
    Włoski piękne, ale w nowej fryzurce również cudownie wyglądasz, mam tak samo, jak tylko podetnę włosy to prześladują mnie długowłose fryzury dookoła, aż zaczynam żałować... lub gdy pożegnam blond, bo się znudził, to nagle wszędzie otaczają mnie piękne blond odcienie... i wracam do niego ;)
    Chyba tak już mamy, przyzwyczajenie silna rzecz i nasze upodobania też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest że zawsze chcemy tego, czego nie mamy ;) "Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" ;)

      Usuń
    2. Ooo, dobrze to podsumowałaś :) Więc cieszmy się tym co mamy ;) Buziam ;*

      Usuń
    3. Tak sobie właśnie powtarzam, gdy dopada mnie chandra ;) Tez buziam :***

      Usuń
  14. Efekt fantastyczny :D Bardzo podobają mi się rzęsy po trzech warstwach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewątpliwie pomagają zrobić mocne wejście :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.