niedziela, 1 grudnia 2013

Recenzja: Grashka Lengthening Mascara

Hej Misiaki!

     Skoro ostatnio główne skrzypce na moim blogu grają rzęsy, równie dobrze mogę kontynuować wątek i tym razem opowiedzieć Wam o kolejnej maskarze, jaką było mi dane przetestować. Tym razem będzie o wydłużającym tuszu do rzęs marki Grashka.




Dostępność: 
Wydaje mi się, że póki co wyłącznie internetowo. Przykładowe miejsca: sklep Igruszka, strona marki Grashka.

Cena: 
Regularna cena wynosi 21,90zł, jednak obecnie w Igruszce możecie go nabyć za 13,90zł. Tak czy inaczej jest to niewygórowana cena za całkiem przyzwoity produkt.

Pojemność:
8ml

Trwałość:
Tradycyjna dla tuszu. Zazwyczaj mieści się między 3-6 miesiącami.

Opakowanie:
Bardzo proste, czarne. Jedynie nazwa marki i produktu przełamują czerń, co nadaje opakowaniu dość profesjonalny charakter.




Konsystencja:
Kremowa. Dobrze współpracuje z aplikatorem.

Zapach:
Bezzapachowy.

Aplikacja i działanie:
Zacznę od aplikatora, który mnie zaskoczył swoją objętością. Dawno nie miałam do czynienia z równie wąską szczoteczką maskary. Początkowo obawiałam się, że nie osiągnę nią ani objętości ani wydłużenia, jednak okazało się, że jest ona zaskakująco wygodna w użyciu. Swobodnie łapie wszystkie, nawet najkrótsze rzęsy i pokrywa je właściwą porcją tuszu.




Efekt jaki zapewnia wspomniana maskara jest raczej dzienny, choć jeśli się postaramy będziemy w stanie podkreślić rzęsy na tyle mocno, by stały się naprawdę wyraziste i długie. Ma w pewnym stopniu tendencję do sklejania rzęs, ale można sobie z tym poradzić minimalnym wysiłkiem. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że maskara ta spodoba mi się aż w takim stopniu. Jedyne co mam jej do zarzucenia to trwałość. Jak wiecie, mam kłopotliwe oczy, łzawiące, co wymaga na mnie konieczność sięgania po trwalsze tusze. Grashka rozpływa się przy najmniejszej łzie. U mnie to spory problem, jednak dla osób, którym łzawienie oczu jest obce, powinny być zadowolone.






 
     Podsumowując, jest to dobry tusz, w dobrej cenie. Może nie najlepszy spośród dostępnych na rynku, nie mniej jednak bardzo przyzwoity! Można nim uzyskać ładny efekt i jeśli nie macie problemów ze łzawiącymi oczyma, produkt ten powinien Was usatysfakcjonować.

Miałyście do czynienia z maskarą Grashki? Co sądzicie na jej temat?

Pozdrawiam serdecznie,
Kat :*

18 komentarzy:

  1. No to u mnie odpada, ja płaczę jak głupia... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to rzeczywiście - od razu miałabyś efekt pandy.

      Usuń
  2. Raczej nie zdecyduję się na ten tusz, ponieważ jestem alergiczką i moje oczy często łzawią. Znam maskary, które nie są wodoodporne, a mimo to nie rozpuszczają się pod wpływem pojedynczych łez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama tez raczej do niej nie wrócę, mimo że jest całkiem OK. Właśnie z uwagi na moje łzawiące oczy.

      Usuń
  3. U mnie o dziwo ten tusz nieźle się spisuje, używam już n-tego opakowania :) Gdyby nie to, że dawno temu dostałam go od Igruszki, to sama nie wiem czy zaryzykowałabym zakup. A szkoda! bo dla mnie ma genialną szczoteczkę i co więcej kiedy szukałam o niej opinii, to mało kto pokazywał jej realny wygląd. Z bliska :) Dla moich rzęs, to idealna dzienna maskara kiedy nie mam czasu na zabawę z linerem a stawiam na minimalizm w makijażu. Plus do tego, na szybkie poranki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, że się u Ciebie sprawdza :) Sama nawet ją polubiłam, choć lubiłabym bardziej, gdyby nie spływała tak łatwo, a niestety jak pisałam, wystarczy jakas zabłąkana łza, by tusz popłynął. Tak już mam.

      Usuń
  4. Mam bazę pod cienie z Grashki i jest świetna :)
    Efekt tego tuszu jakoś mnie nie przekonuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazę również mam i lubię. Tusz jest spoko. Owszem, miałam lepsze, ale ten też daje radę pomijając aspekt łzawienia.

      Usuń
  5. Moje rzęsy ostatnio pokochały szczotki silikonowe, grzebyczki takie :) poza tym tak samo łzawię jak tylko się zimniej zrobi więc byłabym pewnie rozmazana jak pada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie ;) A szczoteczki silikonowe mają swoje plusy! Też nauczyłam się je doceniać.

      Usuń
  6. świetny efekt:) ale mam swoje ulubione mascary ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że masz takie, które spełniają Twoje oczekiwania :)

      Usuń
  7. U mnie w okresie jesienno-zimowym oczy łzawią jak szalonie, niestety:/ A przyzwoity efekt daje grashka może latem spróbuję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować :) Tyle że właśnie - przeczekaj czas łzawienia ot tak dla świętego spokoju ;)

      Usuń
  8. nie znam tego tuszu, ale wiem, że zbiera naprawdę dobre opinie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie póki co słyszałam mieszane opinie, dlatego podeszłam do niego sceptycznie. Ale powiem Ci, że gdyby nie to rozmazywanie, mielibyśmy całkiem fajny tusz :)

      Usuń
  9. Zwróciłam uwagę na tą maskarę ostatnio, ale miałam wątpliwości co do jej zakupu, i jakoś nie podoba mi się jak wygląda na rzęsach, i szczoteczkę ma trocha dziwną, raczej na nią się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczoteczka jest zaskakująco dobra! Mówię Ci. Formułę można by poprawić, ale szczoteczka jest niezła :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.