sobota, 7 grudnia 2013

Soczyście wybuchowy

Hej Misiaki!

     A jednak nas nie ominęło... Miałam już cichą nadzieję, że śnieg sobie w tym roku odpuści. OK, niech sobie będę samolubem i egoistką, ale NIE LUBIĘ zimy i NIE LUBIĘ śniegu. Jak dla mnie mogłyby nie istnieć i byłabym zupełnie szczęśliwa. No ale niech będzie - dobrze przynajmniej że dzisiaj już nie sypie i że wyszło słońce - zawsze coś.

     Z zimą jest tak, że niejako z automatu funduje nam masę rozmaitych niespodzianek. Włosy zaczynają się elektryzować, skóra robi się szorstka i sucha, w dodatku cera szarzeje... Pielęgnacyjna walka z takim stanem rzeczy jest koniecznością, jednak czasami sama pielęgnacja nie wystarczy. Odpowiednio dobrany makijaż staje się momentami nieoceniony. 
     Moim ulubionym specyfikiem ożywiającym twarz (przez cały rok, ale zimą przede wszystkim) jest róż.




     Ostatnimi czasy moim zdecydowanym faworytem w tej kategorii jest Sleek Pomegranate #923. Co ciekawe, prawdopodobnie nigdy bym po niego nie sięgnęła, gdyby nie kochana Kinga :***




     Kinga kupiła sobie ten róż jakiś czas temu, jednak ostatecznie uznała że ten kolor jej nie służy, zatem zdecydowała się go oddać. Intensywny i dość ciemny odcień faktycznie może wzbudzać wątpliwości, zwłaszcza u tak bladej osoby jak ja, jednak z racji moich ciemnych włosów i upodobania do właśnie takich kolorów postanowiłam wypróbować Sleekowy owoc granatu. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że decyzji nie żałuję!




Dostępność: 
W Polsce o ile wiem produkty Sleek dostępne są wyłącznie za pośrednictwem drogerii internetowych.

Cena: 
Sprawdziłam ceny w kilku sklepach i kwota najczęściej oscyluje wokół 21,90zł

Pojemność: 
8g / 0,27oz

Trwałość:
24 miesiące od otwarcia

Opakowanie:
     Typowe dla marki Sleek - proste, czarne, z raczej matowego tworzywa, w którym wytłoczono  nazwę firmy. Wewnątrz mamy przyzwoitej wielkości lusterko. Ładne, eleganckie, podoba mi się. 
     Jedyne zastrzeżenie mam do zamknięcia. To prawdopodobnie feler tylko mojego egzemplarza, jednak kasetka raz zamknięta bardzo ciężko się otwiera. Łatwo połamać na niej paznokcie, więc najczęściej nie domykam opakowania, tylko zostawiam je na wpół otwarte, schowane w skrzyneczce z resztą moich skarbów.




Konsystencja:
Róż ma postać sprasowanego pudru. Nie jest może ultra-jedwabisty, jednak jego konsystencja jest w miarę gładka.

Aplikacja i działanie:
     Mam tylko jeden róż marki Sleek, ale z tego co mi wiadomo, wszystkie charakteryzują się wysoką pigmentacją. Pomegranate jest bardzo intensywny, co w połączeniu z odcieniem sprawia, że należy obchodzić się z nim ostrożnie. Zdecydowanie dobrze jest używać go oszczędnie, najlepiej miękkim, puchatym, dobrze wyprofilowanym pędzlem. Najlepszy efekt osiągam nakładając minimalne ilości produktu w kilku warstwach - to dodatkowo przedłuża trwałość makijażu. 
     Róż nie jest kompletnie matowy. Określiłabym go jako satynowy-mat, ponieważ ma w sobie lekki, jagodowy połysk. Daje na twarzy efekt zbliżony do "bijącego z wewnątrz blasku", zatem osoby obawiające się wysokiego połysku, czy metaliczno-perłowych wykończeń mogą odetchnąć z ulgą.

Skład:



Czy polecam:
     Zdecydowanie! Jak wspomniałam na początku, jest to mój ulubieniec ostatnich kilku tygodni, a nawet miesięcy. Sięgam po niego najczęściej - zwłaszcza teraz - aby ożywić moją skórę i dodać jej świeżości i blasku. Z racji pigmentacji można nim osiągnąć lżejszy, lub bardziej intensywny efekt. I chociaż uważam, że osoby o ciemniejszej karnacji będą miały z niego najwięcej radości, to mimo wszystko polecam go także bladolicym - wystarczy, że zachowacie pewną ostrożność w aplikacji.

     Na zdjęciach twarzy możecie zobaczyć, że mimo wysokiej pigmentacji, możemy Sleekowym granatem osiągnąć bardzo delikatny efekt.





     Zdecydowanie nabrałam ochoty na wypróbowanie innych odcieni róży Sleek. Wiem, że są popularne w blogosferze, stąd moje pytanie: jakie kolory polecacie?

Pozdrawiam gorąco wśród zimowych śniegów!
Katalina :*

43 komentarze:

  1. mam ten roz i uwielbiam! bardzo ladnie wyglada na skorze, bladej szczegolnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem :) Uwielbiam takie odcienie!

      Usuń
  2. Pięknie się u Ciebie prezentuje! Chyba go odkopię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkop, odkop :) Na chłodne miesiące sprawdzi się idealnie:)

      Usuń
  3. Piękny! Bałabym się tylko że będzie za ciemny..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo on jest ciemny, dlatego trzeba używać go z umiarem :)

      Usuń
  4. W opakowaniu wygląda na dość ciemny, ale na policzku już ładnie sie prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W opakowaniu widać jego rzeczywisty kolor - jest ciemny i intensywny. Na policzkach mam naniesioną bardzo niewielką ilość, żeby pokazać, że nawet tak intensywny róż może wyglądać delikatnie jeśli naniesiony zostanie lekką ręką.

      Usuń
  5. cudowny kolor, idealny na jesień, zimę :-) bardzo Ci pasuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Też myślę, że kolor jest idealnie trafiony w porę roku :)

      Usuń
  6. Mam go od dość dawna, była u mnie recenzja. Nadal jestem nim zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest się czym zachwycać - świetny produkt :)

      Usuń
  7. trzeba sobie powiedzieć otwarcie: wygląda pięknie :]

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zobaczylam w opakowaniu to pomyslalam: omg, ale na Twojje twarzy wyglada cudownie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym różem trzeba jak z kobietą - delikatnie i z wyczuciem, wtedy będzie si ;)

      Usuń
  9. U Ciebie wygląda rewelacyjnie, szczególnie z tą kreską na oku:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczny kolor tego różu, też takie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się lubić :) Ma bardzo kobiecy kolor, tyle że intensywny.

      Usuń
  11. Choć jestem bladziochem, bardzo lubię tego typu odcienie. Świetnie ożywiają twarz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Cieszę się, że nie jestem jedyną osobą, która nie tęskni za zimą i śniegiem:)

      Usuń
    2. Prawda, jak mało które ożywiają jasną karnację :) A za śniegiem nigdy nie tęsknię :D Już teraz za to czekam na wiosnę ;)

      Usuń
  12. śliczny. lubię bardzo takie kolorki;)

    OdpowiedzUsuń
  13. w opakowaniu nieco przerażający, ale na buzi cudowny! *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerażający? Nieeee ;) Jest spoko :)

      Usuń
  14. świetny blog, będę Cię odwiedzać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna fioletowa kreseczka na powiece. Zazdroszczę precyzji. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kreskę zrobiłam o ile dobrze pamiętam kredką Maybelline Master Drama i wyciągnęłam w szpic ukośnie ściętym pędzelkiem. Pędzelek ułatwia całą sprawę niesamowicie :)

      Usuń
  16. ha! wiedziałam, że na Tobie będzie pięknie wyglądać :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz dziękuję :* Miałaś nosa :)

      Usuń
  17. Również jestem posiadaczka tego rozu ale uważam że jest on stworzony dla chlodnych bladych pań. Dla cieplakow polecam Flamingo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flamingo też jest ciekawy - niemal neonowy! :) Pasowałby na lato.

      Usuń
  18. Przepiękny odcień, idealnie do Ciebie pasuje ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.