środa, 1 stycznia 2014

Podaruj mi trochę słońca: MAC Bronzing Powder

Witam serdecznie!

     Bronzer to jeden z tych kosmetyków, które znajdziemy w niemal każdej kosmetyczce - nie ma znaczenia, czy zajrzymy przez ramię osobie bladej jak śnieg, czy śniadej - na 99% będzie miała puder brązujący. Sama mam dwa i dzisiaj chciałabym napisać o jednym z nich. 

     Puder brązujący MAC mam w swoich zbiorach od bardzo dawna i choć początkowo jego kolor mnie przeraził, okazało się, że moje obawy były bezpodstawne.





Dostępność: 
Sklepy MAC, oficjalna strona MAC, internet

Cena: 
104zł

Pojemność: 
10g / 0,35oz

Trwałość:
Zapewne tradycyjnie 12-18 miesięcy, przy czym w przypadku kosmetyków w formie pudrowej nie bywam tak ortodoksyjna.





Opakowanie:
Okrągłe, wykonane z matowego czarnego plastiku. Napisy nie ścierają się nawet po długotrwałym użytkowaniu. Wewnątrz opakowania znajdziemy wygodne lusterko. Puzderko otwieramy przyciskiem, umieszczonym z przodu. Zamknięcie jest na tyle bezpieczne, że nie grozi samoistnym otwarciem np. w torebce. Ogólnie oceniam je pozytywnie, choć nie ukrywam, że jak na produkt w takiej cenie, MAC nie postarał się jakoś wybitnie ;)

Konsystencja:
Prasowany puder. Dość delikatny, choć nie tak jedwabisty, jak przykładowo Inglot, czy Bourjois. Formuła matowa, ale z mnóstwem subtelnych rozświetlających drobinek. Na szczęście drobinki nie są widoczne na twarzy, dzięki czemu po aplikacji uzyskujemy ładny, naturalny mat.




Zapach:
Produkt bezzapachowy.

Aplikacja i działanie:
Bronzer nanoszę na twarz przy pomocy ukośnie ściętego pędzla. Rozprowadza się równo, nie tworzy plam, nie podkreśla suchych skórek, jest przy tym bardzo wydajny. Jak wspomniałam wcześniej, obawiałam się nieco jego koloru. Mam bodaj najciemniejszy odcień z czterech dostępnych, czyli Bronze - nie miałam wpływu na jego wybór, taki trafił mi się w konkursie. Na szczęście, postępując z nim ostrożnie, można go stosować także mając jasną karnację, czego jestem żywym przykładem ;) Nie nabiera na twarzy pomarańczowych tonów, za co również duży plus! W ogólnej ocenie wypada bardzo dobrze. Zgrywa się z innymi kosmetykami, których używam w codziennym makijażu (niezależnie od tego, czy sięgam po formuły pudrowe, czy kremowe), nie utlenia się w trakcie noszenia.




Czy kupię ponownie:
Zważywszy na to, że tej sztuki nie kupiłam... heheh. Ale na serio, całkiem możliwe, że kiedy zużyję oba posiadane przeze mnie bronzery (co patrząc realnie może potrwać kilka najbliższych lat - nie, nie żartuję) rozważę zakup kolejnej sztuki. Prawdopodobnie sięgnę wtedy po jaśniejszy odcień, jednak patrząc obiektywnie, myślę że każdy z czterech kolorów przy odpowiedniej technice zdałby u mnie egzamin.


Pozdrawiam ciepło,
Kat :*

 

50 komentarzy:

  1. Rzeczywiście w opakowaniu ten bronzer wygląda dość przerażająco :), ale na twarzy daje bardzo ładny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od użytego pędzla i siły nacisku :) Da się z nim pracować :)

      Usuń
    2. Bezsprzecznie masz rację, ale w sklepie bym po niego nie sięgnęła :)

      Usuń
    3. Ja prawdopodobnie też nie.

      Usuń
  2. Nawet jeśli jest ciemny to najważniejsze, że w pomarańczowe tony nie wpada - to jest chyba najgorsze co bronzer może uczynić :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację! Wtedy to już tragedia gotowa ;)

      Usuń
  3. piękny kolor :> nie raz przekonałam się, że w opakowaniu kolor przestraszy na policzku zachwyci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie jeden z takich przypadków :) Cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  4. ja nie mam dobrej techniki nakładania, więc takim kolorem na pewno zrobiłabym sobie krzywdę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami wystarczy odpowiednio miękki pędzel - on często wykonuje całą robotę za nas :) Ale myślę, że mimo wszystko najlepiej by się u Ciebie sprawdził kolor "Refined Golden".

      Usuń
  5. Wygląda bardzo ładnie na twojej buzi. Ja ostatnio uczepilam się bronzera z essence, wersja dla blondynek 😁😁😁😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, oni mają zaskakująco wiele bardzo udanych produktów! A że dla blondynek, to o niczym nie przesądza - w swoim czasie obkupowałam się w kredkę do brwi dla blondynek właśnie. Przestałam tylko dlatego, że nie mogę jej już nigdzie znaleźć :/

      Usuń
    2. już długo nie widziałam tej kredki w szafach essence

      Usuń
    3. Dlatego własnie myślę, ze wycofano ją u nas ze sprzedaży :/

      Usuń
  6. ładny :) ja myślę nad jakimś różem, ale w salonie jak jestem nie mogę na żaden się zdecydować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w życiu nie byłam w salonie ;) Heheh, ale może klasycznie: "well dressed"?

      Usuń
    2. raczej nie.. nie używam takich ;)
      może 'dainty' hm.....

      Usuń
    3. a ja byłam i lubię.. dziewczyny w złotych mega sympatyczne, Dominika - super! rozwieją wątpliwości, czemu pod oczy NW20... bo poszłam się pytać, bo mi wychodziły cienie spod korektora, nałożyły mi NC i wyglądałam jak z prosektorium, a niby ten sam poziom, ale pigmenty robią swoje - więc pierwszy zakup był dobry, a ja kombinowałam :D

      Usuń
    4. Dainty też ma fajny kolor. Co do salonu - nie bywam w Warszawie, więc siłą rzeczy nie mam okazji się wybrać do złotych tarasów.

      Usuń
    5. ja bywam na szkolenia tylko, zawsze znajdzie się chwila, by zajść do MAC'a, chętnie bym też odwiedziła salon NYX'a :)

      Usuń
    6. NYX w razie czego jest też w sieci Douglas :)

      Usuń
  7. śliczny! pasuje Ci bardzo! choć Tobie wiele pasuje :D ale MACzek wybitnie :D hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami muszę się napracować, żeby pasowało ;) Na szczęście tutaj da się osiągnąć pożądany efekt bez nadmiernego wysiłku :) Buziaki! :*

      Usuń
  8. ja na pewno sięgnę po MAC'a bo jest dużo wydajniejszy niż Benefitowa- Hoola i tańszy;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hooli nigdy nie używałam, ale wierzę na słowo. Co do MACa, to jak dla mnie jest bardzo wydajny - używam go już kilka miesięcy i mam wrażenie, że ledwie go drasnęłam. Inna sprawa, że używam go naprawdę oszczędnie.

      Usuń
  9. na twarzy wygląda pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobał :)

      Usuń
  11. super się prezentuję , tak naturalnie . Niektóre bronzery dają strasznie sztuczny efekt mimo , że nakłada się ich mało , a ten bardzo ładnie wygląda. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj na szczęście nie ma tego problemu :)

      Usuń
  12. Pieknie wygląda na twojej buzi, zresztą tak ładnej dziewczynie we wszystkim ładnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to bardzo miłe z Twojej strony ;)

      Usuń
  13. Czemu bronzer znajdziemy (albo powinniśmy znaleźć, jak rozumiem) w każdej niemal kosmetyczce? Nie mam, nie używam, nie wiem o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To założenie, które wysnułam na podstawie obserwacji kobiet i dziewczyn, które znam z różnych miejsc i kręgów. W zasadzie niemal każda z nich miała przynajmniej jeden bronzer. Wiadomo, że nie każda ale naprawdę lwia część z nich. Nikogo nie zmuszam do posiadania/używania tego kosmetyku - tym bardziej Ciebie.

      Usuń
    2. Ależ ja się chętnie dam przekonać. Albo przynajmniej oświecić. Rozumiem, że nie chodzi o przyciemnienie twarzy, tylko o konturowanie, tak? Muszę się dokształcić. Ewidentnie muszę. ;)

      Usuń
    3. W tym przypadku chodzi o konturowanie, tak, ale bronzerów można używać rozmaicie! Np zdarza się, że kobieta ma ciemniejszy odcień skóry na dekolcie i w porównaniu z nim zbyt bladą twarz. W takiej sytuacji można użyć bronzera jako pudru wykańczającego (oszczędnie) aby wyrównać koloryt. Można go używać także zamiast różu albo jako cień do powiek - wszystko zależy od inwencji :)

      Usuń
  14. Fajna rezencja, świetnie że pokazałaś na buzi, faktycznie widaje się niesamowicie ciemny ale widzę że dobrze cie sieniuje również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, jest to jeden z takich produktów, którymi dobrze się pracuje na twarzy :)

      Usuń
  15. ja szukam nadal swojego bronzera idealnego, może skuszę się na ten

    OdpowiedzUsuń
  16. Pasuje Ci ten odcień, bardzo dobrze go rozprowadziłaś i wygląda naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło, że Ci się podoba :)

      Usuń
  17. Chyba też musiałabym go dostać, bo sama nie odważyłabym się na taki kolor. Obecnie czaję się na Bahama Mama z The Balm. Miałam okazję spróbować i było to udane spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale najdziwniejsze jest to, że ten kolor świetnie się u mnie sprawdza! Dużo lepiej od ziemi egipskiej :)
      Bahama Mama wydaje mi się jeszcze ciemniejsza, ale może to złudzenie.

      Usuń
  18. Faktycznie kolor w opakowaniu taki sobie, ale na twarzy bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie miałby duże branie u osób o nieco ciemniejszej karnacji, choć jak wspomniałam, na jasnej skórze przy odrobinie wprawy również daje radę :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.