poniedziałek, 6 stycznia 2014

Szept koloru...

Hej Misiaki!

     Kolejny dzień, kolejny wpis o produktach do ust. Nie znudziło się Wam jeszcze? ;) Tym razem, w przeciwieństwie do bohatera poprzedniego wpisu, będzie bardziej nawilżająco i mniej kolorowo, czyli tak jak lubię najbardziej.

     Jakiś czas temu firma Maybelline wypuściła nową linię pomadek o nazwie Color Whisper, które mówiąc skrótowo miały łączyć lekką, nawilżającą, żelową formułę z odrobiną koloru. Coś w rodzaju kolorowych balsamów do ust. Jako że jestem zwolenniczką naturalnie wyglądających ust, bardzo odpowiadają mi produkty, które przedkładają komfort noszenia nad zawartość pigmentu. O tej konkretnej linii dowiedziałam się z jednego filmików na zagranicznym YT. Zainteresowała mnie do tego stopnia, że gdy wypatrzyłam wspomniane pomadki u nas, kupiłam od razu dwie. Wybrałam kolory: 220 Lust For Blush czyli bardzo naturalny, delikatny, chłodny róż i 720 Mocha Muse czyli ciepły beż.




     Sięgnęłam po jedne z najbardziej neutralnych kolorów w liczącej 12 odcieni linii, jednak również amatorki intensywniejszych barw znajdą tam coś dla siebie.

Dostępność: 
Drogerie stacjonarne i internetowe - produkt jest ogólnodostępny.

Cena:
Różnie w zależności od miejsca 25-28zł. Ja zapłaciłam za nie w promocji około 17zł za sztukę.

Trwałość:
24 miesiące od otwarcia.
Na ustach zaś wytrzymuje stosunkowo krótki czas, jednak w przypadku tego typu produktów to normalne.




Opakowanie:
Połączenie metalu i plastiku. Całkiem przyjemne dla oka, dość wytrzymałe - nie odnotowałam żadnych problemów typu pękanie skuwki, czy samoistne otwieranie się opakowania w torebce.

Konsystencja:
Żelowa, jakby maślana. Sunie gładko po ustach, dając przyjemne uczucie nawilżenia. Zapewnia lekki, nienachalny połysk, jak po zastosowaniu pomadki ochronnej.





Zapach:
Bardzo delikatny, niemal niewyczuwalny.

Aplikacja i działanie:
Jak dla mnie są to produkty bezproblemowe i szalenie wygodne. Idealne do noszenia w torebce i nanoszenia - nawet bez lusterka - w ciągu dnia. Stosuję je jako lekko kolorową alternatywę dla klasycznych balsamów do ust. Fajnie nawilżają, może nie są jakoś szczególnie odżywcze, ale doraźnie sprawdzają się bardzo dobrze. Nie podkreślają suchych skórek, nie uczulają, sprawiają, że usta wyglądają zdrowo. Pod wpływem ciepła ust topnieją na nich jak masełko. Znikają równomiernie.





Czy kupię ponownie:
Bardzo możliwe. Jak wspomniałam, używam ich w charakterze koloryzujących balsamów do ust. Uważam, że dobrze się sprawdzają w tej roli, a przy tym są bardzo wygodne. Nie mam do nich zastrzeżeń, może za wyjątkiem ceny, która jest dość wysoka jak na "balsam koloryzujący".

A oto jak wyglądają wspomniane pomadki na ustach:





   Polecam, ponieważ uważam, że warto przyjrzeć się im bliżej :)
 
Pozdrawiam,
Kat :*



45 komentarzy:

  1. Cudne!! Takie delikatne. Uwielbiam takie kolorki na ustach :) Śliczne!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie odcienie noszę najczęściej w ciągu dnia - są bezproblemowe, nie wymagają dużo zachodu i na upartego mogą zastąpić balsam, więc czemu nie :)

      Usuń
  2. Ja mam Celię od delikatnych kolorów, ale na te whispersy się zaczajałam. Po kilku swatchach stwierdziłam, że nie potrzebuję :)
    Dzień dobry, stęskniłam się! Powoli wracam, jeszcze tydzień pracy i będę częściej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celię miałam jakoś przed rokiem i w którymś momencie zaczęła mnie denerwować, choć już teraz nie pamiętam z jakiego powodu. Ale pachniała fajnie poziomkami ;)
      Tydzień? A masz jakieś widoki na inną pracę?
      Ściskam i czekam aż wrócisz :*

      Usuń
  3. Mam jedną pomadkę z tej wersjii i niestety nie jestem z niej zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak, nie każdemu odpowiada to samo.

      Usuń
  4. Moje ulubione!!!!!
    Mam 7 kolorów z tej serii i wszystkie uwielbiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O moim ulubieńcu jeszcze będę pisać, bo znalazłam coś, co przebiło wszystkie kredki i pomadki - przynajmniej dla mnie :D
      Cieszę się że Ty również znalazłaś swoich ulubieńców :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Bu, szkoda :( A może chcesz wypróbować? W razie czego mogę Ci je podesłać, wystarczy że powiesz :)

      Usuń
    2. nie kuś, kochania, nie kuś. mam tyyyle mazideł do ust...

      Usuń
    3. serce chce; rozum podpowiada, że to już zbieractwo ;)

      Usuń
    4. Nie korci Cię iść za głosem serca? ;)

      Usuń
    5. korcić ZAWSZE korci. trenuję silną wolę ;)

      Usuń
    6. Hahaha, no OK, to jeśli jednak serce zwycięży, daj znać ;)

      Usuń
  6. bardzo naturalnie wyglądają, na Twoich ustach super, na moich to by już nie było szału ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to? Dlaczego? Wypróbować warto, może akurat byłabyś pozytywnie zaskoczona ;)

      Usuń
  7. Oglądałam je, ale jakoś nie wzbudziły we mnie pożądania ;) Finalnie wolałam wybrać coś innego, bo odnotowałam powrót do pomadek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja takich "typowych" pomadek już niemal nie używam. Mam może jedną-dwie ale z reguły sięgam po balsamo-pomadki, albo coś o lżejszej formule.

      Usuń
    2. Ja też właśnie czegoś takiego szukałam, zwłaszcza by miały żelową formułę a kolor był przyjazny do nałożenia bez lusterka, tak na szybko :) Ale mam teraz na oku jeszcze coś, ponoć robi furorę. Zobaczymy :)

      Usuń
    3. Daj znać w razie czego :D

      Usuń
  8. Lubię takie delikatne i stonowane kolory.

    OdpowiedzUsuń
  9. 720 bardzo mi się podoba :) mam kilka takich kolorów w swoich zbiorach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie kolory zawsze się przydają :)

      Usuń
  10. oba kolory szalenie mi się podobają!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kupiłam tesciowej w prezencie 720,a pozniej jej podbieralam cale święta :D

    OdpowiedzUsuń
  12. śliczne! a ten różyk taki mojowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, polecam. Zwłaszcza, jeśli kolor jest Twojowy ;) hehehe

      Usuń
  13. Mam dwie sztuki i bardzo lubię;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie to że mam sporo mazideł, to pewnie kupiłabym kolejne kolory ;)

      Usuń
  14. Fajne, ale za dużo mam już tego typu mazideł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam akurat tyle ile mi potrzeba ;)

      Usuń
  15. Kat, u Ciebie znów naustnie ;) Kolory wybrałaś genialne, bardzo lubię taką tonację, przyjrzę się im bliżej, podobają mi się na twoich ustach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znów :) Polecam pomadki, są bardzo przyjemne :)

      Usuń
  16. Wybrałam Lust for Blush, bo kończy mi się L'oreal Caresse w odcieniu Tempting Lilac (wielbię), i ten kolor wydawał mi się najbardziej zbliżony w świetle drogeryjnym. Fajna jest, ale chyba wrócę do kareski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Caresse nie używałam nigdy, więc nie mam porównania, ale może jeszcze będzie okazja. Póki co staram się nie kupowac więcej bo na jakiś czas mam zapas :D

      Usuń
  17. 220 przepiękna i swietnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo podoba mi się opakiowanie i to jak wyglądają na Twoich ustach :)
    takie mleczne.. :) shake :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, właśnie taki mleczny shake ;)

      Usuń
  19. Kolory w moim guście, prezentują się bardzo naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dość naturalne i całkiem przyjemnie się noszą :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.