niedziela, 19 stycznia 2014

Z cyklu "Nie samą chemią człowiek żyje": Victoria Frances

Hej Misiaki!

    Niektórzy z Was wiedzą, inni nie, jednak zanim zaczęłam jak to określam "bawić się w makijaż", w rozumieniu blogowania i wszystkich związanych z tym aspektów, zajmowałam się kilkoma innymi kreatywnymi dziedzinami. Wspomnę choćby o wyszywaniu, robieniu biżuterii, makramach... Jednak zanim zadziało się to wszystko - rysowałam.

     Rysowałam odkąd pamiętam i trwało to aż do momentu gdy zaczęłam blogować. Wtedy moje rysowanie skończyło się jakoś tak "samo z siebie". Żałuję tego i to bardzo. I co jakiś czas obiecuję sobie, że wrócę do rysunku, jednak znając życie dojdzie do tego dopiero wtedy gdy przestanę blogować. Ok, ale po co o tym właściwie piszę?

     Mimo że sama przestałam rysować, wciąż jestem zafascynowana rysunkiem jako takim i mam swoich ulubionych autorów, których poczynania śledzę. Większość z nich w mniejszym lub większym stopniu dotyka tematyki fantasy, choć stosują przy tym najróżniejsze techniki, mają kompletnie odmienne style, tak że gotowe produkty, jakie oferują odbiorcom niekiedy różnią się od siebie jak dzień i noc.


Autoportret VF umieszczony na futerale albumu Integral Favole


     Jedną z autorek, które bardzo lubię jest Victoria Frances, którą jak sądzę zna wiele osób. Jej styl jest charakterystyczny, rozpoznawalny, jednak widać w nim kilka wpływów zewnętrznych. Mam na przykład wrażenie, że mocno inspiruje się Luisem Royo (którego prace są genialne - polecam serdecznie!). Prace Victorii Frances są o tyle specyficzne, że w zdecydowanej większości są to jej autoportrety. Jednym może się to podobać, innych będzie drażnić, jednak jeśli przyjrzycie się jej pracom, bez trudu zauważycie te same twarze. Te rysunki, które nie są autoportretami, prezentują najczęściej jej znajomych, albo znanych aktorów i celebrytów, że wymienię tylko Angelinę Jolie, Ryana Phillippe'a, czy Collina Farrella.




     Victoria Frances ma na swoim koncie kilka albumów tematycznych, jednak najbardziej znanym jest zdecydowanie trzyczęściowy Favole. Mroczny, gotycki, wampirzy, czyli zdecydowanie bardzo kasiowy! ^__^ Co by się zanadto nie rozwodzić nad detalami napiszę, że od dłuższego czasu bardzo chciałam nabyć ten album - wszystkie jego części - niestety jest to kosztowna przyjemność, stąd też wciąż odkładałam ją w czasie. I wtedy przyszła zima, a z nią mój plan jej oswajania przez rozpieszczanie. Znalazłam w sieci tzw. "Integral Favole", czyli wydanie specjalne łączące wszystkie zgromadzone w trzech tomach prace, plus różne pomniejsze rysunkowe bonusiki. Kupiłam.




     Wielu osobom może się to wydawać bezsensownym "marnowaniem pieniędzy", skoro i tak 90% rysunków Victorii Frances można znaleźć w sieci, jednak jestem osobą, która lubi mieć daną rzecz fizycznie przy sobie. Z resztą mogę się tu posłużyć prostą, blogerską analogią: ilu z Was zdarzyło się paść ofiarą jakiejś mendy, która ukradła Wam zdjęcia z bloga? No właśnie.
     Jako że sama tworzyłam różne rzeczy latami, potrafię docenić wysiłek i nakład pracy włożony w te ilustracje. A i sama książka wygląda po prostu obłędnie! 

     Poniżej możecie zobaczyć przednią stronę futerału, w którym znajduje się książka. Tylną część zdobi obrazek z pierwszego skanu zamieszczonego w tym wpisie.


Przednia część futerału książki


     Sama książka oprawiona jest w czarne, skóropodobne tworzywo, jest klimatyczne ozdobiona. Mamy też fragment grafiki z futerału.




     Wydana jest po niemiecku. Niestety nie ma polskiej wersji, jednak szczerze mówiąc nie przeszkadza mi to aż tak bardzo, bo kupiłam ją dla ilustracji, a jeśli zapragnę wgryźć się w treść - przetłumaczę ją sobie. Póki co sycę wzrok pięknymi grafikami. Oto jedna z moich ulubionych:




     Szalenie mi się podoba ten obrazek, mimo że jest bardzo prosty w porównaniu z większością innych zaprezentowanych w książce. Generalnie, rysunki Victorii Frances aż ociekają detalami! Cienie na skórze, faktura ubrań, włosy niesione ruchem postaci. I tła - niesamowite tła!!!




     To tylko kilka obrazków, które zeskanowałam z albumu. Starałam się wybrać te, które nie są aż tak popularne w sieci.

     Miłym dodatkiem do Integral Favole był dołączony na końcu książki rozdział poświęcony krótkiej serii Angel Wings. Równie piękna kreska, gotyckie stroje, zbliżony klimat.

     A ponieważ jestem sobą... Jedną z licznych moich irytujących cech jest coś, co określane jest jako "rosnący w miarę jedzenia apetyt". Ledwie otrzymałam Favole, zapragnęłam kolejnej książki Victorii Frances. Kompletnie innej w klimacie, jednak o równie ciekawej kresce (i niestety znów wydanej po niemiecku... no trudno się mówi :P ). Mowa o pozycji, której tytuł w wolnym tłumaczeniu oznacza "Lament Oceanu".
     



     Tutaj proporcje tekstu i ilustracji są już inne. O ile Favole jest albumem popartym tekstem, tak tutaj mamy do czynienia z ilustrowaną opowieścią. Same ilustracje są ukierunkowane na postać, a tło jest mocno uproszczone w porównaniu z Favole. Wielu rysunkom bliżej do szkicu niż ukończonych plansz, nie mniej jednak również tę pozycję uważam za udaną.





          Tak jak Wam kiedyś pisałam: nie samą chemią człowiek żyje. Makijaż w blogowym ujęciu w moim życiu pojawił się późno, natomiast sztuka jako taka była obecna od zawsze i prawdopodobnie tak już pozostanie. Stąd też możecie zrozumieć dlaczego aż tak się cieszę z tego konkretnego zakupu, mimo że był to spory wydatek.





     Na zakończenie wyznam Wam, że noszę się z zamiarem kupna kolejnych albumów już innego autorstwa i wykonanych inną techniką - kto wie czy nie lepszych, piękniejszych, bardziej klimatycznych... Jednak póki to nie nastąpi, cieszę się jak dzieciak z tych dwóch książek. Jeśli interesujecie się podobnymi klimatami - serdecznie polecam.


Pozdrawiam,
Kat :*



Załączone w niniejszym wpisie zdjęcia i skany są mojego autorstwa, jednak prezentują prace Victorii Frances - link do strony autorki KLIK.

32 komentarze:

  1. piękne te rysunki, ciężko uwierzyć, że wyszły spod ręki człowieka... bardzo ciekawe masz zainteresowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo piękne :) Zachwycam się za każdym razem gdy na nie patrzę. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. fascynujące rysunki, nie sposób oderwać od nich oczu. podziwiam ludzi z takim talentem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne rysunki,widzę,że mamy podobne pasje:) Ja jestem po plastyku,i choć obecnie bardzo zaniedbałam ten temat,na pewno kiedyś do niego wrócę:)
    Pokaż kiedyś swoje prace jeżeli gdzieś je chomikujesz-bardzo chciałabym je zobaczyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę! Nie wiedziałam, że tez się tym interesujesz :) Super!
      Mam gdzieś skitranych kilka obrazków. Większość zniszczyłam, bo "nie były dość dobre" - dla mnie nigdy to co narysowałam nie było dość dobre ;) Może kiedyś pokażę którąś z moich prac, ale przyznam, że byłby to dla mnie spory test odwagi ;)

      Usuń
  4. przepiękne! szczerze zazdroszczę takich umiejętności! sama w tej dziedzinie mam dwie lewe ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też sporo do niej brakuje, ale zachwycam się mimo to :)

      Usuń
  5. Też jestem zwolenniczką rysunku, ale nie aż taką pasjonatką jak Ty :) Wszystkie grafiki niesamowicie mi się podobają i czekam na następne posty z tą tematyką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile kupię sobie te albumy, o których wspomniałam - na pewno będą kolejne wpisy :)

      Usuń
  6. Wracaj do rysowania, bo to świetna pasja;)

    Ja też kiedyś póki nie malowałam twarzy robiłam inne twórcze rzeczy, teraz mam w planach namalować dwa portrety do "nowego" pokoju dziennego, ale odwlekam w czasie, by się nie kurzyły zanim nie zrobimy remontu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna, to prawda - miałam z niej masę radości :)

      Chcesz namalować portrety? Pokaż koniecznie jak już je ukończysz! :)

      Usuń
  7. Uważam, że warto realizować swoje pasje i spełniać mniejsze lub większe chciejstwa. Życie jest zbyt krótkie na rozważania, a w większości przypadków nie sposób tego przełożyć na finanse. Sprawiłaś sobie piękny prezent! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli dochodzę do tych samych wniosków - nie ma co czekać na magiczne "kiedyś", bo to kiedyś może nigdy nie nadejść. Życie jest krótkie więc trzeba się nim cieszyć póki jest okazja :)

      Usuń
    2. Wierz mi Kat, szkoda życia na "kiedyś". Trochę to smutna refleksja, ale dała mi dużego kopa, że tak się wyrażę. Przewartościowałam swoje życie od a do z, szkoda tylko że akurat w takich, a nie innych okolicznościach.

      Usuń
    3. No i właśnie - z nowym rokiem otworzyło mi się w głowie kilka klapek i zmieniło się moje podejście do pary spraw. Także do magicznego "kiedyś". Efekt jest taki, że postanowiłam wszystkie te "kiedysie" zrealizować w tym roku :)

      Usuń
  8. Niesamowite są te rysunki, całkowicie Cię rozumiem Katalinko, obrazy mają w sobie coś bardzo pociągającego, tajemniczego, już o dopracowaniu każdego szczegółu nie wspominając.
    Cudowne dzieła, gratuluję Ci udanego zakupu, który daje Ci tyle radości ;)
    Buziaki Kat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem fanatyczką detalu :D A tutaj detali jest mnóstwo! Dziękuję za miły komentarz, Taniko, ściskam! :*

      Usuń
    2. Katalinko, a może byś pokazała nam swoje dzieła? Na pewno zachowałaś swoje rysunki :)

      Usuń
    3. Moje to nie tyle dzieła, co obrazki "do szuflady" ;) Ale ok, poszukam, może coś wrzucę.

      Usuń
    4. Ciesze się bardzo Kat, w takim razie czekam Kochana, wetchnij w nie życie, i nie do szuflady, lecz na blogaska wrzucaj, nam pokazuj, masz wiele talentów :*

      Usuń
  9. Boże w końcu ktoś kto nadaje na tych samych falach co ja ;)
    Ja również wyszywam, robię bransoletki z muliny, makramy, poza tym jestem ogromną fanką
    Victorii, uwielbiam jej rysunki mam kilka plakatów którym mogła bym się przyglądać bez końca (wiszą na ścianie w antyramach) no a na telefonie co tydzień mam inną tapetę (pościągałam obrazki z sieci). Uwielbiam jej prace właśnie za te "detale". Jest niesamowita artystką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, widzisz - internet łączy ludzi :D Był taki czas, że też ustawiałam sobie jej prace na tapecie. Jestem pod ogromnym wrażeniem teł z jej prac. Może dlatego, że mnie samej nigdy nie starczało cierpliwości do ich wykonania.

      Usuń
  10. Kasiu, jestem pewna, że potrafiłabyś pogodzić prowadzenie bloga z rysunkiem. mogłabyś nam tutaj nawet pokazywać próbki swojego talentu :)

    kupiłaś cudowne albumy! te ilustracje są naprawdę niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może kiedyś coś pokażę, choć jak wspomniałam, mam opory ;)
      A albumami wciąż się zachwycam :D

      Usuń
  11. Powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem, faktycznie bardzo ładne, nasączone talentem i oryginalne prace. Po cichu liczyłam, że coś swojego też pokażesz (prosimy!). Ja też mam artystyczne zacięcie. Za młodu trochę malowałam, szkicowałam martwą naturę, lubiłam DIY w różnych wydaniach;)
    Obecnie projektuję i szyję sukienki na własny użytek. Nie ma to jak sukienka w wymarzonym kolorze, z wybranej tkaniny (ostatnio prawdziwy kaszmir w odcieniu indyjski róż) i o określonym kroju;) Kilka dni pracy, ale radość nie do opisania, no i można się jakoś tam rozwijać rzemieślniczo-artystycznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starych prac raczej nie pokażę, bo jak teraz na nie patrzę to ;) jakoś więcej wad niż zalet widzę. Ale może jak będę w końcu miała czas żeby narysować coś nowego, to wtedy cos wrzucę.
      Mówisz że projektujesz i szyjesz - to wspaniale! Gdybym sama miała takie umiejętności korzystałabym z nich ile wlezie :D

      Usuń
  12. Już od dawna zastanawiam się nad nowym tatuażem i myślę że to będzie któryś z rysunków Victorii. Te rysunki znalezione w sieci i zaraz potem Twoje makijaże były motorem do tego żebym zaczęła i ja malować:D Pamiętam szczególnie jeden rysunek w którym dziewczyna miała taki dziwny makijaż jakby z łezkami na pół twarzy... potem nieudolnie go "odtworzyłam" hahaha dzisiaj smiac mi się z tego chce:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HAHA znalazłam! http://images4.fanpop.com/image/photos/16600000/Victoria-Frances-wiccans-16691900-827-1181.jpg

      Usuń
    2. Tak, tak, ten obrazek święci triumfy w sieci :) Jest piękny - nic dziwnego, że Cię inspiruje :) A że po latach dziwnie się patrzy na wczesne swoje dzieła... Chyba wszystkie tak mamy ;)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.